akcja organizacja

Akcja: organizacja! Lekcja druga – wsparcie

Tola Piotrowska i jej czuła codzienność

Akcja: organizacja! Lekcja druga – wsparcie
Kinga Hołub

Druga odsłona naszego organizacyjnego cyklu sponsorowana jest przez literę „W”. Wsparcie, wrażliwość i współpraca. To słowa klucze do codzienności naszej bohaterki. W tle pojawia się też troska, delikatność i wysoka wrażliwość. Tym razem sposobem na poukładanie codzienności jest szersze spojrzenie. Życie łączy się w tym punkcie idealnie z fotografią, którą zajmuje się Tola, druga bohaterka naszego cyklu o patentach mam na organizację. Jego pierwszą odsłonę znajdziecie tutaj.

W drugiej części Akcji: organizacji! przyglądamy się codzienności, w której każdy dzień jest inny, a na mapie tygodnia jest tylko kilka stałych punktów – najważniejszy to terapia oswajająca nowy temat w rodzinie: Zespół Aspergera. O tym, jak ważne jest wsparcie, o rodzinnej trosce i potrzebie dbania o siebie, opowiedziała nam Tola Piotrowska.

Nasza bohaterka to fotografka specjalizująca się w łapaniu czułych kadrów, mama 3-letniego Gustawa, autorka książki „Odetchnij od miasta. Podróże z dzieckiem”, wrażliwa dusza i uważna obserwatorka codzienności.

Jako że Tola dużo czasu spędza w domu, w naszej rozmowie znajdziecie polecenia pięknych przedmiotów z małych pracowni i czasoumilaczy, które idealnie sprawdzą się jesienią.

Tym razem moje kroki kieruję na Żoliborz do mieszkania Toli, Pawła i Gustawa. Znów uczestniczę w przygotowaniach do rodzinnego śniadania, a ten zwyczaj rozpoczynania dnia z rodzinami zaczyna mi się bardzo podobać. Paweł i Gustaw spędzają razem czas, a my z Tolą rozmawiamy w ich pięknej, pastelowej kuchni. Zanim na stół zawitają przygotowywane przez Tolę placki i kakao, mamy chwilę na przyjrzenie się temu, jak wygląda ich codzienna organizacja. 

Tola, jak zaczynacie dzień?

Poranki wyglądają tak, że Gustaw spędza czas z tatą, a ja w tym czasie gotuję. Dokładnie tak jak teraz (śmiech). Staram się przygotowywać posiłki dla Gustawa, który spędza dzień z nianią Gosią. Nie chcę go zostawiać z byle czym, bo je bardzo dobrze i w zasadzie wszystko, co mu zrobię. Nie musi to być obiad z 5 dań. Może to być coś prostego, jak makaron z pokrojonymi surowymi warzywami. Po południu, kiedy odbieram Gustawa od niani, jest nasz czas. Paweł ma wtedy często jeszcze jakieś spotkania, bo pracuje w amerykańskiej firmie. Dzięki różnicy czasu poranki ma często wolne. Oczywiście zdarza się, że Paweł ma calle, a ja w tym czasie sesję, wtedy przychodzi moja mama. Podział zadań jest w naszym przypadku kluczowy.

Przeczytałam kiedyś u ciebie, że nie wyobrażasz sobie powrotu na etat, mając dziecko. To zdanie, które jest mocno o organizacji i twoim podejściu do niej. 

Wiedziałam to, jeszcze zanim zaszłam w ciążę. Jak myślałam o tym, że będę miała dziecko, czułam, że nie da się tego wszystkiego pogodzić. Oprócz etatu miałam także swoją działalność, robienie zdjęć. Wiedziałam, że etat odejdzie. Chociaż przez to, że pracowałam w fajnym miejscu, przez rok zastanawiałam się, co by tu można było zrobić. Dla mnie rodzina jest priorytetem, a na drugim miejscu jest fotografia. To wszystko poustawiało.

Czas wystartować w tym dniu! Wszystkie pyszności przygotowane przez mamę smakują lepiej, gdy się je pije i je na i w autorskiej ceramice z polskich pracowni. Na pięknych talerzach wylądowały bananowe placki, owocowe chipsy i pastyły, a w kolorowych filiżankach wyjątkowe wysokogatunkowe kakao ceremonialne prosto z Ekwadoru. Taki napój to wspaniały zastrzyk energii i dawka szczęścia na cały dzień!

talerze i miseczki Magda Barcik – TROSCA ceramika / filiżanki IMKAdesign / chipsy owocowe i pastyły Pan Owocoman / Ceremonial Cacao Paititi Holistic Store

Jaka jest specyfika waszej codzienności?

W naszym przypadku pewna inność, która jest naszą codziennością, wynika z tego, jakie mamy dziecko. Gdyby mój syn odnajdywał się w grupie dzieci i nie miał problemu z przedszkolnym hałasem, być może byłoby inaczej. Ale nie chcę się nad tym zastanawiać. Wiem, że od początku obydwoje z Pawłem chcieliśmy być jak najdłużej z Gustawem. Żłobek odpadał, bo po prostu nie był nam (rodzicom) potrzebny. Dzięki temu, że mamy nianię i dość elastyczne zawody (Paweł od czasu ogłoszenia pandemii pracuje z domu), to się nam udaje.

Fotografia daje ci elastyczność, ale mam wrażenie, że wymaga też od ciebie lepszej organizacji, bo często pracujesz wieczorami i w weekendy. Co sprawdza się w takim układzie najlepiej? 

Mamy wokół siebie grupę osób, które pomagają nam w organizacji. Przez dwa lata mieliśmy nianię dwa dni w tygodniu. Teraz, kiedy Gustaw ma trzy lata, przez to, że nie poszedł do przedszkola, zdecydowaliśmy się na nianię na cały etat. Jest więc niania, babcia i jest mój brat Piotrek, który też jest blisko i często do nas przyjeżdża. Ostatnio Gustaw szedł do fryzjera po półrocznej przerwie i Piotrek spytał, czy przyjechać, aby iść razem z nim i Pawłem. Nie było to konieczne, ale sam fakt, że jest ktoś, kto zapyta cię, czy nie potrzebujesz pomocy, jest bardzo ważny. Bez tych osób wokół byłoby bardzo trudno wszystko ogarnąć. Chcąc pracować i robić swoje rzeczy, musieliśmy zbudować system. Ja nie wyobrażam sobie nie pracować, bo dla mnie to jest wielka odskocznia od pełnej wyzwań codzienności. Idę na sesję i zapominam o całym świecie. To jest coś, co sprawia, że czuję się dawną sobą.

Nie ma organizacji bez planera, zwłaszcza planera w idealnym odcieniu pudrowego różu (i kolorowych długopisów, rzecz jasna, które najlepiej wyglądają w pięknym organizerze)! Planer spokojnie starczy na rok i pomieści wszystko, o czym myśli zorganizowana mama, a organizer można wykorzystać też do parkowania autek. 

planer Piękne Przydatne / album na zdjęcia Papierowe Sztuki / tacka Oblong na przybory do pisania (i nie tylko) ZOA concept / figurka jednorożca IMKAdesign

Po moim pytaniu o patenty, które ułatwiają organizację, Paweł pokazuje mi przygotowaną dla Gustawa ściągawkę z planem dnia. Na drzwiach szafy znajdują się zdjęcia obrazujące etapy dnia i aktywności z nimi związane. Zachwycił mnie ten pomysł i nazwałam Tolę i Pawła mistrzami organizacji. Chciałabym powiedzieć, że nie – zaprotestowała Tola. 

To jak to jest z waszą organizacją?

Po pierwsze rano nie musimy się nigdzie śpieszyć. To jest coś, co nam totalnie odpada. Nie musimy nigdzie być na czas. Nie mamy czegoś takiego, że wstajemy o siódmej czy o szóstej. Nie wiem, o której się wstaje, jak się idzie do przedszkola (śmiech). Wstajemy o ósmej, a o dziewiątej przychodzi nasza niania i przez godzinę jesteśmy wszyscy razem. Jemy śniadanie, bawimy się. U nas nie ma tej napinki związanej z koniecznością wyjścia. Nie znamy tego. To po prostu wynika z tego, że Gustaw nie chodzi do przedszkola, gdyby chodził, pewnie wyglądałoby to zupełnie inaczej.

Jakie są stałe punkty na mapie waszego tygodnia?

Gosia, nasza niania, jest u nas pięć razy w tygodniu. To jest stałe. W ciągu godziny od jej przyjścia, ja wychodzę, a Gustaw odprowadza Pawła do pokoju pracy. Oprócz swoich spraw mamy także zajęcia i terapię, które są w ciągu dnia i one są kluczem, bo do nich musimy się dopasować. Są to jednak poszczególne godziny w tygodniu, a nie konieczność bycia gdzieś codziennie. Ta nasza organizacja jest dzięki temu dość swobodna. Nam to pasuje, ale zupełnie nie twierdzę, że to rozwiązania, które muszą pasować wszystkim. Każdy ma inną sytuację.

W domu mamy fotografki znajduje się wiele albumów na zdjęcia. Aktualnie w trakcie przygotowywania jest ten wakacyjny z okładką w kolorze ciepłego piasku. Idealny na letnie wspomnienia i pełne czułości kadry, które wymagają pięknej oprawy! Porządku pilnuje figurka jednorożca, idealny prezent dla mamy. 

album na zdjęcia Papierowe Sztuki / miseczka Magda Barcik – TROSCA ceramika / figurka jednorożca IMKAdesign / chipsy z batata Pan Owocoman

Macie naprawdę świetnie sprawdzający się system. Działa on tak dobrze, że udało ci się napisać książkę o podróżach z dzieckiem, w której polecasz piękne miejsca w Polsce na wspólne wyjazdy. 

Trochę się śmieję, mówiąc o tym, że nie jesteśmy zorganizowani. To dlatego, że słyszę w głowie zdanie „wszystko jest kwestią organizacji”, co już jak wiadomo, zostało obalone. To nie jest prawda. Ja się po prostu nie spinam, że coś się musi zadziać w jakimś konkretnym czasie, żeby się niepotrzebnie nie frustrować. A z drugiej strony, jeśli chodzi o pracę, to jestem bardzo terminowa i książkę oddałam do redakcji nawet przed czasem. Tak samo jest z sesjami zdjęciowymi. Z reguły oddaję zdjęcia bardzo szybko, co budzi zaskoczenie, ale też oczywiście radość. Razem z Pawłem bardzo elastycznie podchodzimy do każdej sfery życia. Pisanie książki idealnie to ilustruje. Kiedy dostałam propozycję od wydawnictwa, pierwszą rzeczą było zapytanie Pawła, czy pomoże mi ogarnąć logistykę z Gustawem. Gdybym była sama, mogłabym jeździć, sprawdzać miejsca i organizować czas po swojemu. Ponieważ jesteśmy rodziną i mamy dziecko, to jest nasza wspólna decyzja, pewne rzeczy musimy uzgodnić razem. Działaliśmy tak, aby każde z nas mogło robić rzeczy, na które było umówione, abyśmy mogli pracować, a także zająć się Gustawem.

Jak wyglądała wyjazdowa logistyka?

Wychodzę z założenia, że zawsze trzeba patrzeć szerzej, bardziej całościowo, a nie tylko na jeden aspekt, że coś musimy zrobić. Zawsze zastanawiam się, co będzie się działo z Gustawem, co z Pawłem i jego pracą w sytuacji, kiedy ja będę chciała coś zrobić. Patrzenie szerzej pomaga przy organizacji zadań, które są bardzo różnorodne i nie zamykają się w czasowych ramach ósma-osiemnasta. Moja praca jest wyrywkowa, czasem wypada wieczorami, czasem w weekendy. A wyjazdy, wiadomo, rządzą się swoimi prawami. Jak już ruszyliśmy, to poszło. Moja mama miała wtedy wolne, czasem jechał ze mną mój brat. W trakcie podróżowania niezbędnego do napisania książki, opieraliśmy się na naszej grupie bliskich. To jest taka nasza wioska, która jest bardzo wspierająca i to jest superważne. Czuję się szczęściarą, że to się dzieje u nas, bo wiem, że nie zawsze się da, nawet, jak się bardzo chce. A u nas to działa. Lubimy spędzać wspólnie czas i dbać o przyjemności.

Czas na małe przyjemności! Chwilę sam na sam można wykorzystać na rytuał oczyszczania twarzy i jej nawilżania. Kosmetyki naturalne, to wiadomo, a może jeszcze zielone (za sprawą matchy)? Dodatkowe punkty za poprawę humoru!

Antyoksydacyjny krem, peeling – maska 2w1 i Hydrofilne masło oczyszczające Polemika / miseczka na biżuterię ZOA concept

Jeśli jesteśmy przy przyjemnościach, jak wygląda twoje dbanie o siebie?

Dbanie o siebie mam zaplanowane. Bardzo łatwo byłoby mi zapętlić się w takim stanie, że robię wszystko dla wszystkich, a dla siebie nic. Byłam tam, przeżyłam to i wiem, że nie chcę już do tego wracać. Bo to nie służy nikomu, ani mi, ani całej rodzinie. Jak zawala się jedną rzecz, to często burzy się wszystko. Ja bardzo dużo daję siebie w relacji z Gustawem, przez trzy lata spędzałam z nim mnóstwo czasu. Teraz tego czasu jest mniej, bo nadeszła faza na tatę, z czego jestem zadowolona. Pierwszy raz od trzech lat nie muszę usypiać Gustawa, kiedy jestem w domu. Do tej pory było tak, że jak Paweł czytał Gustawowi, ja musiałam być w pokoju. Teraz już nie muszę. Teraz mam czas. To jest dla mnie nowość. Ta zmiana daje mi przestrzeń. Dzięki niani i fazie na tatę, mogę skupić się bardziej na sobie, na swoim rozwoju i pracy. Dbanie o siebie mam wpisane w kalendarz. Jeśli mam sesję w weekendy, na początku tygodnia robię sobie wolniejsze dni, aby zachować równowagę. Dbam o relację ze sobą.

Aromaterapia jesienią to strzał w dziesiątkę! Perfumy z olejkami eterycznymi nie tylko ładnie pachną, ale także wprawiają w dobre samopoczucie. Zapachy otulają i rozpieszczają, a ponieważ są naturalne, są też bezpieczne, co szczególnie ważne, gdy za wąchanie biorą się małe noski! Małe ręce natomiast czekają, aż pojemnik po wypalonej świecy będzie można wykorzystać na kredki. Praktyka bycia less waste od najmłodszych lat!

naturalne perfumy Ferity / świeca z ilustracją Sacred Personal Space autorstwa Anny Rudak ZOA concept

Co sprawia ci największą przyjemność?

Najbardziej lubię być sama, z książką, z herbatą, ze swoimi myślami. Jak jestem sama, czuję, że to już jest kawałeczek zadbania o siebie. Ktoś mógłby powiedzieć, że bycie samemu to nie jest dbanie o siebie. Ale to jest kwestia spojrzenia, odmiennej perspektywy. Przed dzieckiem czas w samotności był oczywisty, teraz, gdy jestem mamą, już taki nie jest. Bycie samemu sprawia mi wielką przyjemność. Jak jesteśmy na wakacjach, czasem się rozdzielamy. To się może wydawać dziwne, o co tu chodzi, że nie spędzamy całego czasu razem. Ale ten podział sprawia, że każdy ma przestrzeń na swoje sprawy, na chwilę dla siebie i bardzo wartościowy czas spędzany w układzie jeden rodzic – jedno dziecko.

Jak już masz chwilę, kiedy jesteś sama, jak spędzasz ten czas?

Najchętniej bym siedziała i czytała książki. Kiedy jestem zmęczona i mam przerwę w pracy, po prostu kładę się do łóżka, włączam serial i zasypiam na pół godziny lub godzinę. Moja praca to nie są tylko sesje, ale także długie godziny przed komputerem. Jak popatrzy się na to z zewnątrz, można się zdziwić, że mam czas na drzemki w ciągu dnia. Ale ja sobie ten czas organizuję. Wyzbyłam się tego, że coś muszę, że zamiast odpoczywać, powinnam zrobić coś innego.

A gdy nadejdzie wieczór, czas na wyciszenie i odrobinę magii. Zapach ulubionych kadzideł relaksuje, a żywica ze smoczego drzewa dodana do ulubionego kremu to przepis na miksturę ujędrniającą skórę! Ten olejek z Amazonii można też stosować na zadrapania i rany u dzieci. 

miseczka Cuzco do palenia palo santo, szałwii i kadzideł, olejek żywica ze smoczego drzewa Croton Lechleri Paititi Holistic Store

Czas się zbierać! Dziś dzień wygląda zupełnie inaczej, ale popołudniowe zajęcia się zbliżają i trzeba wyruszyć z domu. Pakujemy niezbędne rzeczy i szykujemy się do wyjścia. Pora zadać ostatnie pytania. Tola, co jest najważniejsze w twoim macierzyństwie?

Wsparcie. Dużo pomocy, której się nie wstydzę, nie muszę sobie mówić, że jestem gorsza, bo mam wokół osoby, które mi pomagają. To nie jest tak, że sobie nie radzę. Uważam, że świetnie sobie radzę, ale jednocześnie to radzenie sobie z macierzyństwem, organizacją i z pracą nie kłóci się z tym, że proszę o wsparcie. Nie chcę padać na twarz, być męczennicą, ani nie chcę mówić, że to wszystko moja zasługa. Nie chcę działać według nakazów czy powinności. Walczę o to, aby Paweł też tak miał. Chciałabym, aby coś zrobił dla siebie. Musimy się tego nauczyć i coś sobie zorganizować. Ja już to przepracowałam. Teraz chciałabym, aby on do mnie dołączył. Dla wielu mam proszenie o pomoc nie jest proste, a samą pomoc nie jest łatwo uzyskać. Często wiąże się to z kompromisami. Babcia, owszem przyjdzie, ale ma inne zdanie. Trzeba się zgodzić na to, aby ktoś był i pomagał, ale jednocześnie ponosić duże koszty. U nas tych kosztów jest bardzo mało. W zasadzie nie ma ich wcale, bo ta chęć pomocy i współpracy w rodzinie jest duża. Jest to bardzo naturalne. Nikt od nikogo nie wymaga zaangażowania, tylko wychodzi ono prosto z serca.

Co jest kluczem do waszej codziennej układanki?

Świadomość, że to, co działa teraz, nie będzie działać zawsze. Coś może się zmienić i trzeba będzie znaleźć nowe rozwiązanie. Jesteśmy gotowi i otwarci na to, aby o tym rozmawiać i zmieniać rzeczy, które nie działają. Nasza aktualna sytuacja jest taka, że Gustaw ma terapię, która jest dla nas najważniejsza. My jako rodzice także chodzimy na terapię dziecka w spektrum i musimy znaleźć na nią wspólnie czas. Gustaw jest konkretny, to ta osoba w nasze rodzinie, która potrzebuje dokładnie takiej sytuacji, jaką mu teraz stwarzamy i jesteśmy w tym wszyscy. To jest nasz sposób na zorganizowanie codzienności, ale nie trzeba tego odnosić do siebie. Chciałabym, aby ktoś przeczytał moje słowa i pomyślał: „o, oni tak mają”, a nie „o, ja też tak chcę” albo „ale im zazdroszczę”, czy „ja bym tak nie mogła”. Chciałabym, aby moja opowieść została przyjęta na zasadzie, że tak jest u kogoś obok. Nasza forma organizacji oparta jest na wsparciu innych i elastyczności. Jak wszystko, to rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Gdyby miało więcej minusów, nie bylibyśmy w takiej sytuacji, jaką mamy teraz.

Trzy, dwa, jeden, start! Czy wszystko mamy? Tola w ulubionym swetrze z niezbędnikami w postacji wielofunkcyjnej nerki i wielorazowej butelki, Gustaw w swojej ciepłej, idealnej na chłody bluzie i z kalejdoskopem w dłoni. Jedząc zabrane ze sobą smakołyki, czekamy jeszcze na tatę. O, już jest! Możemy ruszać!

nerka Belt Pouch Natural Alicja Getka LAB / butelka wielorazowa z serii kosmos BOTAP / czapka i bluza z patentem na rośnięcie Rośnij Pięknie / pastyły w kubeczku Pan Owocoman / naturalne perfumy Ferity

Nadeszła jesień. Szare i deszczowe dni sprawiają, że w codziennym organizacyjnym zawirowaniu trudniej zadbać o siebie. Mamy nadzieję, że rekomendacje naszej bohaterki umilą wam ten czas. Jakie są wasze sposoby, aby się o siebie zatroszczyć w jesienne dni i wieczory? Podzielcie się z nami!

Dodaj komentarz