miejsca, Podróże

Wrocław okiem Żorżeta

Lubicie tempo dnia w mieście? Oddychacie i odpoczywacie biegając po muzeach, kawiarniach, parkach, sklepach...? My sporadycznie też, dlatego chętnie robimy sobie krótkie wypady poza miasto... do innych miast. Tylko czasem brakuje nam pomysłu jak spędzić czas w miejscu, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy. Grzebiemy w sieci, czytamy rozmaite opinie, dopytujemy... A gdyby tak zapytać tych, którym można zaufać w ciemno?

Wspólnie z Olympus zapraszamy was na nowy cykl #miastookiem, w którym razem z zaproszonymi rodzinami, będziemy zaglądać do ulubionych zakamarków ich metropolii. Przed Wami całkowicie subiektywne rodzinne miejskie przewodniki, sfotografowane przez mamy najwygodniejszym aparatem na świecie Olympus Pen.

Zaczynamy od Wrocławia. Naszym przewodnikiem jest Justyna, fotografka rodzinna, autorka bloga zorzeta.pl.

My znamy Wrocław ze spacerów w środku lata, kiedy to biegamy z mapą w dłoni i odszukujemy kolejne krasnale, kręcimy się na karuzeli w Parku Staromiejskim, aż w głowach nam się zakręci, skaczemy po kamieniach w Ogrodzie Japońskim… Ale co zrobić i gdzie się udać, kiedy słońce zachodzi moment przed godziną 16:00? Jesteście ciekawi dokąd zabierze nas Justyna? No to ruszamy jej przetartymi szlakami.

***

Gniazdo

Pokonując codzienną drogę do pracy mijam Gniazdo – bardzo fajną kawiarnię serwującą rewelacyjną kawę i wszystko, co do niej pasuje. Samo Gniazdo urządzono w taki sposób, aby każdy poranek, po przekroczeniu  progu kawiarni, wydał nam się lepszy. Na miłą atmosferę wpływa długa ława z mikro stoliczkami, przy których siedzi się vis a vis baru. Dzięki temu pijąc kawę i zagryzając ją którymś z bajgli lub ciast (są świetne!), ma się wrażenie że zostaliśmy zaproszeni przez gospodarza do wspólnego biesiadowania. Polecam!

Bar Barbara

Bar Barbara to kawiarnia i jednocześnie miejsce mocno związane z kulturą, gdyż znajduje się tu centrum informacyjne ESK Wrocław 2016. Dzięki temu Barbara pełni rolę sceny dla wielu aktywności  artystycznych: spektakli teatralnych, spotkań, warsztatów. Barbara jako kawiarnia to kilkanaście stolików, rozmieszczonych na dużej, otwartej powierzchni. Zwykle zamawiam pyszną kawę i  ciasto, ale w weekendy przychodzimy tu też czasem na obiad. Menu jest krótkie, ale jedzenie smacznie zdrowe. Nasze dzieci uwielbiają chodzić do Barbary, gdyż mają tam swoja “kryjówkę” – niesamowicie zaaranżowany kącik do zabaw.

Mleczarnia

Stare wrocławskie miejsce, z genezą na krakowskim Kazimierzu. Udało się tu przenieść klimat Krakowa i rozwinąć w coś bardzo lokalnego i wyjątkowego. Cudowny dziedziniec, kasztan przynoszący cień latem… a zima? Kawa przy gazecie, domowe ciasto, obfite śniadania… i ludzie. Wchodzą, wychodzą, zostają, mijają… można tak tutaj do wieczora. Siedzieć, czytać, rozmawiać. Oferta Mleczarni zadowoli najbardziej wybrednych. Często tutaj wracam.

Nadodrze Cafe

Coraz bardziej modne Nadodrze Cafe, zaczyna się niepozornie. Mieści się wśród linii kamienic i biurowców, przy ul. Drobnera. Przyjemnie jest tutaj zajrzeć, zanim pójdzie się dalej, by zaszyć się wśród starych kamienic i ulic dawnego Wrocławia. Serwują rewelacyjne jedzenie, a o wolny stolik jest naprawdę trudno! Warto jednak czasem zaczekać… Miejsce sprzyja temu, aby spędzić w nim nawet całe popołudnie. Gdy za oknem zimno, w Nadodrze Cafe grzejemy się ciepłem i zapachami tego miejsca, zajadając pizze z gorgonzolą i popijając najlepszy wywar imbirowy jaki miałam okazję kosztować.

Pan Pablo

W przypadku Pana Pablo, określenie “concept store”, pasuje jak ulał. Sama koncepcja sklepu jest prosta i oryginalna jednocześnie. Jeżeli szukasz butów, oryginalnych dodatków, czapek, okularów, plecaków, skarpetek – dla siebie, dla niego, znudziły Cię sieciówki, a zakupy kojarzą Ci się z koszmarem, przyjdź do Pana Pablo. Sklep wygląda tak, że nie chce się z niego wychodzić – bardzo miła obsługa, mnóstwo kolorów, oferta wyeksponowana idealnie… Tylko oglądać i…kupować. Pan Pablo uzależnia i ustawia zupełnie inny standard robienia zakupów. Warto mu ulec.

Kino Nowe Horyzonty

Gdyby nie Roman Gutek, nie byłoby Nowych horyzontów we Wrocławiu. Gdyby nie festiwal, nie powstałoby kino Nowe Horyzonty – jedyny w swoim rodzaju multipleks z kinem artystycznym, ambitnym, dla każdego, ale nie dla wszystkich. Najlepiej do Kina NH przyjść wcześniej , żeby  przed seansem zjeść pyszną quesadille, wypić wino, poczytać o kinowych nowościach, spotkać znajomych (jeżeli Wrocław to miasto spotkań, to Kino NH wpisuje się w tę ideę idealnie). Po tym wszystkim, można już spokojnie pójść na film, a po nim… czekać na kolejny.

Dobra Karma

Do Dobrej Karmy trzeba przychodzić regularnie. Menu się zmienia w zależności od pór roku. Lubię tę restaurację nie tylko z powodu pysznych dań opartych o produkty sezonowe,  ale też ze względu na dyskretny, kameralny wystrój i otwartą kuchnię, która nadaje miejscu ciepła i domowego uroku. Jeżeli będziecie, koniecznie spróbujcie też regionalnego piwa – przemiła obsługa na pewno wam coś poleci.

Niezły dym

Najlepsza pizza w mieście! Tak, jestem subiektywna. Kto jeszcze nie próbował, niech się przekona sam, na własnym podniebieniu. W “Niezłym Dymie” jest “po włosku” – prosto, estetycznie, bez szaleństw bo… najważniejsza w pizzerii jest pizza! A ta jest tutaj idealna: super ciasto, sos i wyjątkowe, nie tylko lokalne, składniki w oryginalnych połączeniach. Co ważne, piec w “Niezłym dymie” pracuje pełną parą, więc na pizzę czeka się naprawdę krótko.

The Root

Można wymyślić dziś coś ciekawego, jeśli chodzi o uliczne jedzenie ”na drogę”? Można. Udało się to The Root, gdzie można zamówić pyszne wegańskie potrawy. Wegańskie sushi? Palce lizać. Tortille z meksykańskim tofu? Najlepsze na świecie! Wszystko to wygodnie podane, w przemiły sposób i za rozsądną cenę. Dlatego lubię tę chwilę na przystanek w The Root, po której znowu mam siły biec dalej.

Ależ przewodnik! Każde z miejsc chcemy doświadczyć! Dziękujemy, bardzo miło się wspólnie szwendało. Z ujemnymi temperaturami tuż za rogiem, dobrze mieć listę miejscówek, w których można się ukryć, ogrzać i spędzić miło chwile.

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez Justynę aparatem Olympus Pen.

***

Planujecie może odwiedzić przyjaciół w sąsiednim mieście, albo chcielibyście gdzieś ruszyć na weekend ale nie wiecie co możecie zrobić jak już tam dotrzecie…? Napiszcie w komentarzach jakie miasta chcecie, żebyśmy odwiedziły i skrupulatnie sfotografowały w niedalekiej przyszłości.

Leave a comment 1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama