Kieszonkowe - ważna lekcja czy problem? - Ładne Bebe

Kieszonkowe – ważna lekcja czy problem?

Kupowanie kolegów słodyczami, pożyczki zaciągane u rodziców, płacenie za taksówki kartą kredytową mamy… Czy właśnie tak wygląda współczesne dawanie i wydawanie kieszonkowego? Czy regularnie dawane dzieciom małe sumy pieniędzy faktycznie służą edukacji finansowej? Rodzice odpowiadają.

O potrzebie uczenia dzieci o finansach wiemy wszyscy. Różnimy się tylko poglądami na to jak ją realizować. Zdaniem jednych, kieszonkowe pomaga zrozumieć jak działają zakupy i uczyć mechanizmów oszczędzania. Przeciwnicy mówią o rozpuszczaniu dzieci, które dysponują emocjonalnie pieniędzmi, na które nie zapracowały.

Kieszonkowe – rozumiane jako regularne sumy wypłacane dziecku do jego własnej dyspozycji – przekazuje coraz więcej polskich rodziców. W 2016 roku była to ok 1/3 rodziców (badanie Banku Handlowego), po wynik aż 75% w 2021 roku (badanie Mastercard). Kwoty i częstotliwość wypłat różnią się w zależności od wieku dzieci. O popularności kieszonkowego świadczy szereg produktów finansowych na rynku, skierowanych do nieletnich – np. konta z „premiami od banku” w kwotach do 20 zł. Instytucje w reklamach zapewniają o rozwoju emocjonalnym i kształtowaniu samodzielności, którego dostarcza dziecku posiadanie własnej karty i subkonta. NBP powołuje się tu nawet na ekspertów – psychologów. Warto wyrobić sobie zdanie na temat kieszonkowego i pułapek, które na nas zastawia, dlatego pytamy rodziców co o tym wszystkim myślą.

Monika Surdej, mama 11-letniej Zosi i 8-letniego Leona

Pracuję jako nauczycielka. Kieszonkowe zaczęłam dawać dzieciom w nadziei, że wprowadzi je w świat zarządzania pieniędzmi, pokaże im na czym polega ich wartość. Dawaliśmy początkowo po 5 zł tygodniowo, córka miała 8 lat, synek 5. Mam jednak wątpliwości, czy drobne sumy dawane co tydzień rzeczywiście dzieci czegoś nauczyły. Mam wrażenie, że dużo więcej dała rozmowa. Powiedziałam synowi ile zarabiam, i porównaliśmy wspólnie ile procent tej nauczycielskiej pensji stanowi jeden zestaw Lego. Część moich znajomych płaci dzieciom za drobne domowe prace, mycie naczyń, wyrzucanie śmieci. Ja chyba skłaniam się ku przekonaniu, że to niepedagogiczne – w domu wspólnie dbamy o swoją przestrzeń i obowiązki czy pomaganie rodzicom, powinny być czymś naturalnym, nie pracą, za którą się płaci.

To może zabrzmieć dziwnie, ale po pewnym czasie uznałam, że oni tego kieszonkowego w zasadzie nie potrzebują. Są dziećmi o niewielu potrzebach. Może gdyby zbierali karty pokemon, mieli jakieś inne drogie hobby, grali w gry video czy uprawiali jakiś zajawkowy sport, mieliby na co wydawać swoje pieniądze. Wtedy nawet bym im dołożyła. A tak – okazało się, że zgromadzili dużo… i nie mają na co tego wydać. Nie kupują słodyczy, staram się od dawna kształtować ich wiedzę o żywieniu. Zabawki – też nie, wiedzą, że nie warto wydawać na te plastikowe i tandetne. Zosia ostatnio chyba chciałaby wydawać na ubrania, ale tu też przekonuję ją, że sieciówkowe zakupy z poliestru nie są dobrym pomysłem. Dzięki „sponsoringowi” dziadków i odkładaniu drobnych sum od nas, Zosi udało się wraz z pieniędzmi otrzymanymi na Pierwszą Komunię uzbierać pokaźną sumę ponad 2000 zł. I naprawdę, ta kwota leży, nie ma na co jej wydać, bo jeśli nawet dzieci kupią sobie jakąś zabawkę, coś słodkiego, czy zestaw klocków – wciąż sporo pieniędzy zostaje.

Kasia, mama 8-letnich bliźniaczek (nazwisko znane redakcji)

Zorientowałam się, że moje dzieci nie wiedzą jak się płaci gotówką w sklepie i na czy polega wydanie reszty. Na zadaniach z matematyki wyszło, że kompletnie nie mają pojęcia jak używać banknotów i monet. Prawdopodobnie dlatego, że w 90% przypadków my płacimy kartą i dzieci nie mają skąd tej wiedzy czerpać. Stwierdziłam, że muszą mieć jakiś kontakt z gotówką, aby poznać na czym polega wartość i siła nabywcza pieniądza. Wprowadziliśmy symboliczne kieszonkowe. Warto mieć świadomość, że dorastać zaraz będzie pokolenie, które jako pierwsze być może nie będzie używać gotówki… jak oni mają poznać czym jest pieniądz, skoro widzą tylko plastikową kartę, która magicznie za wszystko płaci? Zaczęłam zabierać córki np. do piekarni, by kupiły bochenek chleba za gotówkę, zobaczyły jak Pani wydaje im resztę i co za tą resztę mogą jeszcze kupić np. w warzywniaku. Dla nas używanie banknotów było dotąd czymś naturalnym, a nasze dzieci zapewne będą tylko wspominać, mówiąc jak byłem dzieckiem, to jeszcze używało się papierowych pieniędzy. Myślę, że kieszonkowe może być dobrym sposobem na pierwsze lekcje oszczędzania i zarządzania własnym budżetem.

Małgosia Kalinowska, mama 10-letniej Basi

Na wakacjach córka powiedziała, że chce sama pójść coś sobie kupić, poprosiła o pieniądze, chyba na lody. Miała wtedy 6 lat. Po pewnym czasie uznałam, że skoro już się orientuje w banknotach, umie liczyć, to będę dawać Basi nieduże kwoty regularnie, przede wszystkim, by nauczyła się zarządzania pieniędzmi i operowania nimi. Po drugie, by nie czuła się wykluczona na tle grupy znajomych, którzy wszyscy mają kieszonkowe. Rówieśnicy Basi przeważnie wydają pieniądze w szkolnym sklepiku czy „Żabce”, zazwyczaj na słodycze. Niestety ostatnio kieszonkowe nie działa u nas tak, jak powinno. Basia ma silną potrzebę przynależności do grupy, od zawsze oferowała innym dzieciom przysługi, dzieliła się każdym flamastrem i zabawką, robiła gesty uprzejmości. Teraz oferuje koleżankom słodycze i napoje, które kupuje ze swoich pieniędzy. Wchodzą z dziewczynkami we trzy do sklepiku i Basia płaci za wspólne zakupy. W dodatku kupuje emocjonalnie, wydaje wszystko za jednym razem. Nawet gdy kupuje sobie „na później”, to jednak zjada słodycze od razu. W ogóle nie oszczędza. Zastanawiam się, czy nie wrócić do systemu, gdy ona prosi mnie o pieniądze na konkretny cel i wspólnie robimy zakupy i ustalamy zasady. Nie chcę całkowicie odcinać jej pieniędzy i możliwości robienia zakupów według własnego uznania, bo skrajności nie są dobre, ale martwi mnie sytuacja. Tłumaczenie dziecku kwestii wydatków to duże wyzwanie. I chodzi tu nie tylko o to na co wydaje pieniądze, ale też jak je wydaje. U Basi ewidentnie wydatki mają podłoże emocjonalne.

Ola Legosz, mama 15-letniej Mai i 7-letniej Tosi 

Moje starsze dziecko ma kartę do konta w banku, tyle że poszłam o krok dalej – dałam Mai moją, z dostępem do mojego rachunku. Może mnie puścić z torbami, ale jednak tego nie robi. Czy zaglądam w jej wyciągi? Nie specjalnie, ale czasami tak. Staram się raczej omawiać z nią zakupy. Uważam, że nie jest sztuką mieć 200 zł i tym gospodarzyć. Sztuką jest mieć dostęp do tysięcy i tego nie przepuścić. Chyba mi się udaje ta lekcja zarządzania, bo moja córka nie ma poczucia, że to co na koncie, to można i trzeba wydać. Za to czuje intuicyjnie, że jeśli ma zamiar zrobić duży zakup, to uzgadnia go ze mną. Analizując to co jej zostawiam w spadku… lepiej żeby umiała gospodarować tym co ma, czyli niesymbolicznymi sumami (śmiech). Każdy uczy dzieci działać według potrzeb. W naszym przypadku uczczenie gospodarowania nierealnymi, drobnymi kwotami, typu 50 zł, nie ma sensu. Nie przeżyjesz za 50 zł miesięcznie, więc nauka z tego żadna.

Za to Majka, mając dostęp do konta bierze na siebie inne zadania z zakresu dbania o dom. Na przykład kończy się szampon do włosów czy karma dla psa, to nie jest to tylko zadanie dla rodziców – przecież kupić to i przynieść do domu może każdy z nas. Chcę żeby Maja tak myślała: przechodzę obok drogerii, mam wolne ręce, to zajdę i kupię paczkę papieru toaletowego. Dzięki temu nie słyszę w domu tekstów: mamo, masło się skończyło. Jeśli się skończyło, to dlatego że nikt z nas nie pomyślał żeby je kupić. Maja, robiąc zakupy właściwie całościowo zna też wartość pieniędzy – zauważa ile wzrosła cena chleba i ile kosztowała kurtka na zimę. Dla mnie to znacznie większa nauka, niż gdyby wzięła 100 zł kieszonkowego na miesiąc i wydała na kawy na mieście. Bo co miałabym wtedy mówić: brawo córeczko, że nie przekroczyłaś stówki?

Kasia Ruszkiewicz, mama 9-letniej Tosi i 5-letniej Hani

Kiedyś próbowaliśmy dawać Tosi kieszonkowe, ale nie był to wygrywający pomysł. Myślę, że była jeszcze za mała – miała jakieś 5 lat i zupełnie nie była nim zainteresowana. Teraz jest inaczej. Rozumie już koncept pieniądza, oszczędza, zbiera, liczy, ale kieszonkowego jej nie dajemy. Umawiamy się, że jeżeli chce na coś zarobić, musi wykonać określoną pracę. Oczywiście często dostaje bonusowe pieniądze od dziadków czy wujków, ale takiego klasycznego kieszonkowego nie mamy.

Co roku wyjeżdżam z przyjaciółkami i dziećmi na Hel. Jesteśmy tam w cztery mamy i mamy razem ośmioro dzieci (od 4 do 9 lat). Tam narodziła się właśnie koncepcja „dzieciopunktów”. Ustaliłyśmy, że dla świętego spokoju musimy stworzyć wspólny front… dzieciaki na kempingu wszystko robią razem i często niezależnie od nas. Nie chciałyśmy sytuacji, kiedy jedna z nas pozwala na słodycze lub daje jakąś sumę pieniędzy na przyjemności, a inne dzieciaki są zazdrosne lub smutne. Dlatego stworzyłyśmy dzieciopunkty. Można je zdobyć za wykonana prace… zmywanie – 4DzP, zamiatanie – 2DzP itp. Dzieciaki od razu podłapały temat. Stworzyły tabelkę i pilnowały zapisywania. Doszło do tego, że przestały chcieć wydawać na bieżąco dzieciopunkty na głupotki, tylko zaczęły je zbierać, a z czasem nawet prezentować je sobie nawzajem – szczególnie starszaki, gdy maluchy nie dawały z czymś sobie rady. Myślę, że była to dla nich megalekcja i zabawa… a dla nas dorosłych – wygrywający wakacyjny system. Przez cały pobyt ani razu nie zmyłam naczyń, ani nie wyniosłam śmieci (śmiech).

Olga Luterek, mama 6,5 latki

 

20220129_163325-scaled.jpg20220818_130130-scaled.jpg20220907_071803-scaled.jpg20221008_113648-scaled.jpg20221008_114340-scaled.jpgbez-nazwy-1.pngimage1-1.jpegZrzut-ekranu-2022-10-11-o-21.33.38.pngZrzut-ekranu-2022-10-11-o-21.33.49.pngZrzut-ekranu-2022-10-12-o-20.14.51.pngZrzut-ekranu-2022-10-12-o-20.15.46.png310966894_650900353282188_3481332949835615458_n.jpeg311455278_666332401500513_1210695819764359772_n.jpegZrzut-ekranu-2022-10-12-o-21.46.51.pngZrzut-ekranu-2022-10-12-o-21.47.03.pngZrzut-ekranu-2022-10-13-o-10.49.19.pngZrzut-ekranu-2022-10-13-o-10.53.35.pngbez-nazwy-2.pngbez-nazwy2.png289096079_3084112208566045_8311390430582498127_n.jpg289278453_712131960008092_4231024448065982908_n.jpg290420070_685397759682802_4337544362583226321_n.jpg306380706_791995238680839_4542487157577558596_n.jpg309414802_1428869707604291_7220923564017475456_n.jpg309469183_644938053700597_5538017939480481168_n.jpg311161317_1064943587551813_6178836880162336221_n.jpg311875172_819663005748934_4276251704656498227_n.jpg311884874_631458008513870_1872799970897534509_n.jpg311997845_561461985646388_579472777101624389_n.jpgDSCF2086-scaled.jpgDSCF2527-scaled.jpgDSCF2796-scaled.jpg