Apetyt na lato. Buszujące w zbożu.

Herbapol szuka smaków z dzieciństwa

Ziemisty zapach lata. We włosach źdźbła traw, po ręce wędruje biedronka. Można popędzić dalej, a można się w tym zachwycie zatrzymać. Policzyć kropki, przypomnieć szkolne rymowanki. Na języku poczuć smak poziomek, mistrzyń kamuflażu – takie małe, a smak tak wielki. Można wrzucić trzeci bieg, a można po prostu oprzeć rower o płot i urządzić sobie popołudniowy podwieczorek wśród pól.

Można. Choć nie każdy potrafi. Miasto nie tak łatwo nas ze swych objęć wypuszcza, kusząc milionem atrakcji. Ale jeśli nie teraz, to kiedy? Gdy lato właśnie nabiera pełni barw, natura aż kipi od smaku, każda sceneria jest stworzona do tego, by rozłożyć koc, wyjąć ciepłą bułkę i posmarować ją dżemem. Do tego zimna herbata z odrobiną syropu malinowego i nawet nie wiemy, kiedy z szuflad pamięci dołączają wspomnienia z dzieciństwa – smaków, wakacji, babcinych opowieści. Rozpoczynamy serię letnich spotkań ze smakiem i naturą, a na półce kuchennej spiżarni lądują nowe produkty Herbapol BIO. Apetyt na lato! I to w stylu BIO! Dżemy, syropy, herbatki owocowe – wszystkie z certyfikowanymi składnikami ekologicznymi, czyli takimi, które spełniają wymagania norm dla produkcji ekologicznej.

O smakach i życiu na wsi opowiada nam Adelina Stachel, kulturoznawca, krytyk sztuki, Doradca Noszenia Dzieci w chustach. Mieszka na terenie malowniczej Lubelszczyzny, spójrzcie na jej kadry i pakujcie się na weekend za miastem!

*

Slow life, coś o tym wiesz. Zawsze mieszkałaś poza miastem w tak idyllicznej scenerii czy zaliczyłaś ucieczkę z wielkiego miasta?

Slow life to sposób życia, którego my, ludzie współcześni niestety musimy się uczyć. To, co dla naszych dziadków i babć było czymś normalnym, zostało w nas zniszczone, m.in. przez system, w jakim się wychowywaliśmy. Jeszcze dziś ludzie z pokolenia naszych rodziców mają problemy ze zrozumieniem faktu, że prawdziwa praca to nie tylko ta, którą się wykonuje przez 8 godzin w zakładzie czy instytucji. Moje życie, jak zapewne życie wielu młodych ludzi w pewnym okresie, naznaczone było nieustanną zmianą miejsca zamieszkania i poszukiwania własnej przestrzeni. Od najmłodszych lat związane było z małą miejscowością. Później przyszedł okres dorastania, buntu i „ucieczka” do dużych miast, na przykład Dublina w Irlandii. Bardzo młodzi ludzie właśnie w dużych aglomeracjach upatrują swojej życiowej szansy.

Ale finalnie zakotwiczyłaś tu. Czy natura jest dla ciebie antidotum na stres miasta?

W pewnym okresie życia miasto zaczyna nam ciążyć. Nie chodzi mi tylko o poziom zanieczyszczenia czy hałasu. Mówię głównie o poziomie stresu, żyjemy szybko i intensywnie, do momentu, aż pojawi się sygnał ostrzegawczy. I rzeczywiście wtedy naturalnie staramy się uciec poza miasto, choć na chwilę naładować baterie. Człowiek nie potrafi się całkowicie odciąć od natury, spójrzmy tylko na nasze mieszkania, praktycznie w każdym znajdziemy kwiaty, często też towarzyszą nam zwierzęta. Widać to także wyraźnie w potrzebie posiadania skraweczka ziemi, w postaci chociażby ogródka działkowego, na którym staramy się wyhodować coś swojego, bez wszechobecnej chemii. Te krótkie okresy spędzane poza miastem uświadomiły mi, że wcale nie muszą być takie krótkie, a wręcz mogą stać się codziennością.

Jak ci się mieszka na wsi, jakie są plusy, a jakie minusy? Za czym tęsknisz?

Plusem życia na wsi jest na pewno to, że żyjemy wolniej, a przez to mam wrażenie, że pełniej. Właściwie nie sposób się nudzić, wystarczy pójść za dom, na łąkę, która o każdej porze roku wygląda inaczej, by znaleźć się nad meandrującą rzeką. W pobliżu mamy też las. A dzięki sprawnie wykorzystanym środkom europejskim jest też sieć bezpiecznych ścieżek rowerowych. Z początku bałam się trochę poczucia osamotnienia, przecież od zawsze wiodłam bogate życie towarzyskie. Teraz wiem, że niesłusznie, mamy mnóstwo znajomych, którzy każdą wolną chwilę spędzają u nas. I najważniejsze: wartości materialne nie mają znaczenia, są zupełnie nieistotne, prawdziwych wartości nabiera bezpieczeństwo dzieci. Mam wrażenie, że tu czyha na nie zdecydowanie mniej niebezpieczeństw. Żyjemy w małej społeczności, w większości dobrze się znamy.

Dziś życie na wsi niczym nie różni się od tego w mieście. Sporą część tego życia spędzamy niestety w internecie, który stał się powszechny i jest wszędzie. Mamy więc dostęp do szeroko pojętego świata. Dawniej wieś kojarzyła się z ciężką pracą. Mam ten komfort, że sama decyduję, ile pracy chcę włożyć w moje otoczenie. Choć rozumiem ludzi, którzy tak jak moja mama spędzają sporo czasu na pielęgnacji ogrodów, osiągając w ten sposób pewien rodzaj spełnienia. My z rodziną wolimy bardziej obserwować otaczający nas świat, niż go kształtować. Oczywiście posiadamy wspaniały ogród, w których dominują stare gatunki drzew owocowych, z których sporządzamy na własne potrzeby przepyszne przetwory i kilka uli dostarczających nam naturalnego miodu. Staramy się też wymieniać te produkty po sąsiedzku, np. za jajka od kur wiodących dobre życie. Dla nas ważny jest aspekt ekologiczny, pochodzenie produktów. Ekologia to nie puste słowo, żyjąc na wsi, docenia się produkty najwyższej jakości, bez chemii.

Opowiedz o wspomnieniach wakacyjnych z dzieciństwa, o twoich smakach lata.

Wakacje nieodmiennie kojarzą mi się z moją babcią. To ona cierpliwie wpajała mi wartości, którymi często kieruję się dziś. Podglądając jej sposób życia, widziałam tę dojrzałość i czułam bijąca od niej prostą mądrość i spokój. Hipnotyzujące uczucie. Oczywiście wakacje to zapach świeżo skoszonej łąki, na której bawiłam się jako dziecko. To kąpiele w rzece i wyprawy na jagody i grzyby. No i nie wyobrażam sobie lata bez cudownych pierogów z owocami, chłodnego kompotu z zebranych truskawek czy dojrzałych, soczystych gruszek, porzeczek i malin, które zjadało się prosto z drzewa i krzaka. Zapach lata zdecydowanie miał wyraźną ziemistą nutę poprzeplataną zapachem owoców, ziół i kwiatów. Uwielbiałam przesiadywać pod ogromną, starą lipą, która dawała dużo cienia, i beztrosko skubać pestki słonecznika. Niekiedy zdarzała się jakaś drobna przypadłość, na którą babcia miała zawsze mnóstwo sprawdzonych sposobów. Problem bolącego gardła czy gorączki załatwiał napar z kwiatu lipy z dodatkiem syropu z malin, dzięki czemu praktycznie już następnego dnia mogłam wrócić do ulubionych zabaw. I chyba to poczucie beztroski i bezpieczeństwa sprawia, że podświadomie wciąż wracamy do tamtych chwil.

Comfort food. Dla jednych chałka z dżemem, dla innych talerz ciepłej zupy. A dla ciebie? 

Nasze nawyki żywieniowe kształtują się zapewne dość długo, ale według mnie kluczowy jest okres wczesnego dzieciństwa. Są potrawy, bez których nie wyobrażamy sobie poszczególnych dni tygodnia i po które sięgamy najczęściej w chwilach wyjątkowych i trudnych, bo tylko one są w stanie skutecznie poprawić nasz nastrój. Charakterystyczny smak pozwala nam cofnąć się do tych wspaniałych czasów i choć na chwilę oderwać się od codzienności. Od zawsze pamiętam, że sobota w rodzinnym domu to był dzień smażenia naleśników. Całe stosy piętrzyły się na szerokich talerzach, a cały dom spowijał zapach świeżo upieczonego ciasta naleśnikowego i owocowych dżemów. Dziś nie wyobrażam sobie soboty bez tych zapachów i moje dzieci też nie. Naleśnikowe soboty stały się naszym co tygodniowym rytuałem. Oczywiście jest więcej takich potraw, które dobrze się nam kojarzą – nieodzownym elementem okresu świątecznego jest zapach pomarańczy, mimo tego że teraz są dostępne przez większą część roku. Niestety jest też tak, że dość gwałtownie wszystko wokół się zmienia i coraz trudniej o produkty posiadające cechy tak dobrze nam znane z dzieciństwa, większość z nich nie ma już tego smaku i zapachu.

Naleśniki wygrywają! A twoje dzieciaki – czy mają tu dzieciństwo trochę jak z kart „Bullerbyn”? 

Mamy to szczęście, że nasze dzieciaki uwielbiają wspólne wyprawy, na których zawsze udaje nam się odkryć coś ciekawego. Niekiedy jest to spotkanie z modliszką, a innym razem eksploracja nieczynnych, wapiennych kamieniołomów w poszukiwaniu skamielin. Mój partner jest przyrodnikiem i to on głównie zaszczepił im szacunek do otaczającej nas przyrody. Potrafi godzinami ciekawie opowiadać o napotkanych gatunkach roślin, owadów czy ptaków. Bez względu na porę roku, bo każda jest fajna i ma swoje uroki, staramy się jak najwięcej czasu spędzać poza domem. Czasami po prostu ruszamy przed siebie, podrzędnymi drogami i zawsze trafiamy w jakieś osobliwe miejsce. Takie możliwości daje życie na Lubelszczyźnie, która jest bardzo specyficznym regionem, obfitującym w wiele atrakcji, i charakteryzuje się ogromną bioróżnorodnością. Dla dzieci wizyta w starym wiatraku czy opuszczonym dworku jest równie atrakcyjna co wyprawa w poszukiwaniu susłów, chomików europejskich albo nocne słuchanie sów. Szczególnie uwielbiają wizyty na kwietnych murawach kserotermicznych – mają tam możliwość poobserwować przebogaty świat roślin i owadów. Poza tym zgodnie z porami roku jesienią będzie to wyprawa na grzyby, latem na jagody. Lubimy też otaczać się przedmiotami z minionych epok, w związku z czym nasze mieszkanie po części jest jak muzeum, pełne ciekawych eksponatów.

Wymarzyłaś sobie taki dom? O czym marzyłaś jako mała dziewczynka?

Uśmiejesz się, ale moim marzeniem było… życie w dużym mieście. Wyobrażałam sobie, że mieszkam w centrum i niemal codziennie chodzę do kina, na zakupy lub do kawiarni na deser i lody. Życie weryfikuje nasze marzenia i potrafi odwrócić je o 180 stopni.

Gdybyś miała opisać, czym smakuje teraz twoje życie, byłoby to…?

Smakuje ziołami, naturą!

*

Pierwsze spotkanie z cyklu #apetytnalato, które realizujemy z marką Herbapol, zrobiło mi smaka na najprostsze naleśniki z dżemem, ale koniecznie z widokiem na pole chabrów lub zboże. A już niedługo odnajdziemy lato i wakacyjny smak w miejskim parku! I znowu będzie to smak lata, najwyższej jakości! W sesji pojawiły się nowe dżemy BIO, herbatki owocowe oraz syropy Malina i Aronia. W ich składzie znajdziemy wyłącznie ekologiczny sok owocowy i ekologiczny cukier trzcinowy. Do produkcji przetworów wykorzystano owoce z certyfikowanych upraw ekologicznych, a produkty otrzymały certyfikat jakości. To, co w naturze najlepsze.

 

Materiał przygotowany w ramach współpracy z marką Herbapol.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.