inspiracje, Zakupy

Wakacyjna kosmetyczka

Pareo? Jest. Okulary i sandały? Są. Koc plażowy, piłka, kapelusze... wszystko mamy już przygotowane. Została ostatnia rzecz, chyba najtrudniejsza do spakowania: kosmetyczka. Co roku odkrywamy ze zdziwieniem godnym wakacyjnych debiutantek, że kosmetyczka matki to coś więcej niż szczoteczki do zębów i krem do rąk. Pakowanie jej tak, aby  niczego nie zabrakło i żeby nie zabrać ze sobą połowy łazienki to nasza zmora.

W tym roku zrobią to za nas niezrównane ekspertki: Kamilla Stańczak i i Edyta Majczak z Ekodrogerii.

DSC_1253

Wiem, czego na pewno nie możemy zapomnieć. Kremu przeciwsłonecznego.

Brawo! Wybieramy taki dedykowany dzieciom i możemy nim smarować całą rodzinę. Nawet jeśli zostajemy w Polsce, powinniśmy mieć krem o wartości 50 SPF, no chyba, że mamy bardzo ciemną karnację, wtedy wystarczy 30. Pamiętajmy, że krem powinien być ekologiczny i koniecznie mineralny. Filtry chemiczne to nic dobrego, zawierają szkodliwy ethylhexyl, który przenika do kwi, a u kobiet – do mleka. Tylko filtry mineralne nie wchodzą w reakcję ze skórą.

DSC_1299

Ale tylko filtry chemiczne nie pozostawiają na skórze białej warstwy, za którą nie przepadam.

Ta biała warstwa to ochronne tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Ale spokojnie – nowoczesne ekologiczne kosmetyki mają coraz lepsze konsystencje i warstewka jest niemal niewidoczna, choć nadal skuteczna. Naszym faworytem jest tutaj Alphanova. Ma doskonale rozprowadzającą się, wydajną formułę, pięknie pachnie, jest wodoodporny, nie plami ubrań ani ręczników.

Furorę robi olejek z pestek malin, który ma ponoć wartość około 30 – 40 SPF. Posmarowaliśmy się nim w maju na kajakach i się kompletnie spaliliśmy.

Olejek olejkowi nierówny. Wysoką ochronę zapewniają olejki z niektórych rodzajów malin, z innych – niestety nie. Łatwo o pomyłkę, bo na opakowaniach nie znajdziemy odpowiedniego opisu. Dlatego, choć uwielbiamy olejki, nie możemy ich polecić, bo nie dają pewności, że słońce nas nie poparzy.  Może stosujmy olejek z malin na włosy, aby ochronić je przed UV? Poza tym latem niezastąpiony jest aloes.

DSC_1364

Nigdy go nie używałam.

Warto spróbować. To baza i kosmetyczki, i apteczki. Wybierz jeden dobry, certyfikowany produkt na bazie aloesu, lub sam czysty żel. Poratuje skórę przy każdym podrażnieniu i oparzeniu, nie tylko słonecznym. Działa przeciwbólowo i antybakteryjnie. Pomoże przy ukąszeniach, rankach, owrzodzeniach, egzemach i po goleniu. Latem możesz go zmieszać pól na pól ze zwykłym mleczkiem do ciała – przedłuży opaleniznę i uchroni Cię przed suchością skóry. Nadaje się do pielęgnacji małych dzieci, więc może być kolejnym wspólnym kosmetykiem na wakacje. Zamiast żelu z aloesu, możemy wybrać któryś z pięknie pachnących kosmetyków po opalaniu. One również zawierają aloes. Jest też wersja z delikatnymi złotymi drobinkami, czyli coś na wieczór. Raczej nie smarowałabym nim noworodka, ale starszaki go uwielbiają. Jeśli nam nie przeszkadza, że nasze dziecko będzie złote, nie ma przeciwwskazań, żeby i ono używało tej złotej wersji.

Podoba mi się idea, że mogę wziąć jeden kosmetyk dla całej rodziny.

Naturalne kosmetyki dla dzieci świetnie przysłużą się także naszej, często zmęczonej chemią kosmetyczną skórze. Szampon, mydło, żel – to wszystko możemy mieć wspólne. Po powrocie z plaży zmywamy sól i smarujemy ciało, i dziecka, i swoje. Tu właśnie potrzebny jest jeden dobry preparat, albo olejek (na przykład migdałowy), który nakładamy na wilgotną skórę, a jeśli trzeba – również w niewielkiej ilości na włosy.   

DSC_1251

Wieczorem rozpalimy ognisko i…

I zlecą się komary. Repelent to kolejny ważny kosmetyk w bagażu rodziny. Włos się jeży, kiedy czytamy, co jest w składzie drogeryjnych repelentów. Naturalna ochrona przed kleszczami i komarami wymaga trochę dyscypliny – niektórym łatwiej jest się psikać chemią po całym ciele, niż smarować pachnącym olejkiem. Ale to jedyny potencjalny minus, bo naturalna ochrona przed komarami naprawdę może być skuteczna.

To prawda! Sprawdziłam preparat Neobulle – był niezawodny.

Kompozycje olejków eterycznych potrafią skutecznie odstraszyć owady. To bardzo dobre rozwiązanie dla alergików. A zanim sięgniemy po repelenty chemiczne, pamiętajmy: mogą działać drażniąco, wywoływać bóle głowy i mdłości. Często nawet nie wiążemy tych objawów z zastosowaniem ładnie wyglądającego i pachnącego spreju na komary i kleszcze.

Neobulle bardzo ładnie pachnie.

To delikatny, kojący i nie drażniący zapach. Na wakacje polecamy też inny produkt z tej serii, czyli preparat na ranki i stłuczenia. Równie dobrze sprawdzi się nam żel arnikowy, zwłaszcza ten pakowany w jednorazowe małe ampułeczki, zajmujący minimalną ilość miejsca. Nie ma co tracić urlopu na ból z powodu guzów, potłuczonych kolan i tym podobnych.

Bardzo ta nasza kosmetyczka praktyczna i minimalistyczna. Zamiast kremu na dzień biorę jeden krem z filtrem i z naturalnymi olejkami, a zamiast kremu na noc – żel z aloesem. Wakacje to będzie mój kosmetyczny detoks. Ale brakuje czegoś szałowego, co sprawi mi przyjemność.

DSC_1255

Lato kojarzy się nam z zapachami. Kokos, gardenia czy owoce afrykańskie mają wspaniałe aromaty, które niekoniecznie pasują do jesiennych wieczorów, natomiast latem pięknie współbrzmią ze słońcem, ciepłem, plażą. Są zmysłowe. Delikatne, ale uwodzące. Jednak akceptujemy wyłącznie naturalne zapachy w połączeniu z odżywczą pielęgnacją.

Dokładnie. Szkoda mi czasu na pachnące odżywki do włosów, które nie działają, i aromatyczne spreje do ciała, które tylko wysuszają skórę.

Absolutnym odkryciem są tutaj ekologiczne, całkowicie naturalne kosmetyki z RPA. Africa Organics to cudowna linia pięknie pachnących, egzotycznych produktów o silnie odżywczym działaniu. W składzie: podobny do mango owoc marula, melon z Kalahari czy owoce mongongo. No i oczywiście aloes. Africa Organics przygotowało też zestaw podróżny, który stał się hitem wśród naszych klientek.

DSC_1262

W zestawie jest szampon, żel pod prysznic, odżywka i mleczko do ciała. Czyli jestem spakowana!

Dziękuję za rozmowę, wakacje czas zacząć!

zdjęcia: Dominika Brudny / niechmowiazdjecia

Leave a comment 1 komentarz

  1. cóż to za aparat Dominiki? i jaki obiektyw? przepiękne zdjęcia i wpis jak zawsze ♥. uwielbiam do Was zaglądać, można odkryć bardzo dużo perełek :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama