Dziecko, moja wyprawka

Wyprawka Łucji i Neli

Pojawienie się na świecie bliźniaczek zmieniło codzienność Karoliny o 180 stopni. Rodzina 2+1 zamieniła się w rodzinę 2+3 i świat zawirował na dobre. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu!

Pełne podziwu podglądałyśmy tę silną mamę i jej przygodę z macierzyństwem tutaj, i bardzo chciałyśmy poznać ją osobiście, w tak zwanym realu. Gdy zaprosiła nas do siebie, do mieszkania na warszawskiej Woli, wiedziałyśmy, że tuż za drzwiami czekać na nas będzie rodzina, której życie miesiąc temu postawiło bardzo wysoko poprzeczkę i wyzwanie, któremu dzielnie stawili czoła. Trzymając się razem, na dobre i na złe, wspólnie przeżywają cudowne chwile razem. Bliskość, wsparcie, troska o najbliższych i cierpliwość. Tych wartości tutaj nie brakuje, a bliźniaczki o czarujących spojrzeniach skradły ich serca na dobre.

Ciąża Karoliny była ciążą wysokiego ryzyka – jednokosmówkową, co oznaczało, że maleństwa będą bliźniętami jednojajowymi. Jednak niezliczone ilości miłości, które Karolina dostawała od swojego męża Sebastiana i trzyletniej córeczki Antosi wynagradzały jej czas niepewności i oczekiwania.  Z takim wsparciem ani przez chwilę nie przestawała wątpić, że sobie poradzi.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Antosia – niezwykle energiczna i kochająca wszystko, co związane z kosmosem, dziewczynka, nie mogła doczekać się siostrzyczek, które, jeszcze zanim pojawiły się na świecie, nazwała swoimi dzidziusiami. Dla niej czas oczekiwania na rodzeństwo trwał całą wieczność. Rodzice przygotowywali ją na to wydarzenie, ale również bardzo dużo opowiadali o tym, jak wiele zmieni się w ich życiu. Teraz, w trakcie codziennych spacerów, pędząc radośnie na rowerze, dumnie prowadzą całą piątkę ku ich wielkiej przygodzie.

 

 

 

W większym składzie dopiero uczą się funkcjonować. Dłuższe wypady za miasto, które tak bardzo kochają, muszą jeszcze chwilę poczekać, ale póki co – wszystko wynagradzają im wspólne gotowanie, czytanie ulubionych książek i spacer z Antosią do ulubionej lodziarni. Podziwiając codzienność Karoliny i to, jak wielkie wyzwanie niesie za sobą bycie mamą bliźniaków, nie mogłyśmy nie podpytać o jej wyprawkowy niezbędnik. O produkty, bez których nie wyobrażałaby sobie pierwszych miesięcy z dziewczynkami. Przeczytajcie, co nam powiedziała!

 

 

 

 

*

UBRANKA

Ich wybór był chyba moim największym dylematem. Nie wiedziałam, kiedy urodzę, a co za tym idzie – nie mogłam ocenić, jak duże będą dziewczynki. W naszej wyprawce znalazły się malutkie body kopertowe i spodenki. Te kupowałam głównie w sieciówkach. Bardzo lubię też ubrania, za którymi idzie dobra jakość i interesujące printy. Tutaj uwielbiam między innymi bluzy, spodenki i bluzki Bobo Choses, kombinezony, czapeczki Gray Label i Yellow Yarny Yakbody Kukukid oraz ubranka Organic Zoo. Większość tych rzeczy jest jeszcze za duża, ale dzieci tak szybko rosną! 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

 

 

*

KOSMETYKI

Od dłuższego czasu używamy przeważnie naturalnych kosmetyków, bez parabenów, laurylosiarczanu sodu i zbędnej chemii. W pielęgnacji dzieci im mniej, tym lepiej. Do kąpieli używamy żelu do mycia marki Phenomé na zmianę z masłem shea z Ministerstwa Dobrego Mydła, które można rozpuścić w wodzie albo posmarować nim maluszka. Hitem okazał się być olejek do masażu i kąpieli z Iossi. To właśnie tym olejkiem Antosia masuje stopki siostrom, pomagając mi przy pielęgnacji niemowląt. Jeśli chodzi o chusteczki nawilżone, to tu również sprawdza się zasada im mniej, tym lepiej. W domu używamy głównie wacików kosmetycznych i wody, ale gdy wychodzimy, zawsze zabieramy ze sobą chusteczki WaterWipes. Do tego bambusowe pieluchy i zestaw gotowy. 

 

*

AKCESORIA

Antosię karmiłam piersią dwa i pół roku. Nie wyobrażam sobie, by przy bliźniaczkach tego nie robić, dlatego w mojej wyprawce nie mogło zabraknąć wygodnej poduszki do karmienia. I ta od Red Castle sprawdza się idealnie. Dostosowuje się do ciężaru dziecka, dzięki czemu maluch nie zapada się w nią. Dzięki niej coraz częściej karmię Nele i Łucję jednocześnie. Tak jest po prostu szybciej, szczególnie, kiedy wychodzimy z domu. 

 

 

 

 

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jeśli już o spacerze mowa, to nie mogło – przy takiej liczbie rzeczy – zabraknąć torby. Wybrałam torbę Lassig. Zależało mi na klasycznym wyglądzie i stonowanym, niekrzykliwym kolorze. Torba Lassig sprawdza się idealnie, jest bardzo pojemna, ma wiele kieszeni wewnętrznych – na pieluchy, otulacze, chusteczki, notes lub książkę i wszystko inne, czego akurat nie może zabraknąć pod ręką. 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

 

 

Hitem wyprawkowym okazała się mata do przewijania z Leander Furniture. Na co dzień stoi na komodzie, a na czas kąpieli zabieramy ja do łazienki. Po kąpieli zawijamy dziewczynki w ręczniki Lassig – są duże i bardzo chłonne, a co ważne – szybko schną. Pamiętam swoje wyobrażenie o pierwszej kąpieli. Antosia pod prysznicem, dziewczynki w wanience. Najpierw jedna, później druga i wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni pójdziemy je uśpić. Rzeczywistość okazała się nieco inna. Nela płakała, Łucja zasnęła w wanience, a Antosia po 3 minutach wybiegła cała w pianie. Jedno z nas musiało gonić ją po domu, a drugie w pocie czoła wykąpało dwa noworodki niemal równocześnie. Teraz dochodzimy do wprawy w tym temacie i kąpiel staje się przyjemnością, Antosia pomaga, myje dziewczynkom brzuszki delikatną gąbeczka Lullalove. Kiedy maluchy śpią, w kąpieli ląduje Antosia i jest to też nasz czas na wspólne zabawy i robienie eksperymentów z piany. 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

 

 

 

 

*

TEKSTYLIA

Przed narodzinami dziewczynek byłam przekonana, że przesadziłam z liczbą kocyków, otulaczy, pieluch muślinowych i bambusowych. Ale przy bliźniakach, jeśli o takie rzeczy chodzi, nigdy nie ma „za dużo”. Dziewczynki lubią być ciasno otulone, więc tutaj sprawdzają nam się wszelkiego rodzaju pieluszki. W naszej wyprawce znalazły się bambusowe otulacze Bim Bla, które super sprawdzają się w gorące dni, kocyko-otulacze Lassig i wełniane kocyki od  Yellow Yarny Yak. Niedawno też zaczęłam nosić dziewczynki w chuście, uwielbiam mieć je blisko, a wtedy one błyskawicznie zasypiają.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

 

 

*

ZABAWKI

Jeśli chodzi o zabawki, to tu też wyznajemy zasadę, że im mniej, tym więcej. Niemowlęta w pierwszym okresie swojego życia widzą głównie kontrastowe barwy, dlatego wybraliśmy na początek trzykolorową piłeczkę Takane, kontrastowe karty CzuCzu i książeczkę Skip HopDziewczynki uwielbiają też piękną pozytywkę LeoLeo, która wisi nad przewijakiem. Wyglądem cieszy ona moje oko i uspokaja dzieciaki podczas przewijania. Liczba przytulanek również powoli się powiększa. Te od Sigikid póki co tulą do snu Antosię, ale jestem pewna, że niedługo zasną z nimi również jej młodsze siostry. Kocham drewniane i rozwojowe zabawki, więc takich również u nas nie zabraknie. Wiedziałam też, że w naszej wyprawce musi pojawić się duża mata na podłogę od Sleepee, bo jak wiadomo, podłoga to najlepsze miejsce dla rozwoju ruchowego dziecka! Kładę Łucję i Nelę na macie, dzięki temu mam je na oku i mogę z Antosią poukładać wspólnie puzzle.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

 

 

 

*

Karolina, dziękujemy, że pokazałaś nam kawałek waszego świata, opowiedziałaś o wyprawce i ugościłaś pyszną bezą. Mamy nadzieję – do zobaczenia!

Ulotne i piękne chwile codzienności Karoliny i jej córeczek możecie zobaczyć również tutaj.

 

*

Zdjęcia: Monika Kraińska

Tekst: Marta Szczepanik

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama