Alterszkoła, czyli o żeglowaniu pod wiatr

Rozmowa z Polą Matuszewską, założycielką Alterszkoły

Szkoła demokratyczna – co to takiego? W rozmowie z Polą Matuszewską, współzałożycielką nowo powstałej Alterszkoły w warszawskich Włochach, mamą dwóch synów, 8-letniego i 4-letniego oraz 10-miesięcznej córki, spróbujemy rozwiać wszelkie wątpliwości na jej temat.

Szkoła publiczna czy demokratyczna, a może homeschooling? Możliwości jest wiele i to dobrze, bo mamy coraz więcej wolności, świadomości i mocy decydowania o edukacji naszych dzieci. Grunt to podjąć właściwą decyzję, sugerując się rzeczowymi argumentami. Grunt to nie bać się wyjść ze strefy komfortu, pójść pod wiatr i spróbować alternatywnej ścieżki rozwoju.

Oto kolejne spotkanie z cyklu #dzikie dzieci, które przypomina o tym, że szkoła to nie tylko utarte ścieżki i że powinna dawać uczniom swobodę i radość, bo wtedy nauczanie dzieje się samo. Bez kartkówek i cenzurek.

*

Co musiało się wydarzyć żeby zakiełkowała w twojej głowie myśl o stworzeniu Alterszkoły? Czego brakowało ci w typowych placówkach?

Szkołom demokratycznym przyglądałam się od 4 lat. Od początku czułam, że wolna edukacja rezonuje z tym, czego chcę dla swoich dzieci. Dwa lata temu wzięłam udział w EUDECu, czyli zjeździe europejskiej społeczności szkół demokratycznych, i bardzo silnie poczułam, że jest to moje plemię.

Inaczej niż w przypadku szkoły publicznej?

Nie ukrywam, że dwuletnie, marne doświadczenie ze szkołą systemową zdecydowanie przyspieszyło decyzję o założeniu szkoły demokratycznej, bo w grę wchodził los mojego syna, ale motywacja negatywna, czyli chęć odejścia od systemu, jest tylko częścią układanki. Minusy szkoły systemowej można wyliczać długo, ale w naszej relacji ze szkołą brakowało przede wszystkim spójności. Bardzo szybko zaczęłam odczuwać, że rano wypuszczam przez drzwi piękną roślinkę, która jest podcinana, przystrzygana, a momentami deptana. Szkoła w takim kształcie, w jakim obecnie funkcjonuje, nie sprzyja optymalnemu rozwojowi dzieci, ani psychicznemu, ani społecznemu, ani poznawczemu. Napisano o tym setki artykułów, większość świadomych rodziców o tym wie, jednak decyzja o radykalnej zmianie podejścia do edukacji swoich dzieci jest trudna, wymaga wielkiej odwagi i wyjścia poza strefę komfortu. Chociaż ja myślę, że wystarczy po prostu z miłością i w spokoju popatrzeć na swoje dziecko i zastanowić się nad tym, jak mija mu dzieciństwo.

 

 

Czy mogłabyś wyjaśnić, czym dokładnie jest szkoła demokratyczna? Dobrze jest mieć jasność w tej kwestii, bo to wciąż nowe pojęcie i może budzić pewne wątpliwości.

Szkoła demokratyczna to miejsce albo może lepiej: przestrzeń fizyczna, psychiczna i społeczna, w której edukację rozumie się jako naturalne uczenie się, a nie nauczanie. Celem działania szkoły jest inspirowanie i wspieranie dzieci w rozwoju emocjonalnym i intelektualnym, z poszanowaniem ich potrzeb i w warunkach wzajemnego zaufania. Ważnym elementem funkcjonowania szkół demokratycznych jest pełne włączenie dzieci w aktywne współtworzenie społeczności, jej praw i zasad. Większa część procesu uczenia się odbywa się w sposób niesformalizowany. Jeżeli odbywają się zajęcia, warsztaty lub lekcje, uczestnictwo w nich nie jest obowiązkowe. Dzieci wybierają z możliwości lub „oferty” szkoły to, co jest im akurat potrzebne lub to, na co mają ochotę.

Czy szkoła demokratyczna nie rozleniwia dziecka? Jak inspiruje się dzieci do nauki?

Przewrotnie odpowiem, że to szkoła tradycyjna dzieci rozleniwia, bo za nie wybiera czego, jak i kiedy mają się uczyć. Dziecko w szkole demokratycznej, wsparte dostępem do narzędzi, materiałów i wspierających dorosłych raczej nie będzie tkwiło w letargu i bezczynności. To wszystko zależy od tego, co postrzegamy jako wartościowy czas edukacyjny – siedzenie nad ustandaryzowanymi ćwiczeniami czy aktywne poznawanie otaczającego nas świata, który jest jedną wielką inspiracją. Trudno to chyba przedstawić inaczej niż na przykładzie.

Opowiedz.

Przy okazji wyjazdu na warsztaty dzieciaki odłowiły kilkanaście żab i temat ten nie był wcale mniej interesujący niż same warsztaty. Następnego dnia przynieśliśmy z domu do szkoły wszystkie książki i inne materiały, w których było coś o żabach. Tak rozpoczęły się pierwsze „zajęcia” w szkole. Jedni rysowali gatunki egzotyczne, ktoś rozrysowywał cykl rozrodczy, inni wypisywali ciekawostki. W weekend Monika napotkała żabę nieżywą i przyniosła ją do szkoły. W poniedziałek odbyła się sekcja żaby połączona z identyfikacją organów, a ponieważ nie wszystko udało się zidentyfikować, mentorka wsparła się programem komputerowym z wirtualną sekcją żaby. Program był po angielsku, więc kilka nowych słów pojawiło się na karteczkach. Tak w sposób spontaniczny odpalił się pierwszy projekt, w którym dzieci wzięły udział. Bo chciały.

Jedną z wątpliwości rodziców, które budzi szkoła demokratyczna, jest aspekt społeczny. Do tego typu szkół chodzą dzieci z określonego środowiska. To może sprawiać, że dzieci nie mają obrazu pełnego przekroju społeczeństwa, a opóźnianie tego „zderzenia”, które i tak nastąpi, nie jest dla nich korzystne.

Argument o niewystarczającej socjalizacji w edukacji domowej już dawno został obalony. My tworzymy stałą i powiększającą się grupę, w której kompetencje społeczne dzieci mają szansę rozwijać lepiej niż w 26-osobowej klasie. Rodzice wywodzą się z różnych grup zawodowych – są wśród nich przedsiębiorcy, przedstawiciele wolnych zawodów, pracownicy korporacji i organizacji pozarządowych. Nasze dzieci mają doświadczenie nauki w szkołach systemowych, więc wiele już widziały.

Żeby formalnym kwestiom stało się zadość, powiedz proszę, jak funkcjonowanie szkoły demokratycznej jest umocowane prawnie?

Podstawą formalną dla tego sposobu nauczania są przepisy o edukacji pozaszkolnej, zwanej domową. Rodzice uzyskują opinię z poradni pedagogiczno-psychologicznej dotyczącą możliwości pozaszkolnego uczenia dziecka i dołączają ją do podania składanego w dyrekcji szkoły macierzystej (publicznej lub prywatnej z uprawnieniami szkoły publicznej). W tej szkole również dziecko będzie musiało zdać egzamin z zakresu podstawy programowej. Na tej podstawie dziecko ma możliwość przychodzenia do miejsca edukacji demokratycznej – u nas jest to formalnie firma prowadząca warsztaty, ale jesteśmy w trakcie zakładania fundacji.

A co łączy i dzieli ideę homeschoolingu i szkoły demokratycznej? W tym, co powiedziałaś przed chwilą, wychwyciłam kilka wspólnych założeń.

Tak, wspólne jest to, że formalną podstawą działania większości szkół demokratycznych są przepisy o edukacji domowej. Do rodziców edukujących domowo jest nam blisko choćby poprzez wiarę w to, że to właśnie rodzice powinni mieć prawo wyboru ścieżki edukacyjnej swojego dziecka. Mimo to różnica między nami jest dość istotna. Większość rodziców edukujących dzieci w domu planuje naukę w sposób podobny do szkolnego – organizują lub uczestniczą w zorganizowanych zajęciach, „przerabiają” z dziećmi określone tematy. Każda rodzina realizuje to pewnie inaczej, w oparciu o własne wartości. Uczenie w domu ma wiele zalet i jest tu zdecydowanie więcej swobody, kreatywności i możliwości rozwoju niż w szkole. Rola dorosłego jest jednak w kształtowaniu tego procesu z założenia silniejsza niż w szkołach demokratycznych, gdzie docelowym stanem jest wewnątrzsterowność dziecka, rozumiana jako pełna samodzielność i swoboda w wyborze sposobu spędzania czasu, podczas którego uczenie po prostu dzieje się samo. Dorosły w szkole demokratycznej wspiera ten proces na różne sposoby.

W jaki sposób pozyskiwani są mentorzy w Alterszkole? Kto najlepiej do was pasuje?

Jest coraz więcej świadomych osób, które chcą pracować z dziećmi w oparciu o wartości wolnej edukacji. Ruch wolnych szkół interesuje też pedagogów kształconych formalnie. Taką osobą jest nasza pierwsza mentorka Monika, która jest pedagożką, logopedką i polonistką. Jednak najważniejsze jest to, że jest osobą o wyrazistej osobowości, spokojną, autentyczną i bardzo kreatywną, pełną energii i uśmiechu. Jest typem nauczyciela uczestniczącego i, co najważniejsze, lubi dzieci. Kontaktów od osób, które chciałyby z nami współpracować, mieliśmy nie mniej niż od zainteresowanych rodziców.

A więc idealnym mentorem będzie ktoś wykształcony, charyzmatyczny i po dziecięcemu ciekawski.

Tak. Mentor w szkole demokratycznej to ktoś, kto podnosi z lekka rozjechaną żabę i przynosi ją do szkoły celem wykonania sekcji, której przeprowadzania uczy się z internetu. Dorosły towarzyszący dziecku w szkole demokratycznej musi być też dojrzały, musi umieć odczytywać emocje dzieci, wyznaczać własne granice i sprawnie zarządzać swoją energią, bo praca z wolnymi dziećmi nie jest łatwa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Szkoła mieści się w warszawskich Włochach. Jak długo szukaliście idealnej lokalizacji?

Znalezienie miejsca, które spełni nasze podstawowe założenia, nie było łatwe. Szukaliśmy domu z możliwie łatwym wyjściem na dziki, zadrzewiony ogród, z kilkoma pomieszczeniami, w tym jedną dużą salą, z dobrym światłem dziennym. Bezskuteczne poszukiwania trwały kilka miesięcy. Ostatecznie dom wynajęliśmy 3 dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nie wszystkie nasze marzenia się spełniły, ale warto było czekać, bo poza pięknym, odświeżonym miejscem znaleźliśmy wspierającego wynajmującego, a cóż fajniejszego może być dla dzieciaków ponad sąsiedztwo profesora behawiorystyki zwierząt? Część zdjęć, które widzicie, pochodzi z zaprzyjaźnionej Stacji Badawczej, która rekompensuje nam deficyt otwartej zielonej przestrzeni.

Czy dzieci pomagały się wam wprowadzić?

O tak, pierwszym ich zadaniem było rozpakowanie szkoły z pudeł i pudełek, co od razu pozwoliło im poczuć się współtwórcami szkoły i przestrzeni. Brakuje nam jeszcze wielu elementów wyposażenia, jednak przestrzenie szkół demokratycznych rzadko są projektowane i wyposażane odgórnie. To miejsca, które przyrastają, obrastają, powstają w nich nieoczywiste funkcje, przestrzenie półprywatne, tajemnicze kąty, pracownie nie-wiadomo-czego. Jestem bardzo ciekawa, jak miejsce to będzie wyglądało za kilka miesięcy.

Co było dla was szczególnie ważne, gdy podejmowaliście decyzję o założeniu szkoły?

Przede wszystkim sprawdzaliśmy, jako założyciele, czy mamy wspólne wartości i czy podobnie rozumiemy edukację demokratyczną. Dla mnie ważne jest również to, że edukacja demokratyczna odpowiada na to, co prawdopodobnie dziać się będzie na świecie w przyszłości. Wiadomo, że liczyć się będą kompetencje, a nie wiedza, że ceniona będzie elastyczność, kreatywność i umiejętność uczenia się. Kluczowe jest też to, że wolna edukacja ma podstawy naukowe. W warunkach, jakie tworzymy w Alterszkole, młody umysł uczy się dużo lepiej niż w warunkach szkoły systemowej.

Dobrze, że o tym mówisz, bo chciałam cię zapytać o konkretne idee unschoolingu, które są wam, założycielom Alterszkoły, szczególnie bliskie.

Jest nam bliska wolność, po prostu. Jako główna wartość, jako podstawa rozwoju i kształtowania poczucia własnej wartości. O pozostałych ważnych dla nas wartościach szerzej piszemy na naszej stronie internetowej – są nimi autonomia, relacje, inspiracja, natura i zabawa.


Jak wygląda typowy dzień w szkole?

Trudno mówić o typowym dniu w szkole demokratycznej, a w Alterszkole, która ma dwa tygodnie, w ogóle jest to niemożliwe. Rytm dnia reguluje nam czas na posiłki, a rytm tygodnia – środowy wyjazd na warsztaty do Stacji Badawczej. Staramy się chociaż przez chwilę rano spotykać się wszyscy – mówimy wtedy o najważniejszych sprawach i planach. To, co dzieje się później, jest wynikiem skrzyżowania potrzeb naszej zróżnicowanej wiekowo grupy dzieci z naszymi propozycjami i możliwościami.

Czy dzieci, które mają za sobą doświadczenie uczenia się w typowym państwowym przedszkolu, z miejsca wchodzą w taki system nauczania, czy trzeba stopniowo je przygotowywać do zmiany przyzwyczajeń?

Dzieci, które zaznały edukacji w tradycyjnych placówkach, przechodzą proces zwany przez nas odszkalaniem, podczas którego integrują w sobie fakt, że nikt im nie mówi, co mają robić w każdej minucie pobytu w szkole.

W jaki sposób sprawdzacie poziom przyswojonej wiedzy? Czy takie sprawdzanie w ogóle wydaje się wam potrzebne?

To pytanie ma sens tylko w kontekście podstawy programowej, zakres której dzieci muszą opanować i zdać podczas dorocznego egzaminu. Dzieciom ta wiedza, a tym bardziej oceny nie są potrzebne, by się rozwijać. Brak ocen daje dzieciom swobodę konieczną do podejmowania nowych aktywności i wyzwań. A my, będąc w prawdziwej relacji i bliskim kontakcie, doskonale wiemy, jak dzieci się rozwijają.

Czy dobrze jest iść pod prąd, być w alternatywie do tego, co zastane? Jakie to niesie ze sobą trudności?

Nie uważam, żebyśmy szli pod prąd, raczej żeglujemy pod wiatr. Edukacja demokratyczna jest alternatywą i, mam nadzieję, awangardą zmian edukacyjnych, które muszą nastąpić. Chociaż biorąc pod uwagę cały wachlarz alternatyw do obecnego systemu, szkoły demokratyczne są chyba rzeczywiście najdalej od szkół systemowych. Trudności jest mnóstwo – od organizacyjnych i finansowych, po codzienną niepewność, czy i jak dzieci wezmą to, co próbujemy im dać. Nam jest już trochę łatwiej, bo mamy wsparcie środowiska edukacji demokratycznej, które coraz bardziej się integruje. Dzieciom szkoła zwraca dzieciństwo, a rodzicom przywraca w domu harmonię, bo nie muszą już uprawiać codziennej gimnastyki w sprawie nadzoru nad pracami domowymi. Wolna edukacja ma tyle barw i jest w niej tyle życia, że nam samym trudno byłoby wymienić wszystko, co wydarzyło się w Alterszkole w ciągu zaledwie dwóch pierwszych tygodni. To daje dużo satysfakcji.

Jak chcielibyście rozwijać waszą szkołę? Co planujecie?

Planujemy zrobić trochę bałaganu w ogrodzie, żeby dać dzieciom więcej możliwości kreatywnego działania na powietrzu. Szukamy wolontariusza – native speakera na kilka godzin w tygodniu. Rozbudowujemy bibliotekę. Cały czas prowadzimy rekrutację (do edukacji domowej można wejść w dowolnym momencie roku szkolnego). Chcemy, aby Alterszkoła była również miejscem rozwoju współtworzących ją dorosłych, dlatego będziemy szkolić kadrę i rodziców. Zaczynamy niebawem.

Trzymam kciuki za powodzenie wszystkich planów i dziękuję za rozmowę.

*

Rozmawiała: Dominika Janik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.