fotorelacje, Podróże

Witaj wiosno!

To pierwsza taka relacja z wakacji, bez dystansu, bez wspominania i tęsknoty, bo dziejąca się w tej właśnie chwili. Z tęsknoty za wiosną, Ewa i jej rodzina co roku udają się w okresie zimowym do ciepłych krajów - tym razem wybrała Andaluzję i Barcelonę.
W ten sposób, wcześniej witają się z otulającym jak koc ciepłem i długimi słonecznymi dniami, kończącymi się po wieczorynce, a nie po obiedzie. Posłuchajcie, co jeszcze sprawia, że w Hiszpanii tak przyjemnie spędza się zimę.

***

Kiedy najlepiej, twoim zdaniem, zacząć wyjeżdżać z dziećmi? Czy w ogóle istnieje idealny moment?

Istnieje – jak najszybciej!  Jak to zwykli mówić nasi rodzice „małe dziecko, mały kłopot, duże dziecko, duży kłopot”. Moim zdaniem to zdanie tyczy się także podróżowania. Poza tym im szybciej zaczniemy z dzieckiem jeździć, tym szybciej się ono przyzwyczai. My zaczęliśmy wyjeżdżać jak nasza pierwsza córeczka Tosia miała 3 miesiące, teraz ma 4 latka i uwielbia podróżować.

 

 

Gdzie wyjechaliście na ferie zimowe?

Mamy taką tradycję, że co roku zimą wyjeżdżamy na 1,5 miesiąca w cieplejsze miejsce. Wykorzystujemy zalety pracy zdalnej i szybciej zaczynamy cieszyć się wiosną.

W tym roku postawiliśmy na Andaluzję, której architektura od dłuższego czasu zachwycała nas na zdjęciach. Barcelona wyszła przypadkiem, firma męża ma tu swój oddział, więc przy okazji on zwiedził biuro, a my z dziewczynkami miasto.

I nadal tam jesteście, szczęściarze. Kiedy wracacie do Polski?

Tak, wyjechaliśmy w połowie stycznia i zostajemy aż do końca lutego.

Jak tam dotarliście i jak zaplanowaliście powrót?

Z Gdańska do Barcelony dolecieliśmy samolotem. W Barcelonie wynajęliśmy samochód i przyjechaliśmy na Costa del Sol. Na koniec oddamy samochód na lotnisku w Maladze i wrócimy samolotem, z przesiadką w Kopenhadze.

Jaka pogoda czekała na Was po przyjeździe?

Podobno trafiliśmy na wyjątkowo zimny tydzień w Barcelonie. Ale nam 10 stopni, wiatr i deszcz zupełnie nie przeszkadzały w poznawaniu i cieszeniu się urokami miasta.

 

Na Costa del Sol, z kolei, czekała na nas wiosna. Jest ok. 15-20 stopni i – co najfajniejsze – słońce zachodzi dopiero ok. godziny 19.

 

Cudownie! A jak się przemieszczaliście na miejscu?

W Barcelonie głównie na nogach (z jednym pasażerem w wózku (śmiech). W Andaluzji mamy do dyspozycji dodatkowo samochód.

Gdzie mieszkaliście?

W Barcelonie mieszkaliśmy w dzielnicy El Poble Sec, w typowym barcelońskim mieszkaniu, ciemnym, wąskim, z balkonem wychodzącym na dziedziniec i zapachami unoszącymi się z knajp zlokalizowanych na dole. Bardzo fajny klimat, ale na krótko (śmiech).

Na Costa del Sol mamy wynajęty duży dom. Potrzebowaliśmy większego miejsca, ponieważ odwiedza nas tu rodzina.

W obu miejscach wynajęliśmy nocleg przez nasze ulubione airbnb (przy dłuższych wynajmach zdarza się, że cena jest niższa nawet o 65%).

Co zrobiło na Was największe wrażenie?

Życzliwość Hiszpanów i ich chęć do niesienia pomocy. Zdarzyło nam się zapytać o przystanek autobusowy. Pytana osoba nie umiała nam pomóc, ale zapytała kolejnej, ta jeszcze następnej, aż zebrała się grupka ludzi, z którą próbowaliśmy po polsko-hiszpańsko-angielsku rozwiązać problem. Udało się!

A oprócz tego architektura, przepiękna. No i oczywiście detale – słynne azulejo czy kolorowe doniczki z kwiatami, zdobiące fasady budynków.

 

5 miejsc, które trzeba zobaczyć.

W Barcelonie, polecam spacer uliczkami La Barcelonety, z przerwą na kawę lub kieliszek sangrii w barze z widokiem na morze. I przechadzkę na wzgórze Montjuic, z którego roztacza się niesamowity widok na całe miasto, połączoną ze spacerem po El Poble Sec i przerwą na tapas w jednym z barów na ulicy Carrer de Blai.

W Andaluzji na razie podoba mi się wszystko. Każdym miejscem, które odwiedzamy, jestem zachwycona. Do tej pory największe wrażenie zrobiła na mnie niesamowicie położona i naprawdę piękna Ronda. Obowiązkowym punktem jest oczywiście most łączący miasto.

 

 

Jadąc do Rondy polecam też odwiedzenie wioski Smerfów, miasteczka Juzcar, ulokowanego w górach, które zostało całkowicie przemalowane na niebiesko. To fajna atrakcja dla dzieci z dużym i pięknie położonym placem zabaw.

Polecam też plaże na Costa del Sol, które w styczniu i lutym są kompletnie puste. Temperatury są tak wysokie, że można śmiało spędzić tu cały dzień, opalając się i bawiąc z dziećmi, jedząc tapas w barze na plaży, a na koniec oglądając zachód słońca.

Twoje najmilsze wspomnienie z podróży do Barcelony i Andaluzji.

Jest ich ogrom! W zasadzie każdy dzień tu spędzony obfituje w miłe wspomnienia.

A te najgorsze?

Podróż z Barcelony na Costa del Sol. Złapałyśmy z dziewczynkami rotawirusa, podróż była wyjątkowo męcząca, a zamiast po drodze odwiedzić pustynię Tabernas i przenocować w San Jose, w hotelu z widokiem na morze, spędziliśmy ciężką noc i dzień w hotelu przy autostradzie.

Co warto spakować do walizki wyruszając do Andaluzji i Barcelony?

Stoperan (śmiech). A tak poważnie, to apteczkę z lekami i krem do opalania. I aparat!

Jakie pamiątki przywieziecie do domu?

Zdjęcia! Po powrocie zawsze wywołuję fotoksiążki. I opaleniznę. Tym razem przywieziemy też trochę ceramiki i płytek azulejo, ponieważ jesteśmy oczarowani hiszpańskim wzornictwem.

Jaka piosenka najlepiej oddaje klimat Waszej wyprawy?

Podczas pobytu w Barcelonie na okrągło podśpiewywaliśmy, każdy w swoim rytmie, „Barcelona, Barcelona”, piosenkę z filmu Woodiego Allena „Vicky, Cristina, Barcelona”.

Na Costa Del Sol, jak na Słonecznym Wybrzeżu przystało, śpiewamy „Iść, ciągle iść w stronę słońca”, ona sama się tutaj nuci.

 

Leave a comment 2 komentarze

  1. Czuję się zainspirowana. W tym roku koniec zimy to u nas powitanie nowego członka rodziny, ale za rok, czemu nie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama