mama w ciąży moda dla mamy

DÔEN znaczy działać

Miłość na całe życie

DÔEN znaczy działać

Jeśli jeszcze nie znacie Dôen, czas nadrobić zaległości. Uprzedzamy, kontakt z tą marką może grozić zakochaniem. Może już od pierwszego wejrzenia, a już na pewno od drugiego, wpatrując się w sukienkę z frędzlami albo koszulę z bufiastymi rękawami, bardzo boho. Nie podziałało? Macie jeszcze szansę złapać bakcyla poznając bohaterki edytoriali, które zwykle okazują się kumpelkami stylowych założycielek, sióstr Margaret i Katherine Kleveland. Tę bliskość relacji bardzo czuć w sposobie fotografowania (zdjęcia to robota Hilary Walsh), naturalnych pozach i bardzo spójnym z wizerunkiem marki stylu. No i oto mamy przepis na najlepszy marketing marki.
doen4doen9

doen

doen_2 copy

doen12

doen11

 

Gdybyśmy tylko mogły, ubierałybyśmy się tylko w Dôen. Powstrzymuje nas parę niewygodnych czynników a wśród nich potrzeba, by kupować lokalnie, co zresztą Dôen całą sobą manifestuje. Ale spokój sumienia to jedno a modowe ciągoty to już zupełnie inna sprawa. Dlatego skrycie marzymy o garderobie wypełnionej tymi pięknymi ubraniami, które sprawiają wrażenie superlekkich, hiperprzewiewnych, totalnie wygodnych i przyjemnie rozleniwiających. Mówiłyśmy już, że są piękne?

 

doen18

 

doen20

doen24

Jest jeszcze coś, co bardzo nas do Dôen przekonuje. Idea i etyczne podejście do produkcji. To marka siostrzana i bardzo dziewczyńska, mocno manifestująca kobiece więzi. Jej trzon stanowi 7 kobiet: wspomniana fotografka, komiczka, zakochana w liczbach księgowa, fanka vintage dbająca o social media, druga fanka vintage od kreatywnych decyzji oraz dwie siostry i mamy, które mają za sobą doświadczenie pracy w dużych firmach tekstylnych i obuwniczych. Przyszły dzieci to i stworzenie czegoś swojego w dziedzinie zawodowej stało się proste i oczywiste. Inspirują się także najfajniejszymi mamami w dziejach, które określają mianem Kolektywu Dôen (#doencollective).

Mia Farrow
Mia Farrow

Druga rzecz to produkcja, która odbywa się w Indiach i Peru, w dodatku w fabrykach zarządzanych lub współzarządzanych przez kobiety. Fabryka w Indiach dba o pracowniczki wspierając finansowo edukację ich córek zaś ta w Peru zatrudnia kobiety z niewielkich wiosek i przeznacza środki na ich kształcenie.

Dôen projektuje wyłącznie dla kobiet ale raz na sezon powstaje jedno dziecięce ubranko (dotąd powstały 2 projekty: ponczo i sukienka), z którego sprzedaży całkowity dochód przeznaczony jest organizacji non-profit Room to Read (bardzo podoba nam się odnośnik do Virginii Woolf), wspierającej walkę z analfabetyzmem wśrod dzieci z rejonów Afryki i Azji. Brawo, dziewczyny!

doen_edu2

To nam wygląda na początek pięknej przyjaźni. A może nawet miłość na całe życie. A nie mówiłyśmy?