Amok, curry i sok z granatów

Rodzinna podróż do Kambodży i Tajlandii

Fragment świata, w którym to, co najbardziej pociągające w egzotyce i dzikiej przyrodzie splata się z bezdusznością turystyki. Krajobraz jak ze snów a zaraz obok widok, którego próżno szukać w folderach biur podróży. Zaobsewrujcie, jak cienka granica przebiega pomiędzy prawdą a wizją prawdy. Monika  kocha podróżować, uwielbia wojaże w pełnym rodzinnym 4 - osobowym składzie, ale czyni to świadomie. Uważnie przygląda się ludziom, poznaje zjawiska i tego samego chce nauczyć swoje dzieci, Lenę i Tymka. Dlatego wspólnie chłoną niezwykłość i odmienność nowych światów patrząc szerzej i dalej, gdzieś poza kadrem.   _MG_1548 Z przyjemnością zabieramy Was w podróż do Tajlandii i Kambodży, widzianych wnikliwymi oczami Moniki.

***

Gdzie byliście i kiedy? Wyruszyliśmy do Kambodży i Tajlandii w lutym i marcu tego roku. O39A8893 O39A8408 O39A7986 O39A9059 Jak tam dojechaliście? Lecieliśmy samolotem z Warszawy do Bangkoku, gdzie spędziliśmy  kilka pierwszych dni. Następnie wyruszyliśmy lokalnymi liniami lotniczymi do Kambodży-Siem Reap. Z Kambodży do Tajlandii wracaliśmy również samolotem, ku uciesze naszych dzieci - "angrybirdsową" linią nok air (śmiech). Transport z wyspy na wyspę odbywał się głównie łodziami - speedboat lub longtail boat. O39A7818O39A7574kambodża_ladnebebe_lodz Gdzie się zatrzymaliście? Ponieważ był to nasz pierwszy pobyt a nastawiliśmy się na intensywne zwiedzanie i poznawanie, wybraliśmy w Bangkoku hotel umiejscowiony nieopodal Khao San Road. W Kambodży również zdecydowaliśmy się nocować blisko głównego celu, czyli Angkoru, natomiast na wyspach stawialiśmy na spokój z dala od turystycznego zgiełku. hotelkoHNgai Co jedliście? Głównie lokalne, uliczne jedzenie. Każdy, kto wybiera się do Tajlandii wie zapewne, że słynie ona z najlepszego (i bardzo zdrowego!)  jedzenia na świecie. Sprawdziliśmy i rzeczywiście jest to opinia w pełni zasłużona. Różnorodność smaków zachwyca (chociaż oboje z Tomkiem zgodnie stwierdziliśmy, że bliższa nam jest kuchnia grecka). Największym hitem okazały się jednak owoce, których smaku nie można porównać z żadnym innym. Dzieciaki, które do tej pory nie lubiły ananasa, w Kambodży i Tajlandii zajadały się nimi. Codziennie spożywaliśmy ogromne ilości owoców i piliśmy hektolitry świeżo wyciskanych soków.   O39A7506kambodza_m.koniewska_ladnebebe_MG_1442kambodza_m.koniewska_ladnebebe_MG_1373 [gallery type="rectangular" size="full" ids="57576,57573"] O39A8621 Nigdy nie zapomnicie smaku... Soku z granatów! Naprawdę nie sądziliśmy, że mogą one być aż tak obłędnie pyszne! Zachwycaliśmy się też tamtejszymi ananasami,  amokiem (tradycyjną potrawą kambodżańską, którą zajadała się Len), słodkimi kulkami z lokalnego tajskiego targu (nie wiemy tak do końca co to było, bo na targu nikt nie mówił po angielsku (śmiech) i naleśników z jajkiem, czekoladą oraz bananami, smażonych przez ultraszybką sprzedawczynię. Nie sposób też wymazać z pamięci smaku zielonego curry, które jadłam ze łzami w oczach a przy zamawianiu zapomniałam powiedzieć "maj pet" (śmiech).   kambodza_m.koniewska_ladnebebe_MG_1369 Jak spędzaliście czas? Wspaniale – tak odpowiedziałaby Len (śmiech). Pierwsze kilka dni to głównie zwiedzanie i łapanie klimatu. Wszystko było zachwycająco inne a ludzie przemili. Szwędaliśmy się uliczkami Bangkoku, gubiąc się w nich od czasu do czasu. Próbowaliśmy ulicznego jedzenia, piliśmy świeże soki, jeździliśmy tuk-tukami (co samo w sobie było atrakcją dla całej rodziny!). Wynajęliśmy też longtail boat i przepłynęliśmy kanałami Thonburi.   O39A8796DCIM100GOPROGOPR6512.O39A9820O39A9131 O39A9165-2 W Kambodży przez pierwsze 3 dni zwiedzaliśmy miasteczko Siem Reap i oczywiście wymarzony Angkor Wat. Kolejnego pojechaliśmy nad największe jezioro w Kambodży, Tonle Sap i odwiedziliśmy pływającą wioskę. Natomiast na wyspach, w związku z tym, że nie jesteśmy typami plażowymi, codziennie organizowaliśmy jakiś trip: snorkeling, zwiedzanie niemal bezludnych wysepek czy jaskiń. Raz poszliśmy przez dżunglę na drugi kraniec naszej wyspy, gdzie był punkt widokowy z zachodem słońca, ale mimo zapierających dech widoków wracaliśmy prędko do domu. Nasz recepcjonista opowiadał nam, że po zmroku w dżungli pojawiają się jadowite węże. O39A9311O39A9413 O39A9419 Najwięcej frajdy sprawiało Wam... Wszystko – tym razem to odpowiedź Tyma (śmiech). To była idealna wyprawa, nie było słabszych momentów. Dobrze wspominamy jeżdżenie tuk tukami, kosztowanie lokalnych przysmaków i tych obłędnych owoców, zwiedzanie świątyń, przyglądanie się ludziom i stylowi życia, obserwowanie, jak nasze dzieciaki chłoną świat. O39A9616 [gallery type="rectangular" size="full" ids="58376,58375"] O39A9620 Z mniej przyjemnych wspomnień:  raz wybraliśmy się do campu dla słoni.  Trafiliśmy akurat na sytuację, w której turystka "ujeżdżała" w małym baseniku słoniątko, a  gdy zwierzak chciał sie wyrwać, "opiekun" dźgał go w bok ostro zakończoną lancą. Był to drastyczny widok, szczególnie dla dzieci, wracaliśmy bardzo zasmuceni. Lena była bardzo przejęta, zapytała: "mamo, czy ci turyści wiedzą , że płacą za cierpienie słoni?" Bardzo mnie wzruszyła jej dojrzałość. Myślę, że było to trudne, ale jednak bardzo potrzebne doświadczenie. Co zrobiło na Was największe wrażenie? Ludzie i klimat. Wszyscy są niesamowicie pomocni, mili i spokojni. W Tajlandii nikt nie krzyczy, nie denerwuję się. To taka kultura, że cokolwiek się stanie oni reagują śmiechem i mimo chaosu na drogach (trąbia na siebie tylko po to, by się nazwajem ostrzegać), naprawdę w Tajlandii można psychicznie odpocząć. Jest też druga strona - wielka bieda, obok której nie można przejść obojętnie, szczególnie dostrzegalna w Kambodży. Po takiej podróży wiele rzeczy zostaje w człowieku, wiele się zmienia i przewartościowuje.   O39A7570O39A7652O39A7645O39A7610O39A6690_MG_2276 5 miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć? To chyba najtrudniejsze pytanie. Każdy dzień był intensywny i cudowny, a podróż bardzo różnorodna. Dlatego odpowiadając na to pytanie pozbierałam opinie od wszystkich uczestników wyprawy. 1. Cały kompleks Angkor Wat, szczególnie te mniej oblegane przez turystów świątynie, jak np. Bantei Kdei. _MG_2057 [gallery type="rectangular" size="full" ids="58438,58437"] O39A7188DCIM100GOPROGOPR6359.O39A6733 O39A6757-2 2. Pływające wioski, te bardziej oddalone od Siem Reap i jezioro Tonle Sap. _MG_1477 kambodza_ladnebebe_lodz2 3. Bangkok. 4. Emerald Cave na Koh Mook. 5. Koh Kradan , czyli najbardziej rajską wysepkę, na jakiej byliśmy. Co warto ze sobą zabrać? Chusteczki antybakteryjne do rąk, mugga na komary, filtry 50+ na słońce i stroje kąpielowe. Ale spokojnie, drodzy zapominalscy, wszystko można nabyć bez problemu na miejscu. Najlepszym sprayem okazał się kupowany w każdym sklepie sieci 7evelen  Sketolene, był nawet lepszy niż Mugga! Gdzie robiliście zakupy? Głównie na lokalnych targach, bazarach. Jakie przywieźliście pamiątki z podróży? Przede wszystkim zdjęcia i filmy, czyli masę wspomnień. Dzieci kupiły pocztówki, bambusowy instrument i karty. Utwór, który najtrafniej oddaje klimat Waszej podróży? Cały czas towarzyszyły nam lokalne dźwięki, czyli gwar, wesołość, szum ulicy i ....utwory wykonywane w Angkorze przez kambodżanskie orkiestry, złożone z ofiar min lądowych. W dniu urodzin mojego męża, czyli 29 lutego trafiliśmy do knajpki,  gdzie na gitarze grał starszy Amerykanin. W jego repertuarze królowały hity z lat 70-80, więc może coś w tym klimacie. Na wyspach codziennie towarzyszył nam kojący śpiew rajskich ptaków, na Koh Lancie (zamieszkałej w 80% przez ludność muzułmańską) - nawoływania Muezinów przez głośniki oraz cykady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.