Każdy wielkolud ma swoją kruszynkę

Ta książka jest o nas

Bywają takie książki dla dzieci, które kradną serce dorosłych. Redakcyjnie mamy tak z nowym tytułem Wytwórni „Ja wielkolud, ty kruszynka”. Ciepło nam z nią, wesoło i dobrze.

Lilli L’Arronge napisała książkę o życiu dużego z małym. Recenzję znajdziecie tu. Trudno się z tą rodziną łasic nie zidentyfikować. W naszym gronie zrobiłyśmy to od razu i tak oto, zainspirowane tytułem Wytwórni, przedstawiamy wam trzy historyjki z naszych domów. Może opowiecie nam swoje?

*

Ja widzę świat – Oni widzą jego ciekawszą wersję

„Ja” to mama Paulina. „Oni” to prawie sześcioletni Gustaw i niemal czteroletnia Marianna. Znacie nas ze wspólnych recenzji. Odkąd pojawili się w moim życiu, chętnie porzucam szarzyznę rzeczywistości, która często mnie przytłacza, i podglądam świat ich oczami. Oni widzą lepiej. Ich nienasycona ciekawość zmusza do ciągłych badań, a lekki jeszcze bagaż doświadczeń ustępuje miejsca fantazji. Przytoczę wam moją rozmowę z niespełna trzyletnim wówczas Guciem. Pamiętam ją doskonale, to był moment, w którym uświadomiłam sobie, jak różnie interpretujemy to, co dzieje się wokół. Od tamtej pory uważniej obserwuję, co i jak widzą moje dzieci.

Spacerując, usłyszeliśmy bliżej niezidentyfikowany dźwięk, na moje ucho puzon.

– Słyszysz? Co to może być? – pytam Gustawa.
– Słoń przecież.
– Co on tu robi?
– Udaje lwa.

Cóż innego mógłby robić słoń w Warszawie… To ujęcie pewnego zwykłego wrześniowego dnia wydało mi się bardziej pociągającą wersją świata. Oby jeszcze długo trzymali się swojej optyki.

PS Samo podglądanie ich obserwujących świat jest dla mnie zawsze dużą frajdą.

*

On poleca klasyki – Ona podrzuca najnowsze hity

Muzyka łączy pokolenia i jak bardzo frazesowato by to nie brzmiało, to znając Michała i jego szesnastoletnią córkę Wiktorię, wiemy, że trzask winyli cieszy dużych i małych. Michał – wielkolud, miłość do muzyki poczuł dawno temu, dlatego teraz może podrzucać swojej kruszynce płyty, które znać warto. Wiktoria pasjami poszukuje nowych kawałków i trzyma tatę w bieżącym kontakcie ze współczesną sceną muzyczną. Wielka fanka Taco Hemingway’a nie dostałaby się na jego koncert, gdyby nie najlepszy towarzysz imprezy – tata. Fajny z nich duet, czują bluesa.

*

Ona jedno – On drugie

Pola lat 8 i Leoś lat 4 – podręcznikowe rodzeństwo. Mistrzowie przekomarzanek i gry w „Jak ty tak, to ja inaczej”. Indywidualiści pod jednym dachem, pod którym toczą niekończące się dyskusje o swoich racjach. Tak ważni dla siebie, że każde chce najlepiej jak potrafi przeciągnąć to drugie na swoją – właściwą stronę. Każda okazja jest dobra, by podkreślić swoje zdanie. Każda okazja jest dobra, by zagrać w opozycji. Ale gdy nachodzi ich ochota na wspólną zabawę, łączą dwa światy w dobrą całość. Książka podobała się obojgu. Znieśli to dzielnie.

Która strona książki „Ja wielkolud, ty kruszynka” jest najbardziej o was? Opowiedzcie nam w komentarzach. Jeżeli nie macie jeszcze swojego egzemplarza, kupicie go tu.

*

Tekst: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: archiwa prywatne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.