W co się bawić, będąc w górach?

Od puszczania łódeczek po tropienie zwierząt

Nie trzeba nic, można wszystko. Będąc w Rzepiskach należy zaciągać się tatrzańskim powietrzem i bawić bez opamiętania. Oto jak Maria Miklaszewska i jej syn Franek spędzali sierpniowe dni w otoczonej górami, małopolskiej wsi.

Ostatnie dni wakacji i jednocześnie ostatnie spokojne momenty przed narodzinami drugiego synka Marysia postanowiła spędzić wśród tatrzańskiej przyrody znanej jej z dzieciństwa. Jak sama twierdzi, Rzepiska to jej miejsce na ziemi: W Rzepiskach, wsi na polskim Spiszu spędzałam każde wakacje. Dwa miesiące ciągłego, beztroskiego biegania po polach, lasach, strumykach. Kryjówki na drzewach, sianokosy, wykopki, picie świeżego mleka. Miałam naprawdę dużo swobody w zabawach. I chałupa z 1926 roku, belki mszone siwarem. W takim miejscu gdzie zimą woda w rurach zamarza a w lecie jej zwyczajnie brakuje odpoczywasz od całego zgiełku a dzieci odnajdują radość w najmniejszych rzeczach albo w tych największych – w naturze. Zwykle spędzają tam lwią część wakacji, ale w tym roku, z wiadomych przyczyn, udało im się tam wybyć na tydzień i był to tydzień intensywnej zabawy z Frankiem i Hanią, córką jej siostry Marty. Zobaczcie, w co się tam bawili.

*

Spijanie rosy i podglądanie zwierząt

Dzika przyroda i cisza niczym niezmącona przyciągają jak magnes. Jakoś łatwiej niż zwykle wdziać kalosze, kurtkę zarzucić na grzbiet i pokręcić się po podwórku, pogapić z nosem zadartym na niebo, pobuszować w trawie. Jeśli wstanie się wystarczająco wcześnie, można natknąć się na długorzęsą krowę albo kropelki rosy na zielonych listkach. Spijamy ten nektar i słuchamy uważnie,co podpowiada nam wyobraźnia. W co się bawić?

*

Ulubione zabawki w nowym otoczeniu

Ulubione pojazdy przydadzą się zawsze, czy to w górskim plenerze czy w domu. Warto zapakować ulubione zabawki dziecka, bo w nowych okolicznościach przyrody zyskują one wiele dodatkowych zastosowań. Taka na przykład wywrotka, rozbrajająca w domu najwyższe wieże z klocków, w wiejskim plenerze pomoże w transporcie zarumienionych gruszek. Drewniana ciuchcia żwawo popędzi po drewnianych parapetach prawie stuletniej chałupy, a 10-elementowa farma posłuży jako cel podróży kolejką albo blokada. Marysia też ciepło je wspomina: Franek, który sięga już po szybkie autka i figurki z bajek, znów zakochał się w drewnianej kolejce Janod, w połączeniu z farmerami tworzył zabawy, które po prostu idealnie pasowały do otoczenia. Popołudniami chodziliśmy do owiec czy na dojenie krów, obok jeździły traktory więc potem wracał i wszystko to zamieniał w zabawę. Sami widzicie jak wszechstronne to są zabawki.

*

Puszczanie łódeczek

Zadowoleni farmerzy polecają się do zabaw w rwącej rzece. Marysia i Franek zabrali ich ze sobą na piknik nad Białką, rzeczką o ostrym nurcie, ale na tyle płytką że świetną do zabawy. Kilka patyków, sznurek, kawałek starego materiału na żagle – tak powstały solidne tratwy, które dzielnie unosiły drewniane ludziki w górę rzeki.

*

Odlewanie z gipsu śladów zwierząt

Tropienie zwierząt i odlewanie napotkanych śladów? Toż to brzmi jak wielka przygoda! Posłuchajcie jak opowiada o tym Marysia: ,W Rzepiskach każdą chwilę spędzamy na powietrzu, spacery w ciąży były krótsze a nieopodal krąży niedźwiedź, więc staraliśmy się nie odchodzić za daleko. Szliśmy tropami mniejszych zwierząt, Franek z Hanią wytężali wzrok, szukając ścieżek saren, ich legowisk. W plecaku gips, woda, pędzel, oliwa i paski z kartonu do otaczania znalezisk. Dobrze by ślad był głęboki i wyraźny. Pędzlem oczyszczamy ziemię z drobnych patyków, liści i spryskujemy oliwą, olejkiem, żeby ziemia całkowicie się nie przykleiła do gipsu. Dzięki Hani mogliśmy w miarę sprawnie odlać ślady bo gips zastyga momentalnie. 20 min czekania na łące, spacer po strumieniu i  odlewy gotowe. Oczyszczaliśmy je i malowaliśmy  już w Warszawie dla przypomnienia naszych eskapad.

*

Szukanie polnych kwiatów i odmalowywanie ich na kartce

Najpierw ruszamy na łąkę i zbieramy garście tych kwiatów, co nas zaczarują zapachem i kolorem. Potem zerwane kwiaty wyszukujemy w zielnikach i leksykonach, patrzymy jak są zbudowane, jakie mają właściwości i jak je zastosować. Na samym końcu malujemy je na kartce. Taki jest plan. Jeden z tych, co zawsze się udają.

*

Marysia obiecuje, że w przyszłym roku, już z dwójką chłopaków, spędzi cały miesiąc w Rzepiskach: Wtedy można naprawdę odpocząć, dać dzieciom czas na oswojenie z miejscem i pole do ich własnej nie skrępowanej zabawy. Niech sami też odkrywają świat.

A w co wy bawicie się będąc w górach?

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.