Jedźmy gdzieś razem. 5 miejsc w Wiedniu dla was!

Niezbędnik podróżnika z tublu.pl

Jedźmy gdzieś razem. 5 miejsc w Wiedniu dla was!

Weekendowe wypady zawsze i wszędzie! Byle razem. W Polskę czy dalej, po torach czy na czterech kółkach. Dziś wspominamy z Ready for Boarding ich wiedeński wyjazd. 

Podoba nam się taki spontan: pakujemy i jedziemy! Oczywiście przy dziecku spontan definiujemy już nieco inaczej… a na pewno pakujemy się uważnie i ze sprawdzoną listą. Po raz kolejny tublu.pl podpowiada, co warto zabrać ze sobą na wyjazd. Oto kolejny odcinek niezbędnika tublu, co się przyda w samochodzie oraz wielkim mieście? Co warto zobaczyć rodzinnie w Wiedniu? W grudniu tu też jest pięknie!

Poznajcie Kamilę, Pawła i półtoraroczną Oliwię z Ready for Boarding. Mimo pracy na etatach i zupełnie w innych branżach, podróżniczo spełniają się kiedy tylko mogą, raz jadąc na koniec świata, a innym razem organizując przedłużony weekend. Choćby w Wiedniu, do którego wybrali się na początku listopada.

Zdecydowali się na podróż autem i to w nocy. Droga z Łodzi do Wiednia zajęła niewiele ponad 6 godzin z krótkimi postojami. – Mieliśmy dużo obaw o tak długą trasę, ale dobrym pomysłem była jazda w nocy, kiedy córka spała – wspomina Kamila. – Lusterko pozwoliło nam obserwować dziecko i stanowiło dodatkowe oświetlenie z tyłu auta w trakcie postojów. Takie gadżety, jak ochraniacz fotela przy deszczowej pogodzie to kolejny świetny patent, skutecznie ochroni jasną tapicerkę.

Pytamy o atrakcje w Wiedniu dla dzieci. – Córka ma niecałe półtora roku, ale w tym mieście są miejsca, które spodobają się dzieciom w różnym wieku, oto lista!

*

Muzeum Historii Naturalnej (Naturhistorisches Museum)

Nasze numer jeden, nie spodziewaliśmy się, że aż tak spodoba się córce. Kluczem było rozpoczęcie oglądania od końca, tam gdzie były prezentowane najbardziej rozwinięte formy życia na ziemi. Oliwii bardzo spodobały się zwierzęta oraz sezonowa wystawa dotycząca kotów i psów.

Hitem Oliwii okazał się też plecak LittleLife. No, w końcu każdy podróżnik, nawet najmniejszy, powinien mieć własny ekwipunek. Jak się sprawdził w podróży? – Plecaczek jest świetnym pomysłem na prezent dla małego podróżnika. Sprawdził nam się na otwartych przestrzeniach, np. w zoo, kiedy używaliśmy dołączonej smyczy. Było to miejsce, gdzie Oliwia chciała chodzić własnymi drogami, bez trzymania za rękę, a wokół było mnóstwo dzieci. Plecak sprawdzał się również bez smyczy, córka była bardziej widoczna! – śmieje się Kamila.

*

Muzeum dla dzieci ZOOM

W Muzeum ZOOM są atrakcje dla dzieci w każdym wieku (już od 8 miesięcy!). Ważne, aby zarezerwować miejsce wcześniej, bo jest ograniczona liczba dzieci wchodząca na konkretną godzinę. My byliśmy w najmłodszej grupie Ocean – tu na dzieci czeka mnóstwo atrakcji sensorycznych i edukacyjnych.

 

*

Prater

Prater, bo znajduje się tutaj z jednej strony lunapark, a z drugiej strony park ze świetną infrastrukturą. W lunaparku nikt nie będzie się nudził, ani dzieci, ani dorośli. Poza karuzelami i diabelskimi młynami jest Muzeum Figur Woskowych (Madame Tussauds), rollercoastery, restauracje.

Prater to również park wypoczynkowo-rekreacyjny, gdzie można biegać, jeździć na rowerze i skorzystać z infastruktury do jazdy na desce i rolkach czy z placów zabaw.

Oliwia chwali się swoją opaską na rękę. Mały, ale jakże ważny w trasie gadżet. – Tak, świetna rzecz w podróży! Opaska ma w środku wyjmowaną karteczkę, na której zapisuje się kontakt do rodziców. Początkowo Oliwia ją zdejmowała, ale po kilku razach się przyzwyczaiła i wręcz chciała, aby jej ją zakładać. Mimo że myśli się o takiej opasce głównie na wyjazdach, w dużych skupiskach ludzi, to warto zakładać ją dziecku na co dzień, nawet podczas zakupów w galeriach handlowych. My w trakcie pobytu w Wiedniu zakładaliśmy ją codziennie! – dodaje Kamila.

*

Schönbrunn

Warto wybrać się do całego kompleksu Schönbrunn z parkiem, pałacem i zoo. To najstarszy działający ogród zoologiczny na świecie, zobaczycie tam między innymi pandy wielkie. W samym parku i pałacu jest wiele fajnych rodzinnych miejsc – wydzielone, specjalne muzeum dla dzieci czy labirynt, w którym można się zagubić!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Na spacerach ważne jest, by mieć wszystko pod ręką, zwłaszcza kiedy dziecko właśnie odkrywa możliwość małej ucieczki w bok. Taki wiek! Tu sprawdzi się organizer Lassig. – Mały, ale bardzo pojemny i praktyczny. Nie musieliśmy sięgać głęboko do plecaków, bo woda, przekąski i mała zabawka były zawsze pod ręką – dodaje Kamila.

*

Dom Muzyki (Haus der Musik)

Bardzo polecane interaktywne muzeum, w którym można wybrać się w podróż muzyczną. Tu zwiedza się wszystkimi zmysłami, nie tylko słuchem, w końcu Wiedeń to miasto muzyki. Muzeum znajduje się w historycznym pałacu na Starówce, można więc przy okazji połączyć to ze spacerem. Opcja dla starszych dzieci.

Punkt szósty, ale obowiązkowy: wiedeńskie kawiarnie i restauracje! Nie można z Wiednia wyjechać bez spróbowania tutejszych sznycli czy deserów. Co ciekawe, nawet jesienią działa tu kilka lodziarni. Pełnych ludzi!

Oliwia miała swój jedzeniowy zestaw: bidon, śliniak i obrotową łyżkę Beaba do nauki samodzielnego jedzenia. – W trakcie wyjazdów spędzamy całe dnie poza hotelem, jemy w restauracjach. Przy mało wprawionych rączkach nietrudno o pobrudzone ubranie. Plastikowy śliniaczek, mimo że jest sztywny i zajmuje więcej miejsca, można bardzo łatwo wyczyścić, wysuszyć i od razu spakować do dalszej drogi. Łyżeczka obrotowa pomagała w jedzeniu, mniej lądowało na ubraniach! I jeszcze bidon – ten LittleLife jest spory i ma dodatkową tasiemkę, dzięki której można go do czegoś przypiąć, i co ważne – w ogóle nie przecieka – wylicza mama Oliwii.

A czym zająć dziecko w podróży? Małą podróżniczkę podczas postojów czy w kawiarniach skutecznie absorbują puzzle czy układanka. Kamila spakowała tę od Janod i puzzle Mudpuppy. – Puzzle sensoryczne są małe, więc można je zawsze mieć w plecaku. Dawaliśmy je Oliwii do układania w restauracjach i kawiarniach. Nawet bez układania zajmowały córkę, bo miały fajne struktury, materiały i piórka. Układanka zajmuje więcej miejsca, ale sprawdziła się w hotelu, restauracji czy w samochodzie podczas postojów – opowiada Kamila.

 

 

Żegnamy miasto pałaców, parków i muzyki. A witamy? No właśnie, dokąd wybieracie się w grudniowy weekend?

zdjęcia: Kamila/Ready For Boarding

opracowała: Kasia Karaim