kosmetyczka mamy

Kosmetyczka Sary Giełażyn

Jak o siebie dbasz?

Kosmetyczka Sary Giełażyn
Katarzyna Kitajgrodzka

Kosmetyczka Sary Giełażyn, specjalistki od slow marketingu, założycielki bloga Och’Brand i mamy Klary, wyraża minimalizm w najczystszej postaci. Tylko to, czego realnie i z przyjemnością używa, i ani grama więcej.

Za swój kardynalny urodowy błąd uznaje pofarbowanie włosów na studniówkę, ale dopiero niedawno zaczęła wracać do naturalnego odcienia blond. Wraz z narodzinami córki Klary zdecydowała się na powrót do naturalności w szerszym aspekcie, bo także pod kątem pielęgnacji i tego, jak spędza swój czas. Jej poranki z reguły są zabiegane i zaczynają się na tyle wcześnie, że dłoniom – zamiast sięgać po roller czy maseczkę – jakoś bliżej do kubka z kawą. Za to wieczorem dzieją się piękne sprawy: ciało odpoczywa, napawa się aromatami lawendy, a twarz zostaje dokładnie oczyszczona i wymasowana po długim dniu. Zajrzyjcie do świetlistego domu Sary, do tej dziewczyny z uśmiechem od ucha do ucha i skomponowaną z rozmysłem, ale wcale nie nudną kosmetyczką.

HAPPY FACE

Sara wyraźnie rozgranicza pielęgnację codzienną od tej cotygodniowej, bardziej intensywnej, wymagającej czasu i zaangażowania. Jej hitem odblokowującym pory, będącym w stałym użyciu, jest żel Azelaic Cleanser: Używam go naprawdę niewiele – mówi Sara. Jest wydajny i super oczyszcza skórę. Po dokładnym umyciu twarzy nakładam kapkę oleju z pestek śliwki. Dzięki temu mam lekki efekt glow na buzi – dodaje. Taka codzienna porcja kosmetyków zupełnie jej wystarcza, w makijażu ogranicza się bowiem jedynie do tuszu do rzęs, korektora i kilku muśnięć pudrem brązującym. Natomiast bardziej złożoną pielęgnację zostawia sobie na koniec tygodnia, kiedy to nakłada maseczki od Pibu: Moja ulubiona to ta rozświetlająca. Rano buzia jest promienna i przez cały dzień wygląda bardzo świeżo. Sara przyznaje, że jej skóra należy do wrażliwych, dlatego zaraz po maseczce używa kremu Krayna AY 3, który działa jak dodatkowy łagodzący kompres.

Kiedy nadchodzi weekend i można nieco dłużej poleżeć z nogami w górze i nosem w czasopiśmie, nakłada na przemian maskę nawadniająco-kojącą lub z aktywnym węglem. Ta pierwsza nadaje mojej skórze świeżego wyglądu, a ta druga świetnie radzi sobie z zaskórnikami – zachwala Sara. Istny dream team, aktywny w zależności od potrzeb, momentu cyklu menstruacyjnego albo ochoty. I buzia jest szczęśliwa.

I LOVE YOUR HAIR

Moje włosy są dość niesforne – odpowiada zapytana o ich kondycję Sara. Ale jakoś mnie to nie dziwi – chyba jeszcze nie spotkałam dziewczyny, która byłaby zadowolona ze swojej czupryny. Może czasem tak – po fryzjerze, po kąpieli w morzu albo po seksie – ale żeby permanentnie? No chance. Dobrze, że są kosmetyki, które nas w tym postrzeganiu trochę unoszą, a trochę dystansują. Sara twierdzi, że szampony i odżywki Gift of Nature mają taką moc, że sobie z jej kosmykami świetnie radzą: Używam szamponu wzmacniającego do włosów pięknych, ale cienkich i delikatnych. Bardzo lubię jego zapach. Odżywka z tej serii jest lekka, a więc nie obciąża fryzury i włosy wyglądają po niej bardzo świeżo. Nie suszę włosów suszarką i z tego powodu miałam problem z puszeniem się, gdy używałam innych szamponów. A tutaj ten problem zupełnie zniknął. No to mamy 1:0 dla włosów i lepszego samopoczucia. Ale jeśli ten wynik cię nie satysfakcjonuje, przeczesz grzywę celulozowym grzebieniem NINIco, który powstał na bazie ekologicznych i wyłącznie roślinnych surowców, a niesforne kosmyki ujarzmij połyskującym w słońcu, błękitnym klipsem. I wtedy to już mamy mistrzostwo świata. A mówili, że nie zdobędziemy…

SHOW YOU CARE

Rano zwykle nie mam na nic czasu. Chcę tylko szybko się odświeżyć – mówi Sara. Ale wieczór to czas tylko dla mnie. Przygaszam światło, włączam muzykę. Zapachy są dla mnie bardzo ważne – mam swój ulubiony olejek lawendowy, który działa na mnie kojąco. To dla zresetowania zmysłów, a co dla ciała? Co je skutecznie odpręży i usunie wszelkie napięcia? Sara stawia na gorące prysznice, po których obowiązkowo nawilża skórę kremem: Mój zestaw must have tworzą Krem ujędrniający do ciała oraz Olejek ujędrniający Femi. Pachną przepięknie, a ich lekka konsystencja sprawia, że wchłaniają się błyskawicznie. Olejek nie brudzi ubrań, co uważam za ogromny atut. Po ciąży moja skóra była mniej elastyczna, ale ten krem pomógł jej wrócić do formy – tłumaczy Sara.

Raz w tygodniu wykonuje też peeling całego ciała odżywczym scrubem cukrowym z Ministerstwa Dobrego Mydła. Skrzące się drobinki pachną śliwką i usuwają martwy naskórek, ślizgając się po skórze jak po narciarskim stoku. Robią robotę! Przyjemne odczucia kąpielowo-nawilżające wywołuje także zestaw od Weledy, złożony z kremowego płynu pod prysznic z migdałami i olejku z ekstraktem z arniki, zapobiegającym powstawaniu rozstępów. Pachnie bardzo zmysłowo za sprawą wyciągów w olejku różanego, neroli, kadzidła i mirry. I skutecznie uelastycznia ciało. Jako wykończenie wieczornego rytuału Sara masuje twarz rollerem z różowego kwarcu, który dodatkowo liftinguje, drenuje limfę i zmniejsza opuchliznę: Jest to megarelaksujące i poprawia ukrwienie mojej skóry. Dzięki temu jej kolor jest jednolity.

Dodaj komentarz