Siedem draśnięć po pękniętym sercu

Siedem draśnięć po pękniętym sercu

Zdarzają się miłości skończone. Wchodzimy w nie bez wiedzy, że będą doświadczeniem o stracie. Przepadamy sami sobie, tracimy kogoś, grzebiemy wizję rodziny, związku, grzebiemy wszystkie iluzje, w których i którymi udawało nam się do tej pory oddychać. Potrzeba nam czasu i wsparcia, by podnieść się z niemocy. Ale świat okazuje się być nieprzygotowany na katastrofy tak samo jak my. Sztab kryzysowy też potrzebuje popełnić kilka błędów, zanim się czegoś nauczy. Dziś właśnie o nich, o zdaniach, które chcą wspierać, ale nie mogą załatwić roboty. Jeśli jesteś blisko kogoś, kto właśnie przechodzi przez piekło rozstania, po prostu ich nie mów. 

1. „Jak ci pomóc?”

Po eksplozji świat jest przygnębiającym pierdolnikiem. Myślisz, że ofiara wybuchu wie, jak to posprzątać? Spróbujmy. Tu jest szczotka i szufelka. Rozsypane zamieć w jedną kupkę, potłuczone – sklej, rozbryzgane – zmyj mokrą ściereczką nasączoną płynem. Wszystko złóż w całość i zszyj na nową drogę życia. Teraz można już tylko polerować na błysk, ale to akurat łatwe i przyjemne, relaksujące nawet, tego nie zabieraj.

Zapytaj o to raz, niech ta próba będzie twoją deklaracją. Potem już staraj się szukać samodzielnie. W mroku trudno zobaczyć cokolwiek, zwłaszcza swoje potrzeby. Dobrze robi słyszany w ciemności głos, dotyk, świadomość, że nie jest się tu samemu. To wystarczy. Jak chcesz i możesz, zrób zakupy i obiad. Weź dzieciaki na plac zabaw. Wyprowadź psa. Powieś pranie. Katastrofy mają to do siebie, że nie lubią oddawać przestrzeni, ogarnij więc rzeczy, które ogarnąć trzeba. Zwykłe życie, którym najtrudniej wtedy żyć.

2. „Nie myśl już o tym”

Uwierz, jak nagle spadniesz w przepaść, to znajdziesz tam na pewno trzy rzeczy. Ból, którego nie chcesz, ale on właśnie oszalał na twoim punkcie. Potrzebę zrozumienia, jak to się stało, że spadłaś/eś, bo do tej pory co najwyżej nad nią patologicznie bezpiecznie wisiałaś/eś. I nowo obowiązującą rzeczywistość, do której nie masz instrukcji obsługi, bo nic tu nie jest takie, jak świat, który znasz. Nie bądź więc tu i teraz jak natarczywy bzyczący komar. Nawet człowiek na skraju załamania ma ochotę wziąć gazetę i położyć komarowi kres.

3. „Nie płacz”

Zaufaj mi, trudno się utopić we własnych łzach, a już szczególnie w czyjejś obecności. Dobrze o tym pamiętać i nauczyć się być obok z chusteczkami, póki będą potrzebne. 

4. „Może warto jeszcze spróbować dla dzieci”

Wiesz komu będzie najłatwiej skoczyć z dachu? Popchniętemu. Poczucie winy rozstających się rodziców jest kolczastym garbem, który wrasta swoim ogromnym ciężarem tak sprytnie, że nie sposób się go pozbyć przez długi czas. Skończona miłość to przy tym pestka. Ale poświęcić się dla dziecka, to jak kazać mu zaciągnąć dług, którego nigdy nie będzie w stanie spłacić. Zamiast hojnie dziecko obciążać, lepiej zadbać o siebie, by mieć siłę mądrze się nim zaopiekować w nowej sytuacji. Kochać siebie samego. Szanować swoje uczucia. Być odważnym. Mieć sprawczość. Walczyć o siebie. Szukać swojego dobrego miejsca. Dziecko w nim będzie. O tym można nie pamiętać, kiedy życie boli. O tym przypominaj do znudzenia.

5. „Twój/a ex to…” (tu wstaw dowolny epitet)

Może tak jest, może nie. To nie ma znaczenia, głównie z tego powodu, że tego człowieka już tu nie ma. Najważniejszy jest teraz ten kłębek nieszczęścia, który masz przed sobą. I ten kłębek musi się wyplątać z relacji, która jest dla niego toksyczna. Nienawiść jest relacyjną namiętnością. 

6. „Wiedziałam/em, że tak będzie”

Wy się serio przyjaźnicie? Triumfowanie na cudzych zgliszczach jest już tylko historią o tobie. Opuść sztab kryzysowy i wróć, kiedy zrozumiesz swoją rolę. 

7. „Za chwilę kogoś sobie znajdziesz”

Pojęcia nie masz, co mówisz. I obyś nie wykrakał/a. Na to dobry czas przyjdzie znacznie później.

*

Dziękuję wszystkim moim przyjaciołom, którzy byli obok mnie i ze mną, kiedy trzęsła się moja ziemia. Szczególnie Ewci, która pozwoliła mi ryczeć i mówić milion razy to samo, aż mogłam siebie samą usłyszeć. Wyszłam z tego cała i zdrowa.