Kino Dzieci

Rozmowa z Kamilą Tomkiel i Maćkiem Jakubczykiem

Filmy Stanisława Jędryki, "Akademia Pana Kleksa" i "Niekończąca się opowieść" to najważniejsze tytuły, które ukształtowały filmową wrażliwość moich dzisiejszych rozmówców. Kamila i Maciek różnią się od siebie jak noc i dzień, a mimo to - albo właśnie dlatego - zbudowali potężne przedsięwzięcie o nazwie Kino Dzieci. Plan powstawał stopniowo: najpierw w głowie, potem w działaniach. Uwierzyli, że idea kina dziecięcego poddanego wnikliwej ocenie ma szansę się przebić i dotrzeć do wielu odbiorców. Poszli za ciosem i dopięli swego - z mocą, po swojemu i w świetnym stylu.

kino-dzieci-logo-20167

Tak się pięknie składa, że marzenie Kamy i Maćka ziszcza się już po raz trzeci – za kilka dni rozpocznie się trzecia edycja FFKD. To dobry moment, żeby wypytać szanownych pomysłodawców o ich przepełnione filmami dzieciństwo, zasady udanej pracy zespołowej oraz ich prywatne typy do głównej nagrody festiwalu, czyli Kwiatu Paproci. Posłuchajcie.

ffkd_2015_10_04_alicja_szulc1033

Czy pamiętacie filmy z dzieciństwa, od których świeciły Wam się oczy?

Kamila: Jako dziecko często chodziłam do kina z rodzicami, ale największą kinomanką w mojej rodzinie była babcia Alicja. Wspólne oglądanie filmów z Paulem Newmanem czy Fredem Astairem wspominam wyjątkowo ciepło. A film dla dzieci, który zrobił na mnie ogromne wrażenie? Niekończąca się opowieść  i latający biały Falkor.

falkor

 

Maciek: Ja dzieciństwo pamiętam zarówno poprzez filmy, które obejrzałem jak i te, których nie obejrzałem. Z tymi nieobejrzanymi to dziś brzmi dla mnie anegdotycznie, ale jak byłem mały to bardzo to przeżywałem. No więc nie mogłem oglądać przygód Królika Bugsa, bo zawsze w środy, kiedy leciał w telewizji, miałem basen. Pamiętam, że zamiast jego przygód w telewizji, tata pokazywał mi gwiazdozbiór Oriona na niebie w drodze na pływalnię. Miałem wtedy z 6-7 lat i cieszyłem się z każdej awarii na basenie! Potem było jeszcze dramatyczniej – kiedy miałem ok. 9-10 lat mieliśmy tak stary telewizor, że nie odbierał kanału Polonia 1, a wtedy leciało tam absolutne ABC każdego 10 latka – Tsubasa, Yattaman i inne seriale. Czułem się wykluczony, do dziś nie wiem nawet jak ten Yattaman wyglądał.

yattaman

Natomiast z filmów, które obejrzałem i które przewijały się potem w moim życiu najbardziej, pamiętam Pana Kleksa w kosmosie – szczególnie zapadła mi w pamięci postać Melośmiacza. Z chłopakami uważaliśmy go za wyjątkowego luzaka, który tylko leży pod drzewem i się śmieje. Uwielbiałem też seriale i filmy Jędryki, np. Do przerwy 0:1 – były dla mnie takim przedłużeniem książek Niziurskiego, bo traktowały o sprawach i sprawkach, które mogły przydarzyć się na każdym podwórku. Ciekawe, że najbardziej zapamiętałem głównie filmy aktorskie. Natomiast takie prawdziwie magiczne oglądanie zaczęło się dla mnie chwilę później, jak miałem ok. 10 – 12 lat i były to seanse w warszawskim kinie Wars. Mama zabierała mnie tam regularnie i pamiętam, jak razem fascynowaliśmy się Tańczącym z wilkami, a trochę później Dymem i trylogią Paula Austera. Myślę, że dużą częścią tego przeżycia było to, że oglądaliśmy je wspólnie z mamą i potem o nich rozmawialiśmy.

01


To dwie zupełnie różne odpowiedzi! Ciekawa jestem, jak Wam się razem pracuje. 

K: To już ponad 10-letnia współpraca i wspólna droga od projekcji edukacyjnych w kinie Muranów po ogólnopolskie projekty i wydarzenia filmowe. W tym czasie poszerzył się też nasz zespół – zaczynaliśmy w duecie, teraz jesteśmy częścią 11-osobowego działu edukacji Nowych Horyzontów.  Wydaje mi się, że podstawą jest to, że bardzo lubimy robić to, co robimy. Dobrze się rozumiemy, ale jednocześnie bardzo od siebie różnimy.

ffkd_2015_10_04_alicja_szulc_small0486

M: Ja też myślę, że jesteśmy jak ogień i woda, bo bardzo się różnimy, ale przez te lata nabraliśmy do siebie wzajemnie dużego zaufania – mamy wspólną intuicję co do filmów, tego co dzieciom może się podobać, co jest dla nas fajnym wydarzeniem kulturalnym, a co nie. Kiedyś się sporo kłóciliśmy, ale dzisiaj już potrafimy ze sobą rozmawiać o różnicach zdań. Mogę dziś powiedzieć, że uwielbiam z Kamą pracować – kiedy jest na dłuższym urlopie to zwyczajnie za nią tęsknię!

ffkd_2015_10_04_alicja_szulc_small0762

Zgrany z Was zespół. To powiedzcie, co było najtrudniejsze w zorganizowaniu festiwalu 3 lata temu?

K: Dla mnie największa trudność to było „przebicie się” z informacją o tym, że kino dla dzieci też powinno się poddawać ocenie. Zwracać uwagę na to, co dzieci oglądają, co „wynoszą” z seansu, czego się dowiedzą, z czym spotkają. I szukać w repertuarze kin czegoś ciekawego i wyjątkowego – fabularnie, artystycznie i estetycznie.

M: Dla mnie najtrudniejsze było czekanie na moment, kiedy będziemy gotowi – zarówno my jako organizacja, jak i potencjalna widownia, która zacznie się rozglądać za różnorodnością w kinie dla dzieci i podchodzić do niego w jakimś sensie krytycznie. Filmy do Polski sprowadzaliśmy już od dawna, ale pokazywaliśmy je tylko na seansach szkolnych, potem – mając licencje – zaczęliśmy robić przeglądy w kilku miastach. W końcu pomyśleliśmy – teraz albo nigdy. Napięcie towarzyszyło nam do pierwszego weekendu festiwalu, kiedy okazało się, że ludzie po prostu przyszli, że jest ich dużo, że podobają im się nasze filmy i nasz pomysł na otoczkę wokół projekcji.

Trzymamy za Was kciuki od pierwszej edycji, oby tak dalej! Samo to, że realizujecie własne pomysły to juz musi być wielka przyjemność. Jak czujecie?

K: Ja bym tą „przyjemność” przesunęła trochę dalej. To nie realizacja własnych pomysłów jest przyjemna. Przyjemność daje mi to, kiedy nasze zrealizowane pomysły spotykają się z dobrym oddźwiękiem widzów – to kiedy jak zaczarowani wychodzą z seansu filmu, który specjalnie dla nich sprowadziliśmy na festiwal, bawią się świetnie na organizowanych przez nas wydarzeniach czy warsztatach. Wtedy satysfakcja jest ogromna – to zbieranie energii potrzebnej do pracy nad kolejnymi pomysłami.

M: Ja najzwyczajniej uwielbiam ten moment, kiedy film, który bardzo lubię, pokazuję publiczności. Często stoję sobie z boku, gasną światła i leci znana mi już dobrze wejściówka filmu a widzowie powoli dają się wciągnąć w jego świat. Mam tak, że jak nie wyjdę szybko to potem jest mi trudno zostawić cały ten seans – jeszcze ta scena, jeszcze ten dialog, a ciekawe jak widzowie zareagują na tego bohatera…

Z czego jesteście najbardziej dumni? Czy coś byście zmienili, udoskonalili?

K: Znając nas wiem, że nigdy nie będziemy w takim momencie, w którym powiemy sobie, że już nic nie musimy udoskonalać czy zmieniać. Radość daje mi przede wszystkim to, że Kino Dzieci jest festiwalem, który ruszył w Polskę. Grają z nami 33 kina w 27 miastach. To jest skala, dzięki której docieramy do tysięcy widzów.

M: Ja jestem dumny z zespołu. Szczególnie to czuję przy zbliżającej się edycji. Praca naszego działu to nie tylko festiwal – jednocześnie z festiwalem w kulminacyjną fazę wchodzą zapisy do Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej w 40 miastach, programu aKino, mamy swoje projekty warsztatowe, dystrybucję filmów. Mam bardzo przyjemne uczucie, że mimo, że jesteśmy bardzo młodym zespołem, to dużo się w ostatnim czasie nauczyliśmy jak to wszystko ze sobą łączyć, robić to profesjonalnie. Mam też duże poczucie współodpowiedzialności z ludźmi, z którymi pracuję.

Który film wzbudził ostatnio Wasz zachwyt? I co poza kinem Was inspiruje?

K: Na pytanie o ulubionego reżysera i ulubiony film z premedytacją nie odpowiem (śmiech). To zbyt trudne. Inne filmy kochałam kiedyś, inne kocham teraz. Czasem wydaje mi się, że to miłość na całe życie a czasem czuję, że to tylko na chwilę. Poza tym od kina oczekuję różnych wrażeń i emocji. Czasem ma mnie zabrać gdzieś daleko, czasem wzruszyć, czasem poprawić humor. No ale wiadomo – dla Meryl Streep zawsze pójdę do kina.

Poza kinem z pewnością książki. Na co dzień nie mam zbyt wiele czasu na lekturę, dzień jest za krótki. Ale mam w nim książkowe minimum – moje i tylko moje 20 minut rano i 20 minut po pracy, czyli codzienną trasę Kabaty – Muranów. W metrze zawsze czytam. A osobą, która jest dla mnie największą inspiracją i codziennie mnie zaskakuje jest mój syn – Staś.

M: Ostatnio widziałem Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham Pawła Łozińskiego – w zasadzie dokument – niesamowity film o relacji między ludźmi, o trudnościach w jej budowaniu, o momentach zwrotnych. Dawno nie miałem po projekcji tak nieopanowanej potrzeby podziękowania reżyserowi. W ogóle uwielbiam jego dokumenty – z pozoru zwyczajne, obyczajowe, a jednocześnie przenikające na wskroś. Natomiast poza kinem to co mnie ostatnio najbardziej inspiruje to ludzie, którzy wcześnie wstają – np. o 6. Po to, żeby mieć miejsce na swoje pasje albo po prostu czas dla swoich dzieci. Sam bym tak chciał, ale wciąż nie potrafię być tak radykalny w realizacji własnych potrzeb.

K: A nawet kwadrans przed 6, jak w moim przypadku (śmiech).

Jakie filmy z repertuaru Kina Dzieci najchętniej oglądacie z własnymi dziećmi? 

K: Ze Stasiem oglądamy dużo filmów, przede wszystkim krótkie metraże – Staś jest przedszkolakiem. Jesteśmy oczywiście stałymi bywalcami sobotnich poranków w kinie Muranów. Coraz częściej sięgamy już po filmy długie. Przy okazji tegorocznej sekcji Ghibli na Kinie Dzieci oglądaliśmy razem Mojego sąsiada Totoro i Ponyo (i nie skończyło się na jednym seansie – wracamy do tych bohaterów). A na festiwalu na pewno wybierzemy się na koncert Jerza Igora (zespół zagra na żywo do naszych filmów krótkich) i Wielką wyprawę Molly – animację idealną dla przedszkolaków.

ponyototoro_ladnebebe2wielka_wyprawa_molly

M: Moja 1,5 – roczna Malina jeszcze nie ogląda filmów, na razie czytam jej bajki. Natomiast z postaci, które chciałbym jej kiedyś pokazać na naszym festiwalu, na pewno wymieniłbym Sonię – dziewczynkę, której siła wewnętrzna buduje się w trakcie filmu na naszych oczach. Jednocześnie jest to też kino świetne warsztatowo, z pięknymi, nieco tajemniczymi zdjęciami i wkomponowaną muzyką.

sonia-spi-gdzie-indziej-1

Jak przebiegała praca nad tegoroczną edycją Festiwalu? 

K: Praca nad Kinem Dzieci trwa cały rok.  Zaraz po zakończeniu edycji zaczynamy pracę nad kolejną. Podstawą jest oczywiście program – nowości konkursowe, które wyszukujemy dla naszych widzów. Do tego pomysły na sekcje tematyczne, takie jak tegoroczna sekcja Ghibli czy kino francuskie.

M: Praca była rozłożona w czasie – pierwsze pomysły mieliśmy tuż po poprzedniej edycji. W bardzo znaczącym czasie od grudnia do lutego, kiedy dużo filmów dobieraliśmy do programu, ja byłem na urlopie rodzicielskim – wyszukiwała je Kama wraz z zespołem. Wyobrażam sobie, że to była olbrzymia praca. Na chwilę spotkaliśmy się na festiwalu w Berlinie, gdzie negocjowaliśmy prawa do Soni oraz Molly – bardzo to było ekscytujące – były one wtedy tuż po światowej premierze. Bardzo znaczącym momentem dla tegorocznego festiwalu była decyzja o współpracy z Multikinem – jesteśmy ciekawi, jak festiwal przyjmie się w ich kinach, dzięki współpracy z Multikinem możemy m.in. dotrzeć do kilku miast, gdzie inaczej nie byłoby festiwalu.

Czy w tym roku pojawi się nowy punkt programu, którego nie było w poprzednich edycjach?

K: Przyjadą do nas dziecięcy aktorzy – Amanda Pajus i Lukas Holgersson (odtwórcy ról Mai i Lassego z serii filmów Biuro Detektywistyczne). Mamy też plebiscyt na ulubionego bohatera filmu krótkometrażowego.

lasse_14352420_1111662328910475_5404486425659752739_o

M: No przecież ponad połowa filmów jest nowością! (śmiech) A na poważnie – jedną z nowości jest m.in. konferencja, którą robimy dla branży filmowej 15 i 16 września – traktujemy ją jako element festiwalu. Nowość polega na tym, że tym razem nie będziemy już – jak w poprzednich latach – dyskutować dlaczego w Polsce nie powstają filmy dla dzieci, tylko zajmiemy się tematem jak robić je dobrze. TO bardzo przyjemne – produkcja filmów dla dzieci w Polsce rusza. My dołożyliśmy do tego naszą małą cegiełkę.

Co na horyzoncie?

M: Duży rozdział naszej pracy to dystrybucja filmów po festiwalu. Bardzo chcemy zacząć te filmy dystrybuować szerzej – to dla nas olbrzymie wyzwanie. Pierwszy tytuł wprowadzamy w listopadzie – Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Stella Nostra.

Dzięki stokrotne za rozmowę! 

Zapraszamy Was na senase Kina Dzieci (tutaj znajdziecie nasze typy), a w drodze do kina dobrze posłuchać playlisty Kamy i Maćka. Przyjemnego odbioru!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.