COODOtwórczynie

Rozmowa z Ewą Przedpełską

Zwykle stoi za obiektywem aparatu, gdy wspólnie odwiedzamy dziewczyny, które zapraszamy do cyklu #COODOtwórczynie. Dzisiaj Ewa Przedpełska – mamy dwuletniej Hani i siedmioletniego Tymka – opowie nam o byciu mamą rodzeństwa.

Młodsza siostra odpala czasem funkcję destrukcji i jest katastrofa, ale chyba wolę te kilka lat kompletnego chaosu i niespełnionych marzeń o ciszy i spokoju, niż gdyby oboje przewracali na siebie oczami i nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego – opowiada nam mama dwójki małych ludzi pochodzących z różnych planet. Przeczytajcie o niesamowitej, silnej więzi pomiędzy bratem a siostrą, udokumentowanej na zdjęciach z tegorocznej rodzinnej podróży po Bałkanach i Stambule.

*

Chłopcy są z Marsa, dziewczynki z Wenus – jak to jest u ciebie z tą dwójką?

Nie wiem, z jakich są planet, ale na pewno z różnych i zdecydowanie z kosmosu. W byciu razem mają gorsze i lepsze dni, ale skoczyliby za sobą w ogień. Mają dla siebie bardzo dużo miłości i czułości, tylko cierpliwości trudno się w tym związku doszukać. Oboje są spełnieniem moich marzeń i myślę, że zdają sobie już sprawę z tego, jak fajnie mieć siebie nawzajem. Zawsze im powtarzam, że są drużyną i mimo że się kłócą, powinni reszcie świata stawiać czoła razem. Moim małym wewnętrznym zwycięstwem był moment, kiedy podczas podróży, w Rumunii obrazili się na nas oboje, wzięli się za ręce i zjednoczeni w fochu poszli przed siebie. Wzruszyłam się trochę i pomyślałam sobie wtedy, że są na dobrej drodze.

Czy to, że mają różne płcie wpływa na różnicę ich charakterów?

Pomiędzy Tymkiem i Hanią różnica jest wielka. Nie mogę się nadziwić, jak to możliwe, że z tych samych rodziców i w tej samej rodzinnej przestrzeni mogą wyrosnąć aż tak różne temperamenty. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że człowiek nie rodzi się białą kartą. Nie przypisywałabym raczej tych cech do konkretnych płci – po prostu mamy dwoje bardzo różnych dzieci.

Jacy są?

Tymek jest wrażliwy, delikatny, opiekuńczy, ale stanowczy. To typ społecznika – bardzo potrzebuje towarzystwa, jest wygadany i zagai z każdym, w każdym kraju, na każdym placu zabaw. Jako maluch potrafił w sklepie między półkami w dwie minuty opowiedzieć nieznajomym historię swojego życia. 

A Hania?

Hania jest z innej bajki, lubi sobie usiąść w kąciku i coś kombinować – nigdy nie wiesz, co. Jest dla nas nadal kompletną zagadką, zaskakuje nas każdego dnia. Ma niesamowicie silny charakter i jak coś postanowi, to nie ma opcji, żeby zmieniła zdanie – nawet, kiedy jej zaoferujesz żelka. (śmiech) Śmiejemy się, że w tym momencie najbliżej jej do kariery w stand-upie, bo ma prawdziwy talent do sprzedawania żartów w rozbrajający sposób. Ma też w sobie bardzo dużo empatii i na co dzień leczy nasze smutki – zazwyczaj plasterkami z Muminkami.

Kto kim się opiekuje w tym duecie?

Tymek wchodzi w rolę starszego brata zazwyczaj wtedy, kiedy my znikamy z pola widzenia. Jest bardzo opiekuńczy i odpowiedzialny, ale kiedy jesteśmy wszyscy razem, oboje raczej czują, że są sobie równi, i dbają o siebie, jeśli to drugie potrzebuje pomocy lub pocieszenia.

Czy Hania, będąc siostrą starszego brata, jest bardziej samodzielna?

Zdecydowanie! Jak z większością dzieci, które mają już rodzeństwo, wynika to po części z tego, że mają większe pole do popisu i więcej możliwości, bo po prostu nie jesteśmy przy niej w każdej sekundzie. Zresztą zawsze widzieliśmy, że ta niezależność jest dla niej ważna, że jest z siebie bardzo dumna, kiedy uda się jej dojść do czegoś samej. Ma też do tego dużo cierpliwości. Ostatnio za każdym razem, kiedy wspina się po wysokich schodach, słyszę, jak pod nosem powtarza do siebie: jestem dzielna. Wzrusza mnie to strasznie i przyznaję, że troszkę się obawiam tego, że Hania szybko wymknie nam się z rąk.

Wiem, one tak szybko rosną… Wasza dwójka ma wspólny pokój, jak im z tym?

Na razie mieszczą się w nim bez problemu, z różnymi zabawkami i pomysłami. Mają w miarę jasno podzieloną przestrzeń w pokoju: książki i gry na innych półkach. Nie znaczy to, że sięgają tylko po swoje rzeczy, ale dzięki temu mają poczucie, że to ich własne miejsce, własna szafka i własne przedmioty.

Jak Tymek reaguje, gdy Hania rusza jego rzeczy?

Chowa swoje skarby trochę wyżej, chociaż bez problemu daje Hani dostęp do skarbonki, kiedy siostra znajdzie pod kanapą jakieś grosiki (śmiech).

Grają do jednej bramki pomimo różnicy wieku?

Są między nimi 4 lata różnicy – to z jednej strony dużo, ale tutaj myślę, że nam się udało, bo są ze sobą naprawdę blisko i bardzo się do siebie garną. Efekty bywają różne, bo każde z nich chce się bawić po swojemu. Hania czasem odpala funkcję destrukcji i jest katastrofa, ale chyba wolę te kilka lat kompletnego chaosu i niespełnionych marzeń o ciszy i spokoju, niż gdyby przewracali na siebie oczami i nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego.

Tęsknią za sobą?

Bardzo. Rzadko są oddzielnie, ale jak się trochę nie widzą, to autentycznie lecą sobie w ramiona. Trzy minuty później już któreś oberwie w głowę i jest płacz, ale wiem, że lubią i wolą być razem. Obserwują się też nawzajem i uczą. Tymek zaczyna zauważać, jaki ma wpływ na Hanię, a Hania wie, że może liczyć na brata.

Dużo podróżujecie całą rodziną – dzieci się wtedy dogadują? 

Zaczęliśmy podróżować już z małym Tymkiem i do tej pory nie przestaliśmy. Lubimy podróże duże i małe, zjechaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz. Za granicę najbardziej lubimy wyjeżdżać na długie wakacje. Pierwszy taki długi urlop trwał pięć tygodni.W tym roku w podróży spędziliśmy ponad trzy tygodnie i bardzo chcielibyśmy tak spędzać wakacje co roku. Jesteśmy wtedy naprawdę we czwórkę i spędzamy ze sobą każdą minutę. To dla nas ważny czas. I ważny również dla dzieci, które nie rozstają się ze sobą wtedy nawet na chwilę i zawsze znajdą plan na wspólną zabawę.

Jednak podróż może być męcząca – co wtedy?

Nasze mijają ekstra. Przejechaliśmy we wrześniu ponad 5 tys. kilometrów samochodem i ani razu nie usłyszeliśmy: daleko jeszcze? Słyszeliśmy natomiast dzikie krzyki i latające nad tylną kanapą sandały. Były też mimowolnie wydobywające się z naszych ust piosenki o żabkach, kotkach i kołach autobusu, które – nie oszukujmy się – potrafią doprowadzić do szaleństwa. (śmiech)

Masz siostrę, jaka jest różnica wieku między wami?

Siostra jest ode mnie 4 lata starsza i zawsze wydawało mi się, że to jest taka maksymalna różnica między dziećmi, żeby mogły czuć się prawdziwym rodzeństwem, a nie być po prostu dwójką dzieci mieszkającą pod jednym dachem. Ola zawsze była bardzo opiekuńcza, a ja – z tego, co wiem – zawsze byłam gdzieś w swoim świecie, więc chyba teraz, w moim domu trochę powielamy ten schemat.

Jak wspominasz wasze relacje z dzieciństwa i wtedy, gdy byłyście starsze?

Mimo że miałyśmy swoje oddzielne ścieżki, to zawsze mogłyśmy na siebie liczyć, i gdy przychodził jakiś kryzys, zawsze byłyśmy dla siebie numerem jeden. Jak płakałam w poduszkę, Ola siadała na brzegu łóżka, a kiedy ona opowiadała mi o swoich pierwszych wakacjach bez rodziców, to słuchałam jej godzinami jak zaczarowana. Zorientowałyśmy się, że jesteśmy ludźmi jakoś w momencie, gdy ja miałam 12 lat, a Ola 16. Podobno wcześniej lałyśmy się okropnie, ona wciskała mnie za kaloryfer, a ja wyrwałam jej kiedyś rajstopą stały aparat na zęby. Jednak podobno po każdym takim dniu zasypiałyśmy, trzymając się za ręce.

A jak jest teraz?

Myślę, że najbardziej zbliżyłyśmy się do siebie w ciągu ostatnich kilku lat. Ja wcześnie „przeskoczyłam przez płot”, ale kiedy Ola została mamą, znalazłyśmy sobie nową płaszczyznę, po której mogłyśmy się poruszać jak równa z równą. Pewnie zawsze będę dla niej młodszą siostrą, ale w sumie nie widzę w tym nic złego. Nawet kiedy to mówię, uśmiecham się na myśl o tym, jak przewraca oczami na mój kolejny dziwaczny pomysł. Siostra jest i będzie dla mnie zawsze jedną z najważniejszych osób – strasznie się cieszę, że jest w moim życiu.

Wydajecie się zgraną drużyną, ale czy organizujesz czas tak, aby od czasu do czasu spędzić czas z jednym dzieckiem? 

Staramy się chodzić na „randki” tylko we dwoje – do kina czy na lody. Często też ten czas jeden na jeden organizujemy w taki sposób, że po prostu dzielimy się opieką z mężem – wtedy jedno z nas w sypialni walczy z Tymkiem na poduszki, a drugie układa z Hanią na podłodze jej ulubione puzzle. Sprawdza nam się ten układ.

Jak sobie wyobrażasz swoją dwójkę w przyszłości? Co byś im wymarzyła?

Życzyć, nie życzę sobie niczego, poza tym, żeby znaleźli szczęście i wiedzieli, że mogą liczyć i na nas, i na siebie nawzajem. Próbuję nie marzyć za nich, ale dać im wiarę w to, że dadzą radę spełnić te marzenia sami. A jeśli będą chcieli, żebyśmy im w tym towarzyszyli, to znaczy, że coś nam wyszło.

*

Hania ma na sobie: sukienkę Basic w paski, bluzkę Oversize Longsleeve, prążkowane getry, sukienkę Summer Dress i sukienkę Oversize

*

Ewa Przedpełska – fotografka, mama dwuletniej Hani i siedmioletniego Tymka, siostra Olgi.

*

Publikacja powstała przy współpracy z marką Coodo.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.