4 grudnia

Być bliżej natury

Co myślicie o postanowieniach noworocznych? Drażniący, nikomu niepotrzebny pomysł, źródło wyrzutów sumienia i podłego samopoczucia? A może jednak zawdzięczamy im pewną mobilizację i wytrwałość w osiąganiu celu?  Nie bójmy się takich całorocznych podsumowań, bo dzięki szerszemu spojrzeniu łatwiej nam dostrzeć cenne, często pomijane szczegóły. My w przyszłym roku obiecujemy sobie zbliżyć się do natury, choćby o parę kroków.

Pięknym i bardzo zachęcającym przykładem jest dla nas Samia, cudowna dziewczyna z Sokołowska, mama półrocznej Mai (przypomnijcie sobie naszą wrześniową rozmowę). Samia sprawiła sobie późną jesienią działkę, którą wspólnie z przyjaciółmi zabezpieczała przed piewszymi mrozami. Zobaczcie malowniczą relację ze ściółkowania, zgodnego z zasadami permakultury, w obiektywie Mateusza Kowalika.

***

Czym są dla was święta?

Tak naprawdę to dopiero będę to odkrywać. To nasze pierwsze święta w trójkę. Wcześniej okres świąteczny był przez nas traktowany trochę po macoszemu. Zawsze kojarzył mi się z jakimś przedświątecznym szaleństwem, mnóstwem reklam, promocji i szczerze mówiąc – wkurzało mnie to na maksa! Wpadałam do rodziny na wigilijną kolację i pogaduchy, a potem leciałam gdzieś dalej. Ale odkąd jest z nami Maja, wiele rzeczy zwolniło, niektóre nieistotne poszły w kąt, a ważne kwestie się wyostrzyły. Dlatego myślę, że na nowo będziemy sobie definiować i kreować ten czas!
s-9


Twoje świąteczne wspomnienie z dzieciństwa?

 

W moim domu rodzinnym prezenty pod choinkę przynosiły Aniołki. Moja mama zawsze uchylała balkon przed kolacją, żeby umożliwić Aniołkom przyniesienie prezentów. Jak miałam kilka lat, dostałam na gwiazdkę taki ekstra wózek dla lalek. Moja radość była ogromna, ale jeszcze większy był podziw dla Aniołków, że wniosły ten ogromny wózek na 3 piętro! Widziałam to oczami wyobraźni! (śmiech)

 

Bez czego nie wyobrażasz sobie świąt?

Może to oczywiste, ale dla mnie święta to głównie jedzenie (śmiech). Kiedy rok temu wylądowałam na świętach w innym regionie Polski i miałam okazję spróbować innych dań niż tradycyjne śląskie potrawy, to byłam nieco rozczarowana. W mojej głowie chyba mocno zapisał się barszcz z uszkami, ziemniaki, kapusta z grzybami, pierniki według przepisu prababci. Oczywiście zjadłam to, co było na stole, ale nie czułam Wigilii! Skończyło się tym, że dogotowywałam sobie na szybko ziemniaki (śmiech)

Co przygotowaliście wspólnie w naszym kalendarzu adwentowym?

 

W listopadzie nabyliśmy ogródek działkowy, żeby zrealizować moje skryte marzenie, które nosiłam w sobie już od dawna – własna uprawa roślin! Razem z ogródkiem przyszła też do mnie idea ogrodów permakulturowych no i popłynęłam całkowicie w tym temacie (śmiech).

unnamedzdj. Mateusz Kowalik

 

Powiedz, od czego zaczęła się zaczęła Twoja nowa pasja?

Kupiłam sobie książkę „Ogrody permakultury. Dotknąć ziemi” i zaczęłam dowiadywać się wielu niesamowitych rzeczy! Okazuje się, że pracę w ogrodzie można ograniczyć do minimum, trzeba tylko zadbać o ziemię a resztę zostawić naturze. To, co jest ważne, to baczna obserwacja przyrody w różnych okresach, wiedza na temat roślin: co koło czego zasadzić, jaką informację niosą nam rosnące „chwasty” (możemy dzięki nim odczytać, jaką mamy glebę w ogrodzie) czy też zadbanie o zwierzęcych sprzymierzeńców. Zastanawiałam się właśnie, czy da się jakoś pozbyć węży, które lubią tę lokalizację, ale okazuje się, że węże mogą nam się bardzo przydać, bo polują np. na nornice czy krety.  

 Który z etapów pielęgnowania działki uwieczniliście na zdjęciach?

To, co zrobiliśmy późną jesienią, to jedna z ważniejszych kwestii w permakulturze: ściółkowanie. Tak, jak się to dzieje w przyrodzie – jesienią liście spadają z drzew, okrywają glebę przed zimą, dzięki temu również dostarczają do ziemi składniki odżywcze. Także zaścieliliśmy nasz przyszły ogród różnymi warstwami, które będą odżywiać glebę – liście z pobliskich lip, skoszona trawa z pola obok, siano od  rolnika, trociny z zeszłorocznego remontu i kompost.

 

zdj. Mateusz Kowaliks-13

 

Powinniśmy oddawać naturze to, co nam daje, wykorzystywać materiały, które są obok nas, żeby nie wytwarzać zbędnej energii potrzebnej na dostarczanie czegoś z daleka, zwłaszcza, jeśli wiele rzeczy mamy pod nosem! W przeciwieństwie do tradycyjnej uprawy – nie przekopujemy ziemi! To niepotrzebna ludzka ingerencja, która tylko zaburza strukturę gleby, no a przy okazji wymaga od nas dużego wysiłku.

Zaciągnęłam do pracy kilku przyjaciół, którzy akurat nas odwiedzili i razem zaścieliliśmy ogród przed zimą. Na koniec przy akompaniamencie harmonijki zaśpiewaliśmy pieśń dziękczynną dla Natury (trochę na żarty, a trochę na serio).

s-7 s-4

s-8 s-10

 

W okresie zimowym mam zamiar powiesić na drzewach karmniki, żeby zaprosić do ogrodu trochę ptaków. Może zrobię też budkę lęgową, kto wie. Ważną rzeczą jest również kompost – po co organiczne odpadki mają jechać na wysypisko, skoro mogą odżywić ziemię! Dlatego skonstruujemy też kompostownik. Poza drobnymi pracami manualnymi, zimę przeznaczam głównie na planowanie prac ogrodowych, zdobywanie wiedzy (na youtube mnóstwo jest filmików pełnych inspiracji, na różnego rodzaju permakulturowe rozwiązania) no i ciągłą obserwację przyrody. A wiosną wrzucam Maję do chusty na plecy i działamy!

***

Zdjęcia: Mateusz Kowalik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.