inspiracje, Wyprawka

Wyprawka Miry

Marianna od 8 miesięcy jest mamą Miry. Temat dla niej całkiem świeży, a mówi o potrzebach małego dziecka ze spokojem, mądrze i rezolutnie. Nie chce inwestować w rzeczy zbędne, jej ulubionym przedmiotem z wyprawki córeczki jest "miękki kocyk o zapachu domu". Zupełnie nas to rozbroiło!

Marianna jest jedną z tych osób, które mają mocny kręgosłup moralny, są świetnie zorientowane w bieżących sprawach i ponad wszystko cenią relacje z rodziną i przyjaciółmi. Własnymi siłami zbudowała butik Cloudmine, jedno z najpiękniejszych miejsc w sieci, od kilku lat organizuje targi mody Bakalie w rodzinnym Gdańsku, a ostatnio upłynnia także swoją imponującą kolekcję ubrań i akcesoriów vintage.

Oburzona sytuacją polityczną w naszym kraju, wraz z mężem Edgarem Bąkiem i we współpracy z wieloma innymi znakomitymi ilustratorami, powołała do życia „Demokrację ilustrowaną”, czyli serię plakatów rozprawiających się z ograniczaniem swobód obywatelskich. Musicie ją poznać.

***

Kto i kiedy przyszedł na świat?

Wiosną zeszłego roku przyszła na świat Mirosława.

 

Co było dla Ciebie ważne, gdy kompletowałaś wyprawkę?

Początkowo było to dla mnie trudne. Walczyły we mnie dwie opcje: z jednej strony chciałam Mirze skompletować piękny zestaw ubranek, przedmiotów i zabawek. Znam wspaniałe polskie marki dziecięce i w końcu miałam okazję zagłębić się bardziej w ten temat. Z drugiej strony czułam, że nie chcę wydawać majątku na rzeczy, które bardzo szybko będą za małe lub zwyczajnie okażą się niepotrzebne.

Wygrała druga opcja. W 90% wyprawka składała się z rzeczy używanych i kilku „talizmanów” z mojego dzieciństwa, zachowanych przez rodziców – misia, bucików, wełnianej sukienki. Jeśli chodzi o pokój dziecięcy, to jest to raczej kąt w naszej sypialni i ograniczył się do łóżeczka (najpierw małego na kółkach, teraz zwykłego ze szczebelkami), półki i komody. Po pierwszych dniach po powrocie ze szpitala nad łóżeczkiem Miry tata powiesił wycinanki, abstrakcyjne kształty i girlandy zdjęte z powitalnych dekoracji. I tak już zostało.

Co było dla Ciebie w tamtym momencie najtrudniejsze? I co Ci pomogło w skompletowaniu wszystkich niezbędnych rzeczy? 

Najpierw trudne było dla mnie to, jak się w ogóle do tego zabrać. Bardzo pomogła mi moja mama, która przeliczała ze mną kaftaniki, prasowała pieluszki i ogarnęła ze mną przestrzeń. Nadal jednak nie wiedziałam dokładnie, ile czego mam kupić i co jest niezbędne, a co można odpuścić. Tak jak przy wielu innych sprawach związanych z ciążą i macierzyństwem, z pomocą przyszły przyjaciółki i znajome.

Dostałam „listy wyprawkowe” od innych mam i dopasowałam je do swojej wizji. Postanowiliśmy, że nie będziemy prawie nic kupować, oprócz fotelika samochodowego. Ta decyzja wynikała z podejścia praktycznego, ale nieoczekiwanie dała nam dużo więcej. Łóżeczko/kołyska, w którym spały dzieci naszych przyjaciół, ubranka po innych maluchach, wózek po Gustawie – pierwszym dziecku z mojej dziewczyńskiej drużyny. Poczuliśmy, że staliśmy się częścią większej całości i ze wzruszeniem podaliśmy pożyczone przedmioty dalej. To ma wielki sens.

Ulubiony przedmiot z wyprawki

Myślę, że będą to kocyki. Dla mnie są esencją opieki i pielęgnacji, jeśli chodzi o przedmioty codziennego użytku. Ten najważniejszy to uszyty na drutach przez teściową z szarej miękkiej wełny. Drugi, również wełniany, od kochanego kuzyna Adama. Bardzo lubimy też białą matę w groszki, sprawdza się podczas turlania i przerwy w zabawie. Codziennie kilka razy używam tych przedmiotów i mam poczucie, że mimo podróży, zmiennej pogody i nowych wrażeń dziecko ma jakąś ciągłość – miękki kocyk o zapachu domu.

Ubranka

Ubranek nie wybierałam – miałam to szczęście, że dostałam je w połowie po innych dzieciach, w drugiej połowie wyszukane w lumpeksach przez moją mamę. Oczywiście było też kilka kupionych jasnych i delikatnych śpioszków na początek oraz jedne od przyjaciółki, w których Mira wyszła ze szpitala. Zostaną na pamiątkę.

Jeśli miałabym jakąś zasadę to jak najmniej różu, nadruków, napisów, kokardek etc. Co nie oznacza braku dziewczęcych akcentów – uwielbiam ubierać Mirę w sukienki na specjalne okazje, ale każda mama przyzna, że na wczesnym etapie, falbanki są tylko utrapieniem i lądują podwinięte pod szyję.

rajstopki Braveling

Kosmetyki

W naszej kosmetyczce są: płyn do kąpieli i szampon dla dzieci, mąka ziemniaczana na odparzenia, oliwka, krem na mróz. I tyle. Na początku przydaje się linomag, sudokrem i krem na ciemieniuchę. Wszystkie inne cuda w naszym przypadku były zbędne, ale każde dziecko ma inne potrzeby.


Akcesoria, książki, zabawki

Dopiero po kilku tygodniach od przyjścia na świat dziecka, zdajesz sobie sprawę z jego realnych potrzeb, jeśli chodzi o zabawę i rozwój. Nie kupowaliśmy żadnych zabawek, na początku Mira była bardzo delikatna i bodźce ją przytłaczały. Po wizycie u fizjoterapeutki odkryliśmy absolutnie wspaniały sklep Słoneczko przy ul. Odolańskiej z zabawkami sensorycznymi. Do dziś ulubioną zabawką Mirki jest subtelna grzechotka w kształcie marakasu. Inna świetna rzecz to kula, w której kręci się szalony miś. To wyjątkowe zabawki z całego świata, rozwijające zmysły.

 

W spadku po starszych dzieciakach dostaliśmy czarno-białe książeczki kontrastowe, a niedawno wyszła nakładem wydawnictwa Wytwórnia polska edycja japońskich tabliczek z kształtami autorstwa Katsumi Komagaty.

Mira lubi też bawić się wielkimi drewnianymi koralami od Bim.Bli. To ten moment, kiedy drewniane klocki i zabawki zaczynają mieć sens, choć nadal najfajniejsze są moje włosy i skórzany pasek taty.

***

zdjęcia: Kasia Bobula

Leave a comment 7 komentarzy

  1. Jestem oczarowana tą rozmowa i praktycznym podejściem mamy Miry. A także klimatycznymi zdjęciami. Fajnie, że zdecydowaliście się na taki artykuł tutaj, w miejscu, które z założenia bazuje na pokazywaniu nietanich, designerskich rzeczy dla dzieci.
    Żeby była jasność, nie mam nic przeciw profilowi ladnebebe, uwielbiam oglądać wyszukane przez Was cudowności, ale bardzo lubię tę przeciwwagę, która się co jakiś czas pokazuje w tego typu rozmowach. 🙂
    Sama jestem w trakcie kompletowania wyprawki i czasami łapię się na tym, ze kupuje kolejną rzecz, „bo ładna”.

    1. Świat jest różny, i to od zawsze staramy się pokazywać. Jeżeli szukasz takich rzeczy u nas zapraszamy do naszego stałego cyklu dzikie dzieci. Jesteśmy dalekie od narzucania czegokolwiek i od oceny. Naszym czytelnikom chcemy pokazywać wachlarz możliwości. Jednak zawsze stawiamy na rzeczy jakościowe – i to jest dla nas najważniejsze.

      1. I za to Wam dziękuję, bo oglądając masę pięknych rzeczy, które wyszukujecie łapie się na tym, ze chcę je mieć, a niekoniecznie muszę. Takie spotkania przypominają mi o tym, że nie muszę. 😉

  2. Bardzo fajnie, że noszenie ubranek po innych dzieciach staje się powszechne, to dobry trend. Ja również dostaję 90% ubrań od innych mam, dzięki czemu od czasu do czasu, mogę pozwolić sobie na kupno wypatrzonej wśród wspaniałych marek perełki 🙂

  3. Cudownie!
    Praktyczny minimalizm rozważnej mamy.
    Sama jestem na początku swojej drogi w komponowaniu pierwszej dziecięcej wyprawki i nie skłamię jeśli powiem, iż właśnie niejednokrotnie takiego głosu rozsądku mi potrzeba. 🙂
    Piękna mama, piękna córka, piękne wnętrza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama