Czas wolny, Pomysł na podróż

Zakupy na rowerze

Kto już po wakacjach i rozpakowuje walizki? (o nastawianiu trzeciej pralki nie wspominamy). A kto nie ma szkolnych maluchów i właśnie wyczekuje września by dopiero na wyjazd wyruszyć? My do tych szczęściar nie należymy, ale wspominamy dziś pewne miasto, które we wrześniu zdecydowanie nabiera barw. Otrząsa się z lipcowego najazdu turystów, lekko obniża temperaturę i nadal kusi miksem wspaniałej architektury, pysznej kuchni i zachodów słońca na plaży. Barcelona, a gdzie indziej!

Pisałyśmy już tu o fajnych markach dziecięcych rodem z Katalonii i dziś wracamy do niej znowu. Przed nami taki pomysł na weekend: wsiadamy na rowery i zwiedzamy Barcelonę szlakiem wyznaczonym przez.. sklepy dla dzieci. Szalony pomysł?

IMG_7056

***

Nie musimy dodawać, że zwiedzanie tego miasta z poziomu roweru to atrakcja sama w sobie. Ilość pięknych, zdobionych balkonów ukrytych za szpalerami platanów robi niesamowite wrażenie. Jedziemy więc z zadartymi głowami, cykając zdjęcia w przelocie!

IMG_7044

IMG_6789

El Born/ Raval/Barceloneta

Najpierw kawa i churros na jednej z klimatycznych uliczek wokół Placa Commercial na el Born. Wieczorem w tutejszych knajpkach się dzieje, oj dzieje.

IMG_7213

IMG_6990

IMG_6772

Zaczynamy od Mercat del Born, pierwszego w Barcelonie targu krytego stalowym dachem i największego tego typu w Europie. Perełka architektury, a obecnie Centrum Kultury. Wpadamy do tutejszej księgarni Bestiari, znajdziecie tu wszelkie możliwe książki dla dzieci o Barcelonie i drobiazgi, jak puzzle czy kalejdoskop od barcelońskiego Londji.

IMG_6999

IMG_6998

IMG_6826

Książki książkami, ale my jedziemy dalej do super modnego i lubianego sklepu Sugarfreaks. Sklepy dla dzieci w Barcelonie nie zawsze mogą się pochwalić designem, te położone w starej części miasta są często ciemnawe, dość wąskie. Ale tu… świetne minimalistyczne wnętrze i selekcja topowych marek na wieszakach. Oczywiście zabawimy tu chwilę rozmawiając z właścicielką i wzdychając do wieszaków z Bobochoses, Yellow Pelota i Yporque.

IMG_6906

IMG_6895

IMG_6978

Jeśli mało Wam modowych inspiracji całkiem niedaleko, w niepozornej małej uliczce znajdziecie Go Kids. Nieduży, ale jakimś cudem mieści pokaźną kolekcję. Obok skandynawskich metek znajdziecie tu wszystkie hiszpańskie perełki, takie jak: Nice things mini, Nadadelazos, Picnik Barcelona, My Petit Cozmo, Pequeno Tocon czy Pinata Pum. Fajnie, że ta ostatnia marka dostępna będzie też w Polsce!

IMG_6840

IMG_6847

IMG_6849

Uciekamy przed tłumem przelewającym się przez Las Ramblas i szukamy cienia w wąskich uliczkach średniowiecznej dzielnicy Raval. Kiedyś znana z przestępczości a dziś to właśnie tu znajdziecie fajne galerie, małe sklepy lokalnych artystów i klimatyczne knajpki. To co, przystanek na małe co nieco?

IMG_6907

Nie możemy sobie odmówić wizyty w księgarni La Central. Z nowymi książkami dla dzieci pod pachą zahaczamy jeszcze o wystawę w muzeum sztuki MACBA.

IMG_6817

IMG_6809

Ale wzywa nas morze, w końcu dzień bez zachodu słońca na Barcelonecie to dzień stracony. Zbieramy więc siły w naszym rowerowym maratonie, zawracamy na wschód i pędzimy w stronę plaży. Jadąc warto zatrzymać się w malutkim sklepie The Only Fish In The Sea. Z zewnątrz sklep z pamiątkami jakich tu wiele, ale gwarantujemy, że znajdziecie tu coś unikatowego dla  dzieciaków i dla siebie. Kosze, ubrania, drewniane statki, mini deski surfingowe i różne bibeloty związane tylko i wyłącznie z tematem morza. Kto ma małego marynarza w domu?

IMG_6941

IMG_6934

No, nareszcie jakaś porządna ścieżka rowerowa!  Jesteśmy. Relaks, piasek pod stopami, mewy krążące wokół plażowych  barów serwujących sardynki. Mrużymy oczy patrząc na złotą rybę Franka Gehry. Horyzont morza uspokaja i hipnotyzuje.

IMG_7274

IMG_7294

Ale my wracamy na el Born, jeszcze zdążymy do kolejnej kultowej księgarni Abracadabra i jej imponującej kolekcji książek dziecięcych. Właściciel wie wszystko o ilustracji, nic dziwnego więc, że spędzamy tam pół godziny wertując książki katalońskich autorów.

IMG_7533

Eixample/Gracia/

Drugi dzień… a my czujemy się jak po Tour de Pologne. Obiecujemy sobie dziś wersje ‘light’ dla relaksu. Ale na teorii się kończy… bo dziś ruszamy jeszcze dalej, na północ.

IMG_7065

IMG_7044

IMG_7249

Jedziemy przez bulwary Eixample, co i rusz zatrzymując się choć na chwilę przed genialnymi dziełami Gaudiego. Nie możemy na naszej zakupowej trasie pominąć stacjonarnego sklepu Tinycottons. Spośród sklepów w Barcelonie naszym zdaniem jest najciekawszy. Wnętrze, pomysł na prezentację ubrań, nic tu nie jest przypadkowe. Rozmawiamy z Polką, Magdą, która pracuje w firmie i przeglądamy letnią kolekcję. Niestety wyprzedaże jeszcze się nie zaczęły. Na osłodę kupujemy pomysłowe lizaki firmowe i w drogę.

IMG_7090

IMG_7111

Kolejne adresy w notesie, miejsca podpowiedziane przez Melifluo,  speców od hiszpańskiej mody dziecięcej. Sprowadzają do Polski najfajniejsze hiszpańskie marki. Fajnie, że możecie je kupić w nowym sklepie dulce.pl! Zaglądamy więc na chwilę do Boulevard Rosa, galerii handlowej, która mieści kolejne dwa sklepy dla dzieci, Biscuit i Los Suenos de Julietta. W Eixample nie ominiemy też sklepu 248, nie sposób do niego trafić przypadkowo, jest naprawdę schowany i z zewnątrz niepozorny. Jak twierdzą mamy z Barcelony, to on był pierwszy w odkrywaniu ciekawych brandów i nadal dyktuje trendy na rynku dziecięcym.

IMG_7343

IMG_7325

Odpinamy rowery. Im dalej na północ, tym mniej turystów, no może z wyjątkiem Parku Guell. My zdecydowanie bardziej wolimy pobłądzić po uliczkach dzielnicy Gracia. Nagle zaczynamy dostrzegać klubiki dla dzieci, kawiarnie z kącikami dla dzieci, na każdej ulicy mama z wózkiem. Hej, czy to berlinski Prenzlauer Berg? Tak, to dzielnica, która lubią Barcelończycy, a my rozumiemy dlaczego. Ładujemy baterie w genialnej meksykańskiej knajpie Cantina Machito, to absolutnie ‚must eat’ w okolicy!!!

IMG_7140

W planach: kilka modnych butików na Carrer Verdi, kawa na Placa de la Virreina, połączona z wizytą w sklepie z zabawkami Bateau Lune. O, i polski akcent, klocki Wooden Story, jak miło!

IMG_7198

IMG_7159

IMG_7153

Nie ma czasu na zakupy, jesteśmy tak jakby… ‘służbowo’ i pędzimy dalej bo czeka nas jeden z fajniej urządzonych sklepów, prawdziwa gratka dla estety. Petit Armari, to królestwo Numero 74, choć znajdziecie tu też kilka innych marek. Nas urzekły skarpetki od barcelońskiej Hop i kultowe buty hiszpańskie Dolfie!

IMG_7229

IMG_7355

IMG_7234

Skoro czujemy się już jak triatlonistki, jedziemy jeszcze wyżej,w kierunku Tibidabo i wpadamy do la Lluna, la Pruna –  to nasz ostatni adres. Tu już na pewno nie spotkacie przypadkowych turystów, za to sprawdzone barcelońskie marki. Bean’s Barcelona z super miękkimi zestawami czy kostiumy kąpielowe od Errequerre. Melifluo donosi, że już są w Polsce! W Barcelonie na jednym kostiumie w szafie nikt nie poprzestaje, wiadomo.

IMG_7454

IMG_7450

Zła wiadomość, nasz szalony dwudniowy rajd się kończy. Dobra wiadomość, mamy z górki i zjeżdżamy w dół prosto do el Born na zasłużoną kolację. Efekt tych dwóch dni: super miejscówki, fajne napotkane mamy i trylion zdjęć w aparacie.

No, to które kolejne miasto bierzemy pod lupę?

Za inspirację dziękujemy melifluo.pl oraz Barcelona Brands.

zdjęcia: Kasia Karaim

Reklama