czas rodziców wakacje w górach współpraca

Czas bez dzieci? Mamo, zasługujesz na to!

Reportaż z aktywnego weekendu w gronie przyjaciółek

Czas bez dzieci? Mamo, zasługujesz na to!
Ula Małek

Zostawiamy dzieci z facetami i ruszamy na górski wyjazd w kobiecym gronie. Trzy zaprzyjaźnione mamy-turystki biorą nas ze sobą i pokazują, jak się dobrze bawić, naładować baterie i zrelaksować. Czas, w którym pałeczkę rodzica przejmuje ktoś inny, to niekiedy odległe marzenie, ale z drugiej strony – coś, na co wszystkie zasłużyłyśmy!

Spotykamy się we Wrocławiu. Przyjechała tu Ania, mama z Krakowa, Daria z Poznania i Paulina – łodzianka mieszkająca w Berlinie. Dołącza do nas jeszcze fotografka Ula, no i jestem ja, jako czujna obserwatorka i dokumentalistka. Dziewczyny to tzw. aktywne mamy, na co dzień poświęcające się swoim rodzinom. Zwiedzanie niezliczonych muzeów, zamiejscowe wycieczki rowerowe, chodzenie po jaskiniach i lasach z dziećmi, to dla naszych bohaterek chleb powszedni. I to wszystko niezależnie od zarządzania domem czy pracy zawodowej. Gdy mają przerwę, zazwyczaj blogują o swoich inspirujących wycieczkach i aktywnościach. Tym razem jednak ich maluchy zostały z ojcami, a do plecaków dziewczyny zamiast zdrowych placuszków dyniowych włożyły outdoorowe ciuchy. Ruszamy w stronę Karpacza, gdzie czeka nas górska przygoda i relaks w pensjonacie tylko dla dorosłych.

Na miejscu czekają nas same przyjemności: urodowe rytuały, dbanie o siebie od środka i masaże twarzy, relaksujące leniwe śniadania w ulubionych szlafrokach, wycieczka na górski szlak z najlepszym turystycznym wyposażeniem, pyszne jedzenie i jesienny wieczór w ciepłych bluzach i czapkach merino, otulony pięknymi kocami z nowozelandzkiej wełny.

Nic nie muszę

Poranek. W pensjonacie Dom Góry Las słońce zagląda zza gór przez okna. Nikt nie skacze po łóżku, nikt nie ściąga kołdry, nikt niczego od ciebie nie chce. Nie trzeba nikomu towarzyszyć w porannej toalecie, ani samemu z tej toalety uciekać, bo przecież kolejki nie ma i żadne dziecko nie woła „mama!”. Cisza, spokój, można pospać do woli. Paulina i Ania wolą nieco dłuższe wylegiwanie, za to Daria już o szóstej otwiera oczy gotowa na nowy dzień – taki nawyk obowiązkowej pracującej mamy. Tak naprawdę reszta ekipy też ma aktywne spędzanie czasu we krwi i długo nie wytrzymuje w pieleszach. Schodzimy w nowych, a już ulubionych szlafrokach na śniadanie, które jemy niespiesznie. I nie martwimy się, że ktoś wytrze o nas umazaną dżemem buzię, że rozleje się sok. Weekend bez dzieci – czas, start!

Dla mnie kwintesencją odpoczynku jest to, że niczego nie muszę. Sama decyduję co robić, nie ciążą na mnie żadne obowiązki, zupełnie inaczej niż na co dzień – mówi Paulina, mama trójki. Wprawdzie do tej pory co jakiś czas wyjeżdżała na weekendy bez dzieci, ale trudno było jej w pełni się zrelaksować, czy to przez trwające karmienie piersią, czy inne okoliczności. Przy stole w jadalni naszego pensjonatu żartujemy, że czas szykować się do wyjścia na górski szlak. Czy macie już spakowane zdrowe przekąski, dziecięce ubranka na zmianę, pampersy? – śmieje się Ania. Nie tym razem. Dzieci są daleko, a przed nami trzy dni wypoczynku.

*

Dziewczyny mają na sobie kimona Yellow Meadow, a o idealnie miękki koc z nowozelandzkiej wełny – do otulenia się na tarasie w Dom Góry Las – zadbała marka Outhereshome.

Chwila dla urody

Tyle się mówi, że mama „powinna” – na przykład o siebie zadbać. O włosy, o skórę, o zdrowie… Większość z nas kocha kosmetyki, ale gdy dzieci biegają dookoła, a dzień wypełniają obowiązki, czasem sił starcza jedynie na demakijaż. Potem padamy uśpione, razem z maluchami. To też ma swoje uroki, ale na wyjazdach takich jak ten, dziewczyny szczególnie starają się celebrować ulubione rytuały urodowe, i korzystać z nich dłużej, niż udaje się to robić w domu. Zamiast szybkiego wklepania kremu, Daria wybiera spokojny masaż twarzy kwarcowym rollerem. Lubię mieć czas na to, by zrealizować swoje minimum pielęgnacyjne, nie tylko na wyjazdach bez dzieci, ale też na co dzień – mówi. Wstaję wcześnie, nawet gdy nie muszę, mam wtedy wygospodarowane te kilka minut, by zebrać myśli. Chyba nie jestem jedyną mamą, która zazwyczaj słyszy wołanie minutę po nałożeniu na włosy szamponu? – pyta ze śmiechem. Mnie z kolei – gdy patrzę na wygłupy dziewczyn – wydaje się, że plotki z przyjaciółkami w łazience podczas porannej pielęgnacji to przede wszystkim uzdrawiająca dawka śmiechu, która każdego odmładza i dodaje energii.

*

Dziewczyny używają produktów marki Easy Livin’: rollera z różowego kwarcu, rollera Gold Derma Roller, rollera z howlitu i modelującego kamienia Gua Sha. Stosowane do masażu wraz z olejkiem poprawiają krążenie, wpływają na rozświetlenie skóry i pomagają pozbyć się oznak zmęczenia na twarzy. Koc w kratę z nowozelandzkiej wełny – Outhereshome.

Idziemy dokąd mamy ochotę

Czas zbierać się na szlak. Daria, Ania i Paulina łykają swoje roślinne suplementy, wkładają buty trekkingowe i polarowe bluzy, a do plecaka wrzucają mapę i termosy. Czy naprawdę nic więcej nie trzeba, by spędzić dzień w plenerze? Zazwyczaj planuję wycieczki tak, by zadowolić całą rodzinę, uwzględnić potrzeby wszystkich – mówi Ania. To zawsze jakiś kompromis – musimy wybierać takie trasy, żeby Kukuchy (córeczki Ani – przyp. red.) dały radę je pokonać bez marudzenia – tłumaczy. Ale nie dzisiaj! Teraz idziemy w góry, nie bacząc na możliwości dzieci, bo nie ma ich z nami. I wcale nie zamierzamy zdobywać Śnieżki, którą widzimy z okna. W końcu nic nie musimy, kto powiedział, że ma być męcząco? Chcemy się cieszyć pogodą, mieć czas na rozmowy i żarty, na piwo w schronisku i zdjęcia gór.

Proponuję szlak, który prowadzi na czeską stronę, ale dziewczyny wybierają co innego. Chyba dlatego, że skrycie liczą na przetestowanie trasy do zrobienia w przyszłości z dziećmi… Idziemy zobaczyć miejsce zwane przez turystów „małym Morskim Okiem”, choć zapewne mieszkańcy Karpacza i znawcy Karkonoszy byliby oburzeni tym określeniem. Z naszego pensjonatu to i tak spory kawałeczek. Kupujemy bilety do Karkonoskiego Parku Narodowego (posiadacze Karty Dużej Rodziny mają wstęp za darmo) i ruszamy w górę. Przed nami kilka pięter górskiej roślinności. Po drodze czarne wiewiórki, sójki i boskie panoramy polodowcowych kotłów. Nie musimy się martwić, czy dzieci dadzą radę dojść, bo jesteśmy tu tylko my.

*

Ania stawia na roślinne witaminy Deep Focus marki From Plants pomagające w skupieniu, a Daria i Paulina, które łączą na co dzień macierzyństwo z pracą zawodową, wolą kapsułki Less Stress. Ciepła bluza Darii to polska marka dla aktywnych – ZIMNO. Na szlak wyruszamy w odzieży North Face i Patagonia ze sklepu Taternik. Dziewczyny mają na sobie też kultowy model butów podejściowych górskiej marki Scarpa, które sprawdzają się zarówno na dość łatwym karkonoskim szlaku, jak i w mieście, podczas wycieczek z dziećmi. Na szlakach korzystamy też z termicznych butelek i pojemników na jedzenie HydroFlask – również ze sklepu Taternik. Czapki z wełny Merino to marka Kopyto, a koc z wełny nowozelandzkiej – Outhereshome.

Nie gotujemy

Jak dobrze, że nie trzeba było pakować jedzenia dla dzieci! Ania, niegdyś szefowa kuchni, oddycha z ulgą, że dziś niczego nie musi przygotowywać dla swoich dwóch córek (Lila i Matysia nie chodzą do przedszkola, więc na Ani spoczywa codzienne przygotowanie wszystkich posiłków). Wieczorem mamy zaplanowaną sudecką knajpę, a tymczasem na szlaku naszym posiłkiem będą rewelacyjne konserwy gourmet polskiej marki Makan, którą założył Konrad, młody gastro-ekspert i świeżo upieczony tata. Konserwy de luxe to nasze odkrycie w tym roku i zarazem nowy trend nawiązujący do rosnącej popularności aktywności outdoorowych. Od czasu pandemii wszyscy kochają wycieczki, nawet typowi foodies. To dla nich powstały produkty Makan – jedzenie w terenie na bogato!

Ania na wyznaczonym miejscu obok schroniska (jedynym, gdzie w Karkonoskim Parku Narodowym można legalnie operować otwartym ogniem) uruchamia turystyczny palnik i odgrzewa aromatyczne tofu z orientalnymi grzybami. Jest dość pikantne, ale tu, na wysokości 1500 metrów, gdzie wiatr trochę urywa nam głowy, smakuje idealnie. Śmiejemy się, że dla dzieci byłoby za ostre. Ups! Do tego wyjmujemy cieplutki ryż jaśminowy, zapakowany do termicznych pojemników. Posiłek w 3 minuty w miejscu z takim widokiem to jak obiad w najlepszej restauracji!

Konserwy Mapo Tofu i Green Curry są od od Makan. Termiczne butelki i food jary – HydroFlask/Taternik. Bluzy i polary oraz obuwie Scarpa – Taternik. Czapki są od marki Kopyto.

Spacer po refleksję

Wieczorem, po kolacji i krótkim odpoczynku, jeszcze raz idziemy zobaczyć okolicę, tym razem już nie lodowcowe cyrki, a malowniczą jesień dookoła Karpacza. Buki porastające okoliczne zbocza zrobiły się złote i rude, przyroda momentami naprawdę zapiera nam dech. Spacerujemy w kierunku zamkniętej sztolni i wodospadu. Tu nie dałoby się wejść z wózkiem! – żartuje Daria, która prowadzi bloga Poznańska Spacerówka. Zastanawiamy się, jak dzieci radzą sobie z ojcami pod naszą nieobecność. Mąż Ani już pisał, że między dziewczynkami była kłótnia. Dzieci Darii nie czują się najlepiej, co może być dodatkowym obciążeniem dla męża zwanego JJ. Z kolei mąż Pauliny został z dziećmi na cztery dni, tuż po tym, jak przejechał męczącą, ośmiogodzinną trasę z Bawarii.

Ale najgorzej chyba dzieje się u mnie w domu, gdzie płatki mydlane zostały wsypane do przegródki na proszek, co spowodowało awarię całkiem nowej pralki i zalanie podłogi. No cóż, takie są koszty udanego wyjazdu z koleżankami! W sumie i tak nieduże, jeśli przyjmiemy, że kłopoty zdarzają się przy dzieciach zawsze. Dziewczyny rozmawiają o tym, czy łatwo jest namówić rodzinę na zostanie z maluchami. U każdej z nich wygląda to inaczej, każda też musiała swoje odczekać, bo długo karmiły piersią. Ale konkluzję mamy wspólną – taka wycieczka kids-free to coś naturalnego, zdrowego dla rodzinnych relacji i potrzebnego. Otulone kocami wracamy do naszego pensjonatu, gdzie już czeka na nas kieliszek czerwonego wina i cały wieczór plotek, o tym wszystkim, o czym nie da się rozmawiać, gdy dzieci są obok.

Następnego dnia każda z nas wspomina, że trochę tęskni już za mężem i dziećmi. Wracamy do Wrocławia, a stamtąd rozjeżdżamy się w kilku kierunkach: Berlin, Warszawa, Kraków, Poznań, Tarnów… I życzymy sobie kolejnego spotkania w Karpaczu, w tym samym w gronie koleżanek z Instagrama.

Ciepłe outdoorowe bluzy dziewczyn, to polska marka ZIMNO. Idealnie zastępują polary, są wygodne przyjemne w dotyku. Ania ma wersję rozpinaną, Paulina – klasyczną, Daria dłuższą. Obuwie Scarpa/Taternik, koc – Outhereshome. Czapki z wełny merino – marka Kopyto. Psst! te czapki od niedawna są także w wersji dla dzieci!

Sesja powstała we współpracy z pensjonatem dla dorosłych Dom Góry Las w Karpaczu, sklepem Taternik i markami: ZIMNO, Kopyto, Outhereshome, From Plants, Easy Livin’, Yellow Meadow oraz Makan.

Dodaj komentarz