O tym, jak niełatwo znaleźć coś dla nastolatków, przekona się każdy błądzący w propozycjach dla dzieci i dorosłych. Mamy dla was dobrą wiadomość, taką na 10+. Jest już sklep, którego szukacie.

Aneta Kowalska, założycielka sklepu 10+, do kolejnych pomysłów biznesowych dorasta razem z dorastaniem swoich dzieci. Będąc mamą maluchów, stworzyła jedne z najciekawszych targów przyciągających rodziców: PCHLI targ projektów dla dzieci, które inspirowane były prowadzeniem marki pościelowej Dobranoc Pchły na Noc. Teraz, kiedy jej macierzyństwo wkroczyło w etap nastolatków, a dookoła cicho i głucho w tym temacie, ruszyła ze sklepem 10+. Pierwszy taki z ofertą skrojoną na miarę drugiej połowy podstawówki, uruchomił się w majówkę i już ma grupę zadowolonych klientów. Zobaczcie, ile tam dobrego i przeczytajcie, jak Aneta znajduje najfajniejsze rzeczy dla waszych nastolatków.

 

 *

Zacznijmy od tego, w jakim wieku są twoje dzieci?

Zosia 12, Franek 10 i Filip 5, dzięki któremu czuję się jeszcze młodą mamą (śmiech).

Jakie były twoje prywatne doświadczenia, kiedy chciałaś im coś kupić?

Bardzo często towarzyszyło mi poczucie rozczarowania, kiedy znalazłam coś, co mi się podobało i w momencie wyboru rozmiaru opcje kończyły się na 10. Tym bardziej, że zawsze kupowałam im trochę większe rzeczy, bo nie lubię ubrań na styk.

To z tych doświadczeń wynika koncepcja twojego sklepu? 

Po części tak. Choć pewnie nie zdecydowałabym się na realizację tego pomysłu, gdyby nie fakt, że nie ma tak sprofilowanego sklepu, którego oferta jest skierowana do dzieci powyżej 10 lat. A mnie zawsze bardzo kręcą pomysły, które mam szansę zrealizować jako pierwsza.

Ostatnio, szukając prezentu dla 12-latka, czułam się zagubiona – mam podejrzenie, że często musisz słyszeć takie historie od klientów. Kim oni są?

Slogan sklepu brzmi: z myślą o nastolatkach, ale klientami są oczywiście ich rodzice, a przede wszystkim mamy. Osoby dokładnie takie jak ja. Mające dzieci w wieku szkolnym (10-15 lat), które z jednej strony są już nastolatkami, ale z drugiej – jeszcze dziećmi. Decyzje zakupowe w dużej części wciąż są po stronie rodziców.

Na etapie koncepcyjnym dużo czasu poświęciłam na dokładne określenie profilu mojego klienta. Wyszło mi, że jest to nowoczesna i świadoma mama, która ma realny wpływ na dobór przedmiotów, jakimi chce otaczać swoje dziecko, ale też potrzebę przekazywania mu określonej estetyki na etapie dorastania. Kobieta, dla której ważna jest oryginalność i jakość. Poszukująca czegoś więcej niż ogólnodostępnych towarów z dużych sklepów. Szukająca inspiracji w internecie – na portalach tematycznych i w mediach społecznościowych. Osoba, która szuka konkretnych produktów w konkretnym czasie. Chce być traktowana indywidualnie i szczególnie. I na koniec, kobieta, która znajdzie w sklepie również coś dla siebie.

Skąd czerpiesz inspiracje, tworząc ofertę sklepu?

Zawsze lubiłam ładne rzeczy. Mam dosyć określony gust i wiem, co mi się podoba. Potrafię też szukać i nie wiem za bardzo jak, ale znajduję w czeluściach internetu to, czego potrzebuję. Pragnę zaznaczyć, że nie spędzam przy tym długich godzin przed ekranem komputera.

Nie jestem też nowicjuszką w temacie. Kilka lat temu tworzyłam kameralne targi projektów dla dzieci, w dużej części modowe, choć nie tylko. Starsze stażem czytelniczki waszego portalu mogą je pamiętać (śmiech). Podchodziły do mnie wtedy mamy, które przychodziły też ze starszymi dziećmi, i mówiły, że wszystko piękne, tylko dlaczego nie ma nic dla starszaków. Zdawałam sobie sprawę z tego braku, tylko wtedy sama miałam maluchy i siłą rzeczy nie czułam do końca takiej potrzeby. Kilka lat minęło, a luka wciąż nie jest zapełniona, więc postanowiłam zrealizować pomysł na 10+.

Nastolatki to chyba niełatwa grupa, zmienna, goniąca za trendami?

I tak i nie. Nie generalizowałabym. Jak wspominałam wcześniej, ofertę dobieram pod kątem nastolatków, które jeszcze w praktyce są dziećmi. Bawią się, nie bronią przed założeniem czegokolwiek innego, co nie jest czarnym, wyciągniętym T-shirtem i podartymi spodniami, choć zdaję sobie sprawę, że ten etap może mnie dosięgnąć (śmiech). Jest to druga połowa podstawówki, gdzie jak wspominałam, wciąż duży wpływ na decyzje zakupowe mają mamy. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Poza tym moja koncepcja na sklep polega m.in. na tym, by nie gonić za trendami. Jeśli chodzi o ubrania czy buty, staram się wybierać rzeczy uniwersalne i klasyczne, które nie przestają być modne po jednym sezonie. Często słyszę i sama się z tym borykam, że najtrudniej kupić jest coś prostego i dobrego jakościowo. Dlatego chcę, aby w 10+ były na swój sposób uniwersalne rzeczy, jak klasyczne sandały, dobrej jakości koszula, trzewiki czy klasyczna parka.

Jaki masz klucz w doborze rzeczy?

Główne zasady są dwie. Moim mottem w kontekście sklepu jest hasło: mniej znaczy więcej i tyczy się to wielu aspektów. Postanowiłam postawić na bardzo konkretne decyzje przy wyborze oferty. I tak, jeśli chodzi o ubrania, mamy w ofercie jedną markę, czyli młodzieżową linię Scotch&Soda. Nie ukrywam, że zawsze miałam do niej wyjątkowy stosunek. Prywatnie od lat jestem ich klientką. Podoba mi się absolutnie w całości, od produktu począwszy, przez jakość, po kwestie wizerunkowe i coś, do czego mam totalną słabość, czyli detale, a nawet metki. W tym są absolutnymi mistrzami, nikt nie ma takich metek jak oni. Od lat jestem ich kolekcjonerką (śmiech).

Jaka jest druga zasada? 

Nie dawać klientom za dużego wyboru. Brzmi to być może kontrowersyjnie, ale doszłam do wniosku, że kiedy wybór jest za duży, to jest trudniej. Tyczy się to zresztą nie tylko zakupów. Takie mamy czasy, że wybór wszędzie ogromny, więc postanowiłam zadziałać odwrotnie. I tak na przykład, z kilkudziesięciu przepięknych kolorów letnich sandałów, jakie otrzymałam w katalogu, wybrałam dwa kolory, trudniej było z klapkami od Freedom Moses, których gama kolorystyczna przyprawia o zawrót głowy, dlatego w 10+ znajdziecie aż 4 kolory, a i tak klienci mają spore problemy z wyborem (śmiech).

Co jest twoim dużym odkryciem?

Największym chyba to, że potrafię współpracować. To takie odkrycie z serii osobistych. Zwykle wszystko robiłam sama, co sprawiało, że moja wydajność była często za mała. Między innymi z tego powodu przestałam organizować wyżej wspomniane targi. W pewnym momencie najzwyczajniej w świecie mnie to przerosło, a jednocześnie miałam duży problem, aby podzielić się pracą. Na szczęście wyrosłam z tego (śmiech).  Miałam też szczęście spotkać Olę, z którą rozumiemy się i uzupełniamy, więc sytuacja jest optymalna.

Co do odkryć związanych ze sklepem – znalazłam świetną markę produkującą plecaki i tornistry. Jestem nimi totalnie zauroczona. Udało się nawiązać współpracę, więc już pod koniec wakacji będziecie mieli okazję się przekonać.

Stworzyłaś też własną linię 10+, opowiedz o niej proszę.

Linia to chyba za dużo powiedziane. Póki co, szyję proste rzeczy z tkanin, które zostały mi jeszcze z dawnej działalności, bo poza targami miałam też swoją markę pościelową dla dzieci – Dobranoc Pchły na Noc. Pod metką 10+ znajdują się więc na razie bawełniane i lniane spódnice na lato i proste torby-worki. Są to króciutkie serie, czasami nawet pojedyncze sztuki, bo nie mam więcej tkaniny. Bardzo się cieszę, bo spódnice okazały się hitem sprzedażowym, więc mam co szyć.

Apetyty rośnie? Masz plany na więcej?

Moim marzeniem jest otwarcie małego sklepu na Żoliborzu, gdzie mieszkam. Mam bardzo określoną wizję tego, jak by wyglądał. Nawet kilka razy już mi się śnił (śmiech). Mam nadzieję, że za jakiś czas to marzenie się spełni.

Na koniec podpowiedz, co mam kupić dwunastolatkowi w prezencie?

To nie jest łatwe zadanie, nawet dla mnie, ale spróbuję pomóc. Ostatnio obdarowuję znajome starszaki grami plenerowymi: piłki do żonglowania, bule lub hopla to prezenty, z którymi nastolatek nie zamknie się sam w pokoju. Polecam również klasyczne puzzle dla miłośników psów lub kotów. Mają 1000 elementów, więc stanowią nie lada wyzwanie. Zapraszam też do działu z książkami, gdzie znajdziesz coś dla młodych podróżników, kucharzy lub tych, którzy poszukują wyjaśnień na nurtujące ich nastoletnie rozterki. Poza tym, praktycznie wszystko w sklepie 10+ nadaje się na prezent.

Dziękuję za pomoc i za rozmowę. Życzę ci szybkiego otwarcia sklepu na Żoliborzu. 

*

Jakie są wasze doświadczenia z rzeczami dla nastolatków? Ucieszyła was wiadomość o powstaniu sklepu 10+? Nas bardzo!

Pełną ofertę sklepu znajdziecie tu: www.10plus.shop

*

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Agata Vera Schiller

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.