Festiwalowe dzieci

Można!

Dziecko na festiwalu muzycznym? Jedni się oburzą, inni przyklasną pomysłowi. Wiadomo, hałas nikomu nie służy, ale co zrobić, kiedy nasz kraj odwiedza talent kalibru PJ Harvey albo GusGus. Ktoś największy, jedyny, absolutnie nieosiągalny jeśli chodzi o koncert klubowy w Polsce. Co robić: zagryźć zęby i przeczekać aż festiwalowe halo minie, dzieci podrzucić babci i opowiedzieć im o wszystkim, próbując wpleść między wiersze wyjątkowość tego gigantycznego przedsięwzięcia? Relacjonując rzecz na chłodno, po fakcie? To nie to samo.

Podpowiadamy: zabierzcie je ze sobą. Ale tam, gdzie organizatorzy stanęli na wysokości zadania i faktycznie zadbali o najmłodszych, dając im osobne miejsce i atrakcje, które pozwolą bezpiecznie trwonić energię ale też odetchnąć od tłumu i zgiełku.

Rozglądamy się po świecie a tam prawie każdy festiwal jest nastawiony prokids. Tyle, że za tą postawą kryje się zwykle niższa cena biletu (50 % pełnej wartości) lub darmowe wejście do lat 3 a w niektórych przypadkach – do 10. Do tego słuchawki, stopery, stoisko z wegetariańskimi hotdogami  i nic ponadto. Czyli zostajemy w domu?

Nic z tych rzeczy. Ruszamy w Polskę, bo tu łatwiej nam będzie rozpocząć festiwalową przygodę z dzieckiem (decyzja o takim wypadzie wymaga odwagi i dobrej organizacji), nie utrudniajmy sobie zadania. Przecież jedziemy tam głównie po to, żeby słuchać muzyki.

Pamiętacie fotorelację Żorżety z Off Festiwalu 2 lata temu? Zew natury, namioty, wspinaczki na barana i wspólne wsłuchiwanie się w piękny rumor dobiegający ze sceny? O to nam właśnie chodzi i po to właśnie chcemy jechać na festiwal muzyczny z dzieckiem – po przeżycia.

 
off-festival-2off-festival-9 off-festival-11 off-festival-13 off-festival-10off-festival-16

Póki co brak dokładniejszych informacji co do organizacji tegorocznej strefy zabaw dla dzieci na katowickim Off Festiwalu, ale poprzednie edycje dają nadzieję. Piaskoffnica Mistrzów Kodowania, czyli bogaty program warsztatów z kodowania ale także muzycznych i literackich. Do tego dziecięce menu oraz przewijaki i podgrzewacze. Brzmi nieźle, prawda?

A teraz o prymusie wśród polskich festiwali, czyli gdyńskim Open’erze. Od kilku lat Kids Zone to duża, dobrze przemyślana akcja a nie transparent na pustej łączce. Wątek przewodni tegorocznej edycji to zabawa kolorem a wśród morza atrakcji znajdzą się iluzje optyczne, rysowanie mandali, wizualizacje analogowe czy konstruowanie rakiet. Działać też będzie „Biblioteka Trójki”, czyli Programu 3 Polskiego Radia, gdzie wśród wypełnionych po brzegi półek z ksiązkami znaleźć będzie można chwilę wyciszenia. A to wszystkim dobrze robi, nie tylko dzieciom.

kids-zone_ZSosnowska_11_high-reskids-zone_ZSosnowska_5_h-res

kids-zone_ZSosnowska_6_high-reskids-zone_ZSosnowska_20_h-res kids-zone_ZSosnowska_12_high-res

Dla najmłodszych festiwalowiczów zorganizowano bezpieczną strefę do zabawy, raczkowania i odkrywania. Zapewniono także komfortowe miejsce do karmienia i przewijania niemowląt oraz łazienkę dla starszych dzieci. Festiwal rusza dzis i potrwa do 2 lipca, ruszajcie!

 

***

Napiszcie, na jakie festiwale muzyczne najlepiej jest wybrać się z dzieckim, co polecacie? Jakie są Wasze doświadczenia?

 

9 komentarzy

  • marta:

    Byliśmy z rocznym synkiem na Woodstocku zaopatrzeni w słuchawki. Mąż z kolegami spał na polu namiotowym, ja z dzieckiem w pensjonacie 10 km dalej. Wszyscy dobrze się bawili, nikomu nikt krzywdy nie zrobił pełni pozytywnej energii słuchaliśmy muzyki. Bo przede wszystkim chodzi o to, żeby się wspólnie dzielić emocjami, więc skoro rodzice dobrze się bawią to fajnie jak dziecko może obserwować ich emocje, które wywołuje muzyka.

    Odpowiedz
  • justyna:

    Nasze festiwalowe dziecko do trzeciego roku życia było z nami na dwa razy na Woodstocku i Jarocinie (miał rok i dwa lata). Kiedy stało się podatne na sugestie babci i potrafiło wyrazić swoje zdanie, to stwierdził, że za duży hałas tam jest i więcej nie pojedzie 😉 Zawsze mieliśmy dla niego słuchawki, nie wyobrażam sobie inaczej. Jeździmy z przyczepą kempingową wyposażoną we wszystkie najcenniejsze skarby małego człowieka i udogodnienia dla rodziców (można samemu przygotować ciepły obiadek, kąpiel i toaleta na swoim ;)). W zeszłym roku zostawiliśmy go jednak pod opieką babci (choróbsko-siła wyższa), w tym decyzja jeszcze nie zapadła….

    Odpowiedz
  • No właśnie Woodstock przewija się najczęściej. I my na nim byliśmy z 3-latką. Super sprawa. Zupełnie inaczej niż gdy wyjeżdżaliśmy sami…ale przecież nie musi być tak samo. Byliśmy oddaleni z namiotem w cichszą okolicę i nie tańczyliśmy w największym tłumie pod scenami. Ale muzyka, klimat, spotkani znajomi i nieznajomi wywoływali w nas równie wielką radość. I to dzięki Córce pierwszy raz zaliczyliśmy błotną kąpiel. Woodstock jest specyficzny i myślę, że nie każdy się tam odnajdzie. My wychodzimy z założenia, że dzieci wszędzie zabieramy ze sobą, by jak najwięcej poznały, tylko czasem ciut bardziej się przygotowujemy (nosidło, mokre chustki, woda w bidonie):)

    Odpowiedz
  • Matka:

    Cześć. Moje doświadczenie jest niestety dojmujące. Byłam z pięciomięsięczną córką oraz półtorarocznym synem na Openerze w 2016 roku. Byliśmy przygotowani w ten sposób, że dzieci miały słuchawki wygłuszające; dzieci woziliśmy w przyczepce rowerowej z odpowiednimi wkładkami, ale córkę głównie nosiłam w chuście. Moim wielkim marzeniem było zobaczenie koncertu Pj Harvey, który odbywał się pod niebieskim namiotem. Ustawiliśmy się mniej więcej na środku. Dzieci krzyczały wskazując, że słuchawek nie chcą. Kiedy je zdjeliśmy, córka natychmiast zasnęła w chuście (położyłam swoje dłonie na jej uszach), a syn siedział ożywiony w przyczepce. Ponieważ dawno nie byłam na koncercie, zapomniałam, że to może nie być koniec publiczności i zaraz zrobi się tłok… No i zrobiło się głośno i gęsto od ludzi. Podszedł do nas jakiś gościu i wydarł się na nas, że mamy zabierać stąd te dzieci… Zawarczałam na niego, ale poczułam, że muszę natychmiast stamtąd wyjść. I wyszliśmy. Jeszcze jakiś sympatyczny, ale niestety pijaczyna, torował nam drogę. Po drodze usłyszałam od jakiejś dziewuchy agresywne: z dzieckiem tu przyszła! Po wyjściu stamtąd moja córka jak spała, tak spała. Syn zabrał się za naleśniczki, które mu wcześniej kupiliśmy w foodtrucku. Cali i zdrowi… Ktoś tam nas pocieszał. Ja się popłakałam. Popełniłam błąd. Źle oceniłam sytuację. Mogłam tam nie wchodzić i nie narażać ich słuchu… Mogłam. To prawda. Z drugiej zaś strony, czy zasłużyłam na tyle pogardy i agresji? Czy ktoś z tych oceniających mnie osób pomógł mi urodzić i pielęgnować te dzieci? Czy znał kontekst sytuacji? Mimo fajnych wspomnień (Kids Zone, karmienie piersią pod gołym niebem, wspólny wypoczynek) ten moment jest niestety dominujący. Od tamtego razu nie jeżdżę z dziećmi na festiwale. To dla mnie zbyt mocna trauma, a poczucie winy tak duże, że nie potrafię sobie z nim poradzić. Myślę o tym nieprzerwanie od 3 lat. Naszczęście moje dzieci są zdrowe, a z ich słuchem wszystko w porządku. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Ładne Bebe:

      Pozdrawiam Cię, byłam na tym koncercie, bardzo żałuję, ze nie mogłam się za Tobą wstawić. mam nadzieję, że to pojedyncza sytuacja, choć nie miałam pojęcia, że publika PJ jest tak zróżnicowana… Życzę Ci miliona lepszych doświadczeń i siły!

      Odpowiedz
      • Matka:

        Jej, nie wiedziałam, że w ogóle ktoś to skomentuje, wszak te powyższe wiadomości były sprzed kilku lat… Miałam jakąś potrzebę się „wygadać”, więc dziękuję, że tak to zostało przyjęte… 😉 Dzięki informacji, że również byłaś na tym koncercie jakoś przeniosłam się w czasie i oczami wyboraźni oglądam się tam za dobrymi duszami.

        Co do tej różnorodności, to rzeczywiście tak było… Pamiętam, że jeden z mocno wstawionych obcokrajowców przyszedł na ten koncert jak na dico, bo myślał, że gra… Dj Harvey 🙂

        Może się odważymy. Dzieci trochę podrosły, jest inaczej. Póki co, na razie live stream z Pol’and’Rock.

        Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam!

        Odpowiedz
        • Dominika / Ładne Bebe:

          dj harvey :)))) gdybys kiedyś planowała taki wyjazd, daj znać, ja ciągle cykorzę bo się boję logistyki przy dwójce dzieci w sytuacji festiwalowej (jedzenie, toalety brrr), no i ucieczki w tłum. przyda mi się taki hero do którego mogę równać :))) ściskam Cię, Dominika

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.