miejsca, Podróże

Zrób sobie morze

Słońce wreszcie rozpoczęło "projekt lato" na dobre. My patrzymy w kalendarze i czas niemiłosiernie nam się dłuży do pierwszych wyjazdów nad morze. Choćby i tych weekendowych. Tęsknimy do piasku pod stopami i we włosach, do muszelek gdzieś pochowanych w torebkach (ach, jak fajnie je potem niechcący znaleźć zimą), do kłótni mew wirujących nad wodą. Jeśli w waszych grafikach nadmorskie eskapady widnieją gdzieś daleko na horyzoncie, zróbcie sobie morze sami.

Tak, tu w mieście. Mamy dla was parę inspiracji co zrobić by przez chwilę poczuć się jak nad Bałtykiem. No… może prawie!

IMG_6306

W poszukiwaniu dzikich plaż

Mapa do rąk i śledzimy nasze królowe rzek. Jeśli mieszkacie w Warszawie, Toruniu, Krakowie czy Kazimierzu wytropienie dzikich plaż nie będzie trudne. Ale trzeba wiedzieć gdzie szukać!.

IMG_6220

IMG_6140

Nas radary nie zawiodły. Znalazłyśmy piaszczysty raj pół godziny drogi od rozgrzanego centrum Warszawy. Ciszyca  w faunistycznym rezerwacie przyrody Wyspy Świderskie, czyli dzika plaża dla wtajemniczonych, niedaleko heliportu w Konstancinie! Trzeba wiedzieć przez które krzaki przejść (szukajcie wydeptanej ścieżki) a przed Wami ukaże się biały piasek nadwiślańskich łach.

IMG_6221

Muszle na wynos

Nasze bałtyckie i zagraniczne trofea w postacie muszelek i raf kurzą się na półce. Teraz zrobimy z niż użytek! Choć nasza drużyna morskich wilków znalazła już dwie garście nadwiślańskich muszli, najpiękniejsze okazy, te wyszperane u babci na półce, zabraliśmy ze sobą na plażę w pojemniku . Halo, czy słyszycie szum morza?

IMG_6178

IMG_6005

IMG_6004

Zamknijcie oczy, nogi siup w piach i jak? Troszkę jak na morskich wakacjach, choć brakuje, oj brakuje zapachu smażonej flądry! Wędkować w Wiśle i konsumować nie zamierzamy, pozostawmy tę przyjemność licznym w rezerwacie ptakom.

IMG_6420

IMG_6392

Morska lektura i ryby z Balatonu

Ale żeby poczuć się jeszcze bardziej nadmorsko nasz kapitan i majtek przynieśli ze sobą sporo morskich gadżetów. Jest tatuaż. Ocean na ręce to podstawa. Nadmorski zestaw od Stars in a Jar też gotowy, na brak ryb więc nie narzekamy.

Majtek oprócz konsumpcji dużych ilości arbuza zajmuje się przeczesywaniem terenu … Zbiera piach (ułatwiają mu to lepkie od arbuza ręce) oraz wyławia muszle. Pomaga mu w tym super plażowy duet: wiaderko Scrunch i wielofunkcyjna łopatka Triplet Ocean.

IMG_6146

IMG_5998

IMG_6162

Kapitan (pani Kapitan!) strzeże prowiantu oraz rozkłada skarby na kocu. Pojemna torba podróżna Beaba pomieściła wiele nadmorskich perełek. Na naszej plaży oprócz mrówek, pajączków i rybitw zagościły z wizytą specjalną puzzlowe syreny. Choć na co dzień wolą głębiny oceanu, dziś testują jakość piasku nad Wisłą. Chyba dobrze, że nie testują jakości wody w rzece, na lądzie im z nami całkiem dobrze.

IMG_6091

IMG_6057

Zwłaszcza, że towarzyszą im magnetyczne ryby z Balatonu, czyli nasi węgierscy goście słodkowodni marki Eperfa. Składają się i układają w przeróżne rybne kombinacje, tworząc nowe podwodne gatunki. Ciekawe czy przyjęliby się w Wiśle?  Mała ryba ukleja na pewno tak, choć na co dzień woli zamiast pływania skakać.

IMG_6470

Czas na nadmorskie lektury. Kapitan zadbał nie tylko o pysznego arbuza, truskawy w pojemniku i ciepłe croissanty ale też o strawę duchową. W końcu podczas  długich morskich wypraw lektura to rzecz obowiązkowa. Jest więc klasyka, czyli kolejna cześć przygód rezolutnej Karusi i Piaskowego Wilka. Zakopany w nadmorskim piasku zwierz to skarbnica złotych myśli i porad. Wiecie na przykład, że siniaki na kolanach  to medale za odwagę? Nie zabrakło też książki i rzece, bo przecież każda kiedyś do morza wpada. Pięknie ilustrowana i wydana książka River to poetycka opowieść o małej dziewczynce i wielkiej wyobraźni, która przenosi nas w podróż. Rzeka wije się przez kartki, przepływa przez miasta i dżungle, dzikie krajobrazy i morskie odmęty.

IMG_6127

IMG_6082

A skoro już przynosimy morze do miasta, zapraszamy też króla głębin czyli płetwala błękitnego. Pięknie zilustrowana książka Jenni Osmond wprowadzi nas w świat tych ogromnych ssaków. Wiecie, że ich paszcza pomieściłaby 50 osób? Na szczęście są bardzo przyjazne i zdecydowanie bardziej gustują w krylu.

Morze w butelce

Kapitan zwołuje majtka na pokład, bo choć na fali najprzyjemniej, pora wracać na stały ląd. Były ryby (te małe i te największe), było polowanie na muszle, pogoń za motylami, morska lektura a nawet partyjka w kręgle. Te od Buiten Speel, choć zdecydowanie wolą asfaltowe podłoże, sprawdziły się też w piaszczystych warunkach. Tu Kapitan zdecydowanie zdeklasował majtka, ale ten za to obiecał rewanż w łapaniu mrówek na czas. Wiecie, ten lepki arbuz….

IMG_6037

IMG_6213

IMG_6422

A na koniec, żeby osłodzić pożegnanie z naszym miejskim morzem, zabierzcie jego część ze sobą do domu. Tak, w butelce! Prosty do zrobienia morski suwenir znajdzie swoje miejsce na regale i będzie przypominać o następnym plażowym spotkaniu.

IMG_6246

IMG_6349

IMG_6481

IMG_6458

A wy, macie swoje dzikie plaże w mieście i własne nadmorskie patenty?

zdjęcia: Kasia Karaim

Leave a comment 1 komentarz

  1. A już chciałam polecić cudne miejsce nad Wisłą, rzut beretem od Warszawy, odkryte przez nas dopiero w tym roku. A to Ciszyca właśnie:))) Jest tam cudnie! My znaleźliśmy pełno muszelek, ciszę (pomimo weekendu) i chwilę wytchnienia.
    Teraz marzy nam się znalezienie jakiejś miejscówki niedaleko Warszawy z małym rwącym strumykiem. Może Wy albo ktoś z czytelników takie zna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama