kosmetyczka mamy

Kosmetyczka Beli Komoszyńskiej

Uroda, uroda, przygoda, przygoda...

Kosmetyczka Beli Komoszyńskiej
Edyta Leszczak

Uroda Beli mnie rozprasza. Widzę ją w drzwiach i nie mogę sobie przypomnieć, po co ja tu przyszłam… A tak, miałyśmy porozmawiać o ulubionych kosmetykach.

Mama 2-letniej Bianki i wokalistka zespołu Sorry Boys, Bela Komoszyńska otworzyła przede mną swoją kosmetyczkę, a to trochę tak, jakby otwierać przed kimś serce. Pielęgnacyjne rady i sekrety, a wszystko to pośród woni szałwii, które Bela nazywa „lokalnym palo santo”. Zwróćcie też uwagę na nagłówki – zatytułowałam je tak jak piosenki z czterech dotychczasowych płyt Sorry Boys. Przeczytanie akapitu zajmuje tyle właśnie, ile wysłuchanie utworu, a przy okazji można się poczuć, jakby się tam było z nami, w mieszkaniu z widokiem trzymającym w ramionach całą Warszawę.

WATER

Rano zmywam twarz wodą, spryskuję hydrolatem lub tonikiem różanym i nakładam serum – opowiada Bela. Koncepcję kosmetyków ala natural beauty opracowała Kasia Struss, modelka i mama Ali (tutaj przeczytacie wywiad Ani Sańczuk z Kasią). W poręcznej książeczce, dołączonej do kosmetyków i wydanej na ekologicznym papierze, znajdziecie informacje o składzie, przeznaczeniu i kolejności ich stosowania. I tak, hydrolat z róży damasceńskiej chroni przed rujnującym działaniem wolnych rodników, jednocześnie napina i odświeża (uważajcie tylko na pompkę, czasem robi psikusy, niespodziewanie się blokując). Kosmetyk może jednak – zdaniem Beli – podrażniać. Z kolei Serum rewitalizujące oparte jest na roślinnych komórkach macierzystych z jabłek oraz dobroczynnych ekstraktach z owoców malin, głogu i dzikiej róży. Wszystko po to, by regenerować i odmładzać skórę.

Jeśli się nie maluję, na serum nakładam jeszcze krem – kontynuuje Bela. Lekki krem nawilżający ala natural beauty ma za zadanie chronić twarz przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a żeby to robić, ma w składzie ekstrakt z nagietka, niezastąpiony kwas hialuronowy, witaminę E i pełen antyoksydantów olej z czarnuszki. Jeśli nakładam makijaż, robię to bezpośrednio na serum. Ważnym elementem mojej porannej pielęgnacji jest także… picie wody. Mam swoje ukochane kubki miedziane i zgodnie z rytuałem ajurwedy piję rano kubek takiej wody, do której przeniknęły cząsteczki dobroczynnej miedzi. Te kubki są projektowane przez moich znajomych, wytwarzane są przez rzemieślników w Indiach i wszyscy moi bliscy dostają ode mnie taki kubek w prezencie.

MIŁOŚĆ

Z kosmetykami do włosów jest jak z nową miłością: nic nie wiesz, póki nie spróbujesz. I choć pierwsze spotkanie z szamponem Gyada przypominało głaskanie jeża, fantastyczny efekt końcowy wart był każdej próby. Bela opowiada: Pierwsze użycie szamponu Gyada było bardzo przygodowe i problematyczne. Kosmetyk wydawał się tępy i musiałam go dużo nałożyć na moje długie włosy, żeby je dokładnie umyć. Pienił się słabo, ale to za sprawą naturalnego składu, więc mu wybaczyłam. Zwłaszcza że efekt był świetny. Używałam wszystkich kosmetyków w komplecie, czyli szamponu, odżywki i sprayu dodającego objętości. Po takiej trzyetapowej kuracji włosy pozostawały podniesione i świeże przez naprawdę długi czas, w porównaniu do innych kosmetyków, które stosowałam. A w sytuacji, gdy włosom potrzebna jest natychmiastowa regeneracja, warto użyć jednorazowej równoważącej maski na tkaninie. Mocuje się ją na umytych włosach jak turban i zostawia na kilkanaście minut, by wyciągi z pokrzywy, brzozy i nasion kozieradki, olejku makadamia i pantenolu mogły w pełni zadziałać. Bela przestrzega, że maska może nieco przetłuścić włosy u nasady.

PS A gdy długie włosy plączą się niemiłosiernie, Bela radzi, by rozpylić odżywkę Kevin Murphy Untangled. I po kłopocie.

THE SUN

Na Wschodzie fryzjerzy używają szałwii do okadzania zakładów fryzjerskich – opowiada Bela. Wie dużo na temat aromaterapii, ma imponującą kolekcję olejków i tworzy swoje autorskie mieszanki. Jesienią i zimą jej dom pachnie kadzidłami i kominkiem niemal codziennie. Gdy tylko robi się chłodniej i światła jest coraz mniej, zaczynam aromaterapię i światłoterapię ze świecami – powiada Bela. Słońce jest dla mnie niezbędne i muszę się doświetlać, żeby lepiej funkcjonować. Światło świecy działa na mnie jak patrzenie na płonące ognisko. Świeca różana Bogna Skin zachwyciła mnie kompozycją zapachową, subtelną i nienachalną. Wiele świec zapachowych ma zbyt intensywne aromaty, dlatego chętniej dotąd używałam kominków zapachowych. Moja ulubiona mieszanka łączy w sobie trzy olejki: pomarańczowy, lawendowy i drzewny. Taką energetyzującą kompozycję rozpalam rano, za to wieczorami wybieram olejek melisowy – dodaje.

KWIATY

Pomadki barwy karminowych mieczyków w wazonie za jej plecami. Róże pastelowe jak dalie z ogrodu mojej babci i pył z puderniczki w kolorze herbacianych róż porastających Park Ujazdowski. To są kolorowe kwiaty z kosmetyczki Beli, która na koncerty maluje się sama. Kiedyś zdarzyło mi się zmyć makijaż zrobiony przed koncertem przez superwizażystkę – opowiada. Nie dlatego, że był zły. Był superprofesjonalny, ale byłam w nim niepodobna do siebie. Maluję się sama, prawie zawsze. Każda kobieta po tylu latach poszukiwań i eksperymentów w zaciszu własnej łazienki, wie najlepiej, jak się pomalować, żeby przyjemnie identyfikować się ze sobą. Wyjątek stanowią sesje zdjęciowe i teledyski. Wtedy ten „final touch” położony przez profesjonalistę ma znaczenie.

Bela wykonując makijaż, korzysta wyłącznie ze sprawdzonych, trwałych i nienadwątlających zaufania kosmetyków, często niedrogich i dostępnych w każdej drogerii. Najtańszy tusz Lovely Curling Pump Up jest moim osobistym hitem, choć wiem, że poznało się na nim już wiele kobiet. Jego sława jest w pełni zasłużona. Ja mam takie oko, że każdy tusz zostawia ślad pod powieką, poza tym jednym. A przetestowałam ich tyle, także luksusowych marek. Nie rozstaję się z ulubionym rozświetlaczem Mac, bardzo wydajnym i korektorem pod oczy YSL Touche Eclat. W kwestii pomadek jestem wierna od lat klasycznej czerwieni i różowi Inglot, idealnej do makijażu scenicznego – mówi Bela, zachwalając jednocześnie cienie i róże tarnowskiej marki Ecoloré. Bogactwo kolorów i składniki, które można policzyć na palcach dwóch rąk. Nieźle jak na kolorówkę!

ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE

Pielęgnacja wieczorna Beli to również niski ukłon w stronę minimalizmu: Wieczorem zmywam makijaż, obmywam twarz ciepłą wodą i, podobnie jak rano, spryskuję hydrolatem lub nawilżającym tonikiem różanym Bogna Skin. Już sama aplikacja jest bardzo przyjemna – tonik rozpyla odpowiednią ilość kosmetyku w formie kojącej mgiełki, a jej dobroczynne ingrediencje w postaci świeżo zebranych kwiatów francuskiej róży stulistnej, ekstraktu ze śliwki kakadu, kwasu hialuronowego i prowitaminy B5 wpływają na skórę łagodząco i kochająco. Głaszczą. Co potem? Nakładam serumkontynuuje Bela. Serum bezwzględnie wygładza cerę za sprawą ekstraktu z osławionej śliwki kakadu, kwiatu banksia i brachychitonu klonolistnego, czyli flame tree. Jeśli pamiętam i mam siłę, masuję twarz delikatnie schłodzonym rollerem kwarcowym. Trzymam go w lodówce, bo schłodzony kamień daje najlepsze efekty. Bela używa go na dwa sposoby: bezpośrednio na oczyszczoną skórę albo w towarzystwie olejku. Wspomina projekt Less is more, w którym wzięła udział będąc w 8 miesiącu ciąży. Żadna z portretowanych kobiet nie ma na sobie grama makijażu – ich twarze zostały wymasowane rollerami, płytkami guash i olejkami. To najlepszy dowód na efekty masażu twarzy – wystarczy kilka minut podczas wieczornego demakijażu, by zobaczyć efekty. Najlepiej, gdy masaż wchodzi w krew i dzieje się mimowolnie, nie sprawiając wysiłku ani kłopotu. Jak absolutnie wszystko.

CARMEN

Moją ulubioną dyscypliną sportu jest taniec koncertowy – wyznaje Bela, człowiek-ruch, sunący przez duży pokój w piruetach i podskokach. Najbardziej lubię taniec, w który jest zaangażowane całe ciało, w którym jest dużo spontaniczności. Taniec towarzyski uprawiałam od połowy podstawówki, potem przyszedł czas na taniec teatralny z elementami baletu – dopowiada. Jako młoda mama nie mam wiele czasu na zajęcia dodatkowe, ale na samym początku roku zaangażowałam się w jogę kundalini. Pandemia diabli wzięła regularność, więc znów muszę wracać do podstaw – opowiada o swoich zmaganiach z praktyką Bela.

Artykuł powstał we współpracy z markami: ala natural beauty, Bogna Skin i Gyada Cosmetics.

Dodaj komentarz