Krzyczmy światu, że jesteśmy piękne

Rozmowa z Anną Whitworth

Szukacie inspiracji modowych na dziewięć miesięcy ciąży? Mamy dla was świetną przewodniczkę w tym temacie. Anna spodziewa się trzeciego dziecka i ma superstyl!

Annę, od 15 lat mieszkającą w USA, podglądam od jakiego czasu, jej blog i konto na Instagramie, to skarbnica fajnych looków. Jak sama twierdzi, moda ciążowa ją nudzi, za dużo tam reguł opartych na stereotypach. Jak się więc nosić przez te dziewięć miesięcy? Tak jak zawsze, w swoim stylu. Poznajcie kobietę, która wie, jak to robić dobrze i fajnie o tym mówi.

*

Bardzo lubimy podglądać twoje stylizacje! Czym dla ciebie jest moda? 

Dziękuję! Bardzo mi miło! Moda jest dla mnie przedłużeniem osobowości, charakteru, choć wiem, że jest takie mądre przysłowie, w wielu językach nawet, żeby nie oceniać książki po okładce. Staram się tego nie robić, ale muszę przyznać, że czasem nie mogę oderwać od kogoś wzroku, przez mode właśnie, i od razu chcę z tą osobą pogadać, zapytać skąd coś ma, wydaje mi się ze mam coś z nią wspólnego albo chce mieć. Moda łączy ludzi, to świetny conversation starter!

Lubię w twoich ciążowych lookach to, że są nieciążowe, jak to robisz? 

Jestem osobą, która nie lubi być do czegoś zmuszona, czy ograniczona stereotypem. Ciąża to taki okres, kiedy kobiety są pod lupą, każdy czuje się uprawniony, by skomentować nasz wygląd w tym czasie. Kobiety mają wyglądać ciążowo, nosić modę ciążową i z uśmiechem odpowiadać na pytania, ile jeszcze zostało do końca. Wiem, że to często wynika  z życzliwości i ciekawości i nie przeszkadza mi to, ale prowadzi to trochę do zamykania kobiet w strefach konwenansów i stereotypow, a moda stricte ciążowa się do tego przyczynia. Nie lubię etykietek i łatwych rozwiązań, wiec to jak się ubieram jest takim trochę wyrazem niezgody na to jak ja w ciąży powinnam wyglądać czy się ubierać, co mogę założyć, a czego nie – wszystko według jakiejś niepisanej reguły.

Poza tym, strasznie przeszkadza mi fakt, że moda ciążowa jest często dość nudna i mocno zawyżona cenowo. Ja znajduję spodnie Levisa na wyprzedaży taniej od ciążowych legginsów z sieciówek. Nie lubię inwestować w rzeczy, które potem mi się nie przydadzą, których nie ponoszę za sezon, dwa.

Ale masz coś ciążowego w szafie?

Oczywiście! Zmiany w ciele powodują, że nie jest możliwe fizycznie, chemicznie i kosmogonicznie wręcz, noszenie tych samych rzeczy w ciąży, co nie w ciąży. Ale myślę, że każda kobieta, niezależnie od postury w ciąży, czy po, nie musi wymieniać na ten okres całej garderoby. Wierzę w kilka podstawowych basiców, w które warto zainwestować, a potem jakoś dobierać co się da z własnej szafy. Na szczęście teraz wiele marek zauważyło to zjawisko zamykania kobiety w ciąży w monotonii modowej. Patrząc na moją pierwsza ciążę (7 lat temu!) i teraz, jest o wiele większy i ciekawszy wybór. Mam kilka koszulek ciążowych (od kiedy normalne T-shirty zaczynają wyglądać jak crop topy), kilka sukienek w tradycyjnych kolorach (czarne, szare, kremowe) do łączenia ze wszystkim.  Mam też do pracy dwie zapinane koszule i dosłownie dwie pary ciążowych spodni (do pracy i jeansy na weekend).

Przyznaj, co robisz, że masz taką sylwetkę, że możesz sobie pozwolić na noszenie normalnych spodni? 

W szafie mam sporo jeansów, uwielbiam jeansy i żałuję, że do biura mogę je nosić tylko w piątki! Przez lata nagromadziłam sporo par i niektóre są w rozmiarze większym niż ten „very fitted size”. Lubie boyfriendy trochę luźniejsze, na pasek, wiec w czasie ciąży, akurat te spodnie ciągle udaje mi się dopiąć tuż pod brzuchem, niespecjalnie się ściskając.

Jestem dość wysoka, i mam szczęście (bądź nieszczęście) do dość wąskich bioder wiec brzuch mi idzie do przodu i wyciąga się wzdłuż, zamiast na boki, wiec to tylko anatomia. Wagowo dość standardowo przybieram, staram się jeść zdrowo, ale bez przesady, teraz mam sporo problemow z cukrzycą, wiec wręcz zostałam zmuszona do monitorowania diety, co jest dla mnie problemem bo ja nie lubię być na diecie.

Trudno ci ze zmianami twojego ciała?  

To jest moja trzecia ciąża, więc do zmian jestem trochę przyzwyczajona, a może lepiej na nie przygotowana czy do nich nastawiona. Myślę, że tak zwane pierwsze świeże mamy mogą mieć większy problem, bo po raz pierwszy oddają swoje ciało i autonomie procesowi, którego nie da się w pełni kontrolować, który zaskakuje co tydzień, i który wydaje się przejmować całą ich rzeczywistość… Rozumiem to dobrze, sama przez to przechodziłam, ale teraz jestem starą (ahem!) znaczy się doświadczoną kobietą w sile wieku (śmiech). Wiem, że to ciągle ja, że robię to, co mogę, staram się jak mogę najlepiej, a reszta nie należy do mnie, ulega tylko mojej kontroli czy wpływowi. Po za tym, w pierwszej ciąży kobiety nie znają jeszcze smaku nagrody za ten wysiłek fizyczny i psychiczny, po kolejnych ciążach, ja wiem co jest na końcu tej drogi…  dzień narodzin wydaje się wynagrodzić wszystkie trudy, wiec jest mi łatwiej patrzeć na zmiany z perspektywy czasu, z potrzebnym dystansem i trzeźwą samoocena.

Jak rozumiesz akcentowanie ubraniem kobiecości w ciąży?

Są dni, kiedy kobieta w ciąży czuje się jak bogini, są dni kiedy czuje się jak worek kartofli, myślę, że wtedy każda z nas powinna być dla siebie wyrozumiała i instynktownie podążać za emocjami i w pełni je akceptować. Nie zawsze musimy czuć się piękne, ale kiedy czujemy się piękne nie powinnyśmy się bać wykrzyczeć to całemu światu. Uważam, że nie ma kobiety, która w ciąży źle by wyglądała np. w czarnej, prostej, dopasowanej sukience. Ciążowa sylwetka jest przepiękna, wyjątkowa, wszystkie zawijasy i kąty są naprawdę niesamowite, przedstawiają cud ludzkiego ciała i wizualnie dla mnie są niezmiernie ciekawe. Ale sama rozumiem weekendy, kiedy po prostu trzeba założyć adidasy i dresy i iść tak do kina… Dziś na przykład tak się czułam i wyglądałam pewnie jak yeti (śmiech), ale było mi wygodnie i ciepło.

Co cenisz w stylach innych kobiet?

Kobiety ubierają się dla innych kobiet, i często to kobiety naprawdę potrafią docenić styl innych kobiet, nie mężczyźni! Ja cenię kobiecość, osobowość i indywidualizm, które wyrażają się chyba w przysłowiowym “oku” na to, co do kogoś pasuje. Tego się nie da oszukać, ktoś to ma i wtedy od razu to widać. Podziwiam kobiety za styl, który mi się osobiście podoba, np.: Anine Bing czy Pernille Teisbaek, które dla mnie maja styl idealny i w ciemno wiem, że to, co noszą będzie mi się podobać, bo nie kłóci sie z moim gustem, ale myślę, że potrafię też docenić ciekawość i styl kobiet, które niekoniczne sama bym naśladowała, jednak ich indywidualny pomysł na wyrażenie siebie, godny jest docenienia i podziwu.

Niezastąpiona część ciążowej garderoby to…

Biały, odpowiednio długi T-shirt, który nie podjeżdża pod zęby. Również czarny (śmiech).

Coś, czego zupełnie nie czujesz w ciążowych stylizacjach? 

Topy zebrane pod biustem a rozkloszowane na brzuchu…? Powinno być na odwrót! Brzuch powinien być akcentowany, a nie chowany pod stosem firanek.

Gdzie kupujesz ubrania? 

Mixuję trochę high-end i low-end, high end kupuje zazwyczaj przez discounted outlets: Nordstorm rack albo online w Shopbob, niektóre T. J. Maxx shop the runway, chciałabym kiedyś wejść do sklepu Diora czy Channel i wyjść z pięcioma torbami, ale na razie mam inne finansowe zobowiązania. Kupuję też w sieciówkach, ale limituję je tylko do trzech czy czterech, na resztę szkoda mi czasu i mam wrażenie, że wtedy styl staje się za bardzo rozbiegany, lepiej się trzymać kilku ulubionych niż polować na wszystkie możliwe z centrum handlowego. Moje typy to sztampowo: Zara, Mango, H&M, zajrzę czasem na Urban Outfitters po coś bardziej streetstyle, by poczuć się trochę młodziej, czy może raczej jak “młodzież”. Reszta to Asos, który doceniam, że można tam kupić Monki czy Weekday – marki jeszcze mało obecne w USA.

Znasz jakieś fajne second handy? W “Sex and the city” pokazane są tak, że myślę, że nie potrzebowałabym innych sklepów…

W Bostonie nie znalazłam nic dobrego, a jestem tu już dwa lata, ale Nowy Jork to mekka! Tam rzeczywiście można trafić na stare Burrberry za 20 dolców, czy vintage Channel za 15…. Trzeba tylko mieć czas i dobrze szukać. W Chicago GoodWill czy Armia Zbawienia też były dość owocne, zależy do której dzielnicy udało mi się dotrzeć, najlepsze to te, niedaleko najbogatszych, tak samo w Nowym Jorku. W Bostonie styl jest trochę bardziej klasyczny i na razie mało znajduję, wszystkie skarby (jak moherowy sweter, czy płaszcz w włoskiej wełny od Armani, to zdobycze z Chicago).

Stawiasz na jakość? 

Zależy w czym, np. płaszcze kupuję w sieciówkach, trendy się zmieniają tak często, że trzeba mieć sporo okryć wierzchnich, zwłaszcza w klimacie new England, gdzie kurtki i płaszcze nosi się 10 miesięcy z roku, wiec kupuję trochę na kupę. I futerko i owce i płaszcz w kratkę i jakiś camel i długi czarny i szary oversized i krótszy do samochodu itd… ale buty czy kurtka skórzana powinny już być lepszej jakości, czyli naprawdę ze skóry, żeby starczyły na kilka sezonów i były wygodne.

Brzmi to, jakby twoja szafa to nie był fancy minimalizm, zapewniający szybkie wybory, tylko bogactwo, które możesz miksować na miliony sposobów? 

Chciałabym minimum, ale ja lubię wybór, wiec z szafy się wylewa. Jeżeli nawet powytwarzam, ze mój ubiór to głownie jeansy, sweter i  biały lub szary T-shirt, to i tak jeansów mam kilkanaście par, białych T-shirtów całą szufladę (rękawek, tkanina, dekolt, plama po ketchupie, no nie da się mieć kilku!), swetrów w odcieniach beżów nie liczę, szarych bluz też…

Zbierasz ubrania jak pamiątki? 

Przywiązuję się bardzo do wszystkiego, szkoda mi się rozstać z czymkolwiek, bo a nóż może się do czegoś potem przydać, albo wręcz o czymś, o czym chce pamiętać mi przypomni. Bardzo często mam tak, że spakuję worek do GoodWill, a dwa tygodnie później marzę o swetrze czy spodniach, które w ten worek w końcu odważyłam się włożyć. Choć często rzeczy, które oddaje leżą nienoszone przez rok albo dwa!

Na jaką bieliznę zdecydowałaś się teraz? 

Teraz to stawiam na pół sportową, Calvina Kleina czy Tommy Hilfiger, bo rozmiarówka wiele wybacza, nie jest standardowa i dopasowuje się do zmian w dekolcie, które z miesiąca na miesiąc potrafią nieźle zaskoczyć, nawet tych najbardziej płaskich (czyli mnie!). Już niedługo przeniosę się na stałe w staniki do karmienia, tu postawię na jakość, bo takie staniki trzeba prać prawie codziennie, szczególnie na początku.

Stale masz obok siebie dzieci, to wymusiło jakąś trwałą zmianę w twojej szafie?

Moja szafa jest trochę dzielona na pół, pomiędzy bardziej biurowy look na co dzień, kiedy chodzę do pracy i ten na luzie, do dzieci. Bardzo lubię do pracy założyć kozaki z odrobiną obcasa, albo sztyblety, a do dzieci adidasy, trampki, wiec zmieniam się pomiędzy office spice a sporty spice głównie pod względem obuwia, no i podartych jeansów.

 

Jaki styl mają mamy w USA?

Ojej, zależy jaka grupa i w jakim położeniu geograficznym, inaczej wyglądają NYC moms, inaczej California moms, a inaczej Midwest moms. Obecnie chyba dominuje styl boho, związany właśnie z modą lat 70. i modą kalifornijskiej plaży, czyli kapelusze, skórzane kurtki i półbuty z klamrami.

Wymieniacie się ubraniami? 

Z zaprzyjaźnionymi mamami oczywiście, że tak, kurtki puchowe na zimę na okres ciążowy, czy sukienki na jakiś bankiet, obowiązkowo! Po co wydawać pieniądze, jak coś potrzeba czasem tylko na raz!

Możesz nam polecić jakieś fajne niewielkie marki zza oceanu? 

Super basics zawsze na Storq (mam kilka jeszcze z poprzedniej ciąży, czarna kieckę i białą koszule do pracy), popularne Hatchgal, czy bardzo innowacyjne Loyal Hana.

Śledzisz polski rynek modowy? 

Kiedyś bardziej, ale im dłużej jestem tutaj (15 lat!), tym bardziej oddalam się od codziennych polskich wydarzeń, politycznych, społecznych, lifestylowych… zupełnie życiowych też. Coraz mniej się orientuję co się dzieje w Polsce teraz, pamiętam firmy, które albo znikają, albo się zmniejszają, choć czasem zauważam coś nowego i ciekawego i bardzo im kibicuje. Kilka nowych marek z Polski odezwało się do mnie, pokazując oferty ciążowe i byłam bardzo mile zaskoczona!

Jedna rzecz, o której marzysz, by mieć w szafie…

Coś od bardziej progresywnych domów modowych, Off-White czy Balenciaga, może ugly sneaker #47 or #39…

Gdzie byś to założyła? 

Czasem dostaję zaproszenie na jakiś event w NYC, otwarcie jakiegoś lokalu, czy premierę nowego produktu, z Bostonu do NYC są 4 godziny jazdy samochodem, z pracą i dwójką dzieci w ciąży rzadko nawet rozważam pójście na coś takiego, wiec jakbym już mogła wyjść, to bym się wystroiła we wszystko co mam najlepsze od stop do głów (śmiech).

Ale bym poszła z Tobą na zakupy! Dziękuje za rozmowę.

*

Anna Whitworth o sobie: jestem mamą dwóch chłopców, Simon Grey (Szymcio) – lat 6.5, Leo Grey (Leoś) – lat 3. Mieszkam w Bostonie, a właściwie pod, w małym miasteczku na południu od centrum. Mieszkamy tu od dwóch lat, wcześniej mieszkałam w Chicago, w samym mieście i często tęsknię do życia wielkomiejskiego. Pracuję w firmie z branży healthcare, na stanowisku specjalisty do spraw digital media & marketing compliance, w dziale sprzedaży i marketingu, to moja pierwsza praca po dwóch ciążach i ukończeniu studiów MBA w Chicago. Niedługo urodzę trzecie dziecko… dziewczynkę, life is good!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.