Czas wolny, W Polskę z ladnebebe

W Polskę z ladnebebe

Świat jest zbyt interesujący, żeby ciągle siedzieć w domu. Lubimy podróżować i cieszymy się wyprawami przyjaciół. Często jest tak, że dzięki opowieściom innych, odkrywamy miejsca dla siebie. W ramach naszego cyklu: W Polskę z Mamissima, podglądamy dziś wyjazd naszej redakcyjnej koleżanki, Ewy Przedpełskiej. Odkryła dla nas Siedlisko Sobibór, a jej fotografie nie kłamią. To miejsce z klimatem.

Przeczytajcie wrażenie Ewy, dalej rozmawiamy z drugą Ewą, założycielką tego wyjątkowego miejsca.

Co najbardziej podobało się Wam w Siedlisku Sobibór?

Cisza. Fakt, że jak na deszczowy, zimowy weekend przystało, byliśmy tam zupełnie sami. Pyszne racuchy na śniadanie, w genialnej stodole, ekologiczne sery, widok z okna po przebudzeniu i przede wszystkim klimat. Chciałabym powiedzieć, że wykorzystaliśmy wszystko to, co Siedlisko ma do zaoferowania, ale przez nieustającą ulewę, niestety nie daliśmy rady poszwendać się wystarczająco dużo po okolicy.

Co jest takiego w Sobiborze, czego nie ma w innych miejscach?

Dawno nie byłam w miejscu, w którym czułabym się jak na końcu świata. Do siedliska jechaliśmy kilka godzin, przy czym przez ostatnie dwie, minął nas może tuzin samochodów. Zamieszkaliśmy w domku, w gałęziach drzew z widokiem na łąkę. To miejsce na skraju Polski, przy granicach z Białorusią i Ukrainą, położone nad leniwym Bugiem i otoczone lasami.

Gdzie jak gdzie, ale wydaje mi się, że tam naprawdę można odetchnąć (i dosłownie i w przenośni). Bardzo fajnie przemyślane i różnorodne są też domki. Do wyboru do koloru: od surowych i bardziej nowoczesnych domków, po ciepłe drewniane wnętrza idealne na wieczory przy kominku i zupełnie wyjątkowe rozwiązania – tak jak np. poddasze z przepiękną rozetą.

Co polecacie w okolicy? Co warto zobaczyć w Sobiborze?

Na pewno trzeba przespacerować się nad Bug i pochodzić po okolicznych, niezwykle klimatycznych lasach. Zapewne wielu osobom, Sobibór kojarzy się dość jednoznacznie – z obozem zagłady – my wybraliśmy się tam ze śpiącym w samochodzie Tymkiem i bardzo to przeżyliśmy. Mieliśmy bardzo silne poczucie tego, że to miejsce zostało zupełnie opuszczone i zapomniane przez świat. Do terenu obozu biegnie długa, leśna i wyboista droga, która daje jasno do zrozumienia że nic nas na jej końcu nie czeka. Wiem że to nie brzmi jak pomysł na miłe sobotnie popołudnie z dziećmi, ale naprawdę warto wygospodarować urywek weekendu na to spotkanie z historią.

 

Co przydało Wam się w czasie pobytu?

Z racji tego, że mieliśmy konkretnego pecha z pogodą (czyt. deszcz lał bez przerwy przez 48 godzin), bardzo przydały nam się wszystkie umilacze zimowych dni: puzzle, ukulele, kredki (na szczęście przed wyjazdem wydrukowaliśmy całą masę kolorowanek), ciepły koc i dużo książek, do których w końcu mogliśmy zajrzeć bez wyrzutów sumienia. Wieczorem Tymkowi i Tadzikowi zrobiliśmy teatrzyk cieni, a sami odpaliliśmy planszówkę. To wszystko, plus ciepła herbata i domowa szakszuka z patelni Adama, dało przepis na idealny leniwy, rodzinny weekend.

Dziękujemy za rozmowę i fotorelację, wpisujemy Sobibór na naszą listę.

Zapraszamy was na rozmowę z Ewą Szeloch, założycielkę tego niezwykłego miejsca. Opowiedziała nam, skąd wziął się pomysł na siedlisko i na co możecie liczyć, wybierając się tam choćby na kilka dni.

Czym jest Siedlisko Sobibór?

Ewa Szeloch: Miejscem stworzonym z marzeń, kawałkiem własnego świata, w którym czas płynie inaczej. Daje możliwość moim Gościom, by doznali, w pełnym tego słowa znaczeniu, luzu, spokoju, radości z bycia razem, smakowania natury i jedzenia. By czuli się wyjątkowo, byli sobą. Cieszyli się z prostych rzeczy, poczuli się jak w domu, dopieszczeni i ważni. By mogli tu, oprócz wypoczynku, mieć czas na chwilę na odszukanie tego, co może kiedyś zgubili, wrócili smakami do dzieciństwa, mogli twórczo popracować.

Skąd pomysł?

Z marzeń o drewnianym domu z bali, w górach.

Co było dla Was ważne, gdy tworzyliście to miejsce?

Miejsce było tworzone etapami i początkowo myślałam o ratowaniu starej drewnianej architektury. O realizacji własnych koncepcji dotyczących wykończenia wnętrz..
O tym, by Gościom było wygodnie, by było estetycznie i klimatycznie. Chciałam stworzyć rodzinną atmosferę i fajny klimat, zachowując jak najwięcej ze starego wyposażenia wiejskich, drewnianych chałup. Wsłuchiwaliśmy się w potrzeby naszych Gości.

Czy Siedlisko Sobibór jest Kids Friendly?

Tak. Są tu idealne warunki do spędzania czasu z dziećmi. Nie mamy telewizorów (śmiech), mamy piaskownicę i 2 huśtawki, ale okazuje się, że nie jest to konieczne w takich okolicznościach przyrody. Tu dzieci są bardzo twórcze i to jest piękne. Bawią się kamykami, patykami i wymyślają fantastyczne historie… Mamy również liczne udogodnienia dla najmłodszych.

Czym Siedlisko Sobibór różni się od innych miejsc wokół Włodawy?

Najbardziej popularne miejsca noclegowe, to okolice jeziora Białego, odległego od nas o 10 km. My mamy bardzo duży teren, urozmaicone noclegi, ta różnorodność i możliwość nocowania w np. stuletnim domu, spichlerzu, lub dawnej stajni, jest naszym atutem. Mamy też nowoczesne domki w gałęziach drzew. Dużą wagę przywiązujemy do zdrowego jedzenia, mamy własny warzywniak, pieczemy chleby…

Polesie Lubelskie zimą czy latem?

O każdej porze roku jest pięknie, zawsze inaczej… Działamy cały rok.

Dziękujemy za rozmowę.

Nabraliście ochoty na wyjazd? Zajrzyjcie do naszej selekcji, znajdziecie tam zabawki, które spakował Tymek i kilka nowości z Mamissima. Warto przemyśleć, co zabrać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy spadnie deszcz.

Leave a comment 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama