poznajmy się zabawki

Daję dzieciom samodzielność. Robię zabawki.

Rozmowa z założycielką Jasne Studio – Justyną Szulc-Więcek

Daję dzieciom samodzielność. Robię zabawki.
Aga Fojudzka

W minimalistycznym wnętrzu stoi dziewczyna o blond włosach i szczerym uśmiechu. Na sobie ma złotawą sukienkę, a jej głowę zdobi roślinna korona. Królowa? Tak! Kto z nas nie marzył, aby chociaż na moment stać się wyrozumiałym władcą słuchającym tłumu?

Ta rozmowa to manifest. Manifest świadomości i kobiecości, ale również poszanowania tego, co przynosi życie. To artystyczny środek przekazu i wyrażania siebie. W słowach naszej bohaterki odnajdziecie zarówno siłę płynącą z macierzyństwa, jak i kobiecą delikatność i lekkość. Poznajcie Justynę – mamę 5-letniego Antka, twórczynię mądrych mebli i drewnianych zabawek. W stworzonym przez nią jasne STUDIO projektuje i robi rzeczy z myślą o potrzebach dzieci i rodziców. Robi zabawki i to jest super! W swoich projektach łączy własne doświadczenie, pasję oraz szacunek do natury.

Czerwiec to jej miesiąc. Wtedy świętuje urodziny, które zbiegają się z Dniem Dziecka. Ten dzień w roku jest dla niej siłą napędową i inspiracją do tworzenia. Urodziny to moment, kiedy spełniamy marzenia i bawimy się. Urzeczywistniamy swoje najskrytsze życzenia. Z tej okazji Justyna weszła w rolę królowej – Czerwcowej Królowej Dziecięcych Światów. Dobrej władczyni słuchającej tłumu. Z koroną na głowie, nawiązującą do świata przyrody, i wśród drewnianych zabawek, którymi obdarowuje innych. To jej świat, do którego was zapraszamy!

Jaka jest idea twojego tworzenia?

Wspieram dzieci w rozwoju, dając im narzędzia, a dorosłym daję spokój, wytchnienie – by dobrą energię, jaką zatankują, przenosili na relacje z dzieckiem. Robię miejsce na TAK.

Opisz, co właściwie oznacza TAK?

Zrobię to na przykładzie mojego stolika na zdrowe przekąski i napoje. SPOKOLIK wspiera dziecięcą samodzielność. Dzięki podwyższonym krawędziom przechwytuje każde niepowodzenie w drodze do samodzielności. To rozwiązanie chroni podłogę, daje dorosłemu wytchnienie, skupia jego uwagę na zachwycie wobec działań dziecka, a nie na potencjalnym ryzyku, jakie niesie ze sobą ta sytuacja. Wyjmowaną tacę można obsłużyć jedną ręką, druga może być zajęta noszeniem dziecka, przytulaniem, czymkolwiek innym. Taca łatwo się zmywa i SPOKOLIK, w swojej pomocnej odsłonie, może znów serwować przekąski. W przestrzeni starszaka ten stolik jest bezpiecznym miejscem na jedzenie i picie w otoczeniu zmieniającym się z dziecięcą fantazją. W ten sposób SPOKOLIKIEM zrobiłam miejsce na TAK. TAK dla dziecięcej samodzielności. TAK dla szacunku wobec pracy, jaką rodzić wkłada w utrzymanie przestrzeni w porządku. TAK dla spokoju rodzica, który buduje atmosferę tej sytuacji.

Kiedy i jak odkryłaś swoje miejsce na zaspokojenie potrzeb twórczych?

Tym miejscem jest teraz Jasne Studio. Przez 11 lat byłam projektantką wzornictwa w różnych odsłonach. Byłam pedagogiem na kierunku wzornictwo, pracownikiem etatowym i jednocześnie przez cały czas wolnym strzelcem. Aż w 2016 roku meteoryt zwany macierzyństwem rozbił znany mi wcześniej świat. Za to era, w jaką weszłam dzięki narodzinom synka, nie ma sobie równych pod względem piękna i intensywności rozwoju. Widziałam, że jest mnóstwo rzeczy wokół, niektóre naprawdę wyjątkowe, jednak nie zawsze znajdowałam odpowiedź na moje rodzicielskie potrzeby. Poczułam wtedy, że jest na mnie miejsce, że jest miejsce na rzeczy, które powołuję do życia, i pracowałam z potrzeby serca, kiedy niemowlę spało! Wszystko, co wówczas tworzyłam, robiłam tak, by można to było powtórzyć, by można było z tych rzeczy stworzyć produkty, które dają innym tyle, ile dają mnie i mojej rodzinie. Tak niepostrzeżenie powstawało Jasne Studio. Dzięki życzliwym osobom weszłam do świata i jestem. Od końca 2018 roku można mnie znaleźć w sieci. Jest mi dobrze pod szyldem Jasnego Studia, bo ono daje pole do przeróżnych aktywności, jakimi się zajmuję. Zlecam sobie, projektuję, testuję i wytwarzam z pomocą zdolnych osób, które spotkałam na swojej drodze. Finiszuję książkę o byciu z dzieckiem, planuję przybliżanie dzieciom i rodzicom idei Marii Montessori w ramach usługi powstającej w jasnym STUDIO, oraz zajęcia ruchowe w uważności na swoje ciało i bliskości z dzieckiem, czyli Mama Yoga. Pięknie się dzieje i nie mogę się doczekać, co jeszcze ma dla mnie moja droga.

Jak zaczęła się twoja droga do połączenia ze sztuką?

Droga zaczęła się od kredek i farb w rączkach dwulatki. Potem już był akt woli – prośby kierowane do rodziców, że chcę jeszcze więcej rysować i malować. Trafiłam do Ogniska Pracy Pozaszkolnej pod opiekę Tadeusza Nowotarskiego – niezwykle wrażliwego i czynnego zawodowo malarza, który w ogromnym szacunku dla tego, co dziecko wnosi, uczył… nie, inaczej! On towarzyszył, pozwalał eksplorować i doświadczać. W tych warunkach swobody twórczej funkcjonowałam do końca liceum. Następnie zdałam na Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Śląskim. Było to iście kocie studiowanie. Sama wytyczałam sobie drogę, jaką chcę podążać, a chciałam spróbować tylu rzeczy! Wybrałam socjologię i kulturoznawstwo. W pewnym momencie poczułam jednak, że nie chcę pracować z czyimś aktem twórczym. Chcę sama być po drugiej stronie. Zdałam na Akademię Sztuk Pięknych. Była to kontynuacja tej na chwilę zawieszonej drogi twórczej. Finalnie ukończyłam wzornictwo przemysłowe na ASP w Katowicach, socjologię ogólną i socjologię reklamy. Dzięki życzliwości nauczycieli moje drogi pięknie się splatały i wspierały. W czasie studiów spędziłam też wyjątkowy rok w Weimarze na Bauhaus-Universität – był to niesamowity czas dostępu do siebie, do swojego wnętrza, pragnień i potencjału twórczego bez kontekstu, jaki mi towarzyszył na co dzień.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiracją do tworzenia rzeczy i pisania jest moje bycie z synem i nasze bycie rodzinne. Zanurzam się w nim, a jednocześnie stoję z boku i przyglądam się temu, co się dzieje, czego potrzebuje synek. Kiedy jest mi najlepiej, kiedy tracę równowagę i dlaczego. Taka obserwacja uczestnicząca. Jednocześnie duże zaangażowanie emocjonalne pozwala mi dostrzegać czułe punkty. Wokół nich tworzę. Wówczas to, co powstaje, odpowiada na potrzeby, rozwiązuje problem. Czasem bardzo namacalny, a czasem subtelny. Wspólnym mianownikiem jest zawsze jakość funkcjonowania, która wpływa na wzajemne relacje. Inną moją inspiracją jest piękno natury. Bycie w zachwycie wyzwala u mnie ogromne pokłady kreatywności. Podziwiam, delektuję się, jestem wdzięczna za to, że jest, że urosło, że trwa, że daje mi wewnętrzny uśmiech, że robi w klatce piersiowej więcej miejsca. Mówię tu o drzewach, roślinach, o lesie i jego mieszkańcach i o tej naturze, która jest bardzo blisko, która wyrasta spomiędzy płyt chodnikowych. Dzieci w tego rodzaju zachwycie są w naturalny, spontaniczny sposób, więc jest nam ze sobą po drodze.

Czym dla ciebie jest macierzyństwo?

Macierzyństwo okazało się dla mnie fenomenalną drogą do siebie. Już czas ciąży bardzo zbliżył mnie do własnego ciała, więcej – wzbudził ogromny dla niego szacunek. Samo słowo „macierzyństwo” oznacza dla mnie zmianę, a właściwie funkcjonowanie w ciągłej zmianie. W życiu przed dzieckiem, w przekonaniu, że robię wiele rzeczy dla siebie i w zgodzie ze sobą, nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić esencjonalnych jakości, jakie wniosło w moje życie dziecko. I żeby nie zrobiło się zbyt sielankowo – zlewanie się nocy i dnia w jedną całość, zmęczenie, rozgardiasz, który po uprzątnięciu natychmiast wracał – takie sytuacje miały oczywiście miejsce. Teraz z perspektywy kilku lat myślę, że to wszystko było po coś. Te trudy zbliżały mnie do źródła. Innymi słowy: w bardzo czytelny sposób ułożyły priorytety i wówczas jasno zobaczyłam to, co oprócz dziecka, jest dla mnie w życiu ważne. Macierzyństwo jest dla mnie podróżą do siebie, a może nawet powrotem do siebie.

Co daje ci przebywanie z synem?

Bycie z dzieckiem, w szacunku dla jego sposobu odkrywania świata, było dla mnie również częścią tej drogi. Opisuję to w książce, która pojawiła się u mnie spontanicznie, a niebawem będzie już w jasnym STUDIO. Jej pisanie daje mi wiele. Przypominam sobie, ponownie wchodzę w sytuacje, chłonę miejsca i momenty – mam przeczucie, że czytanie jej da nawet więcej.

Co chcesz przekazywać dzieciom?

Dzieciom daję samodzielność – możliwość otwartej zabawy, dzięki rzeczom, które dostosują się do ich wyobraźni. Rzeczy z jasne STUDIO staną się tym, czego dzieciom potrzeba do rozwoju w danej chwili, do zaspokojenia ich potrzeb. Daję im możliwość kontynuacji swoich fascynacji światem zewnętrznym, naturą. Dzięki formie zabawek pozwalam wciągać do zabawy skarby zebrane na spacerze – tak działają POMYSŁOCKI i MOBI. Zamknięte serie, to nie u mnie – u mnie są całe światy i wyobraźnia. Moimi zabawkami otwieram dziecięcą zabawę na łączenie z innymi zabawkami – jak to robi TORU. A do tego wspieram motorykę małą i naukę liczenia – np. dzięki MOBI, ciekawość świata i integrację sensoryczną – dzięki DROBNIUSZCE, odpowiedzialność za higienę osobistą i wodę oraz pobudzanie chęci do eksperymentowania – to z kolei obsadza CZYŚCIOCH.

A co dostają rodzice? 

Spokój i wytchnienie dla nadwyrężonych zmysłów. Drewno, na które dobrze jest patrzeć, którego kolor powoduje, że na jego tle widać dziecko bawiące się w pokoju. Łagodność dźwięków uderzanych o siebie drewnianych elementów. Co pod koniec dnia, przy wsypywaniu klocków do kosza, może być iście zbawienne dla przebodźcowanego rodzica. Tym samym daję mu więcej równowagi, więcej uważności i łagodności, a to przenosi się na relację z dzieckiem. Poprzez wsparcie dziecka w rozwoju, jego samodzielności i kreatywności umożliwiam rodzicowi trwanie w moim ulubionym „byciu w zachwycie” wobec dziecięcych osiągnięć. Poprzez moje rzeczy pamiętam o rodzicielskim kręgosłupie, pragnieniu utrzymania porządku i wyczuciu estetycznym – przedmioty z jasnego STUDIA przenikają światy dorosłych i dzieci, sprawiając, że ich spotkanie jest pełniejsze i piękniejsze.

Jak postrzegasz kobiecą siłę w tym, co tworzysz?

Kobieca siła to dla mnie w dużej mierze sfera czucia. To piękny wyróżnik, niestojący w opozycji do intelektu, ale bosko go uzupełniający. To siła empatii, spokoju, łagodności i miłości. Przepiękna zmienność i bycie w każdej odsłonie sobą. Pewnie dlatego macierzyństwo tak mnie zbliżyło do siebie. Kobieca moc, jaką czuję w sobie, wpływa na rzeczy, które tworzę. Pragnę być tu i teraz. Współtworzyć moje środowisko. Dostrzegam więc to, co mnie osłabia – sytuacje, w których czegoś mi brakuje, i wspieram się słowami i przedmiotami, które powołuję do życia. Tak wkładam kobiecą moc w książki, działania i rzeczy, które wspierają mnie, moją relację z synem, jego samego – i idą dalej w świat, do innych dzieci i dorosłych. Niby nic niezwykłego, ale kiedy się temu przyjrzeć, jest w tym wszechsiła.

Siła, moc, jaką posiada Czerwcowa Królowa Dziecięcych Światów, bo to nią w głębi duszy jesteś, to…?

Moc materializowania rzeczy, które chcą przyjść na świat, by towarzyszyć, wspierać i pomagać. Ja, Czerwcowa Królowa Dziecięcych Światów, przyszłam na świat w Dniu Dziecka. Czuję, że bliskość, czułość i szacunek wobec tego, co wnoszą do świata dzieci, czerpię właśnie z tego dnia. Rodzice dali mi już wtedy swobodę decydowania i dniem narodzin wybrałam sobie imię. Więc 1 czerwca jest dla mnie iście królewskim dniem świętowania.

Czego sobie życzysz w tym urodzinowym dniu?

Życzę sobie takiej korony z kwiatów zwieńczonej płomieniami codziennie!
Życzę sobie pięknego bycia, twórczego życia i radości!
Życzę sobie takiego sukcesu, który poniesie moje rzeczy do wszystkich, którzy ich potrzebują!
Życzę sobie, by ludzie dostrzegali, że kiełkuje u nich zasiane przez moje rzeczy dobro!
Życzę sobie jasności w jasnym STUDIO, która rozświetli nie tylko moje serce, ale i tych, z którymi się stykam.
Życzę wszystkim, którzy czytają naszą rozmowę, pięknego, dobrego życia i bycia w zachwycie!

*

Materiał powstał we współpracy z jasne STUDIO – wszystkie zabawki możecie zobaczyć na stronie marki oraz na kanałach social media, na których Justyna często prezentuje zrobione rzeczy w materiałach video.

JASNE STUDIO

www / Facebook / Instagram / YouTube

Dodaj komentarz