Kamperem w stronę Maroko

Niezbędnik podróżnika z tublu.pl

Kamperem w stronę Maroko

Codziennie budzić się gdzie indziej i to z takim widokiem za oknem, który zapiera dech. Wśród wydm, na klifach, na plaży. Wschody i zachody słońca oraz obserwacja spadających gwiazd gratis. 

To marzenie, które można zrealizować, jeśli ma się w sobie tyle odwagi i podróżniczego bakcyla, co Kasia i Michał z bloga Jedźmy Gdzieś. Razem z Tublu.pl w ramach cyklu Niezbędnik Podróżnika przeglądamy dziś część kadrów z wyjątkowej wyprawy kamperem z Polski aż do Maroko, przez Holandię, Belgię, Francję, Hiszpanię i Portugalię.

W podróż blogerzy wybrali się wraz z małą Wiki, ale nie myślcie, że podziwiali fale oceanu z komfortowych kempingów. Jak już przygoda, to w pełni – noce spędzali na dziko tam, gdzie zachwycił ich widok czy miejsce. Da się? Da! Kasia sama przyznaje, że spanie na dziko nie jest dla każdego. – To nie dla tych, co lubią luksusy, codzienne kąpiele, perfumy i spa. Z dzieckiem jest to podwójnie trudne. A co dopiero dzieckiem i psem! – mówi Kasia.

Kasia z Michałem wiedzieli, że kiedy urodzi się Wiki, nie przestaną jeździć. Pierwszy wyjazd na próbę odbyli już po dwóch tygodniach od narodzin córki, ale to była wyprawa na Hel. – To nasze „bezpieczne” miejsce. Kolejny wypad zrobiliśmy po 3 miesiącach życia Wiki. To była łatwizna! Dziecko spało i jadło – śmieje się Kasia. – Road trip musieliśmy trochę modyfikować pod Wikulkę. Jechać wtedy, kiedy drzemie albo kiedy ma dobry humor. Mam wrażenie, że dziecko rozwinęło się w drodze w ekspresowym tempie. To nie jest ta sama Wiki i my nie jesteśmy tacy sami!

Sklep Tublu przydał się w skompletowaniu wyprawki. Jak szło pakowanie na tak długi wyjazd? – W drogę musieliśmy zabrać sporo rzeczy dziecka i zawsze mieć je pod ręką, a w tym pomagał organizer Lassig na fotel pasażera. Dzięki niemu wszystko mam posegregowane i każda rzecz ma swoje miejsce – opowiada Kasia.

Ciepłe koce czy śpiwory to dobry trop w pakowaniu na road trip – północna Francja i północna Hiszpania wbrew skojarzeniom nie są ciepłe! Potrzebowaliśmy dla Wikuli śpiworka i kocyka. Śpiwór jest składany i świetnie nadaje się w podróż. Można go ze sobą zabierać na plaże na popołudniowe drzemki. Tkany kocyk Organic Poofi jest bardzo uniwersalny, bez dobrego pledu nie ruszajcie w drogę.

– Dość oczywista sprawa i niezbędna w plecaku to spray na owady. W trakcie drogi trafialiśmy na miejsca, gdzie było dużo komarów, zatem niezastąpiony okazał się olejek dla dzieci przeciw insektom – wspomina Kasia.

W czasie podróży kamperem to samochód staje się naszym mobilnym domem. Warto przy takim maluchu pomyśleć o zabraniu ulubionej zabawki, koca czy książeczki. – Wiki uwielbia przytulanki, więc to był jej must have, a że ostatnio ma fioła na punkcie wszelakich skrzydlatych stworzeń, które nazywa koko, zabraliśmy pluszową kaczuszkę Phoebe.

Nie pytam, czy podróż się udała, bo gdy oglądam zdjęcia na Instagramie czy blogu, to myślę: co za szczęściarze! Zdjęcia oddają piękno, ale nie poczujemy zapachu morza, wiatru we włosach, smaku galicyjskich pyszności czy aromatu przypraw na suku w Maroko. Trzeba się wybrać tym szlakiem!

Czuje, że Kasia i Michał długo nie usiedzą w miejscu. Oto ich ranking top miejscówek do rodzinnego spania na dziko podczas road tripów.

Półwysep Crozon – Bretania

Miało nas tam nie być, bo autostrada na północy Francji omija właśnie to miejsce. Dla nas jednak to znak, że może być tam wyjątkowo i tak też było. Często ludzie pędzą na łeb na szyję autostradą i to jest podstawowy błąd, bo piękne miejsca zazwyczaj są tam, gdzie kończą się drogi.

Na tym półwyspie spędziliśmy 3 dni i 2 noce. Było cudownie! Małe, ledwo wydeptane ścieżki pomiędzy fioletowymi wrzosami, klify bez brzydkich barierek i zabezpieczeń, małe zatoczki z kameralnymi plażami. Noclegi sam na sam z zachodem słońca i szumem fal. Przy półwyspie znajdziemy też plaże, które przy odpływie są tak szerokie, że Wiki spokojnie mogła biegać w poprzek plaży bez strachu, że wpadnie do wody. Tu było idealnie. Noce okazały się nieco chłodne, więc potrzebne były kocyk i śpiwór.

Okolice Omaha Beach 

Fajne miejsce, bo trudno dostępne, a takie są zwykle najlepsze. Zapewne gdyby nie odwaga Michała, to nie pchalibyśmy się w takie okolice. Trudne zjazd i wjazd jedynie dla samochodów 4×4 przystosowanych do jazdy w terenie. Miejsce przy samej plaży z tak zwanym widokiem. Gdyby ktoś mnie zapytał: po co spać na dziko, po co się męczyć? Właśnie po to! O te widoki chodzi.

Hiszpania – Kraj Basków – okolice Noja 

Mamy samochód 4×4, więc czasami trafiają się miejsca niedostępne dla innych i właśnie takie często są najlepsze. Pomiędzy San Sebastian a Bilbao znaleźliśmy szutrową drogę w dół, która poprowadziła nas w miejsce z przepięknym widokiem na czarne skały i zielone klify. Tutaj wyliczyć mogę same plusy. Samotny nocleg po paru dniach w mieście idealnie nam się sprawdził. Był dostęp do plaży, wprawdzie kamienistej, ale Wiki się bardzo podobało przerzucanie kamieni. Zejście na plaże było trudne, ale okazało się, że nasza córka lubi wyzwania i chętnie sama podchodziła pod dość stromą górkę (oczywiście z asekuracją). Nie wozimy ze sobą za dużo zabawek. Ona większość rzeczy do zabawy znajduje sobie sama, takich jak patyki, kamyki, muszelki. I tu miała wszystkiego pod dostatkiem, więc my też mogliśmy odpocząć.

 

Okolice Flamanville

To miejsce również znaleźliśmy przypadkiem, jak zresztą większość. To jest miejscówka dla odważnych, bo w niedalekiej okolicy elektrowni atomowej. My jesteśmy specjalistami od spania w dziwnych miejscach. Pomijając elektrownię miejsce było niesamowite. Staliśmy w sąsiedztwie malutkiego, sennego miasteczka rybackiego, a niedaleko nas była zjawiskowa plaża. Otoczenie przypominało nieco Wyspy Brytyjskie. Wszędzie zielone klify, domki z szarego, zmęczonego czasem kamienia i gdzieniegdzie rozsiane czarne skały w towarzystwie zielonego, soczystego mchu.

Miejsce jest idealne do spacerowania, plażowania i spania. Wiki była zachwycona labiryntem skał nadbrzeżnych.

Obrzeża Saint-Malo

Miejsce ciekawe, bo przy starych murach obronnych i zaraz przy plaży. Nie było idealnie, bo pojawiło się sporo ludzi w kamperach wokół, ale to właściwie nie przeszkadzało. Miało to nawet swój urok, bo wieczorem każdy rozkładał stolik, a na nim stawiał jedzenie i wino. Idealne miejsce na spacery i na plażowanie!

Wasz samochód pewnie jedzie teraz na zasłużony przegląd, by znów gdzieś ruszyć na wiosnę. Będziemy do was zaglądać!

A tymczasem zapraszamy na kolejną wyprawę i podróże z Tublu.pl. Będzie to stolica europejska, też samochodem i też rodzinnie!

zdjęcia: Kasia i Michał / Jedźmy Gdzieś

opracowała: Kasia Karaim