organique współpraca

Codziennie podejmuję nowe decyzje – krok po kroczku

Razem z marką Organique pytamy o zmiany u Agi Fleischer

Codziennie podejmuję nowe decyzje – krok po kroczku
Beata Zięba-Zaborek

Ostatnio zmiana to jedyna stała wartość w naszym świecie. Niektóre musimy przyjąć z pokorą, na inne decydujemy się sami, czując swoją sprawczość. Tak jak Agnieszka Fleischer – nieoficjalna kierowniczka wymarzonej, rodzinnej budowy.

Opisać Agnieszkę w kilku słowach? Nie da się! To właścicielka poznańskiego biura nieruchomości Klamoty i badyle, totalnie wkręcona ogrodniczka, mama dwóch chłopców #motherofdragons oraz właścicielka trzech kotek i konia. Mało tego! W połowie marca razem z ukochanym Łukaszem wystartowali z budową wymarzonego domu pod miastem. Co słychać u Agi teraz, kiedy wiosna się rozkręca? Sprawdzamy to, przy okazji podglądając jej małe pielęgnacyjne rytuały z kosmetykami Organique. Zapraszamy do kolejnego odcinka z tej serii!

 

Kiedy podglądam twój feed na Instagramie, widzę wielką maszynę dowodzoną przez Pana Koparkowego. I chyba już wiem, co odpowiesz na pytanie – co u ciebie słychać? (śmiech). 

Dużo się u nas dzieje. Budowa ruszyła z kopyta. Zaraz będą gotowe fundamenty! Jesteśmy w takim dziwnym czasie, że dla niektórych temat budowy jest mocno paraliżujący. Ja podeszłam do tego zadaniowo. Krok po kroczku, kierowana przez naszego generalnego wykonawcę, podejmuję codziennie nowe decyzje. Szukam idealnej dachówki, umawiam transport cegły na elewację, ale też mocno skupiam się już na wnętrzu. Wolimy mieć wszystko przygotowane, żeby czekało na odpowiedni moment. Nie ukrywam, że to spełnienie moich marzeń. W końcu temat urządzania i przede wszystkim TWORZENIA naszego domu to dla mnie największa radość.

Wasz wymarzony dom to indywidualny projekt – zdradzisz, jakie zmiany rodzinne ze sobą niesie? Skąd i dokąd się wyprowadzacie?

Tak, to projekt indywidualny. Mieliśmy określone potrzeby w kwestii zorganizowania układu pomieszczeń, ale także doskonale wiedzieliśmy, czego NIE CHCEMY. To ma być nowy dom, ze starą duszą. Nie udało nam się znaleźć nic gotowego w stylu, jaki nam się podobał. Miała być cegła, drewno i okna ze szprosami. No więc uznaliśmy, że jedynym wyjściem będzie uszycie go na naszą miarę. Jeśli chodzi o codzienną logistykę – nie zmieni się jakoś diametralnie. Teraz mieszkamy pod Poznaniem. Wybraliśmy mieszkanie poza miastem, bo pandemia pokazała nam, że wcale nie potrzebujemy miejskiego codziennego życia. Wszystko można już teraz zamówić internetowo, więc nawet lubiane przeze mnie wizyty w sklepach wnętrzarskich zamieniłam na te online.

No to teraz powiedz choć kilka słów o tym, jaka będzie struktura domu? Nasi czytelnicy uwielbiają wnętrzarskie smaczki!

Parter będzie częścią dzienną. Łukasz będzie miał tutaj swój gabinet, a ja pracownię do wszelkiej twórczej i artystycznej działalności. Kuchnia, salon i jadalnia będą w całości otwarte. Zdecydowaliśmy się także zrobić oranżerię, żeby zimą było miejsce na przechowywanie roślin, ale też żeby podczas pochmurnych dni można było być bliżej ogrodu. Góra to część prywatna. Pokoje chłopców, pralnia, plus nasza sypialnią z łazienką i garderobą. Marzę o kolorowej, wolnostojącej wannie. Może uda się spełnić to marzenie?

O taaak – w pełni podzielam pragnienie o wannie! Masz oko do pięknych mebli i dodatków – na IG widziałam obłędną lampę do nowego wnętrza. Co jeszcze masz już zgromadzone na nowy rozdział?

Kupiliśmy już fotele do oranżerii, lampy do jadalni, ponad 100-letnią komodę pokrytą obłędnym, kolorowym marmurem, który nazywam salcesonem (śmiech), fotel Roly Poly, który stanie w łazience chłopaków… Dużo tego jest! Oprócz mebli zamówiliśmy już podłogę, płytki do pralni i trawertyn do oranżerii. Może brzmi to zabawnie, kiedy nawet nie mamy murów, ale ja wolę być gotowa, kiedy usłyszę „Pani Agnieszko, to co – kładziemy?”. Nasze wizyty w Szwecji utwierdziły mnie w przekonaniu, że kocham tapety. Mam już wybrane kilka wzorów, które chciałabym wykorzystać u nas.

Wspominałaś, że niektórych hasło „budowa” przyprawia o dreszcze. Jak wam idzie z Łukaszem? Są spinki na linii czy raczej pełna kooperacja w drużynie?

Pełna kooperacja. My jesteśmy tacy sami. Totalnie! Ja mam w głowie to, jak chciałabym, aby ten dom wyglądał. Moje wyobrażenie o wnętrzach idealnych od lat jest bardzo stałe. Jeśli Łukasz ma wątpliwości, czy coś będzie wyglądało fajnie, to przygotowuję tablicę na Pinterest i sprawa jest jasna. Jedyna spinka, którą do tej pory mieliśmy, okazała się… bez sensu. Rozmawialiśmy przez telefon, Łukasz mi coś tłumaczył, ja myślałam, że mówi o czymś zupełnie innym. Jak spotkaliśmy się w domu to… zaczęliśmy się śmiać, bo okazało się, że to było zupełnie niepotrzebne.

Kochasz grzebać w ziemi – wystartowałaś już z nowym sezonem ogrodniczym?

Już w styczniu! Gromadziłam doniczki na rozsadę, kupiłam ziemię, zamawiałam nasiona, karpy (bulwy – przyp. red.) dalii… Zrobiliśmy też z Łukaszem podniesione rabaty, które postawimy na działce, bo jest na tyle duża, że bezpiecznie możemy oddzielić jej część od placu budowy i cieszyć się kwitnącymi kwiatami.

Wyobrażam sobie, że ogród w waszym nowym domu będzie królewski! Co planujesz w tym temacie?

Pomimo tego, że ogrodowo czuję się jak ryba w wodzie, o zaprojektowanie ogrodu poprosiłam profesjonalistkę. Na tak dużej przestrzeni trzeba rozsądnie zaplanować podział na strefy, wybrać rośliny i ustalić czas wykonywania konkretnych prac. Skoro i tak mamy pustą przestrzeń, to chcieliśmy podejść do tematu jak należy.

Prowadzisz kameralne biuro nieruchomości z klimatycznymi mieszkaniami i domami w Poznaniu i okolicach. Jak ostatnio zmienił się ten rynek? Czego szukamy najchętniej w temacie wnętrz do życia?

Widzę, że gotowe do wprowadzenia domy i mieszkania cieszą się dużym zainteresowaniem. W związku z sytuacją na świecie, o której wspominałam na początku, wiele osób rezygnuje z nieruchomości w stanie deweloperskim czy do remontu. Nie pomaga sytuacja w sektorze bankowym – utrudnione uzyskanie satysfakcjonującego kredytu sprawia, że mniej osób może pozwolić sobie na zakupy. A jeśli już mają zdolność kredytową, to często wybierają właśnie te gotowe, bo z dobrymi ekipami, a do tego z dostępnością i cenami materiałów budowlanych też nie jest lekko.

Kochasz klamoty i badyle – to już wiemy. A co z #metime i pielęgnacją-relaksacją – co sprawia ci przyjemność, gdy znajdziesz chwilę tylko dla siebie?

Uwielbiam gorące kąpiele. Niestety nie mogę pozwolić sobie na nie zbyt często, bo moja skóra z AZS nie czuje się najlepiej w takim środowisku. Istotną częścią mojej pielęgnacji jest zatem nawilżanie i natłuszczanie. No i peelingi! Nie wyobrażam sobie życia bez peelingów cukrowych do ciała – te na bazie soli u mnie zupełnie się nie sprawdzają. Ważną rolę w mojej pielęgnacji odgrywa także dbanie o cerę – tu znowu kłania się peeling, a do tego łagodny żel do mycia twarzy. Nie maluję się zbyt często, a jeśli w ogóle, to używam lekkiego kremu BB, cienia, tuszu do rzęs i odrobiny różu. Dlatego dbanie o buzię jest dla mnie priorytetowe – lubię wychodzić z domu całkiem sauté. No i włosy! Rety, jak ja lubię kosmetyki do włosów. Moje lekko falują i są rozjaśnione, więc gorąca kąpiel, peeling i maska na włosach to mój przepis na idealny #metime. A jeśli już skuszę się na kąpiel w wannie, to na koniec obowiązkowo muszę otulić skórę czymś mocno treściwym, kojącym i nawilżającym. Masła do ciała to moja ulubiona formuła!

Na półce Agnieszki znajdziecie wybrane kosmetyki marki Organique:

Ujędrniający peeling cukrowy 

Brązujące masło do ciała

Oczyszczający peeling enzymatyczny

Łagodzący żel do mycia twarzy

 

Materiał powstał we współpracy z marką kosmetyków Organique

Dodaj komentarz