ilustracja muzeum karykatury x ładne bebe wspólny czas

Butenko – i nie ma nudy!

Wystawa prac genialnego ilustratora dla dzieci i dorosłych w Muzeum Karykatury

Butenko – i nie ma nudy!
Ewa Przedpełska

Butenko dla wszystkich – dużych i małych, koneserów i amatorów, bez ograniczeń. Przeczytajcie, co sprawia, że wystawa prac Bohdana Butenki w Muzeum Karykatury jest wydarzeniem sezonu, i dlaczego zachwyca zarówno dzieci, jak i dorosłych.

 

Mistrz polskiej ilustracji i król zdrowego dystansu, z lekkością obracający najzawilsze zagadnienia w żart, a do tego bystry komentator rzeczywistości – tak w kilku wcale nieprzesadzonych słowach można by nakreślić sylwetkę Bohdana Butenki. Prace tego nietuzinkowego rysownika i grafika, czułego taty Gapiszona, Kwapiszona oraz Gucia i Cezara, projektanta lalek i scenografii, twórcy filmów i plakatów wypełniły swoją rozbrajającą mnogością (w sumie będzie ich 400!) wnętrza stołecznego Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego. Chodźcie zobaczyć tę wyjątkową wystawę familijną, ale spieszcie się przy tym powoli. Jako że jest otwarta do 29 października, nie trzeba skracać wakacji.

Na hasło „wystawa familijna” czuję się jak pięciolatka kopiąca w piasku na plaży w Międzyzdrojach, nasłuchująca, czy przypadkiem pan z ulubionymi lodami familijnymi nie kursuje między leżakami. To dlatego, że wystawa „Butenko dla małych i dużych” jest jak słodko orzeźwiający prezent w letnią spiekotę. Każe wytężyć wzrok, by w następstwie tej zmysłowej gimnastyki rozciągnąć usta w uśmiechu, takim na całą buzię. A najpyszniejszej smakuje pałaszowany wspólnie, całą familią.

Już od progu Muzeum Karykatury na małych i dużych gości czeka Gapiszon w nieodłącznej pasiastej czapce, wskazujący właściwy kierunek zwiedzania. Gdyby nie on, moglibyśmy pobłądzić i nie zobaczyć magicznego zwierciadła, a może i całej wystawy, a co gorsza – nie wziąć udziału w konkursie, w którym nagrodą główną jest komiks Butenki. Bo wystarczy kilka kroków w przód, by najmłodsi zwiedzający ulokowali się przy zapełnionym kredkami stoliku i rozpoczęli dorysowywanie wieńczącego komiks o Gapiszonie czwartego kadru. Na odwrocie karty jest miejsce na adres – najprzenikliwsi komiksiarze mogą liczyć na nagrody. Z tego zacnego miejsca rozciąga się widok na dwa kierunki zwiedzania: droga po schodach w dół oraz część główna wystawy na parterze. Od której sali zaczniecie, zależy wyłącznie od Was, grunt, by potraktować obie sale jako doświadczenie kompletne i o żadnej z nich nie zapomnieć.

My ruszamy zgodnie w przód, bo tam zwykle czeka przygoda. Od samego wejścia zaśmiewamy się – najpierw dyskretnie chichocząc pod nosem, potem już w głos – z muszki Gapiszona, która postanawia odfrunąć ze swojego stałego miejsca przy koszuli na podniebne wojaże z motylem. Przeglądając uważnie kolejne paski, dowiadujemy się, jak najbezpieczniej przepłynąć na drugą stronę rzeki – a jakże! – mocując do grzbietu cztery kolorowe baloniki!

Nas rozbroiły zupełnie rysunki o rodzicielskiej tematyce – przeważnie figurowali na nich skonfundowani ojcowie nad wózkiem z płaczącym oseskiem albo babcia, która przestrzega bijącego się z kolegą wnuczka, co by się zanadto nie spocił. Strudzeni wystawą mogą przycupnąć w zaaranżowanym kąciku z książkami z ilustracjami Bohdana Butenki, dla dużych i małych. „Pysiem”, „Panem Motorkiem”  i przewodnikiem pt. „Jak oswoić Lwa”. Nigdy nie wiadomo, kiedy może okazać się przydatny.

Jeśli przy wejściu pobraliście kolorowankę oraz wyszukiwarkę szczegółów, możecie sprawdzić przy okazji swoją spostrzegawczość i nagrodzić lodami familijnymi najbystrzejsze oko w rodzinie. Ale to dopiero po opuszczeniu wystawy. Tymczasem schodzimy po schodach, by rozsiąść się wygodnie na ławce i obejrzeć film „Gucio i Cezar: Łowcy słoni” z 1976 roku w reżyserii Leszka Galewicza. Jeśli zdołacie oderwać wzrok od tej fantastycznej kreskówki, przejdźcie do kolejnej sali, by podziwiać obrazki z książki „Przygody Nessie”, słynne literki Minkiewicza (zwróćcie uwagę na wyciągnięte w typowo zrelaksowanej wakacyjnej pozie W!), „Lokomotywę”, a także „Sny” Tadeusza Kubiaka, czyli ilustracje Butenki do tajemniczej, nigdy niewydanej książki.

Na osłodę pożegnania z wystawą przy wyjściu można pobrać na pamiątkę planszę z grami i łamigłówkami dla dzieci młodszych i starszych. Coś mi jednak mówi, że jeszcze nieraz tu wrócicie. Choćby po to, by dokładnie przestudiować bio Bohdana Butenki, który najwyraźniej był prawdziwym człowiekiem renesansu, z głową pełną pomysłów.

Butenko zadebiutował jako ilustrator w 1954 roku, a rok później obronił dyplom w pracowni Jana Marcin Szancera i został redaktorem artystycznym wydawnictwa Nasza Księgarnia. A potem już poszło błyskawicznie: publikacje w Japonii, Francji, w brytyjskim ,„The Independent”, ale i oczywiście w rodzimej Polsce. Numery „Szpilek”, „Przekroju”, „Misia”, „Świata Młodych” czy „Płomyczka” aż skrzyły się od ilustracji Butenki. Pod koniec lat 50. rozpoczęła się także jego filmowa droga. Współpracował ze Studiem Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, gdzie stworzył m.in. film „Pan Maluśkiewicz i wieloryb”, zaś dla Se-Ma-Foru narysował „Przygody Gapiszona”. Jakby tego było mało, zdążył jeszcze założyć fundację „Świat Dziecka” i stworzyć wiele plakatów filmowych i teatralnych. To wielkie szczęście móc poznać twórczość tego niezwykłego jegomościa.

Przybywajcie tłumnie na wystawę „Butenko dla małych i dużych”. Więcej szczegółów znajdziecie tu.

Dodaj komentarz