Gofry, małże i czekolada

Ubieranka Chmurrra Burrra w Brukseli

Kolejność dowolna. Tymi przysmakami stoi Bruksela, wiosenna, kolorowa i gościnna. Zapraszamy was na wycieczkę śladami dwóch przewodniczek: Mili i Pauliny oraz zasłuchanych w ich opowieści odkrywców: Józka i Jurka.

Ubrani w ciepłe puchówki, skrywające tiszerty z grzybowymi nadrukami i sukienki w leśne wzory, zasznurowani szalikami, ruszyli przed siebie. Czteroosobowa wycieczka ambasadorów marki Chmurrra Burrra łakomie zwiedzała belgijską stolicę, częstując się co rusz pralinami, babeczkami, goframi, lodami i małżami. A zaczęli od słynnego targu staroci Marollen.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Porcelanowe papugi, cynowe dzbanuszki, roztańczone meble, ręcznie tkane dywany – wszystko przykuwało wzrok małych zbieraczy. Zaliczyli nawet dywanową siestę, a  to prawie jak lot! Po wrażeniach wzrokowych trzeba było zadbać o doznania kulinarne. Poszli zatem wzdłuż malowniczej Chaussée de Waterloo, usianej knajpkami, barami i kafejkami. Szukali gofrów, których jak na złość w tamtej okolicy nie było. Na pocieszenie wsunęli mikrobabeczki z cukierni Darling’s Cupcakes. Na budkę z goframi ostatecznie trafili przy La Grand-Place, centralnym placu Brukseli, słynącym m.in. z najwyższych lotów architektury. Na wszystkie te tropy wpadli dzięki książce ,,A w moim mieście jest inaczej”. To wydawnictwo zostało stworzone specjalnie z myślą o dzieciach z Polski, które wraz z rodzinami przeprowadziły się do Brukseli. Sporo w niej drogowskazów i ciekawostek, sposobów na to by t nowe miasto polubić.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dokumentująca wyprawę mama Jurka i Józka, Lidka, wspomina: Wokół La Grand-Place jest też bardzo dużo sklepików z belgijską czekoladą, bo Belgia to królestwo czekolady. Mają jej tysiące rodzajów i ciągle organizują degustacje! Podczas naszej wyprawy było dość zimno i żeby się ogrzać i odsapnąć od miejskiego zgiełku poszliśmy do Le Botanique, parku botanicznego, który częściowo połączony jest z przestronną oranżerią. To też centrum kulturalne – często odbywają się tam, zwykle alternatywne, koncerty oraz wystawy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Na sam koniec tego pełnego wrażeń dnia fantastyczna czwórka opanowała przestrzeń o nazwie Kanal. Jak mówi Lidka: Jest to miejsce usytuowane w wielkim gmachu z niewielką ilością ekspozycji, ale sama przestrzeń była najpiękniejszą ekspozycją. Już bycie w niej dla mnie było wystarczająco intensywnym przeżyciem. Odbywają się tam rożne wydarzenia, a my akurat trafiliśmy na koncert muzyki współczesnej. Reakcja dzieci na taką zwariowaną, połamaną muzykę była bezcenna. Jurkowi bardzo się podobało, słuchał jak zahipnotyzowany. Józiowi już mniej… Trzeba to sprawdzić empirycznie i podążyć śladami Mili, Pauli, Jurka i Józka. Wiecie też, jakie ubrania spakować do walizki, żeby poczuć się w każdym nowym miejscu jak u siebie w domu.

*

Dziewczynki mają na sobie: szarą sukienkę na ramiączkach, pomarańczową spódnicę w myszki.

Chłopcy mają na sobie: koszulkę w koniki polne i koszulkę w grzybki.

Ubrania pochodzą z wiosenno-letniej kolekcji ,,Las” marki Chmurrra Burrra.

1 komentarz

  • miki:

    Niby fajnie, ale te zdjęcia mogły powstać wszędzie….Ostatnio byliśmy z Dzieciakami w Brukselii i trochę brakuje tu tego miejsca…A frytki belgijskie wcale nie są takie pyszne za jakie się uważają:) Pozdrawiam:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.