Céline z Dunkierki

smagani wiatrem z północy

Le vent, czyli wiatr. I kolorowe kamienice górujące tuż nad rozległą plażą. Już bliżej nie można, zapach morza czuć na balkonie. Rodziny grające w bule, dzieciaki puszczające latawce. Na brak wiatru nie muszą narzekać. Poznajcie Céline z francuskiej Dunkierki.

Zauważyłam fajne wnętrza z nutą vintage na Instagramie i zatrzymałam wzrok. Potem okazało się, że podglądam kolorowe kadry Céline, jej męża, sześcioletniego Paula i czteroletniej Anny. Chyba się polubimy, czasem czuje się to od razu. I wiem też, że jeśli pewnego dnia wiatr przywieje mnie do tego najbardziej wysuniętego na północ miasta, to mam z kim pójść na kawę.

Céline kocha jogę, gotowanie i spacery po plaży. Kiedyś pracowała w towarzystwie ubezpieczeniowym, dziś najbardziej ceni niezależność, gdy powadzi bloga. Nie uda mi się namówić jej na wynurzenia, jak to bywa ciężko z dwójką małych dzieci, gdy w tak wietrzną i deszczową pogodę prowadzi je do szkoły. Ona kocha to miasto i ten klimat!

Dunkierka. Przyznam ci się, że znam ją z historii, z filmów… Przeglądam zdjęcia i widzę bardzo ciekawe miasto. Od dawna tu mieszkacie?

Kupiliśmy ten dom z lat 30. osiem lat temu. To śmieszne, bo nikt nie chciał go kupić w tak złym był stanie. Ogrom prac przerażał każdego. Ale nie nas! Zakasaliśmy rękawy i zrobiliśmy wszystko sami. Dziś jesteśmy bardzo dumni z rezultatu.

Pełno tu perełek vintage, samodzielnie zrobionych mebli, jak to łóżko z palet. Ciągle coś zmieniasz, przestawiasz, wyszukujesz…

Zajęło nam to osiem lat i właściwie dopiero teraz mogę powiedzieć, że widzę koniec, że możemy złapać oddech i zająć się czymś przyjemniejszym – małymi akcentami, drobiazgami. Uwielbiam polować na nie na pchlich targach, czasem znajduję meble na ulicy (śmiech). Moje ulubione miejsce to nasz salon, to tu lądujemy wszyscy razem.

 

Dunkierka to chyba przyjazne dla rodzin miasto? Co w nim najbardziej lubisz?

Oczywiście rowerowe przejażdżki wzdłuż plaży – kąpielisko Malo-les-Bains jest tuż obok, 10 minut drogi. Lubię zaprowadzać dzieci na piechotę do szkoły, doceniam praktyczną stronę mniejszych miast. Mnóstwo bibliotek, mediateka, liczne targi staroci w weekendy – nie mam się tu jak nudzić!

W domu przy dwójce człowiek też się nie nudzi! Jakie są twoje dzieciaki?

Paul to pan Wrażliwiec. W wieku sześciu lat rozbraja mnie takimi wyznaniami, jak „mamo, uwielbiam moje życie!”. Jest spokojny, ciekawy świata, zadaje baaardzo dużo pytań. Anna to niezła rozrabiara! Uwielbia przytulanki i taniec. Ma konkretny, mocny charakterek. No i nosi tylko sukienki, gdyż jej zdaniem w spodniach „nie przypomina już księżniczki”.

Co lubisz z tą księżniczką i wrażliwcem robić, gdy nie zajmuje cię blogowanie?

Lubimy chodzić na grzyby!

O, ja też! Co jeszcze?

Bardzo często jeździmy na rowerze i rolkach. Paul uwielbia łyżwy, mamy fajne lodowisko w mieście. Dzieciaki lubią też gotować lub po prostu asystować mi w kuchni. Z zabawek, numer jeden to zdecydowanie puzzle.

Prowadzenie bloga z domu oznacza żonglerkę między komputerem, dziećmi, kuchnią… Jak organizujesz swój dzień i pracę?

Rano odprowadzam dzieci do szkoły, która jest tuż obok domu. Potem ogarniam mieszkanie, odpowiadam na maile. Od roku pracuję z domu, mam więcej czasu dla rodziny i spokojnie mogę skupić się na blogu – to moja pasja! Nowa logistyka wychodzi wszystkim na dobre. Potem razem jemy i przed czternastą rozpoczyna się druga tura lekcji w szkole – to dla mnie czas pracy, robienia zdjęć, pisania artykułów. Oczywiście jedną ręką sprzątam mieszkanie…

 

Macierzyństwo stawia dom do góry nogami. Lubisz te zmiany?

Bycie mamą zmieniło wszystko, ale ja to uwielbiam! Nawet nieraz myślimy z mężem o kolejnym dziecku, ale jestem realistką, mamy za mały dom! Bywa ciężko, ale przytulasy i wyznania miłości wynagradzają trudne chwile.

Jestem ciekawa, czy istnieje inne miejsce, w którym moglibyście mieszkać. Powiedzmy, że musicie wybrać inny kraj…

Bez wahania – Szwecja! Niedawno tam byliśmy i totalnie zauroczył nas ten kraj i sposób życia Szwedów. Kupiliśmy nawet powrotne bilety i wracamy tam latem!

To na koniec, co polecasz rodzinom, które odwiedzą twoje miasto?

Kąpielisko Malo-les-Bains, rezerwat przyrody Oye Plage dla miłośników ptaków, teren leśny Bois des Forts, Muzeum Portowe czy Muzeum Sztuki Nowoczesnej i wystawę poświęconą kulisom realizacji słynnego filmu. Przyjeżdżajcie!

*

Na moją wyobraźnię najbardziej działa widok bezkresnej plaży, fal i latawców. Przyjmuję zaproszenie i dziękuję za rozmowę!

 

zdjęcia: Céline / Céline au detour d’un chemin blog

rozmawiała: Kasia Karaim

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.