szorty w Ładne Bebe

Ile masz w sobie z dziecka?

Jak to policzyć? Przeczytaj w New Yorkerze

Ile masz w sobie z dziecka?
materiały prasowe

Ile macie w sobie z dziecka? Czy w ogóle pamiętacie siebie w wieku paru lat? I czy ta osoba, którą kiedyś bezsprzecznie byliście, da się jeszcze lubić?

Tekst Joshuy D. Rothmana opublikowany kilka dni temu w amerykańskim magazynie The New Yorker opowiada o zawartości dziecka w dorosłym człowieku. Autor podkreśla, że ilu ludzi, tyle opinii na temat ciągłości własnych jaźni. Jedni uważają, że uległa ona głębokim zmianom na przestrzeni lat, podczas gdy inni czują głęboką więź z młodszą wersją siebie. Sęk w tym by – niezależnie od stanowiska – zrobić wysiłek i przypomnieć sobie siebie z wczesnego dzieciństwa. A po co? Autor, będący historykiem, pisarzem i ojcem, pięknie i wyczerpująco to tłumaczy.

Gdybyśmy mogli wyraźniej zobaczyć nasze dziecięce jaźnie, moglibyśmy lepiej wyczuć przebieg i charakter naszego dalszego życia – pisze Joshua D. Rothman. I kontynuuje: Spróbuj przypomnieć sobie swoje życie sprzed lat, w typowy jesienny dzień. Wtedy bardzo zależało ci na pewnych rzeczach (dziewczyna? Depeche Mode?), a na inne nie zwracałeś uwagi (poglądy polityczne? twoje dzieci?). Pewne kluczowe wydarzenia – studia? wojna? małżeństwo? uczestnictwo w spotkaniach anonimowych alkoholików? – jeszcze nie miały miejsca. Czy ja, które pamiętasz, czuje się jak ty, czy jak ktoś obcy? Czy wydaje ci się, że wspominasz wczoraj, czy może że czytasz powieść o fikcyjnej postaci?

Autor odwołuje się regularnie do swojego ojcowskiego doświadczenia (jest tatą 4-letniego Petera): Ostatnio mój syn zaczął rozumieć, że się zmienia. Zauważył, że nie mieści się już w ulubioną koszulkę (…). Mijając ulubione miejsce na plaży, mówi mi: „Pamiętasz, jak bawiliśmy się tu ciężarówkami? Uwielbiałem te czasy.” W tym momencie miał już kilka różnych imion: po urodzeniu nazywaliśmy go „małym facetem”, a ja teraz nazywam go „Panem Mężczyzną”. Jego zrozumienie własnego wzrostu jest krokiem w jego wzrastaniu i jest on, coraz bardziej, podwojoną istotą – drzewem i winoroślą. Gdy drzewo rośnie, winorośl wije się, znajdując nowe punkty zaczepienia. Jest to proces, który będzie trwał przez całe jego życie. Zmieniamy się i zmieniamy nasze spojrzenie na tę zmianę, tak długo jak żyjemy.

PS Polecamy też podcast, w który Rothman namawia na rodzicielskie rozważania Karla Ove Knausgaarda.

Wszystkie newsy znajdziecie w kategorii SZORTY.

Dodaj komentarz