Design, rodzinny dom, Rozmowa, spotkanie

W świecie Justyny

Justyna bardzo pewnie stąpa po ziemi choć jednocześnie wzrusza się zakwitającą magnolią i porcelaną w malowane groszki.

Przeczesuje targi staroci jakby to były pola uprawne, potrafi nawet namówić stolarza, by oddał jej swój stół z warsztatu, cały w pokrętłach, z imadłem i mnóstwem szufladek, wielki na pół kuchni. Ustawi na nim stare puszki po herbatach i landrynkach.
Wreszcie otwiera francuskie bistro Charlotte, ulubione przez wszystkich mieszczuchów, bo tęskno jej do smaku tamtejszego chleba i odnosi kosmiczny sukces, który zupełnie nie uderza jej do głowy.

Wspólnie z Kids on the Moon zabieramy Was do świata Justyny Kosmali. Do magicznej kuchni z przeszklonym gankiem, zaadaptowanym na pracownię Justyny. Do ogrodu pełnego  kwiatów, pokoju zabaw na poddaszu z zabawkami retro i na piękny parapet, gdzie kot Heniek odlatuje w czasie drzemki. Przyjemnej podróży!

* * *

Mój układ słoneczny

Jestem z wielodzietnej rodziny i to jest siła i wartość, jaką dostałam. Mam trzy siostry i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Teraz sama mam dwie córki i chyba jeszcze nie zakończyliśmy budowania naszej rodziny (śmiech). Sposób, w jaki zostałam wychowana kopiuję dziś, wychowując moje dzieci. Oboje z mężem pracujemy, mamy też swoje pasje, które realizujemy. I mimo, że dziewczynki przeobraziły całkowicie nasze życie, to nie czujemy się zdominowani ani obciążeni rodzicielstwem. Nie rezygnujemy z tego, co dla nas ważne, tylko po prostu robimy to w powiększonym składzie. A jeśli z czegoś zrezygnowaliśmy, to może nie było to takie istotne…

 
justyna-236justyna-235 justyna-226

 

Dom. Nasza galaktyka

Wprowadziliśmy się na Gimnastyczną niecały rok temu. Nie zaczęliśmy od remontu, bo chcieliśmy jak najszybciej tu być i skorzystać jeszcze z babiego lata w ogrodzie. Dom jest z lat 60-tych i od początku był zamieszkiwany przez jedną rodzinę. I to się czuje, widać, że ktoś dbał o niego. Oczywiście był najpierw plan, żeby wszystko zmienić, unowocześnić, dostosować do naszych potrzeb, a dziś lubimy go takim, jaki jest. Okolica jest przepiękna, nasz dom stoi przy cichej uliczce, a wśród jej mieszkańców panuje naprawdę rodzinny klimat. Od naszej sąsiadki zza płotu, pani Uli, Stefania dostała lalę po jej dzieciach. Nazwałyśmy ją Ulą. Nasza uliczka robi wrażenie, jakby była wycięta z sennego miasteczka na końcu świata, a przecież mieszkamy prawie w środku miasta.

justyna-106b

justyna-95

 

Centrum wszechświata

Kuchnia to zdecydowanie centrum naszego domu. Kuchnia i łóżko, w którym często śpimy całą czwórką oraz kotem Heniem (śmiech). Uwielbiamy gotować, choć od razu przyznam, że mistrzem patelni jest Tomek, ja lubię mu pomagać, bo najlepiej się przy tym relaksuję. Często gotuję ze Stefanią. Najbardziej lubimy piec ciasto bananowe. Moja mama się śmieje, że nie musimy kupować Stefanii kuchenki do zabawy, bo bawi się w prawdziwej kuchni. Faktycznie, czasem nasza podłoga jest śnieżnobiała, bo nie mogę odmówić Stefanii tej frajdy. Jej zachwycona mina, gdy zagłębia paluszki w mące… Wspólne gotowanie czy praca w ogrodzie uwrażliwiają dzieci na zapachy i smaki. 3-letnia Stefania potrafi mnie zaskoczyć znajomością przeróżnych zapachów, rzucając zdanie: Mamo, pachnie tak jakoś kardamonowo. Albo: Zrobić ci napar lawendowy?

 

justyna-10

justyna-60 justyna-256

justyna-26 justyna-57

justyna-44

 

Planeta Charlotte

Pomysł na Charlotte miałam od dawna, a 5 lat temu udało się go zrealizować. Z Francją jestem związana od dawna, uczyłam się francuskiego, często wyjeżdżałam do Francji, a kultura Francji była zawsze obecna u mnie w domu. Dlatego francuskie bistro. A dobrego chleba w Polsce mi brakowało. Czyli tęsknota za tym, co lubiłam we Francji i luki, jakie widziałam na warszawskim rynku zrodziły nasze bistro. A jak radzę sobie z łączeniem pracy z wychowaniem dzieci? Nie radzę! (śmiech) Wbrew pozorom nieregularny tryb pracy wcale nie pomaga. Trzeba samemu narzucić sobie dyscyplinę, z czym nie mam problemu, ale teraz wybór jest bardzo ciężki! Trudno wybierać między dziećmi a pracą, którą bardzo lubię i traktuję jak hobby. Więc robię wszystko naraz.

 

justyna-322

 

Misja matka

Na pewno mam misję, aby wychować szczęśliwe i niezależne kobiety (śmiech). Jednak staram się nie narzucać tempa i nie przekonywać do swoich jedynie słusznych racji. Moje pojmowanie szczęścia może się różnić od tego, jak będą pojmować je moje córki. Dlatego staram się być wsparciem dla dziewczynek, a nie osobą, która ma zawsze rację i narzuca swoje zdanie. Ja mam dość silny charakter i nie chcę, aby to było dla nich problemem. Moja mama uważa, że macierzyństwo bardzo mnie zmieniło, że nabrałam do wielu spraw dystansu, jestem spokojniejsza, dojrzalsza. Cieszy mnie ta zmiana, bo jest mi łatwiej z samą sobą.

 

justyna-119

justyna-171 justyna-191 justyna-193justyna-164 justyna-208

 

Astronautki 

Dziewczynki są jeszcze bardzo małe, Halinka ma rok, więc dopiero teraz powolutku staje się partnerką do zabawy dla Stefanii. Ale od samego początku dziewczynki są sobą wzajemnie zainteresowane. Świetnie jest obserwować tę więź, jaka się między nimi tworzy.

 

justyna-149


justyna-180 justyna-181

 

Stefa

Jest dziewczynką o bardzo zdecydowanej osobowości. Raczej wymaga, nie prosi. Raczej zarządza, nie poddaje się czyjejś woli. Na jakimś kinderbalu inna dziewczynka nazwała ją rozkazywaczką. To obrazuje dobrze jej charakterek. Nie chciałabym etykietkować mojej córki, przyklejać jej na wieki wieków jakiegoś epitetu. Po prostu dziś to jest niewątpliwie jej dominująca cecha. Z punktu widzenia matki: poważna odpowiedzialność, żeby cierpliwością i siłą spokoju przekonywać, że inni też mają swoje prawa.

 

justyna-218


justyna-302

justyna-83 justyna-99

 

Halina

Jest oazą spokoju i wdzięcznego uśmiechu, taką maleńką krainą łagodności. Budzi się – uśmiech, zasypia – uśmiech, je – uśmiech, bawi się – uśmiech! Z punktu widzenia matki: poważna odpowiedzialność, żeby nie zagłaskać, nie pozwolić, żeby wszyscy wchodzili jej na głowę. Musi wiedzieć, że też ma swoje prawa.

 

justyna-146justyna-245

 

Mleczna droga

Karmienie piersią od zawsze było dla mnie ważne i naturalne. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie karmić swoich dzieci, sprawia mi to ogromną przyjemność, więc odsuwam moment odstawienia od piersi. Stefanię karmiłam ponad rok, Halinę karmię nadal. Myślę, że znów duży wpływ miał na mnie mój dom rodzinny. Mama karmiła każdą z nas długo i to jest dla mnie naturalne. Moja młodsza siostra była przy piersi prawie 3 lata, a ja przez cały ten czas karmiłam moją lalkę, widocznie tak mi zostało (śmiech).

justyna-136justyna-137

 

Vintage jest z Wenus

Zawsze lubiłam otaczać się pięknymi przedmiotami, ale szukałam takich, które mają jakąś historię. Ładniejsze i ciekawsze wydaje mi się to, co ma już ślady użytkowania. Lubię, gdy wszystko ze sobą współgra. Dlatego często nie kupuję nawet bardzo potrzebnych w domu rzeczy, bo nie spełniają moich kryteriów w sposób doskonały (śmiech).  Mój mąż czasem jest tym nieco zmęczony. Kiedyś przez dłuższy czas nie miał na czym wygodnie usiąść, bo żadna sofa mi się nie podobała. Ale naprawdę pracuję nad sobą (śmiech).

 

justyna-85

justyna-253

justyna-263

justyna-115

 

***

zdjęcia: Ewa Przedpełska

W naszych propozycjach znajdziecie wybrane produkty ze świata Justyny.

 

Leave a comment 9 komentarzy

  1. Przepiękne zdjęcia i przepiękny dom! Przepiękna również opowieść… Dziękuję za ten wpis. Uczynił mój poranek/dzień piękniejszym… :>

  2. Bajeczny dom. Jestem mile zaskoczona, że tak młoda dziewczyna, mniej więcej w naszym wieku jest twórczynią naszego ulubionego bistro! Jesteśmy pod wrażeniem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama