Z wizytą u Coodo

W odwiedzinach u Coodo

Coodo obchodzi właśnie drugie urodziny! Za co kochamy ich ubranka? Za sprzeciw wobec wszech panującej bylejakości! Dokładnie za to!

Na warszawskim Mokotowie, tuż obok biznesowych parków, galerii handlowych i pędzącego świata czas jakby się zatrzymał. W showroomie Coodo życie toczy się powoli. Nasza rozmowa również spokojnie płynie, bo rodzinna atmosfera udziela nam się na dobre. Beata – właścicielka marki Coodo – opowiada o swojej pracy, pasji i o Coodach, które są odzwierciedleniem małych wielkich rzeczy dziejących się w naszym życiu. Zapraszam na rozmowę!

 

Beata, jakie miałaś wyobrażenia, kiedy zaczynałaś działalność związaną z Coodo?

Hmm… Wyobrażałam sobie, że prowadzenie własnej firmy – w której zajmujemy się zarówno produkcją, jak i sprzedażą – to trudna, ale i bardzo przyjemna praca. Teraz, po dwóch latach stwierdzam, że jest to o wiele trudniejsze niż mi się wydawało (śmiech), ale jednocześnie daje o wiele większą satysfakcję niż mogłam to sobie wtedy wyobrażać. Wszystkie nasze małe sukcesy, a przede wszystkim sami klienci, dają nam niesamowitego kopa, aby przezwyciężać wszelkie pojawiające się trudności. Często jestem pytana przez innych: czy warto rezygnować z dobrego etatu na rzecz własnego biznesu? Odpowiadam wtedy: oczywiście, że warto! Ale trzeba być gotowym na naprawdę ciężką pracę.

Które marzenia się spełniły?

Punktem wyjścia do stworzenia Coodo było moje marzenie o marce, która będzie wywoływała bardzo określone emocje. Marzenie o stworzeniu kolekcji ubrań, które będą zaspokajać oczekiwania najbardziej wymagających rodziców. Wreszcie marzenie o stworzeniu miejsca, gdzie zakupy będą przyjemnością, a ja i pozostali członkowie Coodownej ekipy po prostu będziemy się dobrze czuć i z chęcią przychodzić codziennie rano do pracy. Mam poczucie, że te marzenie się spełniają… Nie powiem, że się już spełniły, bo nie chciałabym spocząć na laurach (śmiech).

Jak świętujecie drugie urodziny marki?

Nasze drugie urodziny celebrujemy aż przez pięć dni. Dla naszych klientów przygotowaliśmy prezent w postaci rabatu urodzinowego na cały nasz asortyment. Oprócz tego obiecujemy, że w nasze urodziny będzie bardzo słodko i prosimy nie liczyć wtedy kalorii! Urodzinowa atmosfera nie ominie także naszego showroomu, do którego odwiedzenia zapraszamy serdecznie – szczególnie w tym okresie.

Czego możemy spodziewać się przy okazji następnego jubileuszu?

Tego teraz nie zdradzimy, bo nie będzie niespodzianki w kolejnych latach. Chociaż mogę się przyznać, o czym marzymy. Mimo iż funkcjonujemy mocno w świecie wirtualnym, to tak naprawdę jesteśmy dość staroświeccy i najbardziej cenimy spotkania w świecie realnym. Dlatego marzy nam się, aby któreś
urodziny móc świętować w większym gronie naszych klientów, nie tylko wirtualnie, ale rzeczywiście na Coodownym evencie… Ale z tym poczekamy może na bardziej okrągłą rocznicę.

Coodo to wielkie rzeczy dziejące się w naszym życiu każdego dnia. Jakimi wartościami kierujecie się przy tworzeniu kolekcji dla dzieci?

Zawsze powtarzamy, że u podstaw Coodo leżą trzy wartości: prostota, pozytywna energia oraz filozofia slow. Tymi wartościami kierujemy się zarówno w życiu, jak i w pracy przy podejmowaniu wszystkich decyzji biznesowych. Nie inaczej jest przy tworzeniu kolekcji. Dlatego wszystkie nasze kolekcje charakteryzuje minimalizm formy i koloru.

A produkcja? Z nią jest podobnie?  

Przykładamy ogromną wagę do każdego, najdrobniejszego elementu procesu, tak aby finalny produkt był najwyższej jakości, a cały proces przebiegł zgodnie z wartościami marki. Dbamy o to, aby na poszczególnych etapach wykorzystywane były naturalne środki i metody. Ponadto ważna jest dla nas atmosfera pracy, w której tworzone są nasze produkty. Nasze ubrania oraz pozostałe elementy, w tym także opakowania, są w całości projektowane i tworzone w Polsce. Współpracujemy z lokalnymi, zwykle małymi przedsiębiorstwami. Z naszymi dostawcami znamy się osobiście i lubimy razem pracować. Wierzymy, że pozytywna energia ludzka zaangażowana w cały proces powstawania ubranek sprawi, że ubranko przekaże ją finalnemu właścicielowi.

Praca przy kolekcjach i sesje zdjęciowe kojarzą mi się z nerwową atmosferą, terminami i wiecznie rozciągniętymi w czasie projektami. Udaje wam się dopiąć wszystko na ostatni guzik w trybie slow?

Oczywiście! Na przykład ostatnim, niezwykle przyjemnym punktem prac nad nową kolekcją jest sesja, która właśnie jest kwintesencją tych naszych trzech wartości. Jedziemy do jednego z moich ulubionych regionów Polski, czyli do Kotliny Jeleniogórskiej, gdzie czas płynie jakoś tak wolniej. Rano przyjeżdża nasza niezastąpiona fotografka Anita Oblicka z samym aparatem w torbie – nie tworzymy żadnej scenografii, wykorzystujemy jedynie naturalne światło. Nie mam sztabu stylistów, spędzamy naprawdę superslow dzień przepełniony niesamowitą energią miejsca oraz ludzi, a efekt w postaci zdjęć zawsze utwierdza mnie w przekonaniu, że warto działać konsekwentnie, zgodnie ze swoimi wartościami.

Filozofia Coodo namawia do świadomych i rozsądnych zakupów, co dokładnie macie na myśli?

Kiedyś przeczytałam w książce Joanny Glogazy „Slow Fashion. Modowa rewolucja”, że nasze szafy można opisać za pomocą zasady Pareto, tzn., że przez osiemdziesiąt procent czasu nosimy dwadzieścia procent ubrań, i uświadomiłam sobie, jak bardzo to zdanie jest prawdziwe. Mam poczucie, że często tak samo jest w przypadku szafy maluchów. Kompletując wyprawkę, zwłaszcza przy pierwszym dziecku, popadamy w euforię i szaleństwo zakupowe, kupując mnóstwo uroczych małych ubranek, które zakładamy dzieciom raz, a czasami wcale. Bo maluch i tak przez większość czasu nosi ulubione bodziaki czy rampersy.

 

Coodo minimalizuje wyprawkę maluszka do najbardziej potrzebnych na co dzień ubranek?

Staramy się pomóc naszym klientom stworzyć szafę dla malucha, która będzie składała się z jednej strony z możliwie małej liczby ubranek, z czego wszystkie będą rzeczywiście użytkowane non stop, a z drugiej strony – szafę, która będzie dawała wiele możliwości, jeśli chodzi o zestawy o różnym charakterze. I to naprawdę da się zrobić! My stawiamy w naszej ofercie przede wszystkim na wysokiej jakości minimalistyczny basic, który można nosić w każdej sytuacji: w domu, na spacerach, podczas wizyty u babci, ale także podczas ważnych uroczystości – część naszych modeli jest wybierana jako ubranko na chrzest.

Słyszałam od jednej z mam, wiernej fanki waszej marki, że kupuje Coodo, bo wie, że ubranka zostaną z nią na dłużej, dla kolejnych dzieci. To chyba najlepsza rekomendacja waszych produktów?

Wiemy też od klientów, że nasze ubranka, mimo że noszone non stop, służą niejednemu dziecku. Kwitnie handel używanymi ubrankami z naszą metka, co naprawdę nas cieszy, bo świadczy o ich jakości, jak i jest absolutnie spójne z filozofią slow fashion. Dla nas niezwykle ważny jest także aspekt zakupów świadomych, czyli takich, gdy wiemy, co stoi za danym ubraniem – z czego jest wykonane, gdzie szyte, w jakich warunkach… Gdyby każdy z nas interesowałby się tym, dopytywał o to producentów i chociaż w części zmienił swe nawyki zakupowe na korzyść firm, które reprezentują wysoką etyką w biznesie, to naprawdę wymusiłoby to także na tych największych firmach zmianę polityki. Wierzę, że naszymi decyzjami zakupowymi możemy się przyczynić do tego, że nasz świat będzie troszkę lepszy.

Opowiedz o najciekawszych reakcjach mam na wasze ubranka.

Muszę przyznać, że to, co najbardziej mnie pozytywnie zaskakuje w związku z prowadzeniem Coodo, to liczba wiadomości, które dostajemy od naszych klientów, którzy dopiero co otworzyli paczkę oraz od tych, których dzieci już trochę dłużej użytkują nasze rzeczy. Piszą, że ubranka cudne, wygodne, praktyczne, że opakowanie piękne, że czuć emocje i serce, który wkładamy w produkt, w pakowanie, w komunikację. Wszystkie te słowa, komplementy – niezmiennie od 2 lat – tak samo mocno nas wzruszają, cieszą, motywują, dodają wiatru w żagle. Teraz – gdy tak dużo mówi się o negatywnych emocjach w internecie, o wszechobecnym bezsensownych hejcie – nasi klienci udowadniają, że tak naprawdę jest w nas dużo pozytywnej energii, którą lubimy się dzielić. Dumna jestem, że Coodo wyzwala taką energię.

Odwiedzamy dzisiaj House of Coodo. Chciałoby się napisać: tu jest pięknie! Opowiesz nam więcej o waszym showroomie?

House of Coodo to, jak sama nazwa wskazuje, to bardziej dom Coodo, aniżeli sklep w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To miejsce, gdzie nie mamy poczucia, że „obsługujemy klientów”, tylko przyjmujemy gości. Gości, którzy przychodzą porozmawiać z nami, poznać nas, poradzić się, spokojnie skompletować wyprawkę. Staramy się pokazać, że zakupy nie muszą wyglądać tak, jak przyzwyczaiły nas galerie handlowe i sklepy sieciowe, gdzie jesteśmy anonimowi, gdzie jest głośno, intensywnie i szybko. U nas jest ciepło i przytulnie, mamy czas dla naszych klientów. U nas można rozsiąść się wygodnie na kanapie, wypić herbatkę, nakarmić czy przewinąć malucha. Cieszymy się, że coraz więcej klientów regularnie do nas wraca. Co więcej, zdarza się, że klienci przychodzący do nas w gości przynoszą gospodarzom, czyli nam prezenty. To naprawdę niesamowite!

 

Życzy więc ogromnej COOD-ownej rodziny i dziękuję za rozmowę!

 

Dziękuję!

 

Rozmawiała: Marta Szczepanik

 

 

Showroom COODO znajduje się w Warszawie przy ul. Karwińskiej 34, a sklep internetowy znajdziecie tutaj. Jeżeli chcecie zobaczyć inne miejsca z duszą, które miałyśmy okazję odwiedzić, to zapraszam was tutaj.

Zajrzyjcie też koniecznie do naszego cyklu coodotwórczynie, który tworzymy z marką COODO już od kilku miesięcy. Z ogromną przyjemnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.