recenzja

Bądź jak Supergirl!

Książkowa seria „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn”

Bądź jak Supergirl!
Iryna Kloc

Dziewczyny lubią mieć swoje tajemnice, sekretne alfabety, tajne spotkania i elitarne zasady współdziałania. Zuchwała Stanisława Emilia Gacek, czyli po prostu Emi, zakłada z koleżankami uwzględniający to wszystko klub, którego hasłem przewodnim staje się „Nigdy więcej nudy”. O, nie, na nią superdziewczyny nie mają miejsca.

Gwoli wyjaśnienia należy dodać, że założycielki Tajnego Klubu Superdziewczyn uczęszczają do zerówki. Tak, drodzy rodzice, wiek przedszkolny to czas domorosłych decyzji, trafnych spostrzeżeń na temat małego-wielkiego świata i silna potrzeba przynależności. To w ramach tego dziewczyńskiego związku budują się małe tożsamości. I tym sposobem już wiemy, czemu ciekawskie dziewczynki tak bardzo uwielbiają serię o Emi wydaną przez Wilgę.

 

*

Co wypełnia życie zuchwałych sześciolatek? Przedszkole i rozmyślania o nadciągającej szkole, zabawa, łobuzowanie, granie na instrumentach, wspinanie się po pajęczych konstrukcjach, sprzeczki i dawanie sobie na zgodę. Pamiętajcie – o nudzie nie ma mowy. A gdyby ta usiłowała się wkradać do dziewczyńskich egzystencji, naprędce pojawi się misja do wypełnienia, jak choćby tropienie przyczyny znikania książek z biblioteki. Bo otaczający dziewczynki świat jest pełen zagadek, które należy skrzętnie ukryć przed spojrzeniami dorosłych – w końcu epitet „tajny” w Klubie Superdziewczyn nie wziął się znikąd. Szeregi klubu zasilają ci, których łączy owa ciekaw(s)kość: nieznosząca księżniczek i koloru różowego Aniela, grająca na harfie Fau, rywalizująca z Emi Flora i przemądrzały młody naukowiec… Franek. Dobrze widzicie, nie-dziewczynka też może należeć do klubu. Bo u tej drużyny elitarność idzie ramię w ramię z tolerancją, dając miejsce Superchłopakowi.

 

*

Ze sprawdzonych źródeł wiemy, że czytanie o przygodach Emi i jej paczki jest trochę jak nasze, dorosłe oglądanie seriali na Netflixie – wymaga dostarczania nowych odcinków. Jeśli wasze dzieciaki +6 jeszcze nie zapoznały się z Tajnym Klubem Superdziewczyn, to i one, i wy macie olbrzymie szczęście, bo seria obfituje w liczne tomy. Dobrze zacząć od tego pierwszego: bez podtytułu i z malinową okładką, w którym zerówkowiczki z grupy delfinów zakładają dziewczyński klub. Później idzie gładko – zobaczycie, jak błyskawicznie pójdą wam (zarówno czytane na głos, jak i samodzielnie przez nieco starsze dzieci) następne tomy: „Śnieżny patrol” o feriach, „Źrebaki i rumaki” o śledztwie w stadninie, czy „Hokus Pokus”, w którym członkowie klubu muszą uruchomić swoje tajne supermoce.

 

*

I wy, i dzieci szybko zorientujecie się, że świat przedstawiony i każde tło wydarzeń – czy to biwak w lesie, czy rodzinna wyprawa do Wielkiego Buta, czyli Włoch – są bardzo znajome. Tak bardzo, jakby były z waszego podwórka. Ta bliskość to zasługa autorki książki, Agnieszki Mielech, która zaczęła serię o Tajnym Klubie Superdziewczyn dedykacją dla swojej córki Basi. Basine pomysły i rysunki były inspiracją do napisania książek o Emi i jej paczce, a to jeszcze nie koniec dziewczyńskich pierwiastków w tych książkach. Ilustratorka także jest supergirl – to Magdalena Babińska, mama (równie inspirującej Matyldy) i autorka setek ilustracji do podręczników dla przedszkolaków i szkolniaków. Co więcej, serię rekomendują Krystyna Czubówna (kto wie o przygodach tyle, co ona!) i Katarzyna Bonda z córką. Ile tu dobrej, dziewczyńskiej energii – taki wspierający się girl power na co dzień to my rozumiemy!

*

Wszystkie tomy z serii Tajny Klub Superdziewczyn oraz towarzyszące im kreatywne dzienniki znajdziecie na stronie Wydawnictwa Wilga.

*

Seria „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn”, Agnieszka Mielech, ilustracje: Magdalena Babińska, Wydawnictwo Wilga