7 atutów mamy na rynku pracy

Masz supermoce

Twój dzień utkany jest z rutyny, jak to u mamy malucha. Czasem dni gorsze, czasem lepsze, mózg skrzętnie wymazuje awarie i histerie, więc bilans pod koniec miesiąca jest dodatni. Masz swój rozkład dnia, swoje ścieżki spacerowe, prywatne kamienie milowe, zachwyty i rozpacze – nad zagubioną maskotką, tym jednym resorakiem, co „wiesz, mamo, miałem go wczoraj w ręku”, nieudanym rysunkiem, rozbitym kolanem. Myślisz o powrocie do pracy, ale ogarnia cię strach – czy ja jeszcze mogę wskoczyć do pędzącego pociągu?

Odpowiedź jest jedna: dasz radę. Nie tylko wskoczyć, ale i zastąpić zaspanego maszynistę. Bo ty już od dawna nie musisz spać, a przynajmniej nie w ilościach hurtowych. Bo po co? Jeśli w tym czasie możesz zrobić śniadanie dla trójki, rozwieźć towarzystwo po szkołach, wytrzeć trzykrotnie nos temu, co został w domu bo rota, jelitówka, angina, wysypka, trzydniówka (niepotrzebne skreślić) i gdy niektórzy zastanawiają się nad drugą kawą, ty już wypiłaś trzy, przejrzałaś maile i myślisz o obiedzie. Myślisz, że życie toczy się gdzie indziej, że w biurze, w którym nie byłaś dwa lata, wynaleziono zapewne jakiś tajny kod komunikacji, a jak przestąpisz próg, spojrzą na ciebie jak na ufoludka władającego niezrozumiałym językiem Marsjan.

Nie chcę cię martwić: świat, który zostawiłaś na jakiś czas, dłuższy czy… jeszcze dłuższy, aż tak bardzo się nie zmienił. Maile nadal wskakują do skrzynek – uporczywie po godzinie 17:00, komputery tak samo się psują i naprawiają tajemniczo w obecności pana IT, księgowe tak samo narzekają na spóźnione faktury, a zespół siedzi na Facebooku, jeśli nikt nie zagląda im przez ramię. Co cię ominęło? Nic, co zmieni twoje życie. Bo życie już ci ktoś zmienił i ten ktoś ma dwa lata i niepełne uzębienie, nie śpi w nocy i uśmiecha się najpiękniej na świecie. Więc nie wątp w swoje moce, supermatko, na rynku to ty wyjmujesz asy z rękawa. Przypomnieć ci o twoich atutach?

*

ZAWSZE NA CZAS

Sen jest przereklamowany. Nie zaśpisz na spotkanie, bo gdy inni walczą z bezlitosnym budzikiem, ty już dawno jesteś na nogach. W dodatku twój budzik wcale nie ma baterii – bingo! Nigdy się nie psuje. Nie straszne ci więc spotkania na 9:00 na drugim końcu miasta, nauczyłaś się jeździć z nawigacją niczym rajdowiec na trasie Paryż–Dakar, przećwiczyłaś to, pędząc w korku, by zdążyć na przedstawienie do przedszkola. Masz swoje skróty i patenty, alarmy w ajfonie. W pracy robisz rzeczy dwa razy szybciej, nie skusi cię papieros przed budynkiem, ani ploteczki w księgowości, bo wiesz, że po 17:00 masz inne życie. To życie przez duże „Ż”, a do przedszkola, niani czy żłobka spóźnić się nie możesz. Proste do bólu.

*

MULTITASKING TO MOJE DRUGIE IMiĘ

Zrobisz naleśniki jedną ręką, odwołasz wizytę u dentysty przez telefon i odpytasz najstarsze z geografii. Wszystko w tym samym czasie. Kumulacja, synchronizacja. Nie unikasz przy tym chaosu, masz wręcz wrażenie, że wypełnia każdy centymetr domu. Klucz do sukcesu? Nauczyłaś się chaos ogarnąć z czułością, a nawet uwierzyć, że chaos is new black – nigdy z mody nie wychodzi. Lawirujesz więc między terminami, spotkaniami, wywiadówkami, zrobieniem przebrania na bal i nebulizacją. Wspominałam o lanczówkach po siódmej? Jeśli więc szef lub szefowa zapyta cię, czy możesz zrobić trzy różne projekty naraz i być w trzech różnych miejscach w tym samym czasie, niewykluczone, że zgodzisz się bez wahania.

*

KOMPETENCJE MIĘKKIE W JEDNYM PALCU

Wiedzę można wykuć, teorię można przerobić, czytając mądre książki, dyplomy nabyć w stosownych placówkach. Ale umówmy się – to kompetencje miękkie ceni się w pracy najbardziej. Radzenie sobie ze stresem, komunikatywność, kreatywność i zarządzanie emocjami – czy nie o tym też jest posiadanie dzieci? Zamiast więc wertować biznesowe poradniki, ty testujesz rozwiązania w praktyce. Czasem są łzy i zgrzytanie zębami, czasem trzaskanie drzwiami, ale ofiar nie ma. Doświadczenie zdobyte – bezcenne. Aha, jeszcze asertywność, przećwiczyłaś ją, gdy dziecko uparcie twierdziło, że kolejny Super Zings jest mu niezbędny do życia. Bronienie swoich granic (emocjonalnych i finansowych) przyda ci się podczas kolejnej rozmowy o podwyżce w pracy.

*

NEGOCJATOR

Nie sztuką jest się kłócić, sztuką mądrze negocjować, a ty nieraz czujesz się tak, jak mediatorka w starciu z włamywaczem do banku i to na dachu wieżowca. Albo rozjemca, gdy dwie pary rąk ciągną tego samego misia w dwie różne strony. Kryzysy dwulatka w sklepie na dziale spożywczym albo w Rossmannie przy zabawkach, kryzysy pięciolatki, gdy zgubi się ukochana rękawiczka z kokardą, a w ten mroźny poranek żadna inna nie jest godna, by zabrać ja ze sobą do przedszkola. Dyskusje z nastolatką, która twierdzi, że godzina dwudziesta druga to prawie to samo co ósma, bo przecież nie bądźmy małostkowi, a poza tym wcale nie było aż tak ciemno, kiedy wracała sama przez park – brzmi znajomo? Rozjemca, negocjator, psycholog, doradca, ramię do wypłakania i uszy do wysłuchania o każdej porze – to w domu, a w pracy nie straszna ci żadna afera i kryzys. Zresztą ty przecież już inaczej definiujesz kryzysy.

 

*

KOMPENDIUM WIEDZY WSZELAKIEJ

Może myślisz, że jeśli przez ostatnie dwa lata twoja lektura skurczyła się do perypetii Kici Koci czy Świnki Peppy, to nie odnajdziesz się już w pracy na amen. Nie podzielisz się emocjami wyniesionymi z ostatniego festiwalu filmów, bo na nim nie byłaś. Nie śledzisz na bieżąco branżowych nowinek. Nic straconego, mądrości wyniesione z Peppy całkowicie wystarczają w codziennym życiu, też tym zawodowym. No, prawie. Zamiast o mailowych plotkach czy newsach podsłuchanych w dziale HR możesz sypać z rękawa wiedzą, która zawstydzi niejednego rozmówcę na pracowniczej kawce. O podgatunkach dinozaurów i ich nawykach żywieniowych wiesz wszystko, umiesz wyliczyć wszelkie Disney’owskie księżniczki i podyskutować, która z nich mogłaby stać się feministką, gdyby tylko powstała w innych czasach. Znasz przeboje muzycznie od lat 5 do 15 i umiesz je zanucić acapella. I niech nikt nie próbuje cię zagiąć w temacie historii Piastów – przerabiałaś to niedawno ze starszakiem do klasówki. Gdy twoja rozmówczyni myśli, że pomelo to owoc z Azji, możesz otworzyć jej oczy na zupełnie nowe światy. A tak serio, najnowsze pozycje literatury z listy do nagrody Nike czytasz po prostu po 22, gdy w domu robi się złowieszczo cicho i nagle słyszysz własne myśli.

*

CIERPLIWOŚĆ I ZDROWY DYSTANS

Kiedyś chciałaś wszystko mieć tu i teraz, akcja–reakcja. Teraz potrafisz pochylić się nad kamykiem, który utknął w szparze chodnika i razem z dwulatkiem kontemplować jego strukturę. Lub po raz dwudziesty czytać tę samą bajkę, bo dziecięca wyobraźnia podpowiada, że a nuż tym razem autor zakończy historię inaczej? Dbasz o swoje pokłady cierpliwości, to twój selfcare, ale też instynkt samozachowawczy. Gdyby wszyscy umieli zachować rozsądek i dystans do kwestii, które całkiem niepotrzebne urastają do rozmiarów Jowisza, byłoby mniej wojen na świecie. A przynajmniej mniej szargania nerwów. Keep calm to twoja mantra, powtarzasz ją sobie kilka razy w ciągu dnia, w domu, w piaskownicy, w korytarzu przychodni lekarskiej. Bycie cierpliwą mamą ułatwia wiele spraw. Bycie cierpliwym pracownikiem, który nie panikuje bez potrzeby – na wagę złota. Bo prawdziwy problem, to gdy wieczorem przed wylotem na długowyczekiwane wakacje cała trójka dostaje gorączki. Ale to w sumie nie pech, tylko klasyk. Prawda?

*

ASERTYWNOŚĆ

Bycie i elastycznym i asertywnym, to ci to dopiero sztuka. Dla mam, to zwykłe dbanie o własne granice i prawa. Gdy witasz jesienny sezon wirusowy, a grafik przedszkolaka zaczyna się sypać, potrafisz asertywnie ogłosić, że jutro nie pojawisz się w pracy – są rzeczy ważne i ważniejsze. Nie znikniesz jednak z radaru, bo nie pozwala ci na to poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Staniesz na głowie, lekko naciągniesz prawa fizyki i dodatkowy czas w dobie się znajdzie, a praca nie ucierpi. Tylko ty wiesz jak to zrobisz. I choćby niejeden facet cie pytał, bądź asertywna i strzeż tego patentu!

 

*

Niech wam będzie – sporo tu żartu i ironii, ale my w was wierzymy. Zbyt dużo przedsiębiorczych i kreatywnych mam przewinęło się u nas na stronie, żeby było inaczej. Nie bójcie się zawodowych powrotów, są początkiem nowej przygody.

*

Artykuł ilustrują zdjęcia z filmu „Baby boom”. Diane Keaton jest bohaterką z drugiej strony: kobietą sukcesu, która musi się zmierzyć z opieką nad dzieckiem zmarłych przyjaciół. Też nie było jej łatwo, polecamy na wieczór. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.