Kochaj lumpeksy!

Trzy rodziny w stylu vintage

Legginsy, koszulka, torba eko, pokaźny zapas czasu i można śmiało żeglować przez morza lumpeksowych dóbr i niedóbr, ale tak, by do siatki spakować tylko to, co jest nam realnie potrzebne.

Nie daj się nabrać na niską cenę, sprawdzaj składy i kraj pochodzenia – radzą nasi vintage’owi eksperci: Paulina, Marcin i Joasia. I doceń ten z pozoru mało atrakcyjny towar w z drugiej ręki, który – po głębszym rozrachunku – ma jakieś milion zalet. Uwalnia od zakupowego poczucia winy, bo kosztuje mało, i daje życie ubraniom niechcianym i zapomnianym, ogranicza ilość śmieci – less waste zawsze na czasie! – i daje swobodę odporną na trend i związaną z nim krótkoterminowość. Myślisz sobie: to tylko ciuchy, o co to całe halo? Ale gdy uzmysłowisz sobie, że co sekundę na wysypisko nadjeżdża ciężarówka wypełniona ubraniami, spojrzysz przychylniej na pobliską Humanę czy komisy typu Bazar. Od naszych znakomitych poszukiwaczy dowiesz się, jak szukać, czego nie wkładać do koszyka i jak przekonać dzieci do noszenia się w stylu vintage.

*

Paulina Chmielewska / @pauka_chmielewska

Stylistka i wytrawna tropicielka vintage’owych skarbów, czule zerkająca na wyjątkowe egzemplarze – bądź to za sprawą ich oryginalności, bądź urody. Wiedzcie, że jeśli w danym ciuchlandzie jest rzecz warta uwagi, choćby i przygnieciona toną poplamionych śpiochów, to ona ją znajdzie. Opanowała technikę błyskawicznego przeglądu do perfekcji i potrafi w mig ocenić, czy rzecz warta jest zachodu. Paulina ubiera w vintage nie tylko siebie – jako, że jest mamą pięciorga dzieci: 10-letniej Anielki, 8-letniej Janeczki, 6-letniego Stefana, 4,5-rocznej Helenki i 2,5-letniego Bronka, to i dziecięca ferajna stroi się kolorowo. Posłuchajcie, gdzie szuka, jak szuka i jak wygląda jej autorski, wieloetapowy system lumpeksowej weryfikacji.

Fot. Nela Dymopulos @nela_dymopuloskusto

Gdzie polujesz na vintage?

Głównie poluję na ubrania w lumpeksach. Na OLX, Vinted i tego typu stronkach. Lubie tez odwiedzać vintage shopy. Ogólnie mam tak, że jeśli wymyślę sobie jakąś rzecz, to nie odpuszczę, póki jej gdzieś nie wyszukam, wiec wtedy odpalam co się da. Raczej unikam wymian i targów, przytłacza mnie duża liczba osób. Najbardziej lubię wyszukiwać ubrania w samotności.

Jak szukać, żeby znaleźć, a przy tym nie stracić cierpliwości?

Wpadam na ciucholand i od początku wiem, że nie chcę i nie mogę spędzić tam całego dnia. Dlatego działam w pełnym skupieniu i jeśli mam mało czasu, to określam sobie, czego szukam tym razem i skupiam się na tej części garderoby. Np. sukienki – przeglądam tylko kontenery bądź wieszaki z nimi. Najbardziej jednak lubię obejrzeć wszytko, więc staram się działać szybko. Po prostu trzeba wybrać, od czego zaczynamy, i od razu zabrać się za przeglądanie. Niezależnie, czy ubrania są w kontenerach, czy na wieszakach, staram się po kolei przerzucać z jednej kupki na drugą każdą rzecz. Mam już wprawę, wiec robię to naprawdę szybko.

Jak oddzielać ziarna od plew?

Moja weryfikacja ma etapy. Po pierwsze: kolor. Przerzucam ubrania i zatrzymuję się na jakimś dopiero wtedy, kiedy spodoba mi się jego barwa. Kolejnym etapem jest jakość materiału, a następnymi – krój i stan zużycia. Wrzucam rzecz do koszyka i na samym końcu zastanawiam się, do czego to założę, albo co z tego zrobię. Taka weryfikacja daje mi możliwość bardzo sprawnego i szybkiego przejrzenia wszystkich ciuszków i wyjścia usatysfakcjonowaną. Ważne jest skupienie, bo łatwo się rozproszyć, gdy tak wiele się wokoło dzieje. Trzeba wejść i od razu robić swoje, działając w pewnym ustalonym porządku.

Jak się do polowania na vintage stosownie przygotować?

Najlepiej ubrać się wygodnie, np. w getry i luźny T-shirt albo strój, który umożliwi nam łatwe poruszenie i przymierzanie ubrań w dowolnym miejscu. Nierzadko lumpeksy nie maja przymierzalni i praktyka przymierzania tam, gdzie się stoi jest powszechna.

*

Marcin Jędrysiak / @totallyconfused.pl, @satan_gave_me_a_taco

Marcin jest fotografem i tatą Franka, który niecałe 4 lata temu zrezygnował z etatu i na 1,5 roku zajął się pełnoetatowo synem, podczas gdy jego dziewczyna Ola wróciła do pracy. Jak sam mówi: Początki były ciężkie, ale po miesiącu było już rewelacyjnie – dzięki temu lepiej znam swojego syna, mam z nim świetny kontakt i więź, której nie da się wycenić. Marcin założył sklep z ubraniami vintage dla chłopaków małych i dużych, Totallyconfused.pl, gdyż od lat kupuje Frankowi i sobie ciuchy z drugiej ręki. Ten facet naprawdę kocha second handy: Można trafić na oryginalne rzeczy, często lepsze jakościowo od tych z sieciówek, w dobrej cenie. Aspekt ekologiczny też jest nie bez znaczenia – nie wyrzucasz ubrań, a gdy się znudzą – możesz je puścić dalej. A że nie było dotąd second handu dla chłopaków, więc teraz z Frankiem mamy już taki! Strona dopiero się rozkręca, ale już teraz mocno chłopakom kibicujemy i z uwagą słuchamy o ich vintage’owych polowaniach.

Gdzie polujesz na vintage?

Ubrań vintage szukam w okolicznych second handach oraz na aukcjach internetowych. Raz na jakiś czas zapuszczam się na łowy gdzieś dalej, ale wolę robić to lokalnie, bo zawsze to taki swojski klimat. Panie mnie znają i sobie czasem z nimi gawędzę.

Jak szukać, żeby znaleźć, a przy tym nie stracić cierpliwości?

Co do technik szukania, to ja przede wszystkim preferuję spokój, więc nie rzucam się na wyprzedaże, nie sprawdzam, kiedy jest taniej czy drożej. Wolę robić to spontanicznie, kiedy mam ochotę, żeby mieć z tego przyjemność. Zazwyczaj dostawie nowego towaru towarzyszą w sklepach sceny niemal dantejskie, gdzie panie wyrywają sobie towar i dochodzi do różnych mniej lub bardziej komicznych zdarzeń. Wtedy raczej się wycofuję, bo wolę przyjść następnego dnia, nawet kosztem tego, że podbiorą mi coś ciekawego. Często jednak panie biorą damskie rzeczy, a dla panów zostają nadal różne fajności. Także moja zasada jest taka: jeśli przychodzę do lumpeksu i widzę nerwowo przebierających w boxach ludzi, a ciuchy niemalże latają w powietrzu, to się elegancko wycofuję.

Kolejna zasada to taka, że biorę rzeczy, które od razu mnie zachwycą. Nie biorę czegoś, co może jest fajne, może nie. Muszę od razu być przekonany, bo jeśli tak nie jest, to potem zwykle w tym nie chodzę.

Jak oddzielać ziarna od plew?

Zawsze kupuję, patrząc na skład, miejsce produkcji i oczywiście na to, czy ubrania pasują do mojej koncepcji ubioru. Staram się też nie gromadzić takich samych rzeczy – nie mam zestawu 10 bluz, 5 par spodni. Staram się mieć taki zestaw dla mnie i Franka, żeby dało się łączyć poszczególne rzeczy na różne sposoby, dzięki czemu nie znudzą nam się zbyt szybko. Ostatnio nauczyłem się od koleżanki, która obłędnie ubiera swoje dzieciaki w second handach, żeby Frankowi kupować też ciuchy za duże. Podwijanie rękawów bluz czy koszul w kratę jest fajne i praktyczne. Po pierwsze: mamy ciuch, który będzie dłużej służył. Po drugie: jest to takie trochę alternatywne podejście, że nie trzeba chodzić tylko w takich superdopasowanych rzeczach, kojarzących mi się z ułożeniem, poprawnością. Można dać dziecku swobodę, pokazać, że ubiór to też forma zabawy i przyjemność, i że nie trzeba wyglądać jak wszyscy inni, można trochę poszaleć. Ja zawsze konsultuję ubiór Franka z nim samym. Uważam, ze dziecko to nie wieszak na moje stylizacje, więc nigdy nie narzucam, tylko sugeruję i wtedy ustalamy razem. Nie jest tak, że to jest wielka rewia mody i godzinami stroimy się przed lustrem. Na co dzień po prostu cenimy sobie komfort – ubranie musi być przyjemne do noszenia w różnych okolicznościach: w przedszkolu, w pracy czy podczas wyjścia na miasto. To kluczowe.

Jak się do polowania na vintage stosownie przygotować?

Zaopatrzyć się w torbę eko i czas. Jeśli mam możliwość na spokojnie obejrzeć asortyment, to zawsze coś znajdę. Jeśli chcę na szybko, to zazwyczaj się nie udaje, bo przez pośpiech i nerwy na pewno coś przegapiam. Ale wszystkim polecam zakupy używanych rzeczy, nie tylko ciuchów, bo dzięki temu możemy znaleźć coś naprawdę oryginalnego i ponadczasowego, nie generując śmieci w postaci ubrań. W tym roku rozważamy nawet dawanie sobie prezentów z second handów i komisów. Myślę, że to fajna alternatywa.

*

Joanna Miczulska / @little_trouble_girl

Joasia jest mamą 11-letniego Franka, 4-letniej Miry i 2,5-rocznej Jany. Zajmuje się milionem spraw – jest pracuje w wegańskiej knajpie o nazwie Karma (obecnie na urlopie wychowawczym), piecze też na zamówienie, szyje torby i patchworki oraz pomaga w prowadzeniu studia tatuażu. No i genialnie ogarnia stylówki swoje i dzieci, o czym wspomniał już wyżej Marcin, rozważnie korzystając z vintage’owych dóbr znalezionych na strychu, w komisie czy w niepozornym lumpeksie. Nawet gdy rozmiar mocno różni się od docelowego, ale ubranie nadrabia deseniem bądź jakością tkaniny, Joasia daje mu szansę, przerabiając je w swojej pracowni. Poważnie myśli o konsekwencjach swoich zakupowych wyborów, dlatego nie daje się wciągnąć sieciówkom w spiralę szybko przemijających trendów. Przeczytajcie, jak buszować w second handach i nie stracić przy tym całego dnia.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Gdzie polujesz na vintage?

Przede wszystkim w ciucholandach. Zaczęłam to robić pod koniec podstawówki. Zawsze, kiedy odwiedzałam babcię Joasię na wakacjach i pomagałam jej sprzedawać na targu wcześniej zebrane plony, jedna z nas pilnowała stoiska, a druga zasuwała po okolicznych lumpeksach w poszukiwaniu łaszków. Nosiłam masę szalonych rzeczy, aż mama łapała się za głowę. Zbierałam rzeczy ze strychów wszystkich cioć i babć, a od czasu do czasu prosiłam sąsiadkę krawcową o realizowanie moich projektów. Jednym z  z nich był  płaszcz z kawałków jeansów znalezionych na strychu. Zawsze miałam lekki stosunek do ubrań, nie przywiązywałam się za bardzo – kupowałam swetry, szłam w nich do szkoły i wracałam bez, bo koleżance się spodobał i go odsprzedawałam.

Do second handów chodzę tylko w dni wyprzedażowe, kiedy ubrania kosztują 1,4 zł za sztukę. Zdarza się, że zaglądam na allegro, olx lub Instagram. Moje dziewczyny są dość drobne, więc często przerabiam dla nich ubranka. Jeśli znajdę coś, co ma ładny deseń, a jest w dużym rozmiarze, to też będę się starała je dopasować.

Jak szukać, żeby znaleźć, a przy tym nie stracić cierpliwości?

Trzeba to lubić (śmiech). Mając świadomość, że mniej niż 1% wyprodukowanych ubrań trafia do ponownego obiegu, a ponad 50% zakupionych rzeczy w sieciówkach trafia do kosza, nie chcę dodatkowo brać w tym udziału. Konsumpcjonizm, który wciąż przybiera na mocy, nie motywuje wielkich koncernów do tworzenia produktów dobrej jakości. Opłaca się importować wyroby z Azji, gdzie koszty produkcji są niskie, a producent nie przestrzega zasad regulujących wpływ produkcji na środowisko czy praw człowieka. Staramy się żyć nie krzywdząc nikogo, jesteśmy weganami od ok.10 lat (wcześniej wegetarianami), a każdy zakup jest głęboko przemyślany – czy to w przypadku jedzenia, ubrań czy znalezionych na śmietniku mebli. Najbardziej nas cieszy, kiedy nasze dzieci zaczynają rozumieć sens tego, co robimy. Franek ma 11 lat, jest bardzo empatycznym i mądrym chłopakiem. Z nim oraz jego siostrami, Mirą i Janą, regularnie chodzimy do biblioteki, a zabawki dla nich kupujemy w second handach.

Jak oddzielać ziarna od plew?

Sprawdzać składy!

Jak się do polowania na vintage stosownie przygotować?

Ja mam jeden system. Zakupy robię tylko w te dni, kiedy jest wyprzedaż. Liczę po cichutku, że trafi się coś fajnego i tak się zwykle dzieje. Ostatnio, wyszperałam 20 superowych rzeczy po złotówce za sztukę, w tym 3 pary sztruksowych ogrodniczek, piękną francuską bluzeczkę, extra jeansową kurtkę. Na dnie wielkich boksów z ciuchami leżą rzeczy, którymi nikt się nie interesuje. To najczęściej czapki, szaliki, skarpetki handmade, a one potrafią fajnie wykończyć stylizację.

*

Bliska jest wam idea zero waste przy budowaniu garderoby? Kochacie lumpeksy? Podzielcie się w komentarzach swoimi sposobami na godne poszukiwania i najtrafniejszymi zdobyczami.

5 komentarzy

  • Basia:

    Uwielbiam 🙂 Już od średniej szkoły szukam ubrań w lumpexach, bo nic nie sprawia mi takiej radości jak fajny ciuch, dobrej jakości za niską cenę. Robię to spontanicznie – wstaję rano i czuję czy to jest dzień w którym mam energię na szperanie. Najważniejsza jest dla mnie jakość. Nauczyłam się, że szybciej znajdę ładny kaszmirowy sweterek w rozmiarze s w dziale męskim, niż M w damskim 🙂 Kupuję szaliki, apaszki, sukienki, bluzki itd. 90% ubrań dla siebie jak i dzieci nabywam tym sposobem. Duża część ubrań dla dzieciaków to efekt wymiany z przyjaciółmi. Swoje niepotrzebne już ubrania też przekazujemy dalej. Najlepsze perełki znajduję u siebie w niewielkim miasteczku, jak i w czasie odwiedzin moich rodziców. Im mniejsza miejscowość tym chyba bardziej liczą się dla ludzi trendy, a ja ich nie szukam, więc najłatwiej mi tam znaleźć skarby 🙂

    Odpowiedz
  • miki:

    Jestem specjalistką od kupowania w “Buitikach”:) Ubieram całą, pięcioosobową rodzinę:) Nastolatka dostaje ubrania z Zary, Mango, Levisa…oraz niszowe marki u nas nieznane, Starszy Syn przebiera w świetnych koszulach ( u nas nastolatek w eleganckiej koszuli to rzadkość), a Junior to najłatwiesze wyzwanie:) Mąż nie pogardzi marynarką z Hugo Boss lub Diora (ostanio trafiłam na taką perełkę:) W zasadzie nie wyobrażam sobie innych zakupów ubraniowych ale wynika to z ekonomii rodziny, nigdy nie myślałam o innych aspektach tego działania… A po moich Dzieciach przekazuję ubrania dalej rodzinie.Takie życie 🙂 Czasami mnie to męczy, ale jakość okazjonalnie kupionych, nowych ubrań bardzo zawodzi.

    Odpowiedz
    • Dominika Janik:

      super, uwielbiam i popieram! i wiem z własnego doświadczenia, że nawet najtańsza zdobycz z wyprzedaży nie dorasta do pięt zdobyczy z lumpeksu, zwłaszcza takiej kaszmirowej albo jedwabnej 😉

      Odpowiedz
  • Luiza:

    Ja kocham lumpeksy! Mam na koncie kilka upolowanych perełek typu mini rodini czy buty mini melissy kocham to! Co tydzień w poniedziałek to obowiązkowy punkt i choć nie zawsze coś się trafi to tak mnie to jara, ze przestać nie umiem ☺️

    Odpowiedz
  • Boze, uwielbiam lumpy, ale po zmianie miejsca zamieszkania jakoś trudno mi znaleźć coś dla siebie :< Tak dawno nie byłam na żadnych 'szmatkach', że chyba nie potrafiłabym się tam znowu odnaleźć :< a żałuję!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.