kosmetyczka mamy

Kosmetyczka Olgi Lipczyńskiej

na sportowo!

Kosmetyczka Olgi Lipczyńskiej
Paulina Kania

Wzmożona aktywność wymaga szczególnego podejścia do pielęgnacji. Po pierwsze: wzmacnianie ciała i odżywianie skóry. Po drugie: ochrona przed słońcem i dbałość o poziom nawilżenia. Wszystko w idealnych proporcjach.

W sportowej odsłonie kosmetyczki mamy wystąpi Olga Lipczyńska, trenerka personalna, szkoleniowiec i instruktorka fitness oraz mama Stefana. Człowiek pogodny, chętnie eksperymentujący i dobrze zorientowany w urodowej tematyce. Olga dokładnie wie, czego jej skóra potrzebuje, co skraca czas rytuałów i zabiegów wokół siebie. Warto posłuchać.

W BIEGU

Zanim zostałam mamą, żyłam w ogromnym pędzie – praca i podróże były moim życiem. Pracowałam od wczesnych godzin do wieczora – bo tak chciałam, bo tak lubiłam – rozpoczyna swoją urodową opowieść Olga. Mówi o tym spokojnie, bo z perspektywy czasu oraz odnalezionego wyciszenia i zwolnienia. Teraz biega już tylko po parku i szczodrze daje sobie czas na pielęgnacyjne rytuały.

Olga podkreśla, że najlepsze działanie dla skóry ma odpowiednio zbilansowana dieta, aktywność fizyczna i sen. I o ile dwa pierwsze są częścią mojego życia, to snu przy maluszku trochę jednak brakuje – dodaje Olga.

POBUDKA DLA CIAŁA

W pierwszej kolejności trening – dobre i kilkanaście minut na macie. A zaraz po nim – prysznic. Szczerze mówiąc, nie pamiętam kiedy ostatnio brałam kąpiel w wannie. Stojąc pod prysznicem czuję, że to jest mój i tylko mój czas. Mój relaks. Ciepły strumień zdecydowanie poprawia mi samopoczucie. Przez wiele ostatnich miesięcy to było jedyne miejsce, gdzie przez tę kilka chwil mogłam być sama.

Do mycia ciała naprzemiennie stosuję albo olejek do kąpieli, albo piankę do kąpieli Rituals Ritual of Sakura. Ostatnio polubiłam się z żelem pod prysznic Weleda z serii z arniką, przeznaczonym dla sportowców. Olejków używam przede wszystkim do masowania ciała – w ciąży olejkami kokosowym i migdałowym smarowałam brzuch, boki i pośladki. Pianka ma boską, jedwabistą konsystencję, a cudowny zapach na ciele utrzymuje się przez cały dzień. Żel Weledy jest mocno odświeżający i fajnie pobudza z rana. To prawdziwy zastrzyk energii, szczególnie chętnie po niego sięgam po porannym treningu albo bieganiu.

Raz – dwa razy w tygodniu robię peeling całego ciała. Peelingi uwielbiam, zarówno te do ciała, i do twarzy. Do ciała najchętniej używam peelingu Rituals – obecnie tego o zapachu The Ritual of Ayurveda, ale stosuję różne. Mam też peeling Deep Nourishing Phenome, który ma super grubość ziaren peelingujących, ale skóra nie jest tak mocno nawilżona jak po peelingu Rituals. Do twarzy używam peelingu Botanic Skinfood o zapachu malinowym z eukaliptusem.

Na koniec nawilżam ciało balsamem Avene XeraCalm, który jest idealny dla suchej, atopowej skory. To mój ulubieniec – daje super ulgę dla skóry. I może go używać także Stefcio. Na silniej przesuszone miejsca stosuję krem Weleda Skin Food Light. Jest niezawodny.

CZYSTA TWARZ O PORANKU

Olga inauguruje wszystkie dni dokładnym umyciem twarzy: W zależności od poziomu zmęczenia (Stefek wciąż często budzi się w nocy) i ilości czasu, jaki mam, stosuję albo płyn micelarny Sephora Triple Action Cleansing Water, albo rozświetlający żel do mycia twarzy Phenome Calming Blemish Cleanser. Ten pierwszy jest bardzo odświeżający i łagodzący – ma w swoim składzie aloes, a do tego przyjemnie pachnie, jakby ogórkiem, co bardzo lubię. Drugi, czyli żel Phenome, jest moim wielkim odkryciem. Przeznaczony do każdego typu cery, o właściwościach rozjaśniających i wyrównujących koloryt. Dobrze zrobił mojej skórze, na której za sprawą częstych podróży i słońca, przy mojej ciemnej karnacji, parę lat temu zaczęły pojawiać się przebarwienia i niestety w ciąży trochę się pogłębiły. Żel ma naturalny skład, lekki zapach z przewagą jabłka.

Po umyciu twarzy nakładam na nią serum Biotherm Aqua Source, który fajnie odświeża i nawadnia, oraz krem do twarzy. W chwili obecnej moi ulubieńcy to wygładzający krem figowy Mokosh z kompleksem AQUAXYL, który nawilża skórę twarzy albo Phenome Luscious Hydrating Cream. Obydwa kremy dają uczucie nawilżenia, nie zostawiają tłustego filmu i można bezpośrednio po aplikacji nakładać podkład. Nigdy nie zapominam też o kremie  przeciwsłonecznym z wysokim filtrem.

WIECZORNE ROZLUŹNIANIE

Co kilka wieczorów stosuję buraczany peeling The Ordinary z kwasami AHA 30% i BHA 2% – mega oczyszcza i napina skórę. Efekt widoczny po pierwszy użyciu! Czasem stosuję go wymiennie z kwasem hialuronowym The Ordinary (totalny sztos) oraz ujędrniający krem Mokosh z różą i jagodą, a pod oczy The Ordinary Caffeine Solution 5%. Jest polecany na sińce pod oczami, choć ja nie widzę spektakularnych efektów. Ile to już lat szukam top kremu pod oczy…

Regularnie nakładam eliksir Skin Superfood Alkemie. Solidna warstwa tego olejkowego multiwitaminowego eliksiru nałożona na noc działa kojąco i odżywczo. Jak wspomniałam, uwielbiam olejki i zawsze stosuję je podczas podróży, w szczególności lotu samolotem. Eliksir Alkemie zawiera wit. C, E i F oraz olejki: chia, arganowy, jojoba, ryżowy, z kiełków pszenicy, słonecznikowy i winogronowy. Jest przeznaczony dla skory zmęczonej i z przebarwieniami. To bomba witaminowa dla skóry, silnie odmładza, ujędrnia i daje promienny, zdrowy wygląd.

Kiedy mi się przypomni, robię masaż bańką chińską Cellublue z arnikowym olejkiem do ciała Weleda. Mam sentyment do marki Weleda, bo pamiętam, że gdy urodził się Stefan zjechałam cały Poznań za osławionym kremem tej marki na odparzenia pieluszkowe. Uratował nas!

NO MAKE-UP

Im jestem starsza, tym mniej się maluję – mówi Olga. W liceum nie było opcji, żebym wyszła z domu bez pomalowanych rzęs i podkładu. Teraz bardzo często robię sobie ,,no make-up days”, a już w szczególności od wybuchu pandemii. Jeśli jednak zdarzyło się tak, że w ciągu dnia nosiłam makijaż – zawsze minimalistyczny: lekki krem CC, bronzer, róż i tusz do rzęs – wykonuję demakijaż. Ostatnim jego etapem jest przemycie twarzy tonikiem The Ordinary Glycolic Acid 7%. Działa cuda z wypryskami i mega oczyszcza skórę, ale nie stosuję go codziennie, bo przez wysoką zawartość kwasów jest bardzo inwazyjny.

Dodaj komentarz