fotorelacja kamper współpraca

Hiszpania kamperem

Rodzinny road trip w relacji Slowspotter

Hiszpania kamperem
Slowspotter

Po długiej zimie, zmęczeni wirusami i wkładaniem kombinezonów, wyruszyliśmy w marcu w kierunku Hiszpanii, by szukać pięknych widoków, słońca, relaksu na świeżym powietrzu, a co najważniejsze – doświadczenia vanlife’u: podróży, która rodziła się w naszych głowach już dawno temu.

Zainspirowani naszą „honey moon” podróżą kamperem po Stanach, chcieliśmy doświadczyć tego jeszcze raz, wspólnie z dziećmi. W stałym składzie: Martyna, Andy, Laura (4 lata) i Jeremi (1,5 roku) ruszyliśmy na rodzinny road trip do Hiszpanii, celowo wybierając czas przed sezonem.

Według nas jest to najlepsza pora na vanlife w południowej Hiszpanii – puste plaże, dzika przyroda, brak upałów i możliwość spania na dziko w sercu natury, słuchając dźwięków przyrody. Choć marcowa pogoda okazała się w Hiszpanii kapryśna – sporo deszczowych dni oraz kalima, czyli pustynny piasek z deszczem z Sahary, to dom na kółkach okazał się idealnym rozwiązaniem. Patrzyliśmy, gdzie jest słońce, i ruszaliśmy za nim w pogoń, dzięki temu większość dni była słoneczna. Chociaż muszę też przyznać, że krople deszczu i pomarańczowe niebo to walor krajobrazowy, który mogliśmy podziwiać wprost z okien naszego kampera.

HISZPANIA

Nie wiem, czy pamiętacie naszą zeszłoroczną wyprawę – wyruszyliśmy do Hiszpanii z namiotem na 3 miesiące, SUV-em, prosto z Polski. Podczas naszej wyprawy poznaliśmy na campingach sporo rodzin z dziećmi podróżujących vanem, kamperem, a nawet przerobionym wozem strażackim. Już wtedy megazainspirowani zdecydowaliśmy, że też chcemy tego doświadczyć. W tym roku mieliśmy tylko 18 dni na przedsezonowe wakacje, więc postanowiliśmy, że polecimy samolotem, dzięki czemu zyskamy dodatkowe dni. Na miejscu wynajęliśmy kampera od bardzo przyjaznej polskiej firmy. Jako że była to nasza pierwsza podróż kamperem z dziećmi, wybraliśmy kraj, który trochę znamy, a przede wszystkim wiemy, że jest idealną destynacją dla vanlife’u. Hiszpania to jeden z najcieplejszych krajów w Europie – nawet gdy dla lokalsów jest zimno, to nam, Polakom jest ciepło (średnio mamy tam 260–280 dni słonecznych w roku). Do tego rozległe przestrzenie, kwitnąca roślinność, pomarańcze na drzewach, różnorodne krajobrazy – od pustynnych po te zielone, góry w połączeniu z morzem, no i klimatyczne miejscówki zarówno do spania na dziko, jak i na kempingach. My, bardziej od wygrzewania się na plaży, podczas wakacji lubimy rodzinny road trip, a hiszpańskie drogi i otaczająca przyroda to zapewniają.

VANLIFE

Vanlife to dla nas wolność, to podróże poza utartym szlakiem, we własnym tempie. To możliwość odkrywania przepięknej natury i poznawania inspirujących ludzi. Totalnie na nowo zakochaliśmy się w podróżach w domu na kółkach. Zanim kupimy własnego kampera, chcieliśmy sprawdzić, jak to będzie z dziećmi. Okazuje się, że jest to dla nas wymarzona forma podróżowania, zwłaszcza z małymi szkrabami. Przede wszystkim: mamy ciągły kontakt z naturą – w zasadzie otwierasz drzwi, spoglądasz przez okno i już czujesz się jak na dworze, do tego posiłki pod chmurką, zabawy na plaży i wszystko na wyciągnięcie ręki. Mała przestrzeń w kamperze nie stanowiła dla nas żadnego problemu, gdyż większość czasu spędzaliśmy na świeżym powietrzu.

Generalnie widzimy same plusy. Mogliśmy dostosować podróże do własnych potrzeb, zatrzymywaliśmy się wtedy, gdy nasze dzieci były głodne, chciały do toalety albo zobaczyły za oknem coś interesującego. Przemieszczaliśmy się z miejsca na miejsce tylko w porze ich drzemki, dzięki czemu podróż była czystą przyjemnością. Dzieci spały, a my podziwialiśmy widoki za oknem. Po prostu bajka! Muszę przyznać, że pierwszy raz tak wypoczęliśmy na wakacjach z dziećmi. Dotleniona głowa, słońce, ciągłe przebywanie blisko natury sprawiły, że i dzieci, i my mieliśmy dużo wewnętrznego spokoju i radości. I nie jest to żadne lukrowanie rzeczywistości, my naprawdę zaczęliśmy rozważać, jak zamieszkać w kamperze na dłużej.

Z ciekawostek – w Hiszpanii zaskoczyło nas bardzo, jak wiele ludzi podróżuje w ten sposób przed sezonem. Część osób ma własne kampery, vany czy inne domy na kółkach i zimuje w Hiszpanii albo po prostu w ten sposób mieszka. Poznaliśmy też sporo rodzin z dziećmi, które przyjechały odetchnąć od tkanki miejskiej, podobnie jak my, i to nawet z kotem (śmiech). Dzięki temu na pewno czuliśmy się bezpiecznie – nawet, kiedy spaliśmy na dziko, mieliśmy towarzystwo kilku kamperów. Jeśli chodzi o zasady podróżowania kamperem, to jest wiele miejsc, takich jak parki naturalne, w których nocować nie można, co szanowaliśmy i spaliśmy na kempingach. Poza sezonem w niektórych miejscach przy plaży można nocować na dziko, policja przymyka oko na vanlifersów, ale w sezonie możecie dostać mandat. Dla nas to zrozumiałe, po prostu w sezonie parkingi przy plażach powinny być dostępne dla wszystkich.

KAMPER

Zastanawialiśmy się, czy wynająć kampera w Polsce i w duchu slow travel ruszyć przez Europę do Hiszpanii, czy wynająć go na miejscu. Gdyby nasz czas wakacji był z gumy, a budżet bez ograniczeń, to pewnie wybralibyśmy opcję pierwszą, można wówczas zabrać ze sobą z domu wszystkie rzeczy dla dzieci, tj. rowerki, hulajnogi, ulubione pluszaki i przysmaki (np. ogórki kiszone). Do tego można by było odwiedzić po drodze wszystkich znajomych w Europie i doświadczyć więcej różnorodnej natury. OK, fajnie, ale zejdźmy na ziemię (śmiech). Jednak większość z nas pracuje i planuje wakacje na określony czas, dlatego polecamy rozpocząć road trip kamperem już w samej Hiszpanii. Obecnie ceny paliw przyprawiają o zawrót głowy, więc koszty biletów lotniczych z pewnością będą niższe niż podróż kamperem z Polski (no, chyba, że macie swojego, to odchodzi cena wynajmu).

My wynajęliśmy 5-osobowy kamper Ford Horon od polskiej firmy Odkryj Auto, dostaliśmy też przedsezonowy rabat. W sumie dobowy koszt wynajmu kampera od tej firmy wynosi około 80–100 euro (w zależności od liczby dni i sezonu) z pełnym ubezpieczeniem, bez limitu kilometrów. Polecamy wam również poszukać innych kamperów, zasilanych tylko energią słoneczną, dzięki temu będziecie jeszcze bardziej samowystarczalni i proekologiczni. Z takich praktycznych informacji – co jakiś czas należy zatrzymać się w miejscach kempingowych albo na wybranych stacjach benzynowych, gdzie doładujecie prąd, wymienicie wodę i opróżnicie toaletę. My po pewnym czasie się do tego przyzwyczailiśmy, a co ciekawe, podróż kamperem skłoniła nas do oszczędniejszego gospodarowania zasobami naszej planety.

NASZE TOP MIEJSCÓWKI

Park Przyrody Cabo de Gata. Naszą podróż rozpoczęliśmy od prowincji Almeria w Andaluzji. Ze względu na ogromne połacie dzikich terenów oraz najcieplejszy klimat pustynny w Europie jest to mekka vanlifersów. Na pewno zapamiętamy dolinę Rodalquilar, jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc Cabo de Gata. Nieskażona przyroda, dziewicza plaża i klimatyczne miasteczko. Miasto Rodalquilar jest obowiązkowym punktem ze względu na jego atmosferę, kulturę, kopalnie złota, spektakularne krajobrazy, ludzi… i wszystko inne. Sama dolina Rodalquilar nie jest tak naprawdę doliną, ale kraterem wulkanicznym. Rozciąga się aż do brzegu morza, po atrakcyjną plażę El Playazo de Rodalquilar, na której spędziliśmy cały dzień. Zbocza i plaże tej doliny pełne są historii – od okupujących te ziemie Fenicjan, przez Arabów, piratów, aż po gwiazdy filmowe. Hollywood skorzystało z piękna doliny, kręcąc filmy, które wszyscy widzieliśmy, jak Indiana Jones. Pamiętajcie, że w Cabo de Gata nie można spać na dziko, możecie za to spędzić cały dzień przy plaży, a wieczorem zajechać na kemping. My tak właśnie zrobiliśmy.

Eco Spirit Tarifa. Uwielbiamy tu wracać. Położenie tego miejsca jest obłędne – w samym sercu Parku Przyrody Los Alcornocales, z którego  podziwialiśmy wybrzeże Afryki. Co ciekawe, miejsce stworzyła Polka, Ania – zaklinaczka koni i proekologiczna aktywistka. Obecnie prowadzi obozy, podczas których w dzieciach od najmłodszych lat zaszczepia miłość do natury. Miejsce cały czas ewoluuje, podąża za wizją i życiem Pani Gospodarz. Obecnie wiemy, że Ania otwiera się na gości podróżujących kamperem i już teraz możecie umówić się na przyjazd do Eco Spirit. Na miejscu do dyspozycji jest łazienka pod chmurką oraz letnia kuchnia, w której uwielbialiśmy przebywać. Tym razem udało nam się napić soku z pomarańczy prosto z drzewa. My lubimy kameralne miejsca, w sercu natury, gdzie za oknem jest pełno zieleni, widzimy pasące się konie, do kampera wchodzą zaprzyjaźnione psy, a Ania wita nas z uśmiechem. Dlatego nocleg w Eco Spirit jest zawsze dla nas i naszych dzieci niesamowitym doświadczeniem.

Cala del Aceite. Uwielbiamy plaże, które są położone z dala od zgiełku miasta, w otoczeniu przepięknego lasu i zieleni. Zapierające dech w piersiach widoki na klify, wydmy i skałki – istny raj dla maluchów. Na tutejszej plaży spędzaliśmy całe dnie. Spotkaliśmy pana z papugą i trzema psami i pana na spacerze z koniem, biegaliśmy po wydmach i spacerowaliśmy wśród skał. Tu spędziliśmy również naszą noc na dziko, słuchając szumu fal i wpatrując się w roztaczającą się wokół przyrodę. W teorii nie można tu nocować kamperem, ale przed sezonem jest to akceptowalne. Jednak zasady cały czas się zmieniają, więc polecamy szukać informacji na bieżąco. Obok naszego kampera stało już kilka innych, więc czuliśmy się bezpiecznie.

Mamy dla was wiele innych supermiejsc, które skradły nasze serca, ale nie będziemy na razie zdradzać wszystkiego. Szykujemy dla was vloga i e-book z naszej podróży kamperem. Pod koniec kwietnia możecie sprawdzić ich dostępność na www.slowspotter.pl.

COŚ NA ZĄB

Zakupy robiliśmy zarówno w supermarkecie sieci Mercadona (tam jest prościej zaparkować kamperem), jak i szukaliśmy w okolicy lokalnych sklepików, gdzie są bardziej dostępne produkty ekologiczne, jajka, warzywa i owoce. Po tygodniu samodzielnego gotowania pojechaliśmy do znanego z pysznego i zdrowego jedzenia yoga retreat niedaleko Sewilli, gdzie w cenie kempingu są śniadania i joga, a także można dokupić lunch i obiad.

W Hiszpanii o tej porze roku jest sezon na pomarańcze, więc świeżo wyciskane soki piliśmy hektolitrami. Mieliśmy to szczęście, że na naszej drodze poznawaliśmy ludzi, którzy obdarowywali nas pomarańczami, jajkami od szczęśliwych kur czy mięciutkimi awokado – ono było od Agnes z El Jardin, z którą poznaliśmy się przy ostatniej wyprawie do Andaluzji. Staraliśmy się jeść to, co sezonowe i lokalne. Muszę przyznać, że czasem potrafiliśmy zjeść tylko śniadanie, potem owoc-przegryzkę i dopiero kolację. My i dzieci karmiliśmy się słońcem i widokami. Serio!

CO WZIĄĆ ZE SOBĄ

W naszym kamperze było prawie wszystko, co niezbędne podczas wakacji: dwa wygodne łóżka, toaleta, prysznic, kuchenka gazowa, garnki, naczynia, lodówka, stół i krzesła ogrodowe, półki na drobiazgi i ogromny bagażnik. Niemniej to, co fajnie wziąć ze sobą, to: śpiwory (w kamperze nie ma pościeli, ale to też zależy od danej firmy), kocyk piknikowy, kafetierkę lub zestaw do matcha latte, mały blender do robienia smoothie z owoców, audiobooki do słuchania w podróży i książki na dobranoc. Dobrą opcją jest również, jeśli macie małe dzieci, wziąć ze sobą dmuchany materac. Bardzo wygodny i kompaktowo pakowany jest materac Stokke – dzięki niemu dzieci mogły robić sobie wygodne drzemki pod chmurką, a my nie obawialiśmy się, że spadną nam z łóżek, które były zamontowane na wysokości (do jednego łóżka wchodziło się po małej drabince, a drugie było podwieszone pod sufitem i opuszczane w dół elektrycznie). Dzięki temu, że wzięliśmy dodatkowy materac, mogliśmy też ugościć na noc syna koleżanki, którą odwiedziliśmy w Maladze. Dla niego była to niezwykła przygoda, do dziś wspomina nocowanko u Laury w kamperze.

CO NAM DAŁA PODRÓŻ KAMPEREM

Zgodnie przyznaliśmy z Andym, że ta podróż zmieniła nas mentalnie. Zobaczyliśmy, że tak naprawdę do udanych wakacji, ale też do codziennego życia, potrzebujemy niewiele: soku pomarańczowego, natury, słońca i poranków z przepięknym widokiem. Wiele rzeczy, które wydawało nam się niezbędne, okazało się niekonieczne, dzieciaki bawiły się skarbami przyrody lub z innymi dziećmi, a my potrzebowaliśmy tylko domu na kółkach, wygodnego łóżka i praktycznej garderoby na zmienne warunki pogodowe.

Wracamy też z głową pełną inspiracji zaczerpniętych od spotkanych na drodze ludzi. Poznaliśmy w Tarifie rodzinę, która mieszka w kamperze, a ich dzieci na co dzień chodzą normalnie do szkoły. Poznaliśmy rodziny, które podróżują z dziećmi kamperem cały rok, ale też takie, które na stałe przeprowadziły się do Hiszpanii, ze względu na to, że łatwiej się tu żyje z dziećmi. Słońce, luz, ciągłe przebywanie na dworze i czystsze powietrze – w naszych głowach zaczął kiełkować pewien pomysł. Trzymajcie kciuki za realizację!

To co, zachęciliśmy was do rodzinnych podróży kamperem? Już niedługo wypuścimy dla was vloga i e-booka z naszej podróży. Jeśli macie jakiekolwiek pytania, piszcie do nas na IG i FB, oraz zobaczcie nasz przewodnik po niespiesznych podróżach na www.slowspotter.pl.

 

Materiał powstał we współpracy z marką Stokke

Dodaj komentarz