z wizytą u zabawki

Good Wood to radość!

Rozmowa z Magdą Godziszko

Good Wood to radość!
Kinga Hołub

Jak to jest tworzyć rzeczy, które niosą dzieciom radość i wspierają ich zdrowy rozwój? Same jesteśmy ciekawe! Opowie nam o tym Magda – współzałożycielka rodzinnej firmy sprytnych i wielofunkcyjnych placów zabaw Good Wood.

Na początku byli bliźniacy i stworzony dla nich bujak. Magda i Michał Godziszko, rodzice Janka i Franka, marzyli o ładnym i bezpiecznym meblu do zabawy dla dzieci. Prototyp był wykonany tylko na potrzeby ich synów. Jednak bardzo szybko okazało się, że bujak to wyśmienita zabawa – nie tylko dla najmłodszych. Pozytywne opinie najbliższych i ich wsparcie zachęciły Magdę i Michała do podjęcia wyzwania i stworzenia marki Good Wood. A czym jest rodzinna firma teraz? Odpowiedź jest prosta „Good Wood to radość”!

 

Wiemy, że Good Wood to rodzinna, autorska marka, i wiemy też, że do jej stworzenia przyczyniło się dwóch waszych synków, bliźniaków. Opowiedz nam więcej o waszej załodze – kto wchodzi w skład zespołu?

Jesteśmy rodzicami Janka i Franka – rozbrykanych bliźniaków. Niedawno pojawił się także mały Henio. Ja, mama, jestem trochę animatorką czasu wolnego, a trochę managerem życia rodzinnego. Wcześniej pracowałam jako inżynier. Michał oprócz bycia tatą pracuje zawodowo i zajmuje się optymalizacją procesów. W Good Wood oboje zajmujemy się wszystkim: marketingiem, logistyką i kontaktem z klientem. Obecnie skupiamy się również na nowych produktach, które już niebawem pojawią się w ofercie. W prowadzeniu firmy bardzo dużo czerpiemy z naszych zawodowych doświadczeń i tak się jakoś złożyło, że uzupełniamy się i naturalnie dzielimy zadaniami. Myślę, że największa umiejętność to świadomość tego, jak wygląda cały „łańcuszek”, i że na jego końcu jest dziecko, które ma być szczęśliwe i przede wszystkim bezpieczne. Tutaj zdecydowanie nasi chłopcy nam w tym pomagają i są też pierwszymi krytykami naszych pomysłów. Jednak firma nie funkcjonowałaby, gdyby nie rodzina oraz grono zaprzyjaźnionych ekspertów i współpracowników.

Brzmi jak struktura idealna. To kto jeszcze was wspiera?

Nie sposób wymienić wszystkich z imienia, ale jakże trudno byłoby bez nich (choć w sumie chyba powinnam zrobić o nich osobny wpis na blogu Good Wood). Mam tu na myśli między innymi lekarzy, inżynierów, technologów drewna, przedsiębiorców z wieloletnim doświadczeniem, psychologów. Od samego początku współpracujemy również z fizjoterapeutami dziecięcymi. Szczególnie teraz – przy tworzeniu nowych produktów ich wiedza i doświadczenie są nie do przecenienia. Nie zamykamy się na innych i słuchamy, co mają nam do powiedzenia. Zdarza się tak, że nie od razu jesteśmy z Michałem gotowi na zmianę i potrzebujemy czasu, aby sobie wszystko poukładać. Jednak strategiczne decyzje zawsze podejmujemy wspólnie, co wymaga od nas umiejętności słuchania, negocjowania i krytycznego myślenia. Niejednokrotnie mamy zupełnie odmienne zdanie i fajne jest to, że na koniec zazwyczaj udaje nam się – choć to niełatwe – znaleźć porozumienie.

Pierwszy drewniany bujak testowali twoi chłopcy: Janek i Franek. Co cennego wtedy zaobserwowałaś?

To było niesamowite doświadczenie. Od samego początku intuicja podpowiadała mi, że bujak jest dobrym pomysłem, jednak dopiero rekcja bliźniaków pokazała, że to był strzał w 10! Zawsze powtarzam, że mam ogromne szczęście, że bujak i inne produkty Good Wood są dla dzieci. Dlaczego? Odpowiedź jest zabawna – nie muszę im tłumaczyć, co to jest. Dzieciaki wiedzą to instynktownie i po prostu się bawią. Dokładnie tak było z Franiem i Jasiem. Oni początkowo ostrożnie, by po czasie już bez ograniczeń, testować wytrzymałość i możliwości bujaka (mieli wtedy ok. 9 miesięcy). Chłopaki po prostu się bawili!

I okazuje się, że nie potrzebowali żadnych instrukcji.

Tak – warto jest wtedy nie przeszkadzać dziecku i po prostu je obserwować. Dla małego człowieka zabawa jest tak naturalna, jak jedzenie czy spanie. To czynność, która jest bardzo ważna w rozwoju malucha – to poznawanie świata, mierzenie się z nim całym ciałem, wszystkimi mięśniami i zmysłami. Zabawką może stać się każda rzecz otaczająca małego człowieka. Będzie ona interesująca o tyle, o ile pozwoli młodemu eksperymentatorowi na odkrycie czegoś nowego. Ma ona służyć do doświadczania świata, zaspokajania rozmaitych potrzeb i opanowania konkretnej umiejętności. Zabawa to niezwykły proces poznawania i rozwijania siebie, który jest „zapisany” w każdym dziecku. Dla niego zabawa to nauka, to rozwój – ono tego nie rozróżnia. Szkoda, że my, dorośli bardzo często traktujemy te pojęcia zupełnie oddzielnie. Czy jest coś cudowniejszego niż obserwowanie dziecka, jak się rozwija, czyli bawi?

Podczas zabaw na waszym bujaku maluchy trenują rozwój motoryki dużej, równowagę i zmysł propriocepcji potocznie zwany czuciem głębokim – jak doszliście do tego wszystkiego? Kto pomógł wam wylistować zdrowotne plusy bujaka?

To bardzo ciekawe pytanie. Jak już wspominałam, mi to wszystko podpowiadała intuicja – no tak, ale kto by jej słuchał oprócz mnie samej? Na szczęcie od samego początku pojawiały się na mojej drodze dobre dusze, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że bujak jest czymś wartym uwagi. Już mówiłam, dzieciom nie muszę tłumaczyć, czym jest bujak. Dorośli to już zupełnie inna bajka – jedni od razu pytają „co to?”, inni obserwują swoje pociechy i zaczynają czuć, o co w tym chodzi i dlaczego to jest takie fajne. No tak, ale jak wytłumaczyć, że bujak to nie jest tylko zabawka? Do dzisiaj doskonale pamiętam rozmowę z Agatą, która od lat zajmuje się organizacją targów branży dziecięcej. Zadzwoniłam do niej, wyjaśniłam koncepcję i podesłałam zdjęcia produktu. Ona zachęciła mnie do udziału w targach – dodając otuchy i wiary, że pomysł może spodobać się również innym.

I jak – spodobał się?

Zainteresowanie rodziców na targach przerosło moje najśmielsze oczekiwania – to był piękny dzień. Wtedy też sprzedałam swój pierwszy bujak! Na tych samych targach miałam okazję spotkać się i porozmawiać ze znanym fizjoterapeutą dziecięcym. Jego reakcja była bardzo pozytywna, od razu zrobił kilka testów i wyraził wstępną opinię. Oczywiście zabrał też Good Wood do swojego gabinetu. Myślę, że to spotkanie było jedno z istotniejszych w historii Good Wood.

A jacy eksperci wspierają was teraz? Pytam, bo wiem, że ciągle się rozwijacie.

Obecnie współpracujemy z kilkoma ekspertami z branży, którzy pomogli mi opisać zalety bujaka. To wiele godzin pracy i obserwacji. Recenzje fizjoterapeutów, którzy na co dzień zajmują się wspieraniem rozwoju motoryki dzieci, są dla nas najcenniejsze. Jeden z naszych ostatnich projektów to zestaw zabaw ruchowych, które mają być inspiracją dla rodziców, jak poprzez zabawę mogą pomóc dziecku w prawidłowym rozwoju. Karty można pobrać tutaj. Zestaw ćwiczeń dla starszaków ułożyła Magda Zujewicz – Fizjoterapeutka z Misją – nasza ambasadorka. Obecnie pracujemy nad podobnymi kartami dla maluchów.

Inspirujecie jeszcze w temacie jogi!

Zgadza się – sporo na temat możliwości wykorzystania Good Wooda do ćwiczeń i jego zdrowotnych aspektów dowiedzieliśmy się również, pracując nad projektem „joga na bujaku”. Nasza ambasadorka, joginka Ola Puchała twierdzi, że „dzieci to urodzeni jogini, jednak gdzieś po drodze, w życiu ta naturalna gibkość zostaje zatracona”. Obserwując siebie i swoje dzieci, niestety stwierdzam, że coś w tym jest. Dlatego też tak bardzo wierzę, że my, rodzice, mamy ogromny wpływ na zdrowie naszych dzieci, i że musimy zrobić wszystko, aby wspierać ich prawidłowy rozwój. Mam nadzieje, że nasze karty do jogi w tym pomogą.

 

Lubicie mówić o bujaku Good Wood, że jest małym placem zabaw – to jest w punkt.

Good Wood to plac zabaw: bezpieczny, piękny, z ciepłego drewna. Możesz go ustawić w pokoju albo przed domem po to, żeby twoje dziecko mogło się bujać, rozciągać, zdobywać szczyty – robić wszystko to, co potrzebne, żeby w naturalny sposób rozwijać się poprzez ruch. Bo ruch rozwija najlepiej – nie tylko motorykę, ale też mowę, emocje, naukę pisania, orientację… Wspieramy go – naturalnie!

Dla dzieci w jakim wieku się sprawdzi i w jakich warunkach najlepiej eksploatować bujak Good Wood?

Nie ma minimalnego ani maksymalnego wieku dla użytkowników bujaka. Każde dziecko ma inne potrzeby, każde będzie wykorzystywało go inaczej. Jednym z oczywistych zastosowań bujaka jest funkcja kołyski. Na bujaku może bujać się mama z maleństwem, ale gdy niemowlak jest już większy, można go kłaść samego. Także bujak może być doskonałym prezentem z okazji przyjścia na świat maluszka. Kolejna funkcja bujaka dla najmłodszych to stelaż edukacyjny – tzw. „baby gym”. Dzięki szerokiemu rozstawowi płóz bujaka jest on stabilny i w żaden sposób nie będzie ograniczał ruchów maleństwa. Konstrukcja bujaka sprawia, że powstały z niego stelaż jest bezpieczny i wytrzymały, a jednocześnie nie jest przytłaczający. Kontrastowa, ale łagodna kolorystyka stelaża stymuluje wzrok maluszka, a możliwość umieszczenia na nim zawieszek zachęci niemowlaka do ruszania rączkami i nóżkami, co wpływa na rozwój jego motoryki.

Z doświadczenia w testowaniu i z opowieści znajomych wiemy, że bujak może być okrętem, biurkiem do rysowania, torem przeszkód, zjeżdżalnią i kołyską – dzieciaki znajdują mu całą masę zastosowań.

Gdy dziecko podrośnie, Good Wood stanie się torem przeszkód, bazą, kącikiem artysty… Kiedy się znudzi? Mamy nadzieję, że nigdy. Nasze produkty mogą służyć jako stolik kawowy, ale nie tylko. W kartach do jogi uwzględniliśmy propozycje ćwiczeń dla starszych dzieci, ale również dla dorosłych. Próbowałaś już wykonać zaprezentowane przez nas asany?

Pewnie! A która funkcja bujaka zaskoczyła cię najbardziej?

Haha, codziennie jakaś funkcja mnie zaskakuje i zastanawiam się, czy w ogóle nadejdzie ten dzień, że moje dzieciaki nie wymyślą czegoś nowego (śmiech). My czytamy chłopcom bardzo dużo bajek, brak telewizora w domu temu sprzyja. Ostatnio jesteśmy na etapie „Jasia i Frania” (modyfikacja Jasia i Małgosi), więc bujak był już słodką chatą Baby Jagi i drewnianą chatką drwala na skraju lasu. Myślę jednak, że za tydzień ta odpowiedź byłaby już zupełnie inna. Dzieciaki nie mają problemu z wymyśleniem kolejnych fantastycznych zastosowań – one w naturalny sposób wyobrażają sobie nowe miejsca, pojazdy i skrytki.

Wasi chłopcy – teraz już w trójkę – nadal się nim bawią?

Oczywiście, nasz Good Wood to istny tor przeszkód – codziennie inny. U nas wszelkiego rodzaju aktywności fizyczne: bujanie się, kołysanie, balansowanie, wspinanie, zjeżdżanie, czołganie się – to codzienność. Oprócz bujaka i drabinki wykorzystujemy poduchy, liny i kanapę. Wspomnę również o funkcji stolika. Odkąd nastała pogoda grillowa, dzieciaki mają swój stolik w ogrodzie, do którego podbiegają od czasu do czasu, aby przegryźć coś, co przyrządził Michał (na szczęście ich tata jest doskonałym kucharzem!).

Opowiedz jeszcze o waszym bohaterze – drewnianym bujaku. Zrobiono go z drewna, ma minimalistyczną formę, jest piękny! 

Oj! Jak fajnie jest wiedzieć, że bujak podoba się nie tylko nam. Zanim powstał Good Wood, sam bujak w różnych formach i z różnych materiałów był dostępny na rynku. Jednak żaden z nich nie spełniał wszystkich moich oczekiwań i dlatego postanowiłam sama wykonać bujak dla bliźniaków. Ten nasz to efekt niezliczonej liczby testów, poprawek i udoskonaleń. Warto tutaj też wspomnieć, że jako pierwsi wprowadziliśmy na rynek dodatki do bujaka (drabinka i blat), a nasze projekty są chronione wzorami towarowymi. Wykonanie – to już mistrzowska robota naszych ekspertów od obróbki drewna. Każdy element jest najpierw wycinany maszynowo, później szlifowany, a na koniec, jak my to mówimy, ręcznie „wygładzany”. Fajnie, że ta minimalistyczna forma znajduje uznanie u innych!

A co sprawia, że jest bezpieczny dla małych łobuzów?

Good Wood jest zaprojektowany i wykonywany z rodzicielską troską. Pamiętasz – wspominałam już, że cały czas myślimy o tym, że na końcu tego „łańcuszka” jest dziecko. Musi być bezpiecznie! Zadbaliśmy o każdy detal, by doskonale dopasować go do potrzeb i zwyczajów dzieci. Wszystkie krawędzie bujaka są zaokrąglone, a powierzchnie starannie wygładzone. Szczebelki osadziliśmy odpowiednio głęboko, aby zapobiec przygnieceniu paluszków podczas zabawy. Odległości między szczebelkami są dobrane tak, aby uniknąć wsadzenia między nie nóżki czy rączki malucha.

Długo pracowaliśmy też nad designem naszego bujaka. Zakończenia płóz są odpowiednio wyprofilowane, co zabezpiecza go przed zbyt dużym wychyleniem się i przewróceniem w trakcie bujania. (Efekt? Bujak uparcie nie chce się przewrócić, mimo usilnych prób co poniektórych testujących!).

Ostatnio podzieliliście się ze światem genialnym Inspirownikiem – co w nim znajdziemy?

Tak jak Good Wood powstał z myślą o dzieciach, tak „Inspirownik” to podpowiedź dla dorosłych. Nam, rodzicom, trudno jest w nieskończoność wymyślać zabawy, a czasem bardzo chcemy uczestniczyć w świecie dziecka. Co więcej, jeśli zależy nam na naszych dzieciach, to powinniśmy jak najczęściej się z nimi bawić, stawać się częścią ich świata. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie budować więź z maluchem. Pytanie tylko, czy potrafimy to robić? Te kilkanaście stron ma być dla nas pomocą – inspiracją. Do tego projektu zaprosiliśmy psychologa Nataszę Sołdacką. Na co dzień jest mamą trójki cudownych dzieci: 8-letniego Leona, 5-letniej Zoi i 2-letniego Teodora. Natasza, jak każdy rodzic, bardzo często zmienia się w animatora dla swoich dzieci. Jednak ona wykorzystuje nie tylko swoje doświadczenie w tej arcytrudnej dziedzinie, ale również wiedzę psychologiczną. Potrafi zająć dzieci na różne rozwijające sposoby. Część z nich znajdziecie właśnie w Inspirowniku.

Może to mało odkrywcze, ale przypomniałaś mi, że zabawa to supersprawa – pod każdym względem.

Zabawa to mała wielka rzecz i może mieć wspaniały wpływ na nasze dzieci. Gdybym jednak miała odpowiedzieć na pytanie, jak się bawić, odpowiedziałabym po prostu: „dobrze”! (bo najważniejsza w tym wszystkim jest przecież radość). Stawiajmy zatem w życiu na małe wielkie radości – takie, które przekładają się na to, co najważniejsze, czyli rozwój naszych pociech. No to jak? Radość w ruch!

Piękne dzięki za rozmowę, bawcie się dobrze!

No, to teraz wiecie już chyba wszystko o Good Wood i mamy nadzieję, że nabraliście ochoty na zabawę z dziećmi. Pamiętajcie, że na nią nigdy nie jest za późno, a wspólna rodzinna aktywność to piękny przyczynek do budowania więzi.

Dodaj komentarz