Jak urządzić pokój dziecka

Ferie w domu

Sposób na zimę

Ferie w domu
Ewa Przedpełska

Dziś się nie spieszymy. A gdyby tak zostać w piżamie? A gdyby nie wstawać tak długo, jak się chce, wypić powoli dwie kawy (zamiast jednej na szybko)? A gdyby zamiast szykować śniadanie, upiec czekoladowe ciasto, za którym przepadają wszyscy domownicy? I odpuścić póki co starannie wymyślone plany, a nawet spacer. Dziś rano najzwyczajniej w świecie bierzemy sobie wolne od wszystkiego.

Choć pozornie nie dzieje się nic, to właśnie takie dni się zapamiętuje. Ferie wyjazdowe są super. Ale można też spędzić je inaczej. Dni na snucie się w szlafrokach, dni na przytulańce i gapienie się w okno z perspektywy parapetu – tak mało ich w naszym życiu! Naszą mistrzynią w celebrowaniu niespieszności jest Ola, mama Poli i Mai.

Dziewczyny zasłużyły na ten odpoczynek! Bo na co dzień Ola łączy macierzyństwo z intensywnym remontem starego milanowskiego domu, położonego w otulinie leciwych, pięknych dębów. Że i sam dom jest piękny, okazało się, kiedy Ola zaczęła zdrapywać kolejne warstwy olejnej farby, odsłaniając schody z rzeźbionymi poręczami czy stuletnie ramy okienne.

Trudne wymarzyć sobie lepsze miejsce do zagrzebania się w domowych pieleszach. Podglądamy, jak postępują prace. Zgarnęłyśmy też od Oli garść inspiracji w celebrowaniu wspólnego bycia w domu. Oto one:

*
PO PIERWSZE: WYGODA

Czyli ciepło i komfort. W leniwy poranek mamy na sobie ulubione ciuchy. Najwygodniejsze dżinsy lub po prostu piżamę. Ta z Hello Morning jest uszyta z bawełny organicznej i jest tak miękka, że Pola mogłaby z niej nie wychodzić cały dzień. Wystarczy zarzucić na nią ciepły sweter i już, dziecko ubrane! Ten komplet rzeczywiście świetnie się sprawdza do noszenia bez względu na czas i miejsce, po prostu wtedy, kiedy ważne są luz, naturalność i wygoda. Nasze serca zabiły mocniej na widok małych uszek doszytych z tyłu – 100% słodyczy.

A co zrobimy ze stópkami, które zdążyły zmarznąć? Posiadacze zimnych podłóg doskonale zrozumieją miłość do tradycyjnych kapci z kożuszkiem. Nic tak wspaniale nie rozgrzewa bosych stóp i stópek. Vanuba szyje swoje kapcie w Polsce, ze starannie wyselekcjonowanych kawałków skór. Nic tu nie jest przypadkowe. Świetna jest i jakość (na wiele lat noszenia), i design. Te kapcie nas od razu przenoszą myślami do przytulnych wnętrz norweskich hytt, czyli domków w lesie.

*

CZAS NA PRZYTULAŃCE

Dwie płozy i wygodne oparcie – czego chcieć więcej na czas karmienia i układania się po popołudniowej drzemki? Fotel Cosy, rodem z Podkarpacia, przydaje się także wieczorami, kiedy dziewczyny idą spać i wreszcie można sobie poczytać coś dla dorosłych w świetle lampki. Mebel został zaprojektowany tak, żeby rzeczywiście służyć naszej wygodzie. Ma dobrze wyprofilowane podłokietniki i jest bardzo solidny, bo wykonany z litej sosny. Polskie meble Bellamy coraz częściej rządzą w dziecięcych sypialniach.

Domowy poranek to okazja, żeby wrócić do łóżka i cieszyć się dłużej pozycją leżącą, przymknąć na chwilę oczy, wyciągnąć spod poduszki ulubione przytulanki. Nie mówcie, że nie macie na to ochoty!

*

WIĘCEJ ŚWIATŁA!

Za oknem szaro, buro… Śnieg znowu zaczął się rozpuszczać. W ciemnawe ranki zapalamy lampki. Przy sarence i rudym lisie dobrze się czyta, a potem zasypia. Mają regulowany ściemniacz, co się sprawdza w dziecięcej sypialni, i to nie tylko na zasypianie, ale także na nocne przewijanie czy na poranne wstawanie, kiedy możemy stopniowo wybudzać naszego zaspanego przedszkolaka. Little Lights powstają w Krakowie, w malej manufakturze, i są owocem prawdziwej pasji. Każda lampka jest doskonale dopracowana i malowana ręcznie. I tę jakość rzeczywiście widać – w drobiazgach, ale i w kolorze światła (zapomnijcie o zimnym, białym świetle, jakie daje wiele lampek sklepowych) czy w ich wytrzymałości.

*
SERCE DOMU

Czyli kuchnia. W domowe poranki tam czas spędzamy najmilej. Ola szykuje domowe ciasto, a zapach czekolady unosi się w całym domu. Węch, dotyk, słuch… Dopieszczenie wszystkich zmysłów jest ważnym elementem celebracji. Dziewczyny wspólnie wybierają muzykę i naprawdę donikąd się dzisiaj nie spieszą.

*

ZABAWA BEZ OGRANICZEŃ

Muszelka bilibo to już klasyk. Wielozadaniowa i niezniszczalna zabawka kreatywnej marki Moluk rządzi w domu i na dworze. Latem jest miską, zimą potrafi nawet być sankami. W domu służy dziewczynkom jako mini karuzela i huśtawka, kask czy pojemnik na zabawki. Maja i Pola pokazują nam kolejne zastosowania swojego bilibo, ale to klasyczna zabawa w „a kuku!” nigdy się nie nudzi. A my doceniamy, że Moluk wypuścił na rynek muszelki w kolorze białym i czarnym.

Klocki, a może wcale nie klocki? Bo to jednocześnie domki i figurki, foremki do piasku (i do ciasta) i gryzaki. Hiszpańskie zabawki Dena to kolejny pomysł na zabawę kreatywną. Lubimy, kiedy producenci zabawek nie narzucają dzieciom instrukcji obsługi, lecz pozwalają uruchomić fantazję. Dena są w pełni bezpieczne i dostosowują się do etapu rozwojowego dziecka. Można po nich deptać lub budować z nich wyrafinowane konstrukcje architektoniczne. Genialne!

*

RODZINA GRA W PLANSZÓWKI

Chyba się zgodzicie, że te figurki króliczków z Edukatorka są doskonałym punktem startowym, by zakochać się w planszówkach? Djeco przygotowało grę naprawdę dla debiutantów: elementy są łatwe do chwytania, a trudne do zniszczenia, zasady proste, a rozgrywki – krótkie i dynamiczne. Uczą, czym jest granie, ale nie zniechęcają długotrwałą rywalizacją. No i ten uroczy design. Djeco potrafi skraść nasze serca i projektami graficznymi, i rozsądnym myśleniem o dzieciach i ich potrzebach. To, że każdy gracz ma swoją własną planszę, jest całkiem sensowne przy rodzeństwie.

*

ARTYSTYCZNE DUSZE

Napigmentowane woskowe kamyczki z Crayon Rocks to jedne z najpiękniejszych kredek, jakie znamy. Doskonale się sprawdzają do pierwszych prób artystycznych, bo uczą prawidłowego, pęsetowego chwytu i zapobiegają trudnościom związanym z małą motoryką. Są w pełni bezpieczne. Zrobiono je z soi i nasycono intensywnymi, żywymi kolorami. Według Mai są też po prostu boskie do wrzucania i wyrzucania z woreczka!

Zdarza się wam czasem spędzić cały dzień w piżamie? Lub chociaż pół dnia? Odpuszczenie planów i kontroli nie dla każdego jest łatwe. Napiszcie w komentarzach, jakie są wasze sposoby na ferie w domu.