AW 2021

BOBO CHOSES: TALKING BOBO

zima, zima, zima i jesień

BOBO CHOSES: TALKING BOBO
Christian Colomer

Abrakadabra! Większość aligatorów nie parasolkuje algebry, a gadanie bobo-mową smakuje jak kalejdoskop posmarowany Nutellą. Życie na GIGANTYCZNYM balonie jest jak coś między odpoczynkiem a międzygalaktycznym wystrzałem. Jak spacer pomiędzy żarówkami i nonsensem, korytarzem umeblowanym jajowatymi fotelami, z lodówką pełną plastikowego salami i kredensem kredek kolorowych jak papugi. Bingo! Cowabanga! Ladida! Co mówisz? Nie rozumiem, mów jak dziecko!

Bobo-mowa, bobo-język. Żadne tam wielkie od rozmiaru i ciężkie od ciężaru słowa z opasłych ksiąg, co jak spadną na stopę – to gips i katastrofa gotowa. Hiszpańska marka Bobo Choses to nasz pieszczoch. I wyobraźcie sobie, że swoją wybitną sympatyczność pomnaża jeszcze, bo chce w sezonie jesienno-zimowym gadać bobo-głosem, a ja klaszczę z radości. Nie dość, że pokolorowała jesienno-zimową wizję garderoby, naprintowała, wlała w gardziełko trochę nadziei, że przetrwamy (znów), to same te językowe łamańce uruchomiły moją smaganą upałem głowę i nie umiem przestać się uśmiechać. Baraszkują myśli w zwojach, rulonikują się zdania, a przecinki najeżają spracowany długopis, a tu trzeba pisać o modzie, o swetrach, spódnicach do ziemi noszonych z bluzami, i o butach, co to powstały z owocnej współpracy z marką Novesta. Tyle wystarczy?

Mało. Tak więc kolekcja „Talking Bobo” dosłownie „gada” do odbiorców kolorami, wzorami, miękkimi opatulającymi tkaninami, które się poukładały w nowej kolekcji w wyjątkowo liczne stadko uniseksowych egzemplarzy. Wymianki pomiędzy rodzeństwem i kolegami są bardzo dozwolone, a nawet wskazane, wszak Bobo Choses bazuje na kontrastach i do ich tworzenia zachęca. Słusznie, bo to otwiera głowę.

Łatwa to zabawa, bo nawet gdy print jest dominujący, to kolory przybrały oblicze soft i objawiły się pod postacią subtelnego błękitu, pastelowych róży, beżu, khaki, z nieco ostrzejszą domieszką fioletu, antracytu i curry.

Co się tyczy nadruków, to bluzy, sukienki, kombinezony i spodnie zasiedliły psie sfory, rozszalałe ptaki, gadatliwe warzywa, pogodne dzbanki oraz filiżanki. Wszystkie te rozmagnetyzowane postaci umościły się na jesienno-zimowych ubraniach ze stuprocentowej organicznej bawełny, alpace, merino, tencelu i wiskozie ecovero, a także poliestrze pochodzącym z recyklingu. Wszystkie pozyskiwane są ze zrównoważonych źródeł i powstały nie dalej jak kilka metrów od manufaktury, w której rodziły się jesienno-zimowe modele.

Podkreślmy także, że w kolekcji jesienno-zimowej ’21 pojawiły się ubrania w nowym rozmiarze: od 12 do 13 lat, tak więc zawiera ona obecnie modele dla dzieci w wieku od 3 do 36 miesięcy oraz od 2 do 13 lat.

Kolekcji Bobo Choses po raz trzynasty towarzyszy książka – tym razem jest to publikacja pt. „Good Morning”, z uchachanym czajniczkiem na okładce, cała poświęcona przyjaźni i woltyżerkom, jakie wyprawia nieograniczona wyobraźnia. Dużo w niej bobo-mowy i inspiracji, jak zrobić z niej użytek w swoim domu. Stwórzcie przydomowy klub bobo-mowy i gadajcie, ile się da!

BOBO CHOSES

Strona internetowa / Facebook / Instagram

Modele: Andreu, Inés, Josje, Leo, Mila, Momo, Pol i Sofia.
Zdjęcia: Christian Colomer
Produkcja: Ricardo Sanfeliú
Stylizacja: Mafer Navas
Włosy i makijaż: Ana Sánchez-Peña

Dodaj komentarz