electrolux x ładne bebe moda w drugim obiegu współpraca reklamowa

Karolina Gajkowska-Jungst: Używane? Jak nowe!

Przyglądamy się zrównoważonej modzie razem z marką Electrolux

Karolina Gajkowska-Jungst: Używane? Jak nowe!
Kinga Hołub

Na jednej z przytulnych, spokojnych mokotowskich uliczek znajduje się przyjazny dzieciom, rodzicom i planecie sklep Buba Kids. Karolina Gajkowska-Jungst i Klara Mayzel starannie selekcjonują wysokogatunkową odzież, obuwie, akcesoria i zabawki z drugiego obiegu i ułatwiając wybory rodzicom, wprowadzają pozytywne zmiany zarówno w branży odzieżowej, jak i w naszym myśleniu o zakupach.

W ramach kolejnej odsłony naszego cyklu, współtworzonego z marką Electrolux, spotykamy się z Klarą i Karoliną w ich miejscu pracy, w butiku przy ul. Kwiatowej. Obie mieszkają blisko, ale cenią sobie nie tylko to, że mogą do pracy przyjść pieszo. Ten lokal to bijące serce ich działalności, miejsce wymiany – nie tylko ubrań, ale i doświadczeń, radości i smutków, a także porad dotyczących codziennego życia (choćby prania czy suszenia, o którym zaraz…). Zajrzyjcie z nami do Buba Kids!

Jak doszłyście do miejsca, w którym jesteście teraz? Skąd pomysł założenia sklepu?

Karolina Gajkowska-Jungst: Przez pewien czas współtworzyłam z mężem rodzinny interes Owoce i warzywa, sieć sklepów z wysokiej jakości żywnością od lokalnych dostawców. To był dość intensywny okres, praca z mężem także niosła ze sobą pewne wyzwania. Budowanie i rozwijanie tego biznesu było stresogenne. Odbiło się to na moim zdrowiu. Kiedy na mojej drodze pojawiła się choroba, sam lekarz zasugerował, że powinnam nieco zwolnić. Nałożyło się to na okres pandemii, która wpłynęła mocno na sytuację zawodową mojej sąsiadki Klary. Obie stanęłyśmy w punkcie zmiany. Spotkałyśmy się na kawę i wspólny pomysł zaczął kiełkować.

Od początku wiedziałyście, że skoncentrujecie się na asortymencie dziecięcym?

Analizowałyśmy rynek. Na fali pandemii pojawiło się mnóstwo konceptów z damską odzieżą używaną. To było widoczne gołym okiem, zarówno na Instagramie, jak i portalach takich jak Vinted. Uznałyśmy zatem, że lepiej będzie skoncentrować się na rzeczach dziecięcych. Obie jesteśmy mamami dzieci w różnym wieku i wiemy, czego one potrzebują i jak szybko rosną. Widziałyśmy też, że w second handach zainteresowanie rzeczami dziecięcymi jest mniejsze, niż ma to miejsce w przypadku odzieży dla dorosłych. Dostrzegłyśmy w tym szansę. Od początku myślałyśmy o Mokotowie, bo tutejsi mieszkańcy organizują się w facebookowe grupy wymiany i sprzedaży, jest tu też wiele rodzin z małymi dziećmi. Czułyśmy, że mokotowska klientela jest na nas gotowa. Rozpoczęłyśmy więc poszukiwania lokalu spełniającego jasno przez nas określone kryteria. Spacerowałyśmy i rozglądałyśmy się uważnie. Zależało nam na miejscu w pobliżu parku, w sąsiedztwie innych popularnych miejsc takich jak Iluzjon, gdzie spotyka się wiele osób. Ważne było też, aby miejsce było na tyle zaciszne, by rodzice mogli w spokoju zostawić wózek pod sklepem i żeby znalazła się przestrzeń, w której latem można na przykład usiąść i nakarmić dziecko. Miejsce przyjazne rodzicom i dzieciom. I to się chyba udało.

Wzorowałyście się na podobnych lokalach za granicą?

Wcześniej odwiedzałam w trakcie podróży głównie vintage shopy przeznaczone dla dorosłych. Nawet kiedy byłam w mocno zorientowanej na dzieci Skandynawii, nie przyglądałam się uważnie tej części rynku. Ale w Bubie mamy rzeczy i dla maluchów, i dla młodzieży – do 170 cm wzrostu. Nasze nastolatki same to na nas wymogły. Korzystam więc także z doświadczenia z „dorosłymi” second handami.

Jak trafiają do was wszystkie te rzeczy?

Same je łowimy! Klara jest absolutną maniaczką second handów. Ma swoje ulubione, ale bywa we wszystkich, jakie pojawią się na jej drodze. Ubrania vintage i z drugiego obiegu to jej pasja. Stawiamy także na długofalowe relacje z mamami, na które trafiamy na Vinted. Dla tych, które nie prowadzą tam biznesu, lecz po prostu sprzedają rzeczy, z których wyrosły ich własne dzieci, jesteśmy darem z niebios! Nie muszą martwić się o zorganizowanie 15 oddzielnych paczek. My przejmujemy wszystko, ustalamy jedną kwotę, a potem same zajmujemy się sprzedażą i wysyłką. Kolejnym źródłem są źródłem jest współpraca komisowa z rodzicami, którzy sami przysyłają albo przynoszą nam swoje rzeczy.

Vintage’owe łowiectwo jest niezwykle ekscytujące, ale gdy kupujemy rzeczy online, nie sposób uniknąć drobnych wpadek. Trafiają do nas czasami rzeczy w niekoniecznie świetnej kondycji, przesiąknięte obcymi zapachami. Zanim trafią do waszego sklepu, przywracacie je do dawnej świetności. Skąd czerpiecie wiedzę o tym, jak robić to skutecznie?

Wszystkiego uczyłyśmy się w praktyce. Teraz mamy już większą świadomość i jesteśmy bardziej selektywne. Wiemy, co kupować warto, a co lepiej zostawić. Są różne typy merino i różne typy kaszmiru. Najczęściej staram się dotykać – przytulam, biorę do policzka, zakładam daną rzecz na szyję. Jeśli coś mnie gryzie, to na pewno gryźć będzie dziecko. Ciekawy design to za mało, aspekt praktyczny jest równie ważny. Bierzemy oczywiście pod uwagę preferencje rodziców, ale mamy też dla nich własne propozycje.

Jakie tkaniny staracie się promować i dlaczego?

Choćby wspomniane już merino. To jest tak silne włókno, że dobrze pielęgnowane może służyć latami. Jest cienkie, ale wyjątkowo trwałe. Widać to po designie rzeczy, na które trafiamy podczas naszych łowów. Te ubrania to często prawdziwe perły vintage, nadal są w doskonałej kondycji. Ich wiek zdradzają tylko nieco już retro wzory czy oldskulowa metka pielęgnacyjna.

Pewien opór budzić może myśl o pielęgnacji. Czy można uniknąć prania ręcznego, gdy stawia się na tak delikatne, wysokogatunkowe tkaniny?

Muszę się do czegoś przyznać. Otóż ja praktycznie w ogóle nie piorę wełny! Piorę miejscowo, mokrą chusteczką na przykład. Nawet nie tyle piorę, to nie jest właściwe określenie. Odświeżam jedynie wełnę, bo to absolutnie wystarczy. Wełna sama w sobie ma właściwości oczyszczające. Nowoczesne pralki i suszarki mają programy odświeżania wykorzystujące parę wodną, a nie tradycyjny cykl prania. W Bubie także korzystamy z parownicy, to w zupełności wystarczy, bo para czyści, odkaża i odświeża.

Jesteśmy w środku sezonu deszczowo-śnieżnego. Nasze dzieci często brudzą ubrania błotem. Jak często i jak należy je czyścić?

Tak, czapki lądują czasem w kałużach. Wtedy pomocne będą pralki z programem prania wełny. To pranie à la pranie ręczne, czyli delikatne, bez wysokich obrotów. Chodzi tu o to, by nie ucierpiały włókna. Za każdym razem, gdy traktujemy wełnę mechanicznie, pojawia się ryzyko osłabienia włókien albo sfilcowania. Są oczywiście patenty na odwrócenie tego procesu, ale sporo z tym zachodu, a efekty nie zawsze są zadowalające. Specjalne programy minimalizują to ryzyko. Później suszymy wełniane rzeczy na płasko lub w suszarce, także z odpowiednią funkcją. Pranie warto jednak ograniczyć do niezbędnego minimum, by wełna nie straciła swoich właściwości grzewczych. Każde pranie wypłukuje mikrowłókna, co może osłabiać strukturę dzianiny. Tracimy także ukryte we włóknach pęcherzyki powietrza, a to dzięki nim wełna jest tak puszysta! Dlatego podkreślę postawmy na odświeżanie. Mam swetry, których nie prałam jeszcze nigdy!

Co znajduje się w twoim przyborniku? Z jakich jeszcze rzeczy korzystasz, pielęgnując odzież?

Z nitki i igły, to zestaw podstawowy. Mamy w Bubie taki przybornik małej szwaczki. Mamy też golarkę. A ostatnio odkryłam, że te szczotki, które świetnie radzą sobie ze splątanymi włosami u dzieci, z krótkimi, plastikowymi igłami, świetnie sprawdzają się przy moherze i angorze. Można nimi przywrócić tę puchatość i miękkość. A czasami nie da się wykorzystać niczego poza własną dłonią i pozostaje manualne usuwanie supełków i zmechaceń.

A jak pozbyć się niemiłego zapachu?

Znowu polecam opcję odświeżenia w suszarce lub parownicą. Tak jak wspomniałam wełna posiada właściwości samooczyszczające i warto z tego korzystać! Z reguły to zupełnie wystarcza i eliminuje wszystkie niepożądane zapachy. Para jest na tyle gorąca, że zabija wszystkie bakterie. Podobnie działa mróz, dlatego czasem warto włożyć ubranie do zamrażalnika lub wystawić je na pewien czas na dwór. Mróz fantastycznie odświeża. I nie musimy polegać na żadnych płynach do prania lub płukania, możemy uniknąć chemii.

Jeśli mróz, to i odzież puchowa. Jak ją prać? Czy jesteśmy skazani na pralnie chemiczne?

Zbankrutowałybyśmy, gdybyśmy prały nasze puchowe rzeczy w pralni! Nie jest to zresztą zupełnie potrzebne. Pierzemy puchowe kurtki po prostu w pralce, ale kluczową kwestią jest tu natychmiastowe umieszczenie danej rzeczy w suszarce, bez chwili poślizgu. Wiem coś o tym, bo mam na koncie nieprzyjemną przygodę. Stara suszarka zacięła się w trakcie cyklu i mimo wielu wysiłków, użycia trzepaczki, piłek tenisowych i innych cudów, odzieży nie udało się doprowadzić do stanu sprzed prania. Dlatego warto postawić na dobry sprzęt. To podstawa. Najlepszy będzie program outdoorowy, który trochę trwa, ale wyjmujemy czyściutkie, puchate, świeże kurteczki. Jak nowe!

Nowoczesne urządzenia są z reguły tworzone już z myślą o ekologii. A co z detergentami?

Eksperymentujemy. Ostatnio próbowałyśmy płynu do płukania na bazie octu, z olejkiem eterycznym. Musze przyznać, że wyszedł świetny! Przyrządziłyśmy go same. Ocet fantastycznie działa nie tylko na pranie, które nabiera miękkości i puszystości, ale też na sama pralkę. Jest doskonałym odkamieniaczem. Można też wybrać absolutnie dowolny olejek, zgodnie z własnymi preferencjami.

Gdzie szukacie takich przepisów?

Nie ma jednego źródła. Punktem wyjścia jest dla mnie świadome konsumowanie. Interesują mnie składy produktów. Śledzę posty Oli Włodarczyk i jej konto swiadomy.konsument.mody na IG, odkrywające kulisy działania fast fashion. Te informacje są często wstrząsające. Obserwuję Kasię Zajączkowską i jej profil odpowiedzialnamoda.pl, Paulinę Górską z eko_paulinagorska czy Marzenę Figiel-Strzałę, która opowiada często o dzieciach wykorzystywanych w procesie tworzenia rzeczy niemalże jednorazowych, plastikowych, jakich pełno jest w popularnych sieciówkach. Stale pogłębiamy nasza wiedzę i wszystko, czego się uczymy sprawia, że jesteśmy coraz bardziej przekonane o słuszności obranego kierunku. Poza tym, jeśli zaczniesz kupować rzeczy wysokogatunkowe z drugiego obiegu, akryl stanie się nie do zaakceptowania. Nie ma odwrotu!

Karolina, Twój dom jest pełen dzieci. Czy uczysz je już dbałości o własne ubrania?

Zdecydowanie tak! Sama jestem dzieckiem lat 80., czyli tak zwanym dzieckiem z kluczem na szyi. Stosunkowo wcześnie nauczyłam się „robić rzeczy” – kończyć obiad, sprzątać, prać. I takiej samodzielności uczę nasze dzieci. Nawet 5-cio letnia Maryla uczestniczy w procesie prania, obserwuje jak jej ulubione zabawki, które też przecież się brudzą i wymagają czyszczenia, obracają się w bębnie pralki. A dla dzieci w wieku 13 i 17 lat sprzątanie nie ma już żadnych tajemnic. Doskonale wiedzą, jak dopasować odpowiednie programy. Danuta jest już w takim wieku, że docenia jakość i etap fascynacji sieciówkami ma za sobą. Stawia na jakość, co mnie naprawdę cieszy.

Macie możliwość obserwowania waszych klientów. Macie dla nich jakieś podpowiedzi?

Klara Mayzel: Tu mogę dorzucić swoje trzy grosze, bo często to ze mną spotykają się nasi klienci, ci duzi i ci mali. Zauważyłam, że dla dzieci szalenie ważne są doznania sensoryczne. Trzeba uważać na metki, na szorstkość. Cekinowe aplikacje często mają z drugiej strony sztywne podkładki, drażniące dzieci. Dlatego wszystkiego trzeba najpierw dotknąć, poprzytulać. W Bubie oferujemy rzeczy, które przeszły już wstępną selekcję, ale są różne wrażliwości.

I jeszcze jedna kwestia: często spotykam świetnie wystylizowane rodziny. Gust kilkulatków potrafi jednak wykraczać poza sztywne ramy określonego stylu. Zdarza się, że my rodzice zgrzytamy zębami na widok tego, co podoba się maluchom. Proponowałabym jednak, byśmy jako rodzice pozwalali dzieciom na ich własne wybory. To ważna umiejętność i dla nich, i dla nas. Poza tym dzieci przechodzą różne fazy, ale one mijają. Nie trzeba się martwić. Te tiule i cekiny przeminą. Trzeba zachować spokój!

Karolina testowała pralkę UltraCare 800 AutoDose oraz suszarkę z pompą ciepła 900 Cyclone Care. 

Pralka UltraCare 800 Auto Dose 9kg

To nowoczesna pralka stworzona z myślą o szerokiej gamie potrzeb jej użytkowników. Zmieszczą się w niej ubrania sporej rodziny, a programy eko okażą się pomocne, gdy do czyszczenia mamy niewielką ilość delikatnej odzieży. Specjalne funkcje chronią kolory i przedłużają trwałość tkanin. Wszystkie funkcje tego urządzenia możemy manulanie dostroić do aktualnych potrzeb. Projektanci uwzględnili nawet potrzeby alergików i specjalny program dba o to, by uwolnić odzież od alergenów.

Pralka Ultracare 800 AutoDose jest wyposażona w funkcję autodozowania, dzięki której zużywa dokładnie tyle detergentu do prania, ile jest potrzebne. Przy praniu z użyciem innych środków, np. przeznaczonych do prania tkanin delikatnych lub w innych kolorach, funkcję można wyłączyć i samodzielnie załadować potrzebny detergent. Programy do prania obejmują takie funkcje jak osobny program do prania jedwabiu, ze specjalnie dostosowanym cyklem wirowania. Inne programy to: ekologiczne w różnych temperaturach, tryb prania delikatnego (przeznaczony np. do wełny) czy osobny program do prania kołdry zewnętrznej. Ponadto pralka jest wyposażona w system odświeżania, a dzięki funkcji UltraWash efektywne pranie jest możliwe w najniższych temperaturach i z 30% niższym zużyciem prądu.

Suszarka z pompą ciepła 900 CycloneCare 9 kg

To suszarka wyposażona w unikalną technologię 3D Sense, która sprawia, że możemy suszyć w niej pełną gamę tkanin: od delikatnego jedwabiu poprzez wełnę aż do wielowarstwowej i puchowej odzieży zimowej.

Sprzęt został zaprojektowany tak, by jak najdłużej chronić ubrania, także te outdoorowe, jak tkaniny wodoodporne i odzież z wypełnieniem puchowym. Dzięki inteligentnemu skanowi i automatycznemu dostosowywaniu się do zawartości suszarki sprzęt suszy efektywnie i bezpiecznie. Technologia GentleCare zapewnia natomiast skuteczne suszenie w niższych, a zatem też mniej emisyjnych temperaturach, a system DelicateCare zapewnia optymalną pielęgnację i gwarantuje brak zagnieceń.

Materiał powstał we współpracy z marką Electrolux.

Dodaj komentarz