Czas wolny, Pomysł na podróż

Włochy z dziećmi

Włóczykije, włóczykije, jak się Wam na świecie żyje... Pamiętacie tę piosenkę z "Lata Muminków" wydanego na płycie winylowej i odtwarzanego po wielokroć na babcinym adapterze? Otóż włóczykijom żyje się dobrze. Przyglądają się, zachwycają, stawiają czoła przygodzie i czerpią z tych przeżyć maksimum radości. Spójrzcie na rodzinę Mereczów i ich relację z włoskiej wyprawy. AV5C1908 AV5C2198 Na czele klanu stoi ojciec, który na co dzień czynnie działa w ruchu oporu w mokotowskim Mordorze. Mama Oleńka to filmowy człowiek-orkiestra. Zajmuje się wszystkim: od koncepcji i scenariusza, przez zdjęcia, reżyserię po montaż i kompozycję. Od niedawna prowadzi także kanał na YouTubie: Merecz On The Go Córki Tosia i Malinka to dzielne towarzyszki wypraw, które w drodze czują się jak ryby w wodzie. Wkrótce na świat przyjdzie Miłka, która w komfortowych warunkach maminego brzucha zwiedziła już Wrocław, Łódź i Londyn. AV5C2300 AV5C4942 Gdzie byliście i kiedy? W sierpniu zeszłego roku – dla przeciwwagi po azjatyckiej włóczędze rok wcześniej – zdecydowaliśmy się na rajd Warszawa-Sycylia-Warszawa. Jak dojechaliście na miejsce? Autem, bo auto atuty ma. Przede wszystkim ciągle przemieszczaliśmy się z miejsca na miejsce, więc samochód był akurat. Poza tym do bagażnika można zapakować co się chce – ot, choćby drona – i przywieźć dowolną ilość pamiątek. Gdzie się zatrzymywaliście? Pierwszą noc spędziliśmy w Zagrzebiu, później był Szybenik (1 noc), skąd pojechaliśmy do parku narodowego Krka, Dubrownik (3 noce), następnie promem w poprzek Adriatyku przepłynęliśmy do Bari (1 noc), skąd ruszyliśmy do Katanii, po drodze zwiedzając Alberobello i groty Castellana (2 noce), następnie już na Sycylii między innymi wjechaliśmy na Etnę i zwiedziliśmy Syrakuzy, skąd przerzuciliśmy się do Milazzo (2 noce), żeby popłynąć na Wyspy Liparyjskie z wulkanem Stromboli. Stamtąd już w górę włoskiego buta – przez Neapol (2 noce), Rzym (3 noce), Florencję (1 noc) i Pizę do Livorno (2 noce) skąd pociągiem eksplorowaliśmy Cinque Terre. Potem długim skokiem przez Ferrarę i Parmę do austriackiego Graz (1 noc) i do domu. Wszystkie te miejsca i większość najciekawszych przygód udało nam się uwiecznić w króciutkich, acz intensywnych impresjach filmowych. Co jedliście? Pizza, pasta, pasta, pizza... Tosia za najlepszą na świecie i w historii rzecz jaką jadła uważa margheritę z małej pizzerii w Dubrowniku, którą – z braku wolnych miejsc – zjedliśmy na schodach (potem, rzecz jasna, musieliśmy znowu tam wrócić). Nie zapomnimy włoskich lodów, ale nie w sensie, że z automatu, tylko w kulkach – każda tak ze trzy razy większa od standardowej polskiej kulki. Oraz granite! Najlepiej limonkowy. To zmielony lód z sokiem lub syropem, genialny w upały. W Neapolu odkryliśmy wyjątkową restaurację, która za dnia jest zupełnie niepozorna, wręcz niewidoczna, a wraz z zapadnięciem zmroku zaczyna się magicznie rozrastać, tak mniej więcej 1 stolik/10 min., aż do apogeum około północy, gdy biesiaduje tam w najlepsze kilkadziesiąt osób obsługiwanych przez ekipę rozwrzeszczanych wniebogłosy kelnerów (106 Via Casanova, tuż przy zejściu do podziemnego parkingu). Podają tam najlepsze świeże owoce morza w dobrej cenie. Delizioso! AV5C3630 AV5C2195 Najwięcej frajdy sprawiało Wam: Dzieci zawsze najlepiej bawiły się na plaży – wytchnienie i czysta zabawa. Merecz-Ojciec został pilotem drona i po partyzancku, sfilmował z góry i Etnę, i Stromboli, Rzym, Florencję i Pizę, aż wpadł do morza i utopił kontroler oraz należącego do małżonki iPhone’a, którego używał w charakterze podglądu lotu. Czy się opłacało, można sprawdzić na filmikach z wymienionych miejsc. Co zrobiło na Was największe wrażenie? Wulkany! We Włoszech są ich czynne trzy (jedyne czynne europejskie wulkany poza Islandią). Etna, na którą wjechaliśmy kolejką linową i dżipbusem, a potem się wspinaliśmy (3300m n.p.m.), Stromboli, który pluł ognistą lawą (really, really, wow!) i Wezuwiusz, uśpiony od 1944 roku, wciąż może budzić grozę, szczególnie z perspektywy Pompejów. https://www.youtube.com/watch?v=d2znjoEx8ww  5 miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć: Wulkany (hurtem), klimaty a la Praga-Północ w Neapolu (najwięcej kapliczek z neonami oraz suszącego się prania – lekko na zachód od skrzyżowania Via Casanova i Corso Giuseppe Garibaldi), Koloseum, okolice klimatycznego hoteliku Pensione Pendini w samym sercu Florencji (freski w sypialni!), kolorowe wioski na zboczach skał Cinque Terre. A co można sobie odpuścić? Watykan z pewnością posiada niesamowite zbiory, ale tłumy jakie są tam wpuszczane bez limitów nie pozwalają na kontemplację. Co trzeba ze sobą zabrać? Aparat fotograficzny (Ola), „wodne buty” do chodzenia kamienistych plażach (dzieci), drona (Merecz-Ojciec). Gdzie warto pójść na zakupy? Wyjątkowym miejscem na zakupy niezwykłości są Syrakuzy. Jest tam trochę małych autorskich sklepiko-warsztacików i artystycznych galerio-butików, gdzie każdy znajdzie jakieś unikalne cudeńko (na przykład serwis do kawy, którego wszystkie elementy zostały perfekcyjnie posklejane z różnych). Warto też iść na włoski targ gdzie można znaleźć pyszne owoce, sery i szynki. Na przykład w Parmie skąd wywodzi się i parmezan, i szynka parmeńska. [gallery type="rectangular" ids="26209,26210,26208"] Jakie przywieźliście pamiątki z podróży? Trochę makaronu, trochę sera, klika kamieni z wulkanu, stary rybi szkielet znaleziony na plaży, długą szyszkę z Katanii, włoskie wino, opaleniznę i nieżywego iPhone’a. Piosenka, która najbardziej oddaje klimat Waszej podróży? To zależy, czy w trakcie, czy post factum. Podczas podróży młodzież życzyła sobie nieustannie audiobooka Wiedźmina, i to chyba on wyznaczał klimat podróży. Ale potem, już po zmontowaniu filmików, nie sposób nam oddzielić wspomnień od wrażeń. I tak już pewnie zawsze Szybenik będzie rozświetlony pogodnym „Sun Ray” zespołu Conveyor, Wyspy Liparyjskie to „Naked Lunch” Jahzzar’a, Florencja uroczą Jenny Mayhem („Seeing Stars”), a Neapol charakternym „No Means No” by Freak Fandango Orchestra!

Leave a comment 4 komentarze

  1. Pięknie i cudownie z tym,że najpiękniejsze są Dziewczynki. Gratuluję Pawle miło na Was patrzeć i miło Cie widzieć po kolejnych latach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama