Czas wolny, rodzinne gotowanie

Zero waste, nie marnujemy!

Zero waste to nie kolejny sezonowy trend i modne hasło. To konieczność, choć może jeszcze nie w pełni uświadomiona. Jak gotować, by nie marnować, opowie Jagna Niedzielska. Na zachętę powiemy, że skórka od banana jest jadalna....

Jagna to czarodziejka smaków i połączeń, która zajmuje się wieloma obszarami na styku gotowania i projektowania – architekturą kulinarną! #Zerowaste nie jest w jej wydaniu chwilowym kaprysem, a raczej stylem życia. Spotykamy się z nią na warsztatach w Cook Up, to kolejne spotkanie z cyklu Power Mama, realizowane przy wsparciu marki Beaba. Jak zawsze, jest to też spotkanie towarzyskie mam! Znajome twarze, Malwina, Justyna… i oczywiście dzieci, które szybko znajdują sobie zajęcie w kąciku Janod. A mamy gotują!

 

*

O tym, jak nie marnować jedzenia, jak gotować mądrze, ale też szerzej o filozofii zero waste rozmawiam z Jagną, która podzieli się z wami trzema przepisami. Okazały się totalnym hitem na warsztatach!

Zero waste: powiedz, jaka jest twoja definicja. Ostatnio spotkałam się z przeinaczaniem tego terminu, a nawet myleniem z fair trade!

#Zerowaste w kuchni to droga od planowania i realizowania zakupów, przechowywania, przetwarzania produktów i dopiero na końcu – wykorzystywania resztek. Ważne jest to, że #zerowaste nie jest jednoznaczne z brakiem odpadów, a z ich minimalizowaniem. Odpady mogą być dobre, jeśli są w rozsądnych ilościach i mogą być przetworzone na kompost. #Zerowaste to przewodnik po tym, jak używać produkty spożywcze i co faktycznie nadaje się do wyrzucenia. Dla mnie jest jak przybicie sobie piątki z najlepszym kumplem – kumple zawsze chcą dla siebie dobrze! Dzięki redukcji odpadów, redukcji używania plastików i dobrym zarządzaniu własną kuchnią lepiej mi się żyje.

 

 

Skąd u ciebie zainteresowanie tym tematem, był jakiś punkt zwrotny?

To nie jest świeży temat. Wychowywałam się w domu, za którym stał wieeeeelki kompostownik, dzięki któremu ogród był wypełniony owocami i warzywami. Rzuć nazwę jakiegoś owocu, a jestem pewna, że krzyknę „miałam w ogrodzie”! Mieliśmy nawet szklarnie na dachu garażu, do której można było dostać się przez balkon od kuchni. Babcia trzymała czosnek i cebulę w pończosze, żeby przedłużyć ich świeżość. Owoce z kompotu miały swoje drugie życie w deserze, a na zakupy chodziło się z przemyślaną listą zakupów. Mogłabym mnożyć przykłady, które spowodowały, że #zerowaste zawsze było w mojej kulinarnej krwi. Niemniej jednak miałam kilka momentów zapomnienia, powtarzam – momentów…

Mówi się, że to nowy trend, w duchu rodzącego się pokolenia minimalistów. Ale czy nie jest to tak naprawdę powrót do korzeni, do kompostowników naszych babć, kombinowania co z jedzeniem zrobić?

Mało mnie to interesuje, czy ktoś nazwie zero waste nowym trendem, czy modą. Moim zdaniem jest to styl życia. Modne mogą być dla mnie buty espadryle czy kolory. Natomiast zero waste dotyczy naszego funkcjonowania na co dzień, naszej ekonomii i dobrego smaku. To sposób funkcjonowania, zgodnie z którym możesz żyć bez względu na to, kim jesteś i gdzie mieszkasz. Patrząc na konkretne przykłady, okazuje się, że większość z nas zna i stosuje rozwiązania #zerowaste, np. kopytka przygotowane z gniecionych ziemniaków po obiedzie.

Polska plasuje się wysoko w niechlubnym rankingu dotyczącym śmieci. Zastanawiam się, czy nasza rozbuchana konsumpcja i niedbałość o recykling jedzenia jest wynikiem braków w czasach PRL?

Między innymi. Do tego wszystkiego żyjemy w dobie pięknych zdjęć na Instagramie, zatem musimy ładnie żyć… Czy wiecie, że każdego miesiąca wyrzuca się setki ton samych warzyw i owoców, ze względu na standardy estetyczne? Tylko dlatego, że coś nie wygląda tak jak powinno. Kolejnym problemem jest nadmiar produkcji. Ostatnio byłam w małej hurtowni mięsa, w której jedno z pomieszczeń to tylko produkty, którym kończą się daty ważności. Co z tym się stanie? Większość zostanie wyrzucona, razem z plastikowymi opakowaniami. Idąc tym tropem, plastik jest wszędzie – słomki, kubki do kawy, opakowania na wynos, folie na warzywach, folie w sklepach.

Właśnie dlatego zdecydowałam się, żeby w mojej knajpie Tygiel – miejska kantyna menu było codziennie zmieniane, dzięki temu mamy większą kontrolę nad ewentualnymi odpadami. Do tego opakowania na wynos są z materiałów biodegradowalnych i kompostowalnych. Rabaty mają ci, którzy przychodzą z własnym kubkiem lub naczyniem po śniadanie lub obiad. Zdarza się, że ludzie przychodzą z własnymi garnkami, co mi się bardzo podoba! Świadomość chyba się zmienia, bo goście Tygla bardzo cieszą się z takich rozwiązań, a akcja #zwłasnymkubkiem rozprzestrzenia się w niezłym tempie w wielu lokalach w Polsce.

 

 

Dziś w Cook Up oczywiście gotujemy. Skupmy się na kuchni: nasze podstawowe kulinarne „grzechy” i twoje patenty na nie?

Oto grzechy i sposoby na zadośćuczynienie: obierki, obierki, stos obierków! Wcale nie musimy wszystkiego obierać, skórka warzyw i owoców trzyma w ryzach witaminy i mikroelementy. Czasami wystarczy dobrze umyć, np. warzywa do rosołu. Obierki i ogryzki z owoców – zrób swój ocet jabłkowy albo gruszkowy!

Nadmiar pieczywa. Jeśli nie masz jak zrobić bułki tartej z czerstwego pieczywa, użyj jej do zagęszczenia sosów, najlepszy do tego będzie chleb na zakwasie. A teraz hit: skórka z banana jest jadalna! Jeśli jednak masz opory, żeby jej spróbować, to połóż ją na mięsie podczas pieczenia, dzięki czemu kurczak czy wołowina będą delikatne i wilgotne.

Białka lub żółtka jajek, które leżakują w lodówce z odroczonym terminem wyrzucenia! Wystarczy zamrozić żółtka lub białka. Następnie odmrozić i użyć. Proste?

Zzwiędnięte zioła. Sposobów jest mnóstwo, ale mój ulubiony to posiekanie ziół, wrzucenie do słoika, a następnie do zamrażalki. Za każdym razem, kiedy ich potrzebuję, wyciągam słoik i wydrapuję łyżką odpowiednią ilość.

Dokładne gotowanie z przepisów! Inspiruj się, nie kopiuj. Zamień składnik na ten, który akuratnie masz w lodówce. 

Dobre wieści są takie, że naprawdę większość z grzechów można łatwo naprawić!

Odpowiednie przechowywanie to też ważna sprawa, mówiłaś, że banan przy jabłku szybciej się psuje? 

Tak, banany, jabłka oraz pomidory uwalniają gazy, które przyśpieszają dojrzewanie. Banany szybciej dojrzewają w lodówce, te z czarną skórką są najsmaczniejsze i najzdrowsze. Wspomniana wcześniej pończocha bez lycry to patent na przechowywanie cebuli i czosnku – dzięki temu mają idealny dostęp światła i wilgoci. Pasty warzywne warto zalać olejem lub oliwą, to warstwa ochronna, która sprawia, że możemy je przechowywać w lodówce nie 3 dni, a 7. Pasty, takie jak hummus możesz też zamrozić na 4 miesiące. Zamrażanie jest ekstra. Dzięki niemu możemy lepiej gospodarować pełnowartościowym jedzeniem w naszym domu. Liście sałaty przechowuj w wilgotnym ręczniku papierowym, w lodówce. Suche produkty, takie jak mąki i makarony warto przechowywać w słoikach. Jeśli w cukrze pojawiły się grudki, włóż do niego marshmallow, problem zniknie. Grzyby przechowuj w lodówce, w papierowej torebce.

 

 

Zero waste to nie tylko recykling kuchenny. Prekursorka tego ruchu Bea Johnson pokazała, że można diametralnie zmniejszyć ilość śmieci również w innych dziedzinach: choćby zastępując ręczniki papierowe bawełnianymi wielorazowymi czy kupując ciuchy w lumpeksach. Ty też poza kuchnią zwracasz uwagę na taki recykling?

Zacznę od tego, że nie jestem fanką wpadania w skrajności. Dlatego uważam, że jeśli realizujesz plan zero waste w 20%, to super, tak samo jest super, jeśli realizujesz go w 60%. Każdy powinien znaleźć swoje możliwości. Mój plan głównie realizuję w kuchni, ponadto mam kompostownik, chodzę z własnym kubkiem na kawę, a na zakupy z wielorazowymi siatkami lub woreczkami na warzywa i owoce. Używam naturalnych środków do czyszczenia i pielęgnacji, tworzonych z biodegradowalnych, atestowanych składników. Staram się minimalizować użycie plastiku, dlatego lubię zakupy na targach. 

*

No to serwujemy wam trzy przepisy, które realizowałyśmy razem z marką Beaba podczas warsztatów Cook Up! Czy zostały komuś ziemniaki z obiadu?

***

Pizza ze spodu z gniecionych ziemniaków

Składniki (4 pizze)

1,2 kg ziemniaków gniecionych z obiadu

2 jajka

mąka typu 650

szczypta soli

750 ml passaty pomidorowej

2 łyżki oliwy

2 łyżki miodu

1 łyżka suszonego oregano

1 ząbek czosnku

200 g rukoli

kilka plastrów szynki prosciutto crudo

kilka plastrów koziego sera

pestki z 1 granata, różowy pieprz

 

 

Do dzieła! Cebulę i czosnek drobno siekamy i podsmażamy na oleju rzepakowym, a następnie zalewamy passatą pomidorową. Dodajemy sól, miód i oliwę. Dusimy na ogniu przez ok. 20 minut, mieszając co jakiś czas. Ugniecione ziemniaki mieszamy z jajkami, mąką, solą i zagniatamy jak ciasto. Z ciasta formujemy cienkie pizze i przekładamy na blachę wyłożona papierem do pieczenia. Spody pieczemy przez 25 minut w 220 stopniach (powinno być jak chrupiąca skorupka). Na spody układamy ciepły sos pomidorowy, szynkę, ser, przyprawy.

Spróbujcie zrobić ją razem z dziećmi, jest szansa, że załapiecie się na ostatni kawałek!

 

***

 

30-minutowy bulion z parmezanowymi kluskami

Twarde skórki z parmezanu czy innych serów, wyrzucać? Nie! A przejrzałe banany? Oto prosty przepis na szybką zupę i kluski, które robią furorę.

Składniki (15 porcji)

bulion:

3 marchewki

2 pietruszki

1 por

1/2 selera

1 cebula za skórką

1 garść liści laurowych

1 łyżka ziela angielskiego

1 łyżka ziarenek pieprzu 

1 łyżka soli

10 ml masła klarowanego

4 litry wody

skórka z parmezamu

gałązka lubczyku

kluski:

12 łyżek startego parmezanu

3 żółtka (białka mrozimy na maks. 3 mies.)

szczypta soli

10-12 łyżek mąki typu 650

szczypta zmielonej gałki muszkatołowej

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

Przygotowujemy bulion: marchewki, pietruszki i pora kroimy w grubsze talarki, seler obieramy i kroimy w grubszą kostkę, cebulę ze skórką przekrajamy na pół. W dużym garnku rozgrzewamy masło i podsmażamy na nim dokładnie wszystkie warzywa, do momentu aż staną się brązowe. Zalewamy wodą, dodajemy przyprawy, skórki serów, lubczyk i gotujemy na średnim ogniu przez około 30 minut.

Czas na hit – kluseczki parmezanowe. Parmezan mieszamy z żółtkami, dodajemy sól, gałkę muszkatołową oraz mąkę. Mąkę dodajemy stopniowo, aby uzyskać odpowiednią konsystencję. Ciasto rozwałkowujemy na grubość 1 cm, a następnie kroimy w paski. Wrzucamy do osolonej, gotującej się wody i gotujemy przez około 4 minuty.

 

***

Lody bananowe ze słonym karmelem i poppingiem z kaszy

Składniki

5 bananów, przejrzałych

5 jabłek

4 łyżki miodu

chrupki-popping:

100 g kaszy gryczanej

300 ml oleju rzepakowego

Jabłka zalewamy miodem i dusimy w rondelku na małym ogniu. Blendujemy je na mus, użyłyśmy w tym celu Beaba Babycook. Dodajemy obrane i pokrojone w talarki banany i odstawiamy do ostygnięcia. Wystudzoną masę wkładamy do zamrażarki na min. 3 godziny. Przygotowujemy chrupki, czyli popping: do rondelka wlewamy olej, rozgrzewamy. Kaszę na metalowym sitku zanurzamy w oleju dosłownie na 5 sekund. Uprażoną kaszę odkładamy na ręcznik papierowy. Lody wyjmujemy i posypujemy poppingiem z kaszy. A lody… znikają w kilka minut.

 

W czasie naszych warsztatów był czas na gotowanie, plotki towarzyskie, zabawę z dzieciakami, no i oczywiście jedzenie. Kilka przepisów, kilkanaście osób, a nasze śmieci to zaledwie małe wiaderko – Jagna pokazała nam je na koniec. Da się! Spróbujcie, choćby małymi krokami!

Kolejne warsztaty zero waste w Cook Up tu.

opracowanie i zdjęcia: Kasia Karaim

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama