kosmetyczka mamy

Kosmetyczka Indii Sakale

Na paryską modłę

Kosmetyczka Indii Sakale
Edyta Leszczak

Dzisiejsza kosmetyczka skomponowana została w duchu paryskiego szyku a’la je ne sais quoi i oparta w dużej mierze na zdobyczach z pharmacie. Nonszalancka, ale i gruntowanie przetestowana, kropla po kropli, pozwala zagrać pierwsze skrzypce produktom do pielęgnacji, nakładanym stopniowo i w odstępach czasu. Bo pośpiech, także w dziedzinie urody, jest złym doradcą.

India Indre Sakale na co dzień tworzy strategie marketingowe, prowadzi portal o trendach w modzie, urodzie oraz designie Vers-24.pl i zajmuje się synkiem Mikasem. Na hasło „beauty” z miejsca się ożywia. Dużo wie o kosmetykach, bo przetestowała ich wiele na swojej skórze. W tym momencie życia może się poszczycić kosmetyczką kompletną i komplementarną, gdzie każdy produkt pełni swoją funkcję i współgra z resztą, nie fundując podrażnień i innych niemiłych niespodzianek. Dlatego zaprosiłyśmy ją do kolejnej odsłony Kosmetyczki Mamy.

Minimalistyczna garderoba Indii i jasne wnętrze przywodzą na myśl filmy francuskiej Nowej Fali, dlatego też tytuły akapitów w artykule odwołują się do filmów Alaina Resnais, Jeana-Luca Godarda i Françoisa Truffaut. Przyjemnego seansu!

DO UTRATY TCHU

Lubię celebrować każdy poranek – wstać wcześniej i poświęcić więcej czasu na pielęgnację. To jest mój czas – mówi India, ranny ptaszek. Uwielbiam, kiedy w domu jest jeszcze cicho. Zaraz po przebudzeniu myję twarz, robię sobie kawę i nakładam uelastyczniające serum z ekstraktem komórkowym marki Bogna Skin. Serum to produkt podstawowy w kosmetyczce Indii, zawsze ma przy sobie kilka jego wariantów: Od niedawna wypróbowuję serum z potrójną witaminą C od Alkemie, które wyraźnie rozjaśnia skórę i niweluje oznaki zmęczenia. Gdy widzę, że cera tego potrzebuje, spryskuję wcześniej twarz cudownie odświeżającym różanym tonikiem Bogna Skin. Ważna rzecz: każdy z etapów dziać się powinien w swoim czasie, powoli i w odpowiedniej kolejności. To zapewnia, zdaniem Indii, pełne działanie kosmetyku i odpowiednią reakcję skóry: Każdemu z produktów daję czas na działanie, nigdy nie zabieram się za pielęgnację w biegu i chaosie. Zazwyczaj na serum nakładam lekką emulsję nawilżającą Sisley Paris Ecological Compoud, którą mieszam z koncentratem La Mer i na koniec dodaję filtr SPF. Gotowa!

GŁADKA SKÓRA

Kiedy idę na spotkanie, robię lekki makijaż – opowiada India. Nie lubię ciężkich, kryjących pokładów, używam więc tylko produktów wyrównujących koloryt skóry jak Chanel Les Beiges Water Fresh Tint. Mój totalny faworyt do konturowania twarzy to Chanel Healthy Glow Bronzing Cream. Niezastąpiony także zimą. Jeżeli chodzi o usta, to stosuję albo tylko coś do pielęgnacji, albo pomadkę w bardzo wyrazistym kolorze jak Chanel Rouge Allure Ink fusion 834 Ambiguite albo 836 Idyllique. Pomadki w odcieniach rdzawej czerwieni, choćby i schowane pod maseczką, dodają pewności siebie i pary do działania. A gdy do tego dodać kapkę lakieru na paznokciach w odcieniu kasztanowych liści, to i krok zdaje się jakiś żwawszy. Sprawdźcie!

NOC I MGŁA

Wieczorem India również stawia na spokojną, wyciszoną pielęgnację: Najchętniej używam serum r-Retinoate Medik8, kremu z cennymi olejami Bogna Skin lub kremu Chanel Le Lift. Myję twarz dwukrotnie żelem Cerave, ale zanim przejdę do kolejnego etapu pielęgnacji, daję jej odpocząć i dokładnie wyschnąć. To ważne przy stosowaniu retinolu, bo w zetknięciu z wilgotną skórą może doprowadzić do podrażnień. Po nałożeniu serum odczekuję 20-30 min i dopiero wtedy nakładam krem.

KOBIETA JEST KOBIETĄ

Produktów do ciała mam zdecydowanie mniej, niż do twarzy – śmieje się India. Od przybytku głowa nie boli, jednak w przypadku pielęgnacji ciała India stawia na kilka sprawdzonych kosmetyków i patentów. Więcej nie trzeba. Te kilka, które mam, bardzo lubię i tu mało kiedy eksperymentuję. Moje ulubione żele pod prysznic to te marki Weleda. Płyn do mycia z rokitnikiem zawojował moją łazienkę. Używam też żelu pod prysznic Fleur des Vigne Caudalie. Jeśli chodzi o nawilżanie i odżywanie skóry, kieruję się porą roku i aktualnymi potrzebami. Czasem wybieram lotion, innym razem balsam. Jesienią i zimą wolę silnie odżywcze, tłuste konsystencje, dlatego zaprzyjaźniłam się z masłem do ciała Weledy Skin Food, który mi odpowiada niemal całkowicie. Przeszkadza mi tylko apteczny zapach, ale to bardzo indywidualna kwestia. Zawsze po kąpieli lub prysznicu i wymasowaniu ciała, używam ulubionego zapachu. Aktualnie nie rozstaję się z pachnącym białym piżmem i irysem flakonem Chanel 1957 i Jo Malone Fig & Lotus Flower, które czasem tylko porzucam dla intensywnie kwiatowych i owocowych perfum Black Orchid Toma Forda.

Dodaj komentarz