Dziecko, moja wyprawka

Wyprawka Antoniego

Mama półtorarocznego, tryskającego humorem chłopca opowie o tym, co jej zdaniem jest w wyprawce dziecka niezbędne, a co można sobie darować. Posłuchajcie kilku cennych rad zdolnej fotografki i doświadczonej mamy, Joasi Bogusławskiej.

Choć, jak Asia mocno zaznacza, najlepiej słuchać swojej intuicji, bo każde dziecko i każda mama mają właściwe tylko sobie potrzeby. Ale jedno jest pewne – kierunek: minimalizm sprawdzi się zawsze i zaoszczędzi nam zarówno stresu związanego z poszukiwaniami przedmiotów idealnych, jak i czasu zmarnowanego na dokonywanie zwrotów.

Podążamy tropem przemyślanych wyprawkowych wyborów Marianny, właścicielki butiku Cloudmine. Wyprawka jej córeczki Miry to dla nas perfekcyjna symbioza pięknego z pożytecznym. Zobaczcie interesujący wariant tego podejścia, który reprezentuje Joasia.

***

Kto i kiedy przyszedł na świat?

 Antoni vel Tonio urodził się 16 października 2015 roku.

Jaka była wyprawka twojego synka?

Przemyślana i raczej minimalistyczna. Pracuję projektowo, w ciąży celowo nie brałam wielu zleceń, starałam się relaksować i cieszyć chwilą, a przy okazji miałam sporo czasu na poszukiwania i podejmowanie racjonalnych decyzji. Bardzo rzadko kupuję już coś w świecie rzeczywistym, jestem szperaczem internetowym. Godzinami wertowałam sklepy online, leżąc na kanapie lub na kocu w parku. Sam proces szukania był już swego rodzaju celebracją nadchodzących zmian. Dzięki temu też uchroniłam się od kompulsywnych zakupów, o które w moim przypadku dużo łatwiej w sklepach stacjonarnych. W zasadzie całą wyprawkę skompletowałam online. Jedyne, co pojechałam obejrzeć na żywo, to wózek, ale zamówiłam go i tak przez Internet.

torba Radosna Fabrykapojemnik i sztućce Beaba, etui na pieluszki i chusteczki nawilżane, żel do mycia 2 w 1oliwka i krem Momme, szlafroczek MouMout

Co było dla ciebie ważne, gdy kompletowałaś wyprawkę?

Znalezienie równowagi pomiędzy ceną, jakością i wzornictwem. Jestem estetką, bardzo lubię otaczać się pięknymi przedmiotami, za których dizajn nierzadko trzeba sporo zapłacić, ale w tym wypadku miałam swego rodzaju barierę psychologiczną. Wiedziałam, że wiele z nich jest na chwilę. Starałam się więc znaleźć kompromis, o który – ­przy dzisiejszej bogatej ofercie produktów – wcale nie tak trudno. Prawdziwym wyzwaniem okazało się określenie początkowych liczb pieluch, tetrówek czy ubranek, a przecież zawsze miałam wokół siebie mnóstwo dzieci, bo jeszcze jako studentka psychologii opiekowałam się małym chłopcem. Niby nie byłam zielona, a jednak nigdy wcześniej nie zastanawiałam się na takimi szczegółami i, co gorsza, nie ma tutaj złotego środka. Każdy musi znaleźć swoją drogę i podjąć wyzwanie przewidzenia swoich potrzeb.

Ale na pewno jest coś, czym warto się zasugerować.

Nie zawsze trzeba sugerować się doświadczeniami innych mam (śmiech). Dzieci są różne, nasze potrzeby też. Ja starałam się kupić tylko to, co wiedziałam, że na pewno będzie mi potrzebne, a całą resztę dokupić w późniejszym czasie. Wbrew pozorom na początku ma się sporo czasu, bo noworodek sporo śpi, a więc jeśli czegoś nam zabraknie, możemy zamówić online albo pójść do sklepu. Ja na przykład nie kupowałam ubranek w rozmiarze 56, bo bałam się, że nigdy ich nie użyję. Jestem wysoka, Tonio zapowiadał się duży. Ostatecznie na start mierzył 51 cm i w ubrankach na 62 tonął, tak więc tata w dzień wyjścia ze szpitala miał kurs do sklepu po zapas ubranek w rozmiarze 56. Takich rzeczy nie da się zaplanować.

 


Co najbardziej ci się przydało, a w co niepotrzebnie zainwestowałaś?

Najbardziej przydała mi się pierś. A nawet dwie (śmiech). I pewnie dlatego nie przydał mi się laktator. W ciąży planowałam niezależność, a potem okazało się, że zdecydowanie wolę zniewolenie (śmiech). Drugi raz pewnie nie kupiłabym też już dużego, wolnostojącego przewijaka, bo Antoni zaczął się przekręcać na brzuch już w 4 miesiącu i robiło się niebezpiecznie. Za to dobrze wspominam kosz mojżeszowy, pełniący rolę łóżeczka. Przenosiłam go z sypialni do salonu, zabierałam do znajomych i na wyjazdy. Bardzo sprawdziły mi się otulacze, dzięki którym Anotni mniej się wybudzał i lepiej spał – używałam elastycznych, na suwak (woombie). Mimo wielokrotnych prób, ze zwykłych pieluszek syn zawsze się wyzwalał.

Potem przerzuciłam się na śpiworki, z których korzystam do dzisiaj i nie wiem, co będzie w chłodne noce, gdy z nich wyrośnie. A, i nie kupujcie kocyków! Na pewno dostaniecie kilka w prezencie. Ja kupiłam i mam teraz w domu imperium kocyków. I tetrówek. Posłuchałam innych mam, że używa się ich w ilościach hurtowych, a mi się prawie nie przydały. Tonio w ogóle nie ulewał, do karmienia wolałam ubrania dla matek karmiących niż motanie się szmatką, a jak już trzeba było coś wycierać, to wolałam ręcznikiem papierowym tudzież chusteczkami. Niezbyt długo wytrwałam też przy podgrzewaczu do ręczniczków, których używałam do przewijania zamiast chusteczek jednorazowych. Poległam przy próbach doprania ich.

kubek i pojemnik Beaba, kocyk La Millou, miś Kaloo, ochraniacz Muzpony

 

A co jest twoją ulubioną rzeczą z wyprawki? Czy zachowasz sobie któryś z przedmiotów wyprawkowych na pamiątkę?

Staram się kolekcjonować przeżyte chwile, obrazy i emocje, a do przedmiotów się nie przywiązywać. Miałam kiedyś tendencję do zbieractwa i już jakiś czas temu postanowiłam zabić w sobie ten sentymentalizm (śmiech). To chyba miało związek z zakotwiczeniem w przeszłości. Dzisiaj staram się patrzeć w przód i uczyć się życia tu i teraz. Z drugiej strony pewnie łatwo mi tak mówić, bo nawet nie przymierzałam się jeszcze do oddania niczego z wyprawki. Mam nadzieję jeszcze z tych rzeczy skorzystać. A gdy przyjdzie czas rozstania, to zapewne coś sobie, a kiedyś Antoniemu, pozostawię.

Czy sama masz taką rzecz ze swojej wyprawki, zachowaną przez rodziców?

Ostatnio siostra mojej mamy przypomniała mi, że leży u niej moja pierwsza lalka. U mnie gdzieś znajdą się jakieś pluszaki z dzieciństwa, ale i tak najcenniejsze są dla mnie stare fotografie. Myślę, że to właśnie je będę pokazywać Toniowi, gdy tylko trochę podrośnie, chociaż już teraz lubi oglądać zdjęcia i filmy ze swoim udziałem.

Wymień pięć niezbędnych, Twoim zdaniem, rzeczy w wyprawce niemowlaka.

Świadomie wybrane pieluchy: bez toksycznych komponentów, oddychające, minimalizujące zanieczyszczenie środowiska.

Wygodny wózek, sprawdzający się na każdej nawierzchni.

Nosidło – gdy potrzebujecie bliskości, na szybkie wypady, podczas których wózek tylko wadzi, no i oczywiście w podróży.

Otulacze i śpiworki.

Lanolina – idealna na wszelkie podrażnienia skóry tak dziecka, jak i mamy.

Zawsze chciałam cię zapytać, gdzie znajdujesz tak fajne ubranka dla Antka. Czy zechciałabyś podać kilka swoich sprawdzonych źródeł? 

Te poszukiwania to taka moja mała grzeszna przyjemność (śmiech). Albo zboczenie zawodowe, nie wiem. W sumie z branżą mody dziecięcej jestem związana już od ładnych paru lat. Kiedyś redagowałam dział mody w „Kikimorze” i tak zaczęła się moja miłość do mody dziecięcej. Potem selekcjonowałam marki do mojego sklepu Ouou. To mi dało na pewno podstawy i wiedzę, czego i gdzie szukać. Gdy Antoni zaśnie, a ja osunę się bezwładnie na kanapę, to czasem zamiast czytać książkę, przy której i tak zasypiam po jakiś 5 sekundach, wertuję nowe kolekcje dziecięce. To dla mnie jak pudełko lodów o smaku masła orzechowego. Ale często na oglądaniu się kończy.

Wiele rzeczy z wyprawki Antoniego było z sieciówek, bo wówczas mniej, a lepiej/drożej do mnie nie przemawiało. Wolałam więcej/taniej i pranie raz w tygodniu, a nie codziennie. Oczywiście przejechałam się czasem na jakości, ale na szczęście nie zawsze. Teraz Antoni zdecydowanie rzadziej zmienia rozmiar, więc mogę już być wierna zasadzie mniej, a lepszej jakości. Mam trochę rzeczy po wspomnianym sklepie a poza to wspieram polskie marki: Efvva, Miszkomaszko, Raspberry Republic, Kółko i krzyżyk, Kukukid, Pocopato, Booso, Hey Popinjay, Coodo. Z sieciówek bardzo lubię Lindex.

ubranko Kukukid

Która piosenka najbardziej relaksuje Antoniego?

Jedyny moment, w którym Antoni wydaje się być zrelaksowany, to przy piersi. Przez resztę czasu w zasadzie się nie zatrzymuje. Ale prośba, by włączyć „lalala” pojawia się na ogół chwilę po przebudzeniu, więc ma szansę stać się prawdziwym melomanem. Gdybym miała wybrać jego ulubiony utwór, postawiłabym na Torreadorów George’a Bizeta, przy którym dryguje i tańczy na przemian. Gdy każe zmieniać utwory, to na tym zawsze się zatrzymuje. Składanki Klasyka dla dzieci część II słuchałam bardzo dużo jeszcze w ciąży, może dobrze mu się kojarzy (śmiech).

***

Zdjęcia: Joanna Bogusławska

Leave a comment 2 komentarze

  1. świetny artykuł i piękne zdjęcia! ja z kompletowaniem wyprawki byłam kompletnie skołowana, miałam całe mnóstwo wątpliwości na co postawić, a najwięcej nerwów chyba mnie jednak kosztowało kupowanie wózka gdzie też właśnie chciałam postawić na funkcjonalność i solidną konstrukcję ale nie chciałam rezygnować z ładnego wyglądu- nie było łatwo, ostatecznie jednak padło na barlettę z adamexu i muszę przyznać, że zarówno jako gondola jak i jako spacerówka spisała się wzorcowo, teraz żałuję, że nie miałam tak jak Ty kosza mojżeszowego bo faktycznie sporo wędrówek nocnych mogłam zaoszczędzić

  2. Przepiękny chłopczyk na zdjęciach! 🙂 W takich niebieskich oczach ciężko się nie zakochać.^^ U mnie zakup wyprawki jakoś tak prosto i bezproblemowo przeszedł. W sumie moja córeczka większość ubranek, zabawek i łóżeczko odziedziczyłam po starszej kuzynce. Bardzo nam to ułatwiło dużo rzeczy no i przede wszystkim zaoszczędziliśmy. Te odłożone pieniądze postanowiliśmy przeznaczyć na porządny wielofunkcyjny wózek. Dużo naczytałam się w internecie opinii, rozmawiałam ze sprzedawczyniami w sklepach i w końcu wybrałam, trochę inaczej niż Renata :), też od adamexu, ale vicco. Wózek jest super i cieszę się, że środki, które mogły pójść na śpioszki, z których mała zaraz wyrośnie, przeznaczyliśmy na ten wózek, który posłuży nam bardzo długo. Opłacalna taka pokoleniowa wyprawka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama