Mama, Rozmowa, spotkanie

Warsztat mamy

Pracownia Justyny Chrabelskiej jest świetlista i utkana bujnie kwitnącą roślinnością. Zewsząd zerkają na nas donice z troskliwie zaopiekowanymi kwiatami, drzewkami cytrynowymi, krzakami pomidorów i rabatkami ziół. Pogoda jest dziś łaskawa. Podaruje nam sporo rozproszonego światła, od którego nie raz zmrużymy oczy ale miejsce nabierze dzięki niemu dodatkowego blasku. Justyna w jakiś tajemny sposób kumuluje w sobie to okalające jej warsztat światło i nim promienieje. Może to sprawka jedwabistych blond włosów albo białej dziurkowanej bluzki z letniej kolekcji, którą włożyła. Uśmiechnięta od ucha do ucha, zaprasza nas do środka i żartuje od samego wejścia. Ze śmiechu parę razy w trakcie naszego spotkania zapomnę, o co miałam zapytać! Częstuje nas rurkami z bitą śmietaną i bakaliami, do filiżanek nalewa bawarkę i w tych sympatycznych okolicznościach gawędzimy sobie beztrosko o tym, jak ważna jest piękna przestrzeń do pracy, trochę o surfowaniu, uprawianiu ogródka i byciu mamą. jch-73 Będzie to pierwsza odsłona nowego cyklu w ładnebebe - Warsztat Mamy - w którym pragniemy zaznajamiać Was z tym kawałkiem twórczej przestrzeni mam, który ma przecież ogromne znaczenie w codziennej pracy i w naszym funkcjonowaniu. Wiemy o tym doskonale, bo za parę dni także i my zmienimy swoją lokalizację na piękne i inspirujące cztery kąty, a nasza ekscytacja jest o niebo większa niż u dziewczyn z Pointer Sisters. Tymczasem zapraszamy Was na przechadzkę po niezwykle klimatycznej pracowni Justyny Chrabelskiej.

******************

Może zacznę od pytania, które zawsze zadawały nauczycielki na pierwszej lekcji po wakacyjnej przerwie: Justyna, jak spędziłaś wakacje? Aktywnie! W lecie opuszczam Warszawę i większość czasu spędzam na łonie natury. Uprawiam swój ogród i podróżuję. Po dwóch miesiącach lubię wrócić do miasta z nową energią do działania. Resztę roku spędzam ciężko pracując, tworząc i realizując wiele projektów w ciągłym pędzie, więc te dwa miesiące są skumulowane w jeden wielki odpoczynek. Na tegoroczne wakacje zabrałam ze sobą encyklopedię roślin- zielnik. jch-53 jch-50 Faktycznie, zielono tu u Ciebie. Zapraszałaś nas do siebie właśnie wtedy, kiedy już balkon zakwitnie. Skąd u Ciebie botaniczne zainteresowania? Odkąd pamiętam, interesuje mnie natura i to, jak zioła mogą nam służyć. Czego używać na poprawę zdrowia, jak robić domowe kosmetyki. Od zawsze hoduję rośliny, mam swój ogród warzywny. Lubię wiedzieć, co jem i podawać własne zbiory dziecku. To wspaniała zabawa i nauka obserwacji. Pamiętam, że gdy byłam mała siałam nasiona i cierpliwie czekałam na plon. W Warszawie mam wiele roślin domowych i tarasowych, ale to poza miastem jest mój prawdziwy wiejski ogród. Śmieję się, że brakuje mi tam tylko kilku białych owieczek do strzyżenia trawnika! [gallery type="rectangular" size="full" ids="34961,34962"] A gdzie się nauczyłaś aranżowania przestrzeni? Jestem tym pochłonięta od dzieciństwa. Wychowałam się w artystycznej rodzinie, póżniej były studia na wydziale grafiki. Nieustannie urządzam i umilam sobie otoczenie. To najbardziej mnie inspiruje. Aranżowanie przestrzeni towarzyszy mi również w pracy. Zajmuję się projektowaniem wnętrz, przygotowaniem wystaw czy prezentacji prasowych. Wymaga to ciągłej pracy kompozycyjnej, którą bardzo lubię. Twoja pracownia przypomina ogród. Sporo w niej kwiatów doniczkowych a w wazonie cięte peonie. Od dziecka pasjonuję się botaniką, nazwami i właściwościami roślin. Komponuję bukiety, dekoruję kwiatami wnętrza i ogród. Moja pracownia tonie w kwiatach: świeżych, doniczkowych, egzotycznych jak bananowce czy cytryny ale i pospolitych. Wiosną mam tu sezon warzywny: pomidory, zioła, lawenda. Latem, gdy jest sucho, zostają tylko sukulenty i jukki, dla których trudne warunki pogodowe to pestka. Czy masz jakieś swoje sekretne miejsca, gdzie kupujesz kwiaty? Kwiaty kupuję po prostu wszędzie. Największą radość sprawiają mi jednak zimowe zakupy na giełdzie w Broniszach, gdzie w grudniu można kupić pęki świeżych kwiatów. Nie da się nie zauważyć, jaka jesteś fit. Przed chwilą zarzuciłaś sobie nogę na głowę! Dużo tego sportu w Twoim życiu? Sport to dla mnie styl życia. Lubię wszystko robić szybko, wolę biegać niż spacerować. Oprócz sportowej rywalizacji, ważny jest też stan ducha, jaki daje ruch. Na co dzień muszę się ograniczać do krótkich przebieżek, które robię sobie nawet w czasie pracy w okolicach pracowni, gdzie jest wiele pięknych parków. Gdy mam okazję, jadę na narty albo surfing. W tych dyscyplinach lubię drugą stronę swojej natury – zazwyczaj ostrożna i rozważna - w wodzie lub na stoku uwielbiam dreszczyk ryzyka i prędkość. [gallery type="rectangular" size="full" ids="34969,34964"] Zdarza Ci się ćwiczyć z Jadwisią? Często gimnastykuję się z moją córeczką. To raczej krótkie sety przy muzyce albo zwykły taniec. Ma ona tutaj swój kącik zabaw, kiedy towarzyszy Ci w pracy. Opowiedz o tym miejscu. Dlaczego zdecydowałaś się na pracownię przy  ulicy Frascati? Dla mnie bardzo ważne jest otoczenie. Nie tylko samo wnętrze mieszkalne, ale i okolica. Trudno mi się skupić, gdy wokół panuje bałagan czy bezład architektoniczny. Nie bez znaczenia jest też lokalizacja biznesowa. Centrum Warszawy to dobry punkt dla każdego. Szczególnie okolice Placu Trzech Krzyży, gdzie widać jeszcze fragmenty niezniszczonej, przedwojennej Warszawy. Cieszę się, że pracuję w tak pięknym miejscu z historią. ladnebebe_justyna_kącik jadzi4 A co było przed Frascati? Moja pierwsza pracownia mieściła się nieopodal, w przedwojennej kamienicy na ulicy Mokotowskiej, która wtedy dopiero stawała się modną handlową ulicą, jaką jest dziś. To tam się wszystko zaczęło? Na Mokotowskiej projektowałam stroje dla moich pierwszych klientek i razem z zaprzyjaźnionym krawcem szyliśmy pierwsze sukienki na miarę. Z czasem zaczęły powstawać pełne kolekcje składające się z wielu modeli. Wtedy poczułam, że potrzebuję więcej miejsca. Przeniosłam się niedaleko na cichą, klimatyczną ulicę Frascati. Dziś mam tu swój showroom, biuro, pracownię prototypową i taras - mój mały ogród w środku miasta. Od kilku sezonów prezentacje kolekcji robię właśnie tu. Bardzo lubię te kameralne spotkania. To nie tylko okazja do przyjrzenia się z bliska tkaninom i wykończeniom, ale także czas na przyjacielskie rozmowy. Gdy odbywa się prezentacja, w każdym pokoju swoją premierę ma inna seria.
 Ostatnio jedno wnętrze zamieniło się w salę kinową z kanapą i rozłożonymi skórami, a na rzutniku wyświetlany był film promujący nasze produkty: Justyna Chrabelska Travel Kit. Inny pokój pachniał naturalnymi kosmetykami, które mamy od niedawna w naszej ofercie. Można było je wypróbować i posłuchać o historii ich powstania. W ostatnim wnętrzu zaprezentowaliśmy regularną kolekcję i dodatkową mini serię piżam LOUNGEWEAR. Czyli miejsce do pracy ma dla Ciebie zasadnicze znaczenie? Przestrzeń do pracy jest ważna. Tu mogę się skoncentrować a moje klientki dobrze się w niej czują. W ten sposób spędzam wiele czasu na spotkaniach w miłym towarzystwie, w przyjemnym wnętrzu i ładnej okolicy. Czego chcieć więcej? [gallery type="rectangular" size="full" ids="34906,34908"] Zauważyłam, że masz u siebie kilka niezwykłych krzeseł. Jak się tu znalazły? Zbieram klasyczne dizajnerskie krzesła. Moje ulubione to metalowe fotele z rattanem Marcela Breuera - projekt z lat 20. i małe krzesełka sarenki z lat 60-tych z polskiego „Ładu”, które miałam jeszcze jako dziecko. jch-66 Jakimi zasadami kierujesz się w pracy? Co pozwala Ci opanować tak różne sprawy, którymi musisz się zajmować prowadząc własną firmę? Podobnie jak ład we wnętrzach, sprawy też lubię mieć uporządkowane. Zawsze robię listy rzeczy do zrobienia i je odhaczam. Przydaje się to w prowadzeniu firmy. Wyznaczam zadania i je realizuję, dzielę obowiązki, organizuję. W ten sposób mogę wprowadzać artystyczne wizje w życie. Lubię moja pracę i możliwości, jakie mi daje. Wykonując ją, łączę wszystkie swoje umiejętności w jedno. Daje mi to wspaniałe uczucie spełnienia, które towarzyszy mi od początku działalności. Cieszę się, że nadal udaje mi się trzymać poziom i mieć swoich zadowolonych odbiorców - to najważniejsze. jch-118 jch-97 Co Cię pociąga w modzie? Fascynuje mnie wielki wpływ, jaki ma ona na nasze samopoczucie. Czy w Twojej rodzinie ktoś interesował się modą? Jako mała dziewczynka podziwiałam, jak Mama i Babcia odbierały od krawcowych jedwabne ubrania. Szyły sobie na zamówienie misterne bluzki i sukienki. Podobało mi się, że taka rzecz mogła być używana przez kilka sezonów i nie wychodziła z mody. Dlatego mam kilka takich bluzek w swoich zbiorach, które przypominają mi dzieciństwo. Materiały wykorzystane do tych projektów z wiekiem nabierają tylko szlachetności. Mama i Babcia nie lubiły sztucznych tkanin - wybierały najczęściej jedwab, len i wełnę a ja chodziłam w bawełnianych sukieneczkach. Brakuje mi czasów gdy miało się kilka rzeczy, ale świetnej jakości. Teraz ludzie zasypują się stertami poliestru, niszczącego się po kilku miesiącach a nawet tygodniach użytkowania. [gallery type="rectangular" size="full" ids="34976,34971"] jch-100 Wspominałaś o krzesłach, które były w Twoim dziecięcym pokoju a teraz są z Tobą w pracowni. Zgaduję, że tych pięknych rzeczy Twoi rodzice mieli w domu znacznie więcej...
 Pamiętam marmurowy, prosty wazon na kwiaty, w który Mama wkładała czasem zwykłą gałązkę migdałowca albo hodowanego zimą pękatego amarylisa. Do stołu nakrywało się piękną zastawą. Jako dziecko chłonęłam artystyczną atmosferę panującą w domu. Moi rodzice są architektami i ja sama myślałam o tej drodze. Bardzo lubiłam malować i budować makiety domków. W pracowni mojej cioci scenografki było mnóstwo jej obrazów, projektów i kostiumów teatralnych, co zawsze robiło na mnie ogromne wrażenie. Myślę, że zainspirowało mnie do tworzenia i myślenia o modzie jako dziedzinie sztuki. Także dziś pracując uciekam myślami do dziecięcych lat, gdy w plisowanej spódniczce wędrowałam na ulicę Profesorską na lekcje pianina. Cieszę się, że moi rodzice zwracali uwagę na detale, bo teraz sama potrafię je dostrzec. jch-94 jch-34 Jak określiłabyś styl, wokół którego zbudowałaś markę? Staram się mieć w asortymencie strój i akcesoria na każdą sytuację: zarówno wieczorowe sukienki z odkrytymi plecami jak i eleganckie zestawy złożone z jedwabnych spodni i ozdobnego topu. Bazę kolekcji stanowią jednak głównie luźne ubrania, które z dużą swobodą można nosić na co dzień. Jak mówiłam, zwracam uwagę na detale. Proste formy wzbogacam różnego rodzaju wycięciami czy falbanami. Przeplatam motywy botaniczne z geometrycznymi. W kolekcjach ready – to - wear podoba mi się swoboda, jaką mam przy pracy i satysfakcja z tego, że moje klientki wybierają już gotowy produkt. Zupełnie inaczej pracuje się przy projektowaniu na specjalne zamówienie, np.przy sukniach ślubnych. Praca ta wymaga wielu przymiarek i poznania charakteru osoby; trzeba połączyć swój pomysł z budową ciała i z osobistymi sugestiami klientki. Każda taka sukienka jest wyjątkowa i przypomina mi jakiś okres mojego życia. Od 2006 roku powstało ich już wiele a każda kryje w sobie jakąś historię. Lubię każdy aspekt mojej pracy. Moda pozwala mi marzyć. Od kilku lat projektujesz także ubrania i akcesoria dziecięce.

 Rynek polskiej mody bardzo prężnie się rozwija, teraz przyszedł czas na modę dziecięcą. Pojawiło się wiele nowych marek w tej dziedzinie. Moje dziecięce kolekcje zaczęłam tworzyć od 2010 roku. Od początku lubiłam ten temat, bo jest wdzięczny. W mojej pracowni powstało wiele miniaturek dorosłych projektów. Ale nie były to bawełniane proste bluzy czy tuniki a misterne, jedwabne spódniczki czy koronkowe bluzki,wełniane sweterki. Dopiero gdy zostałam mamą, poznałam tak naprawdę prawdziwe zapotrzebowanie na dziecięce rzeczy.
Zaprojektowałam  wtedy ubranka i akcesoria dla najmłodszych - kocyki, torby itd. Myślę,że moda dziecięca jest przede wszystkim dla rodziców, ale ważne jest też, aby dzieciom od najmłodszych lat zaszczepiać poczucie estetyki. jch-93 Bycie mamą to szkoła życia. Czego nauczyłaś się od Jadzi? Już wiem, że wszystko może poczekać, ale dzieciństwo jest najważniejsze i bardzo szybko
 mija. Trzeba je pielęgnować. Czy miewasz czasem pokusę, by wyjechać za granicę i tam spróbować swoich sił? Po studiach prawie rok mieszkałam we Francji. Gdy byłam nastolatką, lubiłam wyjeżdżać i poznawać świat. Wszystkie moje wyjazdy bardzo dużo mi dały, odwiedziłam wiele muzeów i innych inspirujących miejsc. Jestem jednak za bardzo związana z rodziną i Warszawą, żeby na stałe się wyprowadzić. Lubię żyć i pracować w Polsce. Jest mi tu dobrze, tu rozwijam
 swoją markę i nie mam potrzeby zmiany miejsca. Polski rynek mody właśnie się kształtuje a ja mam szczęście być jego częścią. Mam również klientki za granicą, które z entuzjazmem przyjmują moje projekty. Polskie szwalnie słyną z dokładności a ja chcę mieć kontrolę nad produkcją. Dlatego oglądam każdy egzemplarz po uszyciu. Ważny jest każdy detal, szwy i odszycia, nawet wewnątrz ubrania - to świadczy o jakości. To wspaniałe, że mogę prowadzić
 firmę u siebie, tu, gdzie jest mój dom. [gallery type="rectangular" size="full" ids="34979,34980"] A gdzie wobec tego miałabyś ochotę wyjechać na następne wakacje? Marzy mi się podróż do Australii. Pracując tam mogłabym w przerwie na lunch wyskakiwać na godzinny surfing... rozmawiała: Dominika Janik zdjęcia: Ewa Przedpełska / fafel.eu            

Leave a comment 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama